Powiesili rogi na wiejskim krzyżu i zrobiła się afera

Piotr Żytnicki
15.08.2008 , aktualizacja: 15.08.2008 19:14
A A A Drukuj
W Kolonii Santocko mieszkańcy wsi pokłócili się z myśliwymi o kształt kapliczki św. Huberta. - Metalowe poroże pod krzyżem to profanacja - twierdzą
Mieszkańcom nie spodobało się, że pod niewielkim krzyżem znalazło się większe od niego mosiężne poroże
Fot. Zdjęcie Czytelnika
Mieszkańcom nie spodobało się, że pod niewielkim krzyżem znalazło się większe od niego mosiężne poroże
Myśliwi ustąpili. Metalowe poroże z dospawanym krzyżem stoi teraz obok dużego krzyża
Fot. Daniel Adamski / AG
Myśliwi ustąpili. Metalowe poroże z dospawanym krzyżem stoi teraz obok dużego krzyża
Kolonia Santocko pod Gorzowem: 25 domów, polna dróżka, obok niej miejsce i powód konfliktu: metalowy krzyż z porożem jelenia. Tydzień temu gorąca awantura mieszkańców z myśliwymi omal nie przerodziła się w rękoczyny.

- Ludzie po wojnie postawili ten krzyż w podziękowaniu za ocalenie - wspomina Piotr Skowron, jeden z najstarszych mieszkańców wsi. - Krzyż był drewniany. Gnił w ziemi, więc co jakiś czas odcinaliśmy zniszczoną część, by ocalić resztę. Dziesięć lat temu był już tak mały, że postanowiliśmy postawić nowy, tym razem z metalu. Ja załatwiłem materiały, potem razem ze znajomym spawaliśmy go na moim podwórku. A teraz, pod osłoną nocy, wszystko zostało zniszczone.

Przed tygodniem myśliwi z Wojskowego Koła Łowieckiego "Orzeł" górną część krzyża zastąpili metalową ramą z niewielkim krucyfiksem wpisanym w środek. Ciut niżej umieścili mosiężne poroże.

Krzyż między rogami jelenia jest nawiązaniem do historii św. Huberta, patrona myśliwych. Podczas polowania w Górach Ardeńskich młody Hubert miał spotkać białego jelenia z promieniejącym krzyżem nad głową. Po objawieniu Hubert porzucił dotychczasowe życie i rozpoczął pracę misjonarską.

Gorzowscy myśliwi postanowili upamiętnić św. Huberta, stawiając mu kapliczkę w Kolonii Santocko. - Polujemy na tych terenach od zawsze. W przyszłym roku mija 50. rocznica powstania naszego koła. Budowa kapliczki miała być częścią obchodów uroczystości. To wyraz naszej wdzięczności, także dla mieszkańców wsi, z którymi zawsze żyliśmy w pokoju - tłumaczy Zbigniew Rachwał, prezes WKŁ "Orzeł".

Krzyż z porożem zaprojektował miejski plastyk Andrzej Wieczorek, a wykonał rzeźbiarz Andrzej Moskaluk. Artystyczna wizja oburzyła jednak mieszkańców. - Można mieć różne skojarzenia. Łeb czarny, rogi... Diabeł albo nie wiadomo co - mówi Kazimierz Gordzijewski. Razem z matką mieszka kilkanaście metrów od kapliczki. Starsza kobieta lamentuje: - Pana Jezusa zerwali, krzyż oberżnęli, a na kikut jelenia nasadzili. Bójcie się Boga!

- Jezus nie był ani myśliwym, ani kłusownikiem. Żeby to był jeszcze jakiś ładny jelonek, a to jest łeb czarny jak smoła - denerwuje się Piotr Skowron.

Myśliwi tłumaczą, że konsultowali swój projekt z proboszczem kościoła w Kłodawie, członkami rady parafialnej i częścią mieszkańców. Ksiądz nie chce rozmawiać z mediami. Rzecznik kurii ks. Andrzej Sapieha przyznaje jednak, że proboszcz projekt zaakceptował. - Uznał, że nie jest ani brzydki, ani gorszący. Poza tym krzyż między rogami jelenia jest symbolem św. Huberta - tłumaczy ks. Sapieha.

Kazimierz Gordzijewski widział projekt kapliczki i także nie protestował. - Ale na kartce, przysięgam, nie było tej głowy. Był krzyż, były rogi, a tu była czarna plama - zapewnia.

Aneta Jachimowska, krewna pana Kazimierza, należy do rady parafialnej. Zarzeka się, że głowy na rysunku nie widziała. - Nie wiem, czy ja rysunków nie potrafię odczytywać, ale jej tam nie było. A po drugie postawiliśmy warunek, że stary krzyż ma pozostać w całości - tłumaczy.

- Zgoda na kapliczkę była, ale wszyscy byli przekonani, że nasz krzyż pozostanie nietknięty - potwierdza Piotr Skowron.

- Stary krzyż tak naprawdę był zapomniany przez ludzi i przez Boga. Znajdował się w opłakanym stanie. Postanowiliśmy zrobić kapliczkę na jego bazie, ale przyznaję: nie do końca nam to wyszło - mówi Zbigniew Rachwał.

- Myśliwi zrobili samowolkę. Przyjeżdżają tu raz do roku na polowanie i popijawę, ale to nie daje im prawa decydowania o naszych sprawach - denerwuje się Piotr Skowron. Księdzu i radzie parafialnej zarzuca, że została przekupiona. - Wiadomo, to są myśliwi, byli oficerowie, bogaci ludzie z Gorzowa, a ksiądz za darmo poświęcenia przecież nie zrobi - mówi Skowron.

Prezes myśliwych nie chce tego nawet komentować. - To niepoważne - ucina.

Przed tygodniem dyskusja mieszkańców z myśliwymi zamieniła się w awanturę. Do czasu zakończenia sporu, ksiądz odwołał zaplanowaną na sobotę uroczystość poświęcenia kapliczki. - Nie chciał postępować wbrew woli miejscowych parafian - tłumaczy ks. Sapieha.

W środę myśliwi jednak ustąpili. Głowa została zdjęta z metalowej ramy i ustawiona obok krzyża. Dospawano do niej mniejszy, pozłacany krzyż. - Dogadaliśmy się z największymi wichrzycielami - komentuje Zbigniew Rachwał. - Symbol św. Huberta nie będzie tak wyeksponowany jak planowaliśmy.

- To dobrze, że udało się osiągnąć kompromis - cieszy się Kazimierz Gordzijewski. Jego żona dodaje: - Myśliwi tę kapliczkę chcieli zrobić także dla nas. Wyłożyli własne pieniądze i chyba mają trochę żal, że tak zostali potraktowani. Ja ich rozumiem. Chcieli dobrze, nie wiedzieli, że skłócą ludzi.

Poświęcenie krzyża planowane jest w sobotę o godz. 9. Wszystko wskazuje na to, że mimo wszystko się odbędzie. Po nim myśliwi zapraszają na ucztę z pieczonymi dzikami.

Podziel się

  • 75 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku