Internetowy Janosik rozdawał za darmo muzę
01.09.2008
, aktualizacja: 01.09.2008 20:11
Lubuscy policjanci namierzyli w internecie stronę z piracką muzyką i radiem internetowym. Jej autorem okazał się 18-latek z Sulechowa. Teraz stanie przed sądem, a grozi mu kara nawet do pięciu lat więzienia
ZOBACZ TAKŻE
- W internecie chwalą się łamaniem prawa (18-04-08, 19:08)
- Ściągam muzykę z neta: jestem piratem czy nie? (17-03-08, 19:00)
- Policja puka do drzwi komputerowych piratów (05-03-08, 20:00)
Policjanci z wydziału przestępczości gospodarczej lubuskiej komendy zapukali do drzwi 18-latka w piątek rano. Działającą od trzech miesięcy stronę z darmową muzyką namierzyli kilka dni wcześniej. Cieszyła się ogromną popularnością w sieci.
- Za każdym razem, gdy tam wchodziłem, na stronie znajdowało się jednocześnie kilkaset osób - opowiada oficer operacyjny z komendy wojewódzkiej, który przez kilka dni monitorował ruch na pirackiej stronie. "Gazecie" jako jedynej udało się z nim porozmawiać. To doświadczony policjant z zespołu do walki z przestępczością komputerową. - Strona miała w nazwie słowo "muza". Bez problemu wskazywała ją każda wyszukiwarka. Wystarczyło wpisać, że szuka się darmowej muzyki, by na nią trafić. Strona była dosyć prosta, ale schludna. Autor używał darmowego, ale dobrego skryptu. Na serwerze, który wynajął od jednego z polskich administratorów, umieścił co najmniej kilkaset plików z polską i zagraniczną muzyką. Głównym punktem strony była wyszukiwarka. Każdą piosenkę można było znaleźć po tytule, nazwisku artysty lub tylko po jego fragmencie.
Natychmiast po sygnale od policji właściciel serwera zablokował dostęp do strony. Mimo to funkcjonariusze nie ujawniają jej pełnej nazwy. Wiadomo, że strona była całkowicie darmowa: nie trzeba było płacić ani za ściąganie, ani za słuchanie muzyki. - Chłopak nie zarabiał. Można powiedzieć, że był takim internetowym janosikiem. Dzielił się zasobami, które sam zgromadził, ściągając muzykę z internetu. Do strony nie musiał też dopłacać, bo w zamian za umieszczenie reklam właściciela serwera, nie płacił nic za wynajęcie miejsca - opowiada policjant.
Oprócz możliwości ściągania plików, strona oferowała możliwość słuchania muzyki "na żywo", według ułożonej listy odtwarzania. To coś w rodzaju internetowego radia. - Nie trzeba było nawet wchodzić na stronę. Wystarczyło raz skopiować adres, wkleić do programu takiego jak Winamp i słuchać muzyki bez przerwy - tłumaczy policyjny ekspert.
Autorem strony był 18-latek z Sulechowa. W jego domu policjanci zabezpieczyli komputer i kilkaset płyt z plikami. Teraz dokładnie analizują ich zawartość. Za udostępnianie utworów chronionych prawami autorskimi chłopakowi groziłyby dwa lata więzienia. Ustawa o prawie autorskim przewiduje jednak bardziej rygorystyczne sankcje dla osób, które organizują taką działalność. I tak w tym przypadku chłopakowi grozi kara do pięciu lat więzienia.
18-latek wkrótce będzie zdawał maturę. Informatyką interesuje się od dawna. Chciał nawet zostać dostawcą internetu na własnym osiedlu, ale pomysł nie wypalił.
Chłopak nie był wcześniej karany, dlatego najprawdopodobniej otrzyma karę w zawieszeniu. Ale choć już po zatrzymaniu żałował tego, co zrobił, wcześniej miał świadomość, że może łamać prawo. - Przyznał, że temat praw autorskich był poruszany na lekcjach w jego szkole - opowiada policjant. - Przed konsekwencjami ostrzegali go także ludzie, którzy wiedzieli, że prowadzi stronę. On jednak dość naiwnie uważał, że skoro z udostępniania plików nie czerpie zysku, to nie robi nic złego. A to nieprawda.
- Za każdym razem, gdy tam wchodziłem, na stronie znajdowało się jednocześnie kilkaset osób - opowiada oficer operacyjny z komendy wojewódzkiej, który przez kilka dni monitorował ruch na pirackiej stronie. "Gazecie" jako jedynej udało się z nim porozmawiać. To doświadczony policjant z zespołu do walki z przestępczością komputerową. - Strona miała w nazwie słowo "muza". Bez problemu wskazywała ją każda wyszukiwarka. Wystarczyło wpisać, że szuka się darmowej muzyki, by na nią trafić. Strona była dosyć prosta, ale schludna. Autor używał darmowego, ale dobrego skryptu. Na serwerze, który wynajął od jednego z polskich administratorów, umieścił co najmniej kilkaset plików z polską i zagraniczną muzyką. Głównym punktem strony była wyszukiwarka. Każdą piosenkę można było znaleźć po tytule, nazwisku artysty lub tylko po jego fragmencie.
Natychmiast po sygnale od policji właściciel serwera zablokował dostęp do strony. Mimo to funkcjonariusze nie ujawniają jej pełnej nazwy. Wiadomo, że strona była całkowicie darmowa: nie trzeba było płacić ani za ściąganie, ani za słuchanie muzyki. - Chłopak nie zarabiał. Można powiedzieć, że był takim internetowym janosikiem. Dzielił się zasobami, które sam zgromadził, ściągając muzykę z internetu. Do strony nie musiał też dopłacać, bo w zamian za umieszczenie reklam właściciela serwera, nie płacił nic za wynajęcie miejsca - opowiada policjant.
Oprócz możliwości ściągania plików, strona oferowała możliwość słuchania muzyki "na żywo", według ułożonej listy odtwarzania. To coś w rodzaju internetowego radia. - Nie trzeba było nawet wchodzić na stronę. Wystarczyło raz skopiować adres, wkleić do programu takiego jak Winamp i słuchać muzyki bez przerwy - tłumaczy policyjny ekspert.
Autorem strony był 18-latek z Sulechowa. W jego domu policjanci zabezpieczyli komputer i kilkaset płyt z plikami. Teraz dokładnie analizują ich zawartość. Za udostępnianie utworów chronionych prawami autorskimi chłopakowi groziłyby dwa lata więzienia. Ustawa o prawie autorskim przewiduje jednak bardziej rygorystyczne sankcje dla osób, które organizują taką działalność. I tak w tym przypadku chłopakowi grozi kara do pięciu lat więzienia.
18-latek wkrótce będzie zdawał maturę. Informatyką interesuje się od dawna. Chciał nawet zostać dostawcą internetu na własnym osiedlu, ale pomysł nie wypalił.
Chłopak nie był wcześniej karany, dlatego najprawdopodobniej otrzyma karę w zawieszeniu. Ale choć już po zatrzymaniu żałował tego, co zrobił, wcześniej miał świadomość, że może łamać prawo. - Przyznał, że temat praw autorskich był poruszany na lekcjach w jego szkole - opowiada policjant. - Przed konsekwencjami ostrzegali go także ludzie, którzy wiedzieli, że prowadzi stronę. On jednak dość naiwnie uważał, że skoro z udostępniania plików nie czerpie zysku, to nie robi nic złego. A to nieprawda.
- 12 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Internetowy Janosik rozdawał za darmo muzę
astygmatyk
02.09.08, 08:53
Na szczescie chlopak okazal sie byc Janosikiem patriota... zgodnie z nasza stara narodowa zasada: Swoj do Swego po Swoje...»
-
Internetowy Janosik rozdawał za darmo muzę
marek_marecky
02.09.08, 10:24
"Na serwerze, który wynajął od jednego z polskich administratorów" - Polscyadministratorzy OK.. ale gdzie serwer stoi? Bo to juz takie proste nie jest.»
-
Internetowy Janosik rozdawał za darmo muzę
jarton67
02.09.08, 13:59
Proponuje łapać ,,Janosikow" spod klubow , szkol ,dyskotek i osiedli,ktorzy wbialy dzien sprzedaja prochy , bo to jest prawdziwe zagrozenie,poza tymlikwidowac strony z tresciami »
Najczęściej czytane24 htydzień




