Mirosław Marcinkiewicz już w klubie Platformy
11.08.2008
, aktualizacja: 12.08.2008 10:26
Dla lubuskiego PiS wniosek po odejściu Mirosława Marcinkiewicza jest jeden: dobór ludzi musi się zmienić. Nie może być tak, że radnymi są koniunkturaliści, bez kręgosłupa ideowego - twierdzi szef drugiego komitetu PiS w Gorzowie Sebastian Pieńkowski.
ZOBACZ TAKŻE
- Sebastian Pieńkowski komentuje woltę radnego Marcinkiewicza (12-08-08, 10:16)
- Mirosław Marcinkiewicz coraz bliżej PO (31-07-08, 18:30)
- Marcinkiewicz wraca do polityki. Buduje lubuską PJN (14-01-11, 17:15)
- Marcinkiewicz i Gowin zakładają szkołę polityczną (03-01-08, 10:39)
- Mirosław Marcinkiewicz odchodzi z PiS (18-12-07, 09:30)
- Jak liberał ze Słubic został marszałkiem (06-09-08, 00:00)
- Marek Ast osłabia frakcję Marcinkiewicza (08-11-07, 19:00)
- Pieńkowski szefem nowego PiS w Gorzowie (08-11-07, 07:00)
- Mirosław Marcinkiewicz przejdzie do Platformy? (08-11-07, 07:00)
- PiS zły na Marcinkiewicza (25-10-07, 00:00)
- W co gra Kazimierz Marcinkiewicz? (18-10-07, 17:55)
- Czy Kazimierz Marcinkiewicz wyleci z PiS (28-09-07, 00:00)
- Kazimierz Marcinkiewicz uwielbia POPiS (25-09-07, 00:00)
SERWISY
Mirosław Marcinkiewicz, radny sejmiku lubuskiego i brat byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, przed tygodniem opuścił klub radnych PiS. W poniedziałek oficjalnie potwierdził, że wstępuje do klubu radnych PO.
- Z dnia na dzień zmienia się partie polityczne, których program jest istotnie różny. Gdzie idee, gdzie poczucie przyzwoitości, gdzie wstyd? - pyta Sebastian Pieńkowski, pełnomocnik drugiego komitetu PiS w Gorzowie. W stanowisku przesłanym ”Gazecie” Pieńkowski atakuje Marcinkiewicza: - Jako działacz PiS, człowiek młody i pełen chęci zmian na lepsze, przyznam, że bardzo się cieszę, że ludzie tak „ideowi” odchodzą z PiS - ironizuje.
Pieńkowski, mało znany działacz z Gorzowa, jest jedynym politykiem PiS, który z własnej inicjatywy postanowił publicznie zabrać głos po odejściu Marcinkiewicza.
Pozostali, ciągnięci za języki, unikali mocnych sformułowań. - Jest to przykre, gdy odchodzi ktoś, kogo dobrze znamy, ale żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmieniać partię. Nikogo to nie powinno bulwersować - uważa posłanka PiS Elżbieta Rafalska.
Rafalska od lat kojarzona jest ze środowiskiem braci Marcinkiewiczów (oprócz Mirosława i Kazimierza, w polityce działa także gorzowski radny Arkadiusz Marcinkiewicz). Pieńkowski tymczasem, sam kojarzony z szefem lubuskiego PiS Markiem Astem, kieruje komitetem jawnie opozycyjnym wobec środowiska Marcinkiewiczów.
- Wniosek dla nas - lubuskiego PiS - jest jeden: dobór ludzi na kandydatów musi się zmienić. Nie może być tak, że koniunkturaliści, ludzie bez kręgosłupa ideowego są radnymi na różnych szczeblach samorządowej władzy - Pieńkowski ostro rozprawia się z Marcinkiewiczem. Jego zdaniem, były już radny PiS "jak najszybciej przechodzi do partii rządzącej", by nie stracić posady dyrektora oddziału banku PKO BP w Gorzowie. Wcześniej tę posadę - twierdzi Pieńkowski - załatwił bratu Kazimierz Marcinkiewicz.
- To kompletna bzdura - ripostuje Mirosław Marcinkiewicz. - Zaczynałem jako zastępca dyrektora oddziału banku w Sulęcinie, potem wygrałem konkurs na dyrektora w Gorzowie, a mój brat był w tym czasie posłem. Może znanym, ale tylko posłem. Nie znam pana Pieńkowskiego. Gdy człowiek bez żadnych osiągnięć zabiera głos w takich sprawach, efekt jest komiczny - dodaje Marcinkiewicz.
Czy za przykładem Mirosława Marcinkiewicza pójdą także pozostali bracia? Dotychczas trzymali się razem, w jednym politycznym obozie. Arkadiusz Marcinkiewicz (radny Gorzowa) na razie pozostaje w PiS. Co będzie robił Kazimierz Marcinkiewicz, tego nie wie nikt. Jeszcze kilka miesięcy temu głośno było o jego zakulisowych rozmowach z wysoko postawionymi politykami PO. Na razie byłego premiera nie ma w polityce.
- Z dnia na dzień zmienia się partie polityczne, których program jest istotnie różny. Gdzie idee, gdzie poczucie przyzwoitości, gdzie wstyd? - pyta Sebastian Pieńkowski, pełnomocnik drugiego komitetu PiS w Gorzowie. W stanowisku przesłanym ”Gazecie” Pieńkowski atakuje Marcinkiewicza: - Jako działacz PiS, człowiek młody i pełen chęci zmian na lepsze, przyznam, że bardzo się cieszę, że ludzie tak „ideowi” odchodzą z PiS - ironizuje.
Pieńkowski, mało znany działacz z Gorzowa, jest jedynym politykiem PiS, który z własnej inicjatywy postanowił publicznie zabrać głos po odejściu Marcinkiewicza.
Pozostali, ciągnięci za języki, unikali mocnych sformułowań. - Jest to przykre, gdy odchodzi ktoś, kogo dobrze znamy, ale żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmieniać partię. Nikogo to nie powinno bulwersować - uważa posłanka PiS Elżbieta Rafalska.
Rafalska od lat kojarzona jest ze środowiskiem braci Marcinkiewiczów (oprócz Mirosława i Kazimierza, w polityce działa także gorzowski radny Arkadiusz Marcinkiewicz). Pieńkowski tymczasem, sam kojarzony z szefem lubuskiego PiS Markiem Astem, kieruje komitetem jawnie opozycyjnym wobec środowiska Marcinkiewiczów.
- Wniosek dla nas - lubuskiego PiS - jest jeden: dobór ludzi na kandydatów musi się zmienić. Nie może być tak, że koniunkturaliści, ludzie bez kręgosłupa ideowego są radnymi na różnych szczeblach samorządowej władzy - Pieńkowski ostro rozprawia się z Marcinkiewiczem. Jego zdaniem, były już radny PiS "jak najszybciej przechodzi do partii rządzącej", by nie stracić posady dyrektora oddziału banku PKO BP w Gorzowie. Wcześniej tę posadę - twierdzi Pieńkowski - załatwił bratu Kazimierz Marcinkiewicz.
- To kompletna bzdura - ripostuje Mirosław Marcinkiewicz. - Zaczynałem jako zastępca dyrektora oddziału banku w Sulęcinie, potem wygrałem konkurs na dyrektora w Gorzowie, a mój brat był w tym czasie posłem. Może znanym, ale tylko posłem. Nie znam pana Pieńkowskiego. Gdy człowiek bez żadnych osiągnięć zabiera głos w takich sprawach, efekt jest komiczny - dodaje Marcinkiewicz.
Czy za przykładem Mirosława Marcinkiewicza pójdą także pozostali bracia? Dotychczas trzymali się razem, w jednym politycznym obozie. Arkadiusz Marcinkiewicz (radny Gorzowa) na razie pozostaje w PiS. Co będzie robił Kazimierz Marcinkiewicz, tego nie wie nikt. Jeszcze kilka miesięcy temu głośno było o jego zakulisowych rozmowach z wysoko postawionymi politykami PO. Na razie byłego premiera nie ma w polityce.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





