Afera budowlana: kto zapłaci za benzynę?
18.03.2009
, aktualizacja: 19.03.2009 08:38
Współwłaściciel spółki Marchand oskarżył przed sądem prezydenta Gorzowa o działanie na szkodę jego firmy
ZOBACZ TAKŻE
- Wierchowicz: Gorzów to nie jest Gotham City (10-06-11, 17:36)
- Afera budowlana: Podważają opinie biegłej (26-02-10, 18:01)
- Afera PBI: Mogliśmy stracić dotację unijną [WIDEO] (20-11-09, 18:17)
- Afera budowlana: koniec procesu przed wyborami? Raczej nie (08-01-10, 17:35)
- Afera budowlana: Chyba skuli morze betonu (30-10-09, 18:30)
- Afera budowlana w sądzie: biegła wylicza błędy (28-10-09, 19:43)
Proces afery budowlanej PBI toczy się przed gorzowskim sądem już piąty miesiąc. W procesie na ławie oskarżonych zasiada 18 gorzowskich przedsiębiorców budowlanych, właścicieli firm i miejscy urzędnicy, w tym prezydent Tadeusz Jędrzejczak i były wiceprezydent i wojewoda Andrzej Korski. Zdaniem prokuratury doszło do korupcji i działania na szkodę miasta i firm.
Jednym z poszkodowanych jest spółka Marchand, która zaopatrywała w paliwo firmę PBI budującą trasę średnicową i ul. Bierzarina. Wiosną 2001 r. spółka wystawiła przedsiębiorstwu fakturę na paliwo za ponad 206 tys. zł. Przedsiębiorstwo nie miało takich pieniędzy w kasie, ale w połowie 2001 r. miasto zalegało PBI z płatnościami za wcześniej wykonane prace budowlane i zarząd firmy budowlanej dokonał cesji płatności za paliwo na rzecz miasta. W ramach rozliczenia inwestycji Marchand miał otrzymać pieniądze za paliwo z kasy magistratu.
Wczoraj Piotr Ślepowroński, udziałowiec Marchand, a w procesie także oskarżyciel posiłkowy zeznawał jako świadek. Opowiadał, jak jego firma, nie mogąc wyegzekwować płatności za paliwo od PBI, porozumiała się z kierownictwem firmy budowlanej i władzami miasta reprezentowanymi przez ówczesnego wiceprezydenta Andrzeja Korskiego w sprawie cesji płatności za paliwo. - Podpisana 1 października 2001 r. cesja trafiła do Urzędu Miasta. W kasie Gorzowa nie było wtedy pieniędzy i skarbnik miasta poprosiła nas, abyśmy wstrzymali się z egzekwowaniem płatności do końca roku. Zapłata za paliwo miała być rozliczona w ramach budżetu miasta na 2002 r. Mimo że ogłoszono upadłość PBI, spokojnie czekaliśmy na zapłatę - mówił przed sądem Ślepowroński.
Właściciele spółki z fakturą zgłosili się do Urzędu Miasta, ale zostali odprawieni z kwitkiem. Od PBI, a po ogłoszeniu upadłości od syndyka firmy pieniędzy także nie otrzymali. W przerwie procesu Zygmunt M., prezes PBI tłumaczył "Gazecie". - Cesja była zgodna z prawem. Miasto było wtedy dłużnikiem PBI i powinno tę fakturę zapłacić. W tym czasie miasto zalegało mojej firmie m.in. z zapłatą 700 tys. zł za zbudowaną drogę przy Panoramie. Do rozliczenia czekało w tym czasie także 950 tys. zł za już zbudowaną część ul. Słowiańskiej w ramach III etapu tej inwestycji - wyliczył Zygmunt M.
Powiedział również (co wcześniej potwierdziły przed sądem inne osoby), że dzień przed podpisaniem cesji miał w ręku pismo wiceprezydenta Korskiego skierowane do komornika, który zajmował część majątku PBI, że Urząd Miasta ma wobec przedsiębiorstwa zobowiązania finansowe, które przewyższają wszystkie komornicze zajęcia. - Cesję podpisaliśmy więc zgodnie z prawem. Miasto nie miało płacić nam za część wykonanych prac, tylko rozliczyć naszymi pieniędzmi zobowiązania wobec naszego partnera - tłumaczył Zygmunt M. - To wciąż jest faktura do rozliczenia między Marchandem a Urzędem Miasta.
Z kolei prowadzący śledztwo w sprawie afery budowlanej prokurator Marek Szary powiedział, że Marchand powinien w sądzie cywilnym domagać się zapłaty od miasta.
Obecnie wraz z naliczonymi od ośmiu lat odsetkami Marchand domaga się zapłaty ponad 500 tys. zł. Właściciele spółki już wcześniej zaproponowali władzom Gorzowa podpisanie ugody, ale prawnicy magistratu odmówili. Wczoraj ani prezydent Tadeusz Jędrzejczak, ani ówczesny wiceprezydent Andrzej Korski nie odnieśli się do tej sprawy, ponieważ byli nieobecni na rozprawie.
W piątek kolejny dzień procesu. Zeznawać ma m.in. Włodzimierz S., były szef gorzowskiego oddziału Agencji Mienia Wojskowego, który miał pośredniczyć w kontaktach prezydenta Gorzowa z prezesem AMW Andrzejem J. - także oskarżonym w procesie.
Jednym z poszkodowanych jest spółka Marchand, która zaopatrywała w paliwo firmę PBI budującą trasę średnicową i ul. Bierzarina. Wiosną 2001 r. spółka wystawiła przedsiębiorstwu fakturę na paliwo za ponad 206 tys. zł. Przedsiębiorstwo nie miało takich pieniędzy w kasie, ale w połowie 2001 r. miasto zalegało PBI z płatnościami za wcześniej wykonane prace budowlane i zarząd firmy budowlanej dokonał cesji płatności za paliwo na rzecz miasta. W ramach rozliczenia inwestycji Marchand miał otrzymać pieniądze za paliwo z kasy magistratu.
Wczoraj Piotr Ślepowroński, udziałowiec Marchand, a w procesie także oskarżyciel posiłkowy zeznawał jako świadek. Opowiadał, jak jego firma, nie mogąc wyegzekwować płatności za paliwo od PBI, porozumiała się z kierownictwem firmy budowlanej i władzami miasta reprezentowanymi przez ówczesnego wiceprezydenta Andrzeja Korskiego w sprawie cesji płatności za paliwo. - Podpisana 1 października 2001 r. cesja trafiła do Urzędu Miasta. W kasie Gorzowa nie było wtedy pieniędzy i skarbnik miasta poprosiła nas, abyśmy wstrzymali się z egzekwowaniem płatności do końca roku. Zapłata za paliwo miała być rozliczona w ramach budżetu miasta na 2002 r. Mimo że ogłoszono upadłość PBI, spokojnie czekaliśmy na zapłatę - mówił przed sądem Ślepowroński.
Właściciele spółki z fakturą zgłosili się do Urzędu Miasta, ale zostali odprawieni z kwitkiem. Od PBI, a po ogłoszeniu upadłości od syndyka firmy pieniędzy także nie otrzymali. W przerwie procesu Zygmunt M., prezes PBI tłumaczył "Gazecie". - Cesja była zgodna z prawem. Miasto było wtedy dłużnikiem PBI i powinno tę fakturę zapłacić. W tym czasie miasto zalegało mojej firmie m.in. z zapłatą 700 tys. zł za zbudowaną drogę przy Panoramie. Do rozliczenia czekało w tym czasie także 950 tys. zł za już zbudowaną część ul. Słowiańskiej w ramach III etapu tej inwestycji - wyliczył Zygmunt M.
Powiedział również (co wcześniej potwierdziły przed sądem inne osoby), że dzień przed podpisaniem cesji miał w ręku pismo wiceprezydenta Korskiego skierowane do komornika, który zajmował część majątku PBI, że Urząd Miasta ma wobec przedsiębiorstwa zobowiązania finansowe, które przewyższają wszystkie komornicze zajęcia. - Cesję podpisaliśmy więc zgodnie z prawem. Miasto nie miało płacić nam za część wykonanych prac, tylko rozliczyć naszymi pieniędzmi zobowiązania wobec naszego partnera - tłumaczył Zygmunt M. - To wciąż jest faktura do rozliczenia między Marchandem a Urzędem Miasta.
Z kolei prowadzący śledztwo w sprawie afery budowlanej prokurator Marek Szary powiedział, że Marchand powinien w sądzie cywilnym domagać się zapłaty od miasta.
Obecnie wraz z naliczonymi od ośmiu lat odsetkami Marchand domaga się zapłaty ponad 500 tys. zł. Właściciele spółki już wcześniej zaproponowali władzom Gorzowa podpisanie ugody, ale prawnicy magistratu odmówili. Wczoraj ani prezydent Tadeusz Jędrzejczak, ani ówczesny wiceprezydent Andrzej Korski nie odnieśli się do tej sprawy, ponieważ byli nieobecni na rozprawie.
W piątek kolejny dzień procesu. Zeznawać ma m.in. Włodzimierz S., były szef gorzowskiego oddziału Agencji Mienia Wojskowego, który miał pośredniczyć w kontaktach prezydenta Gorzowa z prezesem AMW Andrzejem J. - także oskarżonym w procesie.
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Afera budowlana: kto zapłaci za benzynę?
go_bsh
18.03.09, 21:13
"Z kolei prowadzący śledztwo w sprawie afery budowlanej prokurator Marek Szary powiedział, że Marchand powinien w sądzie cywilnym domagać się zapłaty od miasta." to chyba tłumaczy wszystko »
-
Re: Afera budowlana: kto zapłaci za benzynę?
thebird1
18.03.09, 21:50
I co w tej sprwie zawinił uczciwy prezydent bo nie doczytałem»
-
Afera budowlana: kto zapłaci za benzynę?
pyttacz
19.03.09, 09:59
Myślę, że forowicze powinni się złożyć.»
Najczęściej czytane24 htydzień





