Afera budowlana: Posadził zieleń za darmo
2009-03-21
, aktualizacja: 23.03.2009 12:29
Firma Wawrzyńca Zielińskiego w 2001 roku posadziła krzewy wokół Trasy Średnicowej. Do dziś nie otrzymała 220 tys. zł zapłaty. Gorzowski biznesmen to jeden z pokrzywdzonych w aferze budowlanej
ZOBACZ TAKŻE
- Afera budowlana w sądzie: biegła wylicza błędy (28-10-09, 19:43)
- Afera budowlana: Podważają opinie biegłej (26-02-10, 18:01)
- Afera budowlana: koniec procesu przed wyborami? Raczej nie (08-01-10, 17:35)
- Afera PBI: Mogliśmy stracić dotację unijną [WIDEO] (20-11-09, 18:17)
- Afera budowlana: Chyba skuli morze betonu (30-10-09, 18:30)
- Na budowę Trasy Średnicowej wezwał mnie w sierpniu wiceprezydent Andrzej Korski i powiedział, trochę tonem polecenia, trochę prośby: "Trzeba zrobić zieleń na trasie. Ty Wawrzyniec o nic się nie martw. Nie martw się o pieniądze. Trzeba zieleń szybko nasadzić" - relacjonował w czwartek przed sądem Wawrzyniec Zieliński, właściciel firmy Poraj. Tym samym twierdzi, że dostał ustne zlecenie od władz Gorzowa na roboty wykończeniowe. - Rozmowa odbyła się kilkanaście dni przed otwarciem trasy, na które miał przyjechać prezydent Aleksander Kwaśniewski albo premier Leszek Miller. Moja firma zajmuje się robotami komunalnymi, często więc wykonywałem prace na rzecz miasta bez wcześniej podpisanej umowy. Zdarzało się tak, gdy trzeba było wyciąć jakieś zwalone drzewo czy po kimś szybko kończyć źle wykonane prace, np. usuwanie korzeni. Wcześniej Urząd Miasta zawsze regulował płatności. Dlatego się zgodziłem - opowiadał Zieliński.
Przypomnijmy, że w aferze budowlanej na ławie oskarżonych m.in. o korupcję oraz działanie na szkodę firm i miasta zasiada 18 osób, w tym prezydent Gorzowa oraz przedsiębiorcy budowlani i właściciele firm nadzorujących budowę.
Zakład Utrzymania Zieleni Poraj prowadził prace ziemne i dokonał nasadzeń zieleni na Trasie Średnicowej po tym, gdy 89 tys. krzewów zamówionych w Żywcu za 400 tys. zł nigdy do Gorzowa nie dojechało. Mimo że wykonawca inwestycji, firma PBI, za nie zapłacił na prośbę - jak twierdzi Zygmunt M., prezes PBI - samego prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka. Poraj miał być podwykonawcą prac, ale w związku z tym, że PBI zalegał firmie już z wcześniejszymi płatnościami, właściciel Poraja zdecydował się na przyjęcie zlecenia bezpośrednio z Urzędu Miasta. Zlecenie miało być ujęte poza kontraktem i rozliczone bezpośrednio z kasy miasta. Poraj wykonał prace za ponad 220 tys. zł. Kosztorys zatwierdził wcześniej Władysław Ż., naczelnik miejskiego wydziału inwestycji, który także zasiada na ławie oskarżonych. - Zlecenie było ustne od wiceprezydenta Andrzeja Korskiego. Jako jego potwierdzenie, w nadzorującej inwestycję firmie PiM, okazano mi protokół o wyłączeniu nasadzeń zieleni poza kontrakt na budowę Trasy Średnicowej - tłumaczy Wawrzyniec Zieliński. - Prace wykonałem, a za dobrą robotę dostałem nawet od prezydenta Jędrzejczaka honorowy dyplom referencyjny, w którym poleca moją firmę jako wiarygodną i rzetelną.
Zgodnie z zaakceptowanym wcześniej kosztorysem i przygotowaną umową, przez rok po oddaniu trasy do użytku firma Poraj prowadziła pielęgnację roślin i uzupełniała nasadzenia. Po tym terminie firma wystawiła miastu fakturę, ale pieniędzy nie dostała.
Zieliński przyznał, że gdy z zarządu miasta na stanowisko wojewody odszedł Andrzej Korski, o wypłatę zaległych pieniędzy zabiegał bezpośrednio u prezydenta Jędrzejczaka. Ten miał oświadczyć, że pieniądze jego firmie "absolutnie się należą". - Po interwencji u prezydenta, skontaktował się ze mną naczelnik Władysława Ż. Powiedział, że ma w kasie miasta 100 tys. zł i żebym wystawił na razie fakturę na taką kwotę. Ostateczne tych pieniędzy też nie dostałem, ponieważ okazało się, że magistrat rozliczył nasadzenia roślin, płacąc PBI. A przecież ta firma z pracami, które ja wykonałem, nie miała nic wspólnego - zeznał Zieliński. - Chciałbym, żeby ten proces doprowadził do wyciągnięcia konsekwencji wobec osób winnych całej tej sytuacji. Domagam się zapłaty za pracę, którą moja firma wykonała osiem lat temu - zakończył Zieliński.
Poraj to niejedyna firma poszkodowana w aferze budowlanej. W podobnej sytuacji są właściciele firmy, która dostarczała paliwo do pojazdów pracujących na budowie trasy.
Przypomnijmy, że w aferze budowlanej na ławie oskarżonych m.in. o korupcję oraz działanie na szkodę firm i miasta zasiada 18 osób, w tym prezydent Gorzowa oraz przedsiębiorcy budowlani i właściciele firm nadzorujących budowę.
Zakład Utrzymania Zieleni Poraj prowadził prace ziemne i dokonał nasadzeń zieleni na Trasie Średnicowej po tym, gdy 89 tys. krzewów zamówionych w Żywcu za 400 tys. zł nigdy do Gorzowa nie dojechało. Mimo że wykonawca inwestycji, firma PBI, za nie zapłacił na prośbę - jak twierdzi Zygmunt M., prezes PBI - samego prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka. Poraj miał być podwykonawcą prac, ale w związku z tym, że PBI zalegał firmie już z wcześniejszymi płatnościami, właściciel Poraja zdecydował się na przyjęcie zlecenia bezpośrednio z Urzędu Miasta. Zlecenie miało być ujęte poza kontraktem i rozliczone bezpośrednio z kasy miasta. Poraj wykonał prace za ponad 220 tys. zł. Kosztorys zatwierdził wcześniej Władysław Ż., naczelnik miejskiego wydziału inwestycji, który także zasiada na ławie oskarżonych. - Zlecenie było ustne od wiceprezydenta Andrzeja Korskiego. Jako jego potwierdzenie, w nadzorującej inwestycję firmie PiM, okazano mi protokół o wyłączeniu nasadzeń zieleni poza kontrakt na budowę Trasy Średnicowej - tłumaczy Wawrzyniec Zieliński. - Prace wykonałem, a za dobrą robotę dostałem nawet od prezydenta Jędrzejczaka honorowy dyplom referencyjny, w którym poleca moją firmę jako wiarygodną i rzetelną.
Zgodnie z zaakceptowanym wcześniej kosztorysem i przygotowaną umową, przez rok po oddaniu trasy do użytku firma Poraj prowadziła pielęgnację roślin i uzupełniała nasadzenia. Po tym terminie firma wystawiła miastu fakturę, ale pieniędzy nie dostała.
Zieliński przyznał, że gdy z zarządu miasta na stanowisko wojewody odszedł Andrzej Korski, o wypłatę zaległych pieniędzy zabiegał bezpośrednio u prezydenta Jędrzejczaka. Ten miał oświadczyć, że pieniądze jego firmie "absolutnie się należą". - Po interwencji u prezydenta, skontaktował się ze mną naczelnik Władysława Ż. Powiedział, że ma w kasie miasta 100 tys. zł i żebym wystawił na razie fakturę na taką kwotę. Ostateczne tych pieniędzy też nie dostałem, ponieważ okazało się, że magistrat rozliczył nasadzenia roślin, płacąc PBI. A przecież ta firma z pracami, które ja wykonałem, nie miała nic wspólnego - zeznał Zieliński. - Chciałbym, żeby ten proces doprowadził do wyciągnięcia konsekwencji wobec osób winnych całej tej sytuacji. Domagam się zapłaty za pracę, którą moja firma wykonała osiem lat temu - zakończył Zieliński.
Poraj to niejedyna firma poszkodowana w aferze budowlanej. W podobnej sytuacji są właściciele firmy, która dostarczała paliwo do pojazdów pracujących na budowie trasy.
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Afera budowlana: Posadził zieleń za darmo
e-gosc-1234
24.03.09, 20:20
No to po dzisiejszej rozprawie czarno widzę dla Prezia- Faraona(kto wymyślił tąksywę temu piwo).Ciekawe jak koledzy spod celi zareagują na ksywę Faraon-tam nielubią takich. Na dzisiejszej »
-
Afera budowlana: Posadził zieleń za darmo
ceoll
25.03.09, 14:21
Pieski skowyczą. Przeczytali jakieś wypociny i się podniecają.A Gorzowianie jeżdżą sobie trasą średnicową i chwalą Jędrzejczaka, najlepszego gospodarza miasta w jego historii. A obok »
Najczęściej czytane24 htydzień





