Mirosław Marcinkiewicz już w klubie Platformy

Piotr Żytnicki
11.08.2008 , aktualizacja: 12.08.2008 10:26
A A A Drukuj
Dla lubuskiego PiS wniosek po odejściu Mirosława Marcinkiewicza jest jeden: dobór ludzi musi się zmienić. Nie może być tak, że radnymi są koniunkturaliści, bez kręgosłupa ideowego - twierdzi szef drugiego komitetu PiS w Gorzowie Sebastian Pieńkowski.
Mirosław Marcinkiewicz i Henryk Maciej Woźniak podczas sesji sejmiku w czerwcu 2007 r.
Fot. Marcin Olejniczak / AG
Mirosław Marcinkiewicz i Henryk Maciej Woźniak podczas sesji sejmiku w czerwcu 2007 r.
Sebastian Pieńkowski
Fot. Daniel Adamski / AG
Sebastian Pieńkowski
SERWISY
Mirosław Marcinkiewicz, radny sejmiku lubuskiego i brat byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, przed tygodniem opuścił klub radnych PiS. W poniedziałek oficjalnie potwierdził, że wstępuje do klubu radnych PO.

- Z dnia na dzień zmienia się partie polityczne, których program jest istotnie różny. Gdzie idee, gdzie poczucie przyzwoitości, gdzie wstyd? - pyta Sebastian Pieńkowski, pełnomocnik drugiego komitetu PiS w Gorzowie. W stanowisku przesłanym ”Gazecie” Pieńkowski atakuje Marcinkiewicza: - Jako działacz PiS, człowiek młody i pełen chęci zmian na lepsze, przyznam, że bardzo się cieszę, że ludzie tak „ideowi” odchodzą z PiS - ironizuje.

Pieńkowski, mało znany działacz z Gorzowa, jest jedynym politykiem PiS, który z własnej inicjatywy postanowił publicznie zabrać głos po odejściu Marcinkiewicza.

Pozostali, ciągnięci za języki, unikali mocnych sformułowań. - Jest to przykre, gdy odchodzi ktoś, kogo dobrze znamy, ale żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmieniać partię. Nikogo to nie powinno bulwersować - uważa posłanka PiS Elżbieta Rafalska.

Rafalska od lat kojarzona jest ze środowiskiem braci Marcinkiewiczów (oprócz Mirosława i Kazimierza, w polityce działa także gorzowski radny Arkadiusz Marcinkiewicz). Pieńkowski tymczasem, sam kojarzony z szefem lubuskiego PiS Markiem Astem, kieruje komitetem jawnie opozycyjnym wobec środowiska Marcinkiewiczów.

- Wniosek dla nas - lubuskiego PiS - jest jeden: dobór ludzi na kandydatów musi się zmienić. Nie może być tak, że koniunkturaliści, ludzie bez kręgosłupa ideowego są radnymi na różnych szczeblach samorządowej władzy - Pieńkowski ostro rozprawia się z Marcinkiewiczem. Jego zdaniem, były już radny PiS "jak najszybciej przechodzi do partii rządzącej", by nie stracić posady dyrektora oddziału banku PKO BP w Gorzowie. Wcześniej tę posadę - twierdzi Pieńkowski - załatwił bratu Kazimierz Marcinkiewicz.

- To kompletna bzdura - ripostuje Mirosław Marcinkiewicz. - Zaczynałem jako zastępca dyrektora oddziału banku w Sulęcinie, potem wygrałem konkurs na dyrektora w Gorzowie, a mój brat był w tym czasie posłem. Może znanym, ale tylko posłem. Nie znam pana Pieńkowskiego. Gdy człowiek bez żadnych osiągnięć zabiera głos w takich sprawach, efekt jest komiczny - dodaje Marcinkiewicz.

Czy za przykładem Mirosława Marcinkiewicza pójdą także pozostali bracia? Dotychczas trzymali się razem, w jednym politycznym obozie. Arkadiusz Marcinkiewicz (radny Gorzowa) na razie pozostaje w PiS. Co będzie robił Kazimierz Marcinkiewicz, tego nie wie nikt. Jeszcze kilka miesięcy temu głośno było o jego zakulisowych rozmowach z wysoko postawionymi politykami PO. Na razie byłego premiera nie ma w polityce.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku