Restaurator wita turystkę: Wyp...j stąd!

Paulina Nodzyńska
31.08.2008 , aktualizacja: 01.09.2008 11:32
A A A Drukuj
Rynek w Sławie. Wejście do restauracji Antyczna. Fot. Wojciech Królak / AG Rynek w Sławie. Wejście do restauracji Antyczna.
Dialog w Restauracji Antycznej w Sławie. - Dzień dobry. Czy mogę skorzystać z toalety? Zapłacę - pyta turystka. - Wyp...j stąd. I pamiętaj, sr..j tam, gdzie jesz, a nie u mnie - wykrzykuje właściciel lokalu.
Letnie popołudnie na rynku w Sławie, perle turystycznej woj. lubuskiego. Kustosz Biblioteki Uniwersyteckiej w Zielonej Górze wybrała się tu z rodziną i przyjaciółmi, aby wypocząć.

Sławę widzi codziennie w pracy na starych pocztówkach. Interesuje się historią miasteczka, chciała zobaczyć, jak wygląda dzisiaj. Usiadła z przyjaciółką w maleńkim barze z jednym stolikiem. Zamówiły kawę, porównują rynek do tego sprzed kilkudziesięciu lat. Jak wrócą do Zielonej Góry, wymienią się pocztówkami. Ostatni łyk kawy. Pani kustosz wyrusza do toalety. Niestety, w barze nie ma. Od obsługi dowiaduje się, że klienci mogą korzystać z toalety miejskiej 100 m dalej. Kobieta udaje się więc do sąsiedniej Restauracji Antycznej. Kulturalnie pyta o ubikację, proponuje zapłatę.

- Co to szalet publiczny sobie znalazłaś?. To nie jest restauracja dla jakichś ku..w. Wyp...j stąd. I pamiętaj, s..j tam, gdzie jadłaś - wrzeszczy właściciel restauracji.

Jak porażona prądem wybiega z lokalu.

Restaurator: wynocha

Restaurator miał zły dzień? A może taki jest standard obsługi turystycznej w Sławie - zastanawiam się w redakcji. Postanawiam sprawdzić.

Jest wtorek, do Sławy dojeżdżamy o godz. 13. Miasteczko prawie puste. Plastikowym, podświetlanym szyldem kusi lokal: Stary Kormoran. Restauracja Antyczna. To tutaj rządzi Witold Sulewski, człowiek, którego nie warto pytać o toaletę.

Z mocniejszym biciem serca wchodzę do środka. Na pomalowanych w róże ścianach wiszą pejzaże. Podłoga wyłożona czerwonym dywanem, a na stolikach nakrytych białym obrusem stoją świeczniki. Panuje półmrok, który zapewniają okna przysłonięte kotarą. Oczom gości jako pierwsze ukazują się drzwi do sławetnej ubikacji. Nabieram powietrza i ryzykuję:

- Dzień dobry, czy mogłabym za opłatą skorzystać z toalety? - wygłaszam formułkę. Mam szczęście, trafiłam na pracownika knajpy.

- Nie - stanowczo odpowiada pulchny pan w fartuchu.

- A gdybym zamówiła herbatę? - drążę.

- Nie - nie ustępuje.

- Herbatę i ciastko? - dopytuję.

- Trzeba zamówić cały zestaw obiadowy. Wtedy toaleta otwarta - kończy podniesionym głosem.

Właściciele sąsiednich knajp i sklepików niewiele mówią o Sulewskim. Jak już to szeptem. - Wie pani, to jest choleryk. Turyści często wybiegają od niego w popłochu. Ale widocznie musi się czuć pewnie, skoro pozwala sobie na takie chamstwo - mówi mieszkaniec Sławy. Przypomina sytuację, kiedy grupa klientów chciała zamówić u Sulewskiego imprezę zamkniętą. Po omówieniu szczegółów, zanim wyszli, wstąpili jeszcze do toalety. - Sulewski wpadł w szał. Do bankietu nie doszło - opowiada.

Niewiele udało nam się zebrać informacji o restauratorze ze Sławy. Podobno przyjechał tu z Wielkopolski i nie jest tu zameldowany na stałe. Kiedyś pracował w masarni, restaurację prowadzi od kilkunastu lat.

Postanawiam jeszcze raz uderzyć do Antycznej, tym razem chcę porozmawiać z samym Sulewskim. Kucharz woła właściciela. Z czeluści zaciemnionego pomieszczenia wyłania się filigranowy pan w okularach.

Przypominam mu historię z panią kustosz.

- Dlaczego pan tak traktuje turystów? - pytam.

Zaczęło się. Dłonie Sulewskiego zaczynają wirować w powietrzu, głos podnosi się o kilka decybeli. Ciężko za nim nadążyć. Rozumiem tylko niektóre zdania.

Podziel się

  • 377 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Jest na Świecie taka wielka wieś jak USA, sowa_46 01.09.08, 08:30

    w której każdy sklep, knajpa czy jakakolwiek instytucja nie dość, że ma obowiązek udostępnić toaletę potrzebującym to na dodatek nikomu do głowy nie przyszło by pobierać za to opłatę.W obec »

  • Ile was kosztowało to dochodzenie? bartlomiej4 01.09.08, 12:11

    Oj to szef finansów w Wyborczej da wam popalić, że takimi bzdurami sięzajmujecie. No - chyba, że się okaże, że właściciel z SLD albo Samoobronyjest, wtedy będzie ok. Tak czy tak, to pismo »

  • Wszystko fajnie tylko nie rozumiem czemu GW garnek_z_neolitu 01.09.08, 12:40

    Uderza od razu do burmistrza, zeby ten cos z tym zrobil. Jak ktos jest chamemto jego problem a nie urzednika. Jak mu nikt nie przyjdzie i restauracja mupadnie to bedzie to konsekwencja jego »

Dołącz do nas na Facebooku