Szczęściarz znalazł nowy dom i czeka na operację
15.07.2008
, aktualizacja: 15.07.2008 17:10
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami uratowało od śmierci konia jednego z gorzowskich hodowców. Teraz zbiera pieniądze na operację zwierzęcia.
ZOBACZ TAKŻE
- Kary nie może trafić do rzeźni. Pomóżcie! (06-10-08, 21:00)
- Kontrola: Psy muszą żyć w dobrych warunkach (06-07-08, 21:04)
- Zawarcie: Głodzili psy, uratował je dzielnicowy (11-07-08, 17:23)
Szczęściarz to trzyletni ogier tarantowatej maści. Imię wymyśliła razem z koleżankami Agata Piekarska z gorzowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które uratowało konia przed rzeźnią.
- Informacje o chorym, zaniedbanym koniu dochodziły do nas od kilku miesięcy. Wiosną powiatowy lekarz weterynarii oglądał konia. Zdecydował, że powinien trafić do uboju. Właściciel zwlekał z wykonaniem tej decyzji, a koń był coraz słabszy. Ostatnio już nawet nie chodził, tylko leżał - opowiada Agata Piekarska.
Gdy TOZ chciał obejrzeć zwierzę, koń zniknął. Właściciel nie chciał go pokazać. Zmienił zdanie dopiero, gdy Towarzystwo zaproponowało wykup. - Zapożyczyłyśmy się, żeby uratować Szczęściarza - mówi Piekarska.
Koń był wychudzony, miał zabliźnione rany na grzbiecie, ale największym problemem było źle zrośnięte ścięgno w nodze. - Nie wiemy, jak je zerwał - mówi Piekarska.
Szczęściarz z łąki na gorzowskim Zakanalu trafił do zaprzyjaźnionego z TOZ gospodarstwa w Gościnowie. Mieszka razem z psem. Ma spokój, wraca do zdrowia. - Chcemy zoperować jego nogę, by mógł normalnie chodzić, ale taki zabieg kosztuje kilka tysięcy. Nie stać nas, dlatego chcemy zaapelować o pomoc - mówi Piekarska.
TOZ nawiązał już współpracę z fundacją Centaurus, która zajmuje się ratowaniem koni. Szuka także sponsorów.
Szczęściarz - nawet gdy przejdzie operację i wróci do zdrowia - nie będzie już koniem do jazdy. - Chcemy, by spokojnie przeżył resztę swoich dni w Gościnowie - dodaje Piekarska.
- Informacje o chorym, zaniedbanym koniu dochodziły do nas od kilku miesięcy. Wiosną powiatowy lekarz weterynarii oglądał konia. Zdecydował, że powinien trafić do uboju. Właściciel zwlekał z wykonaniem tej decyzji, a koń był coraz słabszy. Ostatnio już nawet nie chodził, tylko leżał - opowiada Agata Piekarska.
Gdy TOZ chciał obejrzeć zwierzę, koń zniknął. Właściciel nie chciał go pokazać. Zmienił zdanie dopiero, gdy Towarzystwo zaproponowało wykup. - Zapożyczyłyśmy się, żeby uratować Szczęściarza - mówi Piekarska.
Koń był wychudzony, miał zabliźnione rany na grzbiecie, ale największym problemem było źle zrośnięte ścięgno w nodze. - Nie wiemy, jak je zerwał - mówi Piekarska.
Szczęściarz z łąki na gorzowskim Zakanalu trafił do zaprzyjaźnionego z TOZ gospodarstwa w Gościnowie. Mieszka razem z psem. Ma spokój, wraca do zdrowia. - Chcemy zoperować jego nogę, by mógł normalnie chodzić, ale taki zabieg kosztuje kilka tysięcy. Nie stać nas, dlatego chcemy zaapelować o pomoc - mówi Piekarska.
TOZ nawiązał już współpracę z fundacją Centaurus, która zajmuje się ratowaniem koni. Szuka także sponsorów.
Szczęściarz - nawet gdy przejdzie operację i wróci do zdrowia - nie będzie już koniem do jazdy. - Chcemy, by spokojnie przeżył resztę swoich dni w Gościnowie - dodaje Piekarska.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




