Koledzy skatowali 14-latka na śmierć. Bez powodu

Piotr Żytnicki, Małgorzata Olechnowska
10.09.2008 , aktualizacja: 10.09.2008 19:42
A A A Drukuj
14-letni Dawid zginął w niedzielę wieczorem na ulicy w Gorzowie. Policja złapała jego oprawców. Mają 15 i 16 lat. Twierdzą, że bili bez specjalnego powodu
14-letni Dawid zostanie pochowany w czwartek na cmentarzu na os. Poznańskim w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / AG
14-letni Dawid zostanie pochowany w czwartek na cmentarzu na os. Poznańskim w Gorzowie
W miejscu, gdzie znaleziono ciało Dawida, stoi brzozowy krzyż i płoną znicze. We wtorek policja przeprowadziła tu wizję lokalną z udziałem podejrzanych nastolatków
Fot. Daniel Adamski / AG
W miejscu, gdzie znaleziono ciało Dawida, stoi brzozowy krzyż i płoną znicze. We wtorek policja przeprowadziła tu wizję lokalną z udziałem podejrzanych nastolatków
Ciało Dawida znaleziono na poboczu ul. Świetlanej w Gorzowie, przy ogrodzeniu jednego z domów
Fot. Daniel Adamski / AG
Ciało Dawida znaleziono na poboczu ul. Świetlanej w Gorzowie, przy ogrodzeniu jednego z domów
Sprawca pobicia i ofiara chodzili do tej samej szkoły - Gimnazjum w Deszcznie
Fot. Daniel Adamski / AG
Sprawca pobicia i ofiara chodzili do tej samej szkoły - Gimnazjum w Deszcznie
Osiedle Poznańskie to peryferia Gorzowa: pętla autobusowa, dwa sklepy i kilkadziesiąt jednorodzinnych domów. Ciało Dawida znaleziono w niedzielę wieczorem na poboczu ul. Świetlanej.

Chłopak leżał z roztrzaskaną głową w kałuży krwi przy ogrodzeniu jednego z domów. Dzisiaj stoi tam brzozowy krzyż i płoną znicze.

Nikt nie widział, jak zginął 14-latek. Tak przynajmniej twierdzą mieszkańcy, kiedy próbujemy z nimi rozmawiać. Policja już po wstępnych oględzinach wykluczyła potrącenie. Hipotez było kilka. W środę policja potwierdziła jedną z nich: Dawid został śmiertelnie pobity.

Oprawcami byli 15-letni Mariusz K. i rok starszy Michał P. Policja zatrzymała ich w poniedziałek. - Przyznali się do pobicia i złożyli wyjaśnienia - mówi rzecznik gorzowskiej policji Sławomir Konieczny.

Napastnicy spotkali Dawida w niedzielę po godz. 21 przy ul. Strażackiej. Najpierw zabrali mu telefon komórkowy, a potem stwierdzili, że jeszcze go pobiją. - Tłumaczą, że zrobili to bez żadnego konkretnego powodu - dodaje rzecznik policji.

"Gazeta" ustaliła, że szamotanina zaczęła się pod sklepem spożywczym i trwała kilka minut. 14-latek próbował uciekać, ale za każdym razem napastnicy go doganiali i bili. Dawid dobiegł do ul. Świetlanej. Tam upadł albo został przewrócony. To mogło spowodować uraz czaszkowo-mózgowy, który zdaniem biegłego lekarza był przyczyną śmierci. - Podejrzani twierdzą, że nie bili w głowę. Ślady o tym nie przesądzają - mówi policjant znający szczegóły śledztwa.

Oprawcy Dawida przyznali, że przed pobiciem chłopaka pili alkohol. Gdy ten leżał już w kałuży krwi, spokojnie odeszli. Prokuratura postawiła im zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Gdyby byli dorośli, groziłaby im kara do 10 lat więzienia. Odpowiadać będą jednak przed sądem dla nieletnich. Tutaj najsurowsza kara to pobyt w zakładzie poprawczym. - Przy takiej kwalifikacji czynu podejrzani nie mogą być sądzeni jak dorośli. Ta kwalifikacja może się jednak zmienić - zaznacza rzecznik gorzowskiej prokuratury Dariusz Domarecki.

Mariusz K. i Michał P. dobrze znali swoją ofiarę. Pierwszy chodził z nim do gimnazjum w Deszcznie. - Nie było między nimi konfliktu - zapewnia Ewa Kubiak, dyrektor Zespołu Szkół w Deszcznie. - Dawid był spokojnym chłopcem. Uczył się przeciętnie, ale nie sprawiał problemów wychowawczych. W wakacje nawet pracował, żeby sobie dorobić.

Dyrektor Kubiak twierdzi, że Mariusz K. także nie sprawiał kłopotów, ale nie chce o nim rozmawiać. Więcej o relacjach między chłopakami opowiadają ich koledzy. - Dawid podpadł Mariuszowi. Czym? Pod koniec wakacji, na święcie pieczonego kurczaka w Deszcznie, Mariusz chciał pobić kolegę Dawida. Miał z nim jakiś konflikt. Dawid dowiedział się o tym i ostrzegł kolegę. Potem opowiadał, że Mariusz zaczął wysyłać mu SMS-y z pogróżkami. Ale nikt nie brał tego na poważnie - opowiadają Piotrek i Maciek z klasy Dawida.

- W szkole mamy trzech pedagogów. Jeden rozmawiał już z klasą Dawida. Pedagodzy pozostają cały czas do dyspozycji uczniów - zapewnia Ewa Kubiak.

Drugi z napastników - Michał P. - jest uczniem gorzowskiego "mechanika".

W czwartek sąd rodzinny zdecyduje, czy razem z Mariuszem K. trafią do zamkniętego schroniska dla nieletnich - to odpowiednik tymczasowego aresztu stosowanego wobec dorosłych. W czwartek także na cmentarzu na Os. Poznańskim odbędzie się pogrzeb 14-letniego Dawida. Przyjść mają m.in. koledzy z klasy i nauczyciele.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku