Słubice: Polsko-niemiecka obrona kina Piast
05.05.2009
, aktualizacja: 05.05.2009 11:22
Studenci, naukowcy i mieszkańcy Słubic podjęli walkę o uratowanie dawnego kina Piast, architektonicznej perełki stylu art déco. Zabytkowi grozi wyburzenie przez prywatnego właściciela
Dr Andrzej Billert: Jeszcze kilka lat temu przeżywałem wraz z żoną wzruszający seans filmowy, organizowany zimą w tymże kinie przez zaangażowanych słubiczan. Temperatura w sali kinowej była wówczas tak niska, że organizatorzy częstowali widzów przy wejściu gorącą herbatą z cytryną! Jaki film wówczas oglądałem - tego już nie pamiętam, ale samo kino i herbata - to było przeżycie!
Eckard Reiss, frankfurtczyk: Po raz pierwszy przekroczyłem próg kina w 1980 r. Grano „Gwiezdne wojny”. Po angielsku, z polskimi napisami. Aby się tam dostać, stałem dwie godziny. Nie, nie przed kasą, na granicy. A było to 30 października 1980 r., w ostatni dzień otwartej granicy, którą władze NRD zamknęły w obawie przez „zarazą” Solidarności - opowiada Reis.
Agata Klorek, studentka: Mam do tej pory dwa czarno-białe, pozowane zdjęcia zrobione w tym kinie. Chodziliśmy tam na seanse dla dzieci i dostawaliśmy zniżkę, jak zostawaliśmy potem na filmie. W zwyczaju było noszenie ze sobą poduszek, żeby było miękko pod pupą.
Michael Kurzwelly, artysta, twórca projektu podwójnego miasta Słubfurt, z kinem Piast zetknął się w 2004 r. - Wejście do kina to było jakby jakieś wtajemniczenie. Do kina wchodziło się przez sklep z kwiatami. To wszystko dawało odpowiednią atmosferę. Brakuje nam w Słubicach takiego dziwnego miejsca, które byłoby wtajemniczeniem do innego świata - opowiada.
Obecni właściciele kina na dyskusję o losach kina nie przyszli. Są z Podlasia.
Art déco i nie tylko
Instytut Historii Stosowanej, stowarzyszenie działające przy Collegium Polonicum, rozpoczął dyskusję nad losem słubickiego kina Piast. - Dowiedzieliśmy się o wydaniu przez starostwo pozwolenia na budowę, które daje prawo zniszczenia przede wszystkim widowni, którą wielu z nas pamięta nie tylko z charakterystycznego zapachu, ale przede wszystkim z seansów filmowych. Jako stowarzyszenie polsko-niemieckie, niegdyś studenckie, teraz nie tylko studenckie, napisaliśmy do starosty wniosek o przywrócenie terminu do złożenia odwołania od decyzji o pozwoleniu na budowę. Kino jest na tyle ważnym budynkiem dla Słubic, a również i Frankfurtu, że nie pozwolimy go zniekształcić - mówi Felix Ackermann z IHS.
Wzniesiony przed 85 laty budynek jest przykładem stylu art déco. We Frankfurcie nad Odrą w latach 20. ubiegłego wieku idee artystyczne art déco wprowadzał nadreński architekt Martin Kiessling. Jego zespoły osiedli i budynków dla Wschodnioniemieckiej Dyrekcji Kolei do dziś są perłami architektury Frankfurtu, wpisanymi do rejestru chronionych dóbr kultury. Pałeczkę przejął po nim miejscowy architekt Józef Gesing. Właśnie on jest projektantem słubickiego kina Piast, zwanego przed wojną Filmpalast. - To piękne dzieło budynku użyteczności publicznej, które zasługuje na ratunek - stwierdza Sylwia Groblica, kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gorzowie.
W lipcu ub.r. starostwo wystąpiło do konserwatora zabytków o uzgodnienie decyzji rozbiórki całego kompleksu kina Piast, którą chce przeprowadzić właściciel obiektu. - Nie zgodziliśmy się i od razu wszczęte zostało postępowanie z urzędu o wpisanie całego kompleksu, czyli budynku kina i widowni, do rejestru zabytków - mówi Sylwia Groblica. Niestety, pierwsza próba spaliła na panewce. Sylwia Groblica nie ukrywa, że z winy samego urzędu konserwatorskiego. Były błędy formalne w dokumentach. - Następną próbę podjęliśmy w lutym tego roku. Niestety, już nie mogliśmy wpisać do rejestru budynku widowni, bo właściciel przedstawił ekspertyzy, że jest on w całości pokryty rakotwórczym ksylamitem - wyjaśnia. Zezwolenie na rozbiórkę widowni zostało więc wydane, ale konserwator zabiega dalej o to, aby wpisać do rejestru elewację kina, która dziś ma największą wartość architektoniczną.
Trzy upadki Piasta
Dla konserwatorów priorytetem jest ocalenie ciekawej, wartościowej fasady. Jednak w przypadku takiego obiektu jak kino ważna jest nie tylko jego wartość architektoniczna. Budowla ma też znaczenie kulturowe. Herbata z cytryną na rozgrzewkę, o której wspomina dr Billert, to tylko jeden kamyczek. Każdy, kto pojawił się w Słubicach, kiedy kino jeszcze działało, może dołożyć do tych wspomnień swoją cegiełkę. Eckard Reiss, pasjonat historii Frankfurtu, o kinie wie prawie wszystko. Od 40 lat zbiera wszystko, co dotyczy historii Frankfurtu, a w szczególności dawnej dzielnicy Dammvorstadt, czyli powojennych Słubic. Wie, że pierwszym filmem wyświetlanym w Filmpalast w 1924 r. był "Carlos und Elisabeth", niemy film, którego projekcję ubarwiała duża orkiestra. W latach 30. era kina niemego się skończyła, a kino zamknięto. Powstała na jego miejsce restauracja Elysium. Pięć lat później kino, tym razem dźwiękowe, wróciło do Filmpalast. Na ostatnim seansie w styczniu 1945 r. grano "Kongo express". Po wojnie sprzęt zarekwirowali Rosjanie, a kino stało puste aż do roku 1948 r., kiedy zaczęła się era "piastowska". Kino zamknięto po raz trzeci 25 lutego 2005 r. Tym razem definitywnie, a na ostatnim seansie o godz. 21 grano film pod znamiennym tytułem "Final Call". - Przeżyliśmy trzy upadki. Ale jak to u nas mówią: przeznaczeni na śmierć żyją dłużej - mówi Reis.
- Kino Piast jest obiektem, w którym jak w zwierciadle odbija się historia kina jako instytucji, ale również elementu kształtującego tożsamość mieszkańców. To jest kawałek pamięci tego miasta, tożsamości, z jednej strony Frankfurtu, ale też Słubic. To nie jedna z wielu XIX-wiecznych kamienic, to jest coś innego, niezwykłego - zauważa Andreas Billert. I mieszkańcy Słubic chcą, aby kino Piast pozostało wyjątkowe. To się nie uda jeśli za zabytkową fasadą powstanie kolejna galeria handlowa. - Właściciele przedstawiali formę zagospodarowania. Taka jakaś... ze szkła i stali. Typowo usługowa - mówi Sylwia Groblica. Typowa, czyli jak to w Słubicach: Spargel, Zigaretten, Friseur itp.
Miasto: nic nie możemy
- Nie jesteśmy stroną w tej sprawie. Możemy jedynie popierać wnioski, aby zachować fasadę, która wpisała się w krajobraz miasta. Innego wyjścia nie ma - rozkłada ręce wiceburmistrz Katarzyna Mintus-Trojan. Okazuje się jednak, że gmina Słubice jest jednak... współwłaścicielem kawałka klatki schodowej. - Dla mnie jest to poważny partner w dyskusji, jak każdy właściciel. I jako strona występuje w urzędzie - mówi Sylwia Groblica. - Ale jako współwłaściciele tylko klatki schodowej, nie mamy na nic wpływu. Wszystko odbywa się niejako poza nami - odpowiada wiceburmistrz.
Biorący udział w debacie na Collegium Polonicum nie oglądali się jednak na właścicieli. Wskazywali różne możliwości wykorzystania dawnego kina. - W dawnym kinie powinno powstać miejsce użyteczności publicznej - sugeruje prof. Paul Zalewski z Katedry Ochrony Zabytków Collegium Polonicum. - Może coś na kształt Hackesche Höfe w Berlinie, gdzie w jednym miejscu łączą się usługi, mieszkania i kultura - proponuje Felix Ackermann. Klub studencki, obiekt kulturalny, kino alternatywne... to tylko niektóre pomysły słubiczan. Czy mimo wydanych pozwoleń budowlanych, odmiennych planów właścicieli, ta dyskusja ma jednak sens?
- Odpowiedzialność polityczna leży po stronie miasta, niezależnie, jakie ma możliwości i ograniczenia w swoich działaniach. Może bowiem to określić jako ważny cel polityki kulturalnej czy przestrzennej. W kategoriach europejskich obszar Słubic jest obszarem zdegradowanym, wymagającym rewitalizacji. Nie przesądzam jakimi sposobami, ale z kina Piast można jeszcze stworzyć ośrodek oddziałujący na całe miasto - podsumowuje Andrzej Billert.
Inicjatorzy dyskusji o kinie zbierają podpisy pod apelem o wstrzymanie wyburzenia widowni kina Piast. Szczegóły na stronie www.instytut.net/pl/projekty/kino-piast/.
Eckard Reiss, frankfurtczyk: Po raz pierwszy przekroczyłem próg kina w 1980 r. Grano „Gwiezdne wojny”. Po angielsku, z polskimi napisami. Aby się tam dostać, stałem dwie godziny. Nie, nie przed kasą, na granicy. A było to 30 października 1980 r., w ostatni dzień otwartej granicy, którą władze NRD zamknęły w obawie przez „zarazą” Solidarności - opowiada Reis.
Agata Klorek, studentka: Mam do tej pory dwa czarno-białe, pozowane zdjęcia zrobione w tym kinie. Chodziliśmy tam na seanse dla dzieci i dostawaliśmy zniżkę, jak zostawaliśmy potem na filmie. W zwyczaju było noszenie ze sobą poduszek, żeby było miękko pod pupą.
Michael Kurzwelly, artysta, twórca projektu podwójnego miasta Słubfurt, z kinem Piast zetknął się w 2004 r. - Wejście do kina to było jakby jakieś wtajemniczenie. Do kina wchodziło się przez sklep z kwiatami. To wszystko dawało odpowiednią atmosferę. Brakuje nam w Słubicach takiego dziwnego miejsca, które byłoby wtajemniczeniem do innego świata - opowiada.
Obecni właściciele kina na dyskusję o losach kina nie przyszli. Są z Podlasia.
Art déco i nie tylko
Instytut Historii Stosowanej, stowarzyszenie działające przy Collegium Polonicum, rozpoczął dyskusję nad losem słubickiego kina Piast. - Dowiedzieliśmy się o wydaniu przez starostwo pozwolenia na budowę, które daje prawo zniszczenia przede wszystkim widowni, którą wielu z nas pamięta nie tylko z charakterystycznego zapachu, ale przede wszystkim z seansów filmowych. Jako stowarzyszenie polsko-niemieckie, niegdyś studenckie, teraz nie tylko studenckie, napisaliśmy do starosty wniosek o przywrócenie terminu do złożenia odwołania od decyzji o pozwoleniu na budowę. Kino jest na tyle ważnym budynkiem dla Słubic, a również i Frankfurtu, że nie pozwolimy go zniekształcić - mówi Felix Ackermann z IHS.
Wzniesiony przed 85 laty budynek jest przykładem stylu art déco. We Frankfurcie nad Odrą w latach 20. ubiegłego wieku idee artystyczne art déco wprowadzał nadreński architekt Martin Kiessling. Jego zespoły osiedli i budynków dla Wschodnioniemieckiej Dyrekcji Kolei do dziś są perłami architektury Frankfurtu, wpisanymi do rejestru chronionych dóbr kultury. Pałeczkę przejął po nim miejscowy architekt Józef Gesing. Właśnie on jest projektantem słubickiego kina Piast, zwanego przed wojną Filmpalast. - To piękne dzieło budynku użyteczności publicznej, które zasługuje na ratunek - stwierdza Sylwia Groblica, kierownik delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Gorzowie.
W lipcu ub.r. starostwo wystąpiło do konserwatora zabytków o uzgodnienie decyzji rozbiórki całego kompleksu kina Piast, którą chce przeprowadzić właściciel obiektu. - Nie zgodziliśmy się i od razu wszczęte zostało postępowanie z urzędu o wpisanie całego kompleksu, czyli budynku kina i widowni, do rejestru zabytków - mówi Sylwia Groblica. Niestety, pierwsza próba spaliła na panewce. Sylwia Groblica nie ukrywa, że z winy samego urzędu konserwatorskiego. Były błędy formalne w dokumentach. - Następną próbę podjęliśmy w lutym tego roku. Niestety, już nie mogliśmy wpisać do rejestru budynku widowni, bo właściciel przedstawił ekspertyzy, że jest on w całości pokryty rakotwórczym ksylamitem - wyjaśnia. Zezwolenie na rozbiórkę widowni zostało więc wydane, ale konserwator zabiega dalej o to, aby wpisać do rejestru elewację kina, która dziś ma największą wartość architektoniczną.
Trzy upadki Piasta
Dla konserwatorów priorytetem jest ocalenie ciekawej, wartościowej fasady. Jednak w przypadku takiego obiektu jak kino ważna jest nie tylko jego wartość architektoniczna. Budowla ma też znaczenie kulturowe. Herbata z cytryną na rozgrzewkę, o której wspomina dr Billert, to tylko jeden kamyczek. Każdy, kto pojawił się w Słubicach, kiedy kino jeszcze działało, może dołożyć do tych wspomnień swoją cegiełkę. Eckard Reiss, pasjonat historii Frankfurtu, o kinie wie prawie wszystko. Od 40 lat zbiera wszystko, co dotyczy historii Frankfurtu, a w szczególności dawnej dzielnicy Dammvorstadt, czyli powojennych Słubic. Wie, że pierwszym filmem wyświetlanym w Filmpalast w 1924 r. był "Carlos und Elisabeth", niemy film, którego projekcję ubarwiała duża orkiestra. W latach 30. era kina niemego się skończyła, a kino zamknięto. Powstała na jego miejsce restauracja Elysium. Pięć lat później kino, tym razem dźwiękowe, wróciło do Filmpalast. Na ostatnim seansie w styczniu 1945 r. grano "Kongo express". Po wojnie sprzęt zarekwirowali Rosjanie, a kino stało puste aż do roku 1948 r., kiedy zaczęła się era "piastowska". Kino zamknięto po raz trzeci 25 lutego 2005 r. Tym razem definitywnie, a na ostatnim seansie o godz. 21 grano film pod znamiennym tytułem "Final Call". - Przeżyliśmy trzy upadki. Ale jak to u nas mówią: przeznaczeni na śmierć żyją dłużej - mówi Reis.
- Kino Piast jest obiektem, w którym jak w zwierciadle odbija się historia kina jako instytucji, ale również elementu kształtującego tożsamość mieszkańców. To jest kawałek pamięci tego miasta, tożsamości, z jednej strony Frankfurtu, ale też Słubic. To nie jedna z wielu XIX-wiecznych kamienic, to jest coś innego, niezwykłego - zauważa Andreas Billert. I mieszkańcy Słubic chcą, aby kino Piast pozostało wyjątkowe. To się nie uda jeśli za zabytkową fasadą powstanie kolejna galeria handlowa. - Właściciele przedstawiali formę zagospodarowania. Taka jakaś... ze szkła i stali. Typowo usługowa - mówi Sylwia Groblica. Typowa, czyli jak to w Słubicach: Spargel, Zigaretten, Friseur itp.
Miasto: nic nie możemy
- Nie jesteśmy stroną w tej sprawie. Możemy jedynie popierać wnioski, aby zachować fasadę, która wpisała się w krajobraz miasta. Innego wyjścia nie ma - rozkłada ręce wiceburmistrz Katarzyna Mintus-Trojan. Okazuje się jednak, że gmina Słubice jest jednak... współwłaścicielem kawałka klatki schodowej. - Dla mnie jest to poważny partner w dyskusji, jak każdy właściciel. I jako strona występuje w urzędzie - mówi Sylwia Groblica. - Ale jako współwłaściciele tylko klatki schodowej, nie mamy na nic wpływu. Wszystko odbywa się niejako poza nami - odpowiada wiceburmistrz.
Biorący udział w debacie na Collegium Polonicum nie oglądali się jednak na właścicieli. Wskazywali różne możliwości wykorzystania dawnego kina. - W dawnym kinie powinno powstać miejsce użyteczności publicznej - sugeruje prof. Paul Zalewski z Katedry Ochrony Zabytków Collegium Polonicum. - Może coś na kształt Hackesche Höfe w Berlinie, gdzie w jednym miejscu łączą się usługi, mieszkania i kultura - proponuje Felix Ackermann. Klub studencki, obiekt kulturalny, kino alternatywne... to tylko niektóre pomysły słubiczan. Czy mimo wydanych pozwoleń budowlanych, odmiennych planów właścicieli, ta dyskusja ma jednak sens?
- Odpowiedzialność polityczna leży po stronie miasta, niezależnie, jakie ma możliwości i ograniczenia w swoich działaniach. Może bowiem to określić jako ważny cel polityki kulturalnej czy przestrzennej. W kategoriach europejskich obszar Słubic jest obszarem zdegradowanym, wymagającym rewitalizacji. Nie przesądzam jakimi sposobami, ale z kina Piast można jeszcze stworzyć ośrodek oddziałujący na całe miasto - podsumowuje Andrzej Billert.
Inicjatorzy dyskusji o kinie zbierają podpisy pod apelem o wstrzymanie wyburzenia widowni kina Piast. Szczegóły na stronie www.instytut.net/pl/projekty/kino-piast/.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





