Zbrodnia w Naszej Klasie: Młodym trzeba pomóc
16.09.2008
, aktualizacja: 16.09.2008 17:28
Po śmiertelnym pobiciu 14-letniego Dawida jego koledzy w portalu Nasza Klasa wygrażają sprawcy zbrodni. - Najgorsze, co moglibyśmy zrobić to zostawić ich samych z tym gniewem - mówi profesor Grażyna Miłkowska
ZOBACZ TAKŻE
- Koledzy pożegnali 14-letniego Dawida (11-09-08, 18:30)
- Koledzy skatowali 14-latka na śmierć. Bez powodu (10-09-08, 19:00)
- Policja wyjaśnia tajemniczą śmierć 14-latka (08-09-08, 22:00)
- 17-latek terroryzował rówieśników z Zawarcia (18-09-08, 21:00)
- Myślicie, że on tego nie żałuje?! - dyskusja na profilu Michała P. (16-09-08, 17:25)
- Policjanci dekonspirują się w serwisie nasza-klasa.pl (18-12-07, 10:22)
Echa tragicznej śmierci 14-letniego Dawida Halickiego dotarły do portalu internetowego Nasza Klasa. W komentarzach na profilu Dawida kilkadziesiąt osób zapaliło internetową "świeczkę" na znak pamięci.
Ciało chłopaka z roztrzaskaną głową znaleziono w poprzednią niedzielę na ul. Świetlanej w Gorzowie. Policja ustaliła, że został śmiertelnie pobity przez kolegów. 15-letni Mariusz K. i rok starszy Michał P. mieli skakać Dawidowi po głowie. Twierdzą, że bili bez specjalnego powodu. - Nie chciałem zabić, chciałem tylko kogoś obić, bo mi się nudziło - powiedział 15-letni Mariusz K. na łamach "Super Expressu".
Na profilu Michała P., 16-letniego ucznia gorzowskiego „mechanika", od kilku dni kipi od emocji. Znajomi Dawida wygrażają chłopakowi (wybrane komentarze zamieszczone na profilu Michała P.)
Piotr Żytnicki: Czy panią szokują te wypowiedzi młodych ludzi na Naszej Klasie?
Grażyna Miłkowska*: Wpisy na forum to rodzaj krzyku, niezgody, to odzew buntu, wewnętrzna potrzeba. Przecież koledzy Dawida wiedzą, że sprawca nie przeczyta ich słów. A jednak piszą, bo muszą ten żal, wściekłość, lęk wyrzucić z siebie. W tym znaczeniu ich zachowanie jest rodzajem swoistego katharsis. Wielu z nich znało Dawida. Teraz dotknęli - pewnie pierwszy raz w życiu - problemu śmierci kogoś znajomego, kto wczoraj jeszcze był, a dzisiaj już go nie ma i nigdy już nie będzie. To przeraża. To bardzo trudne dla każdego, tym bardziej dla młodych ludzi. Śmierć nas przeraża w każdej postaci. U nas jest to zdeterminowane kulturowo. Bardzo trudno, nawet osobom głęboko wierzącym, przychodzi pogodzić się z odejściem najbliższych. Śmierć wywołuje ból, a także bunt, złość na lekarzy, na innych, na samego siebie. Szczególnie oburza śmierć niezawiniona, brutalna, nagła, zadana na skutek przemocy i gwałtu. I słusznie. Chcemy żyć w cywilizacji miłości, chcemy czuć się bezpieczni. Śmierć Dawida przeraża wielokrotnie, chociażby wyjątkowym okrucieństwem czy atakiem na młodszego. Takie zachowania nie mieszczą się w żadnych normach, nawet tych, którzy w jakiś sposób usprawiedliwiają przemoc. Poza tym wywołują lęk, burzą nasze poczucie bezpieczeństwa. Młodzież na Naszej Klasie wyraźnie podkreśla, że ofiarą mógłby być każdy z nich.
Mnie przeraził język młodych ludzi. 14-latek pisze: "Na szubienice ze skurw...." Prawie każdy wpis zawiera wulgaryzmy.
- Gdyby można było słowem zabić, w tym momencie sprawcy na pewno zostaliby zlinczowani. To nie są słowa bólu i cierpienia. To jest etap krzyku, buntu, wściekłości. Trzeba go wyrazić najmocniej, najohydniej. Te słowa mają być jak razy, jak uderzenia zadawane słowem. Sprawcy nie zasługują na inne.
Jeden ze sprawców zeznał, że bił Dawida z nudów. Pani zajmuje się badaniem agresji wśród młodzieży. Jak to jest, że młody człowiek, wychowany w rodzinie, przechodzący cały cykl edukacji od podstawówki do gimnazjum, nie widzi w biciu i upokarzaniu drugiego człowieka nic innego poza sposobem na nudę?
- Robiłam badania 11-latków, którzy spędzali czas na brutalnych grach komputerowych. Oni mówili: "Idę na grę, bo lubię zabijać. Mam tyle świetnej broni. Będę zabijać." Takie gry nie dają niczego, może poza wątpliwą sprawnością, przesycają natomiast młodych ludzi agresją. Podobnie z filmami. Bijatyki, strzelanki, wszędzie leje się krew. Dorośli tego nie widzą, bo są zabiegani, zajęci własnymi sprawami. Zostawiają dzieci same. One są sierotami emocjonalnymi. Dostają gierkę, dostają zabawkę, ale rodzice nie mówią im o normach, nie uczą wrażliwości. Największy wpływ na młodego człowieka ma środowisko rówieśnicze. Młodzi chłopcy siedzą na przystanku i rozmawiają: "No to po piwku, no to kogoś pobijemy".
A może jest tak, że młody człowiek przyzwyczaja się do przemocy, bo nikt w szkole nie mówi mu, że pobicie kolegi to przestępstwo, za które dorośli mogą iść do więzienia. Młody człowiek za skopanie słabszego na przerwie może co najwyżej trafić na dywanik do dyrektora. Bicie wpisuje się w codzienność życia szkolnego na przerwie, po lekcjach.
- Staram się oddawać szkole to, co jej. W Zielonej Górze od kilku lat policja chodzi po szkołach i mówi o konsekwencjach łamania prawa. I widać w badaniach, że ta świadomość wśród młodych ludzi rośnie. W szkołach powstają programy profilaktyczne. Ale zgadzam się, że wciąż przemoc jest dla szkół problemem, z którym sobie nie radzą. Potwierdził to niedawny raport Najwyższej Izby Kontroli. W szkołach brakuje przede wszystkim wykwalifikowanej kadry profilaktycznej, nie pedagogów, którzy zajmują się wszystkim, od załatwiania obiadów dla biednych dzieci po przemoc w szkole, ale specjalistów, którzy pracując z dziećmi i środowiskiem, będą wyłapywać osoby, które mogą sprawiać problemy. Dzisiaj takich specjalistów brakuje, a nauczyciele nie radzą sobie z bezczelnością uczniów, głupimi minami i uwagami, agresją fizyczną i słowną.
Wracając do śmierci Dawida: jakim wstrząsem dla młodych ludzi jest ta zbrodnia? Czy wszyscy wokoło uświadomią sobie, że życie ludzkie jest świętością, którą trzeba chronić, czy może obudzi się w nich chęć zemsty, nienawiść do mordercy i nawoływanie do kary śmierci, co widać na Naszej Klasie?
- To może być reakcja różnoraka. Rozumiem, że dzisiaj młodzi ludzie są wściekli i dlatego piszą, że zabiliby sprawców, choć na serio żaden by tego nie zrobił. Te emocje opadną. Dopiero po czasie przychodzi etap, w którym zaczynamy godzić się ze śmiercią bliskiej osoby. Dzisiaj wpisy na Naszej Klasie są rodzajem terapii, szczególnie ważnej dla osób, które zostały z tym wydarzeniem same, nie mają z kim porozmawiać, a wewnątrz się gotują. Dla zdrowia psychicznego może to być oczyszczające i potrzebne. Co stanie się dalej? To będzie zależeć od tego, czy w ślad za tymi wydarzeniami pójdą działania psychoterapeutyczne. Proszę zauważyć, że często informacja o tragicznym wydarzeniu dotykającym wielu ludzi połączona jest z komunikatem o objęciu ofiar opieką psychologiczną. Nie inaczej powinno być w tym przypadku. Mam nadzieję, że młodych ludzi nie pozostawiono z samym gniewem.
Dyrektorka gimnazjum, do którego chodził Dawid, po jego śmierci zorganizowała apel z minutą ciszy, klasa Dawida miała dwugodzinne spotkanie ze szkolnym pedagogiem, a uczniowie, którzy potrzebują dodatkowej pomocy, mogą w każdej chwili spotkać się z pedagogiem. Tylko czy to wystarczy?
- Jestem daleka od oceniania szkoły, ale wydaje mi się, że jeden apel, jedno spotkanie z całą klasą to zbyt mało. Do tej szkoły, a także do całego środowiska - bo przecież na Naszej Klasie piszą młodzi ludzie z różnych szkół - powinni trafić psycholodzy, wyspecjalizowani terapeuci, którzy pomogą im wyrzucić emocje, porozmawiają z nimi indywidualnie albo w małych grupach. To jest praca dla sztabu ludzi, na kilka miesięcy. Ja wierzę, że jeżeli młodych ludzi nie będzie się piętnować za ich język i groźby na Naszej Klasie, a zamiast tego otoczy się ich opieką, to na ich cierpieniu będzie można budować wartości, sprzeciw wobec przemocy, szacunek dla ludzkiego życia. Jest tu duża rola szkoły, ale także całego lokalnego środowiska. Wiele dobrego mógłby zrobić ksiądz, gdyby na kazaniach przez wiele tygodni mówił o wartości ludzkiego życia. A może na osiedlu, gdzie mieszkał Dawid, warto by otworzyć tymczasową poradnię, zrobić spotkania z psychologami? Tacy terapeuci byliby widoczni. To byłyby osoby, do których młody człowiek mógłby pójść, bo sam wychowawca w szkole sobie nie poradzi. Teraz właśnie jest czas pracy z młodymi ludźmi. Powtórzę najważniejsze zdanie: Nie można zostawić ich samych z gniewem.
* Prof. Grażyna Miłkowska jest kierownikiem Zakładu Pedagogiki Opiekuńczej i Specjalnej w Instytucie Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Specjalizuje się w badaniu agresji wśród młodzieży
Ciało chłopaka z roztrzaskaną głową znaleziono w poprzednią niedzielę na ul. Świetlanej w Gorzowie. Policja ustaliła, że został śmiertelnie pobity przez kolegów. 15-letni Mariusz K. i rok starszy Michał P. mieli skakać Dawidowi po głowie. Twierdzą, że bili bez specjalnego powodu. - Nie chciałem zabić, chciałem tylko kogoś obić, bo mi się nudziło - powiedział 15-letni Mariusz K. na łamach "Super Expressu".
Na profilu Michała P., 16-letniego ucznia gorzowskiego „mechanika", od kilku dni kipi od emocji. Znajomi Dawida wygrażają chłopakowi (wybrane komentarze zamieszczone na profilu Michała P.)
Piotr Żytnicki: Czy panią szokują te wypowiedzi młodych ludzi na Naszej Klasie?
Grażyna Miłkowska*: Wpisy na forum to rodzaj krzyku, niezgody, to odzew buntu, wewnętrzna potrzeba. Przecież koledzy Dawida wiedzą, że sprawca nie przeczyta ich słów. A jednak piszą, bo muszą ten żal, wściekłość, lęk wyrzucić z siebie. W tym znaczeniu ich zachowanie jest rodzajem swoistego katharsis. Wielu z nich znało Dawida. Teraz dotknęli - pewnie pierwszy raz w życiu - problemu śmierci kogoś znajomego, kto wczoraj jeszcze był, a dzisiaj już go nie ma i nigdy już nie będzie. To przeraża. To bardzo trudne dla każdego, tym bardziej dla młodych ludzi. Śmierć nas przeraża w każdej postaci. U nas jest to zdeterminowane kulturowo. Bardzo trudno, nawet osobom głęboko wierzącym, przychodzi pogodzić się z odejściem najbliższych. Śmierć wywołuje ból, a także bunt, złość na lekarzy, na innych, na samego siebie. Szczególnie oburza śmierć niezawiniona, brutalna, nagła, zadana na skutek przemocy i gwałtu. I słusznie. Chcemy żyć w cywilizacji miłości, chcemy czuć się bezpieczni. Śmierć Dawida przeraża wielokrotnie, chociażby wyjątkowym okrucieństwem czy atakiem na młodszego. Takie zachowania nie mieszczą się w żadnych normach, nawet tych, którzy w jakiś sposób usprawiedliwiają przemoc. Poza tym wywołują lęk, burzą nasze poczucie bezpieczeństwa. Młodzież na Naszej Klasie wyraźnie podkreśla, że ofiarą mógłby być każdy z nich.
Mnie przeraził język młodych ludzi. 14-latek pisze: "Na szubienice ze skurw...." Prawie każdy wpis zawiera wulgaryzmy.
- Gdyby można było słowem zabić, w tym momencie sprawcy na pewno zostaliby zlinczowani. To nie są słowa bólu i cierpienia. To jest etap krzyku, buntu, wściekłości. Trzeba go wyrazić najmocniej, najohydniej. Te słowa mają być jak razy, jak uderzenia zadawane słowem. Sprawcy nie zasługują na inne.
Jeden ze sprawców zeznał, że bił Dawida z nudów. Pani zajmuje się badaniem agresji wśród młodzieży. Jak to jest, że młody człowiek, wychowany w rodzinie, przechodzący cały cykl edukacji od podstawówki do gimnazjum, nie widzi w biciu i upokarzaniu drugiego człowieka nic innego poza sposobem na nudę?
- Robiłam badania 11-latków, którzy spędzali czas na brutalnych grach komputerowych. Oni mówili: "Idę na grę, bo lubię zabijać. Mam tyle świetnej broni. Będę zabijać." Takie gry nie dają niczego, może poza wątpliwą sprawnością, przesycają natomiast młodych ludzi agresją. Podobnie z filmami. Bijatyki, strzelanki, wszędzie leje się krew. Dorośli tego nie widzą, bo są zabiegani, zajęci własnymi sprawami. Zostawiają dzieci same. One są sierotami emocjonalnymi. Dostają gierkę, dostają zabawkę, ale rodzice nie mówią im o normach, nie uczą wrażliwości. Największy wpływ na młodego człowieka ma środowisko rówieśnicze. Młodzi chłopcy siedzą na przystanku i rozmawiają: "No to po piwku, no to kogoś pobijemy".
A może jest tak, że młody człowiek przyzwyczaja się do przemocy, bo nikt w szkole nie mówi mu, że pobicie kolegi to przestępstwo, za które dorośli mogą iść do więzienia. Młody człowiek za skopanie słabszego na przerwie może co najwyżej trafić na dywanik do dyrektora. Bicie wpisuje się w codzienność życia szkolnego na przerwie, po lekcjach.
- Staram się oddawać szkole to, co jej. W Zielonej Górze od kilku lat policja chodzi po szkołach i mówi o konsekwencjach łamania prawa. I widać w badaniach, że ta świadomość wśród młodych ludzi rośnie. W szkołach powstają programy profilaktyczne. Ale zgadzam się, że wciąż przemoc jest dla szkół problemem, z którym sobie nie radzą. Potwierdził to niedawny raport Najwyższej Izby Kontroli. W szkołach brakuje przede wszystkim wykwalifikowanej kadry profilaktycznej, nie pedagogów, którzy zajmują się wszystkim, od załatwiania obiadów dla biednych dzieci po przemoc w szkole, ale specjalistów, którzy pracując z dziećmi i środowiskiem, będą wyłapywać osoby, które mogą sprawiać problemy. Dzisiaj takich specjalistów brakuje, a nauczyciele nie radzą sobie z bezczelnością uczniów, głupimi minami i uwagami, agresją fizyczną i słowną.
Wracając do śmierci Dawida: jakim wstrząsem dla młodych ludzi jest ta zbrodnia? Czy wszyscy wokoło uświadomią sobie, że życie ludzkie jest świętością, którą trzeba chronić, czy może obudzi się w nich chęć zemsty, nienawiść do mordercy i nawoływanie do kary śmierci, co widać na Naszej Klasie?
- To może być reakcja różnoraka. Rozumiem, że dzisiaj młodzi ludzie są wściekli i dlatego piszą, że zabiliby sprawców, choć na serio żaden by tego nie zrobił. Te emocje opadną. Dopiero po czasie przychodzi etap, w którym zaczynamy godzić się ze śmiercią bliskiej osoby. Dzisiaj wpisy na Naszej Klasie są rodzajem terapii, szczególnie ważnej dla osób, które zostały z tym wydarzeniem same, nie mają z kim porozmawiać, a wewnątrz się gotują. Dla zdrowia psychicznego może to być oczyszczające i potrzebne. Co stanie się dalej? To będzie zależeć od tego, czy w ślad za tymi wydarzeniami pójdą działania psychoterapeutyczne. Proszę zauważyć, że często informacja o tragicznym wydarzeniu dotykającym wielu ludzi połączona jest z komunikatem o objęciu ofiar opieką psychologiczną. Nie inaczej powinno być w tym przypadku. Mam nadzieję, że młodych ludzi nie pozostawiono z samym gniewem.
Dyrektorka gimnazjum, do którego chodził Dawid, po jego śmierci zorganizowała apel z minutą ciszy, klasa Dawida miała dwugodzinne spotkanie ze szkolnym pedagogiem, a uczniowie, którzy potrzebują dodatkowej pomocy, mogą w każdej chwili spotkać się z pedagogiem. Tylko czy to wystarczy?
- Jestem daleka od oceniania szkoły, ale wydaje mi się, że jeden apel, jedno spotkanie z całą klasą to zbyt mało. Do tej szkoły, a także do całego środowiska - bo przecież na Naszej Klasie piszą młodzi ludzie z różnych szkół - powinni trafić psycholodzy, wyspecjalizowani terapeuci, którzy pomogą im wyrzucić emocje, porozmawiają z nimi indywidualnie albo w małych grupach. To jest praca dla sztabu ludzi, na kilka miesięcy. Ja wierzę, że jeżeli młodych ludzi nie będzie się piętnować za ich język i groźby na Naszej Klasie, a zamiast tego otoczy się ich opieką, to na ich cierpieniu będzie można budować wartości, sprzeciw wobec przemocy, szacunek dla ludzkiego życia. Jest tu duża rola szkoły, ale także całego lokalnego środowiska. Wiele dobrego mógłby zrobić ksiądz, gdyby na kazaniach przez wiele tygodni mówił o wartości ludzkiego życia. A może na osiedlu, gdzie mieszkał Dawid, warto by otworzyć tymczasową poradnię, zrobić spotkania z psychologami? Tacy terapeuci byliby widoczni. To byłyby osoby, do których młody człowiek mógłby pójść, bo sam wychowawca w szkole sobie nie poradzi. Teraz właśnie jest czas pracy z młodymi ludźmi. Powtórzę najważniejsze zdanie: Nie można zostawić ich samych z gniewem.
* Prof. Grażyna Miłkowska jest kierownikiem Zakładu Pedagogiki Opiekuńczej i Specjalnej w Instytucie Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Zielonogórskiego. Specjalizuje się w badaniu agresji wśród młodzieży
- 28 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Zbrodnia w Naszej Klasie: Młodym trzeba pomóc
men_53
17.09.08, 07:46
Życie ludzkie jest swietością. Ale nie życie wszy podobnych do morderców Dawida. Ich po prostu nalezałoby usunąć ze społeczeństwa raz na zawsze.ż»
-
Zbrodnia w Naszej Klasie: Młodym trzeba pomóc
olias
17.09.08, 20:33
siecotoczy opieką, się zbuduje, sięc coś pozytywnego. a potem kolejny młody człowiek zostanie zabity przez roztraskanie głowy bo mutant się nudzi. Nie żal wam że odszedł Giertych? No i nadal»
Najczęściej czytane24 htydzień





