Afera budowlana w sądzie: darczyńca z Żywca

Artur Brykner
15.05.2009 , aktualizacja: 16.05.2009 08:51
A A A Drukuj
W procesie gorzowskiej afery budowlanej zeznawał jeden z głównych świadków. Biznesmen z Żywca za obietnicę łapówek sprzedał krzewy na inwestycje drogowe. Rośliny nigdy do Gorzowa nie przyjechały
Przed sądem w Gorzowie Krzysztof W. miał wąt-pliwości, co obiecywał i wręczał: łapówki, zadość-uczynienie, darowiznę, czy też świadczenie
Fot. Artur Brykner / AG
Przed sądem w Gorzowie Krzysztof W. miał wąt-pliwości, co obiecywał i wręczał: łapówki, zadość-uczynienie, darowiznę, czy też świadczenie
Na zeznania Krzysztofa W. przed gorzowskim sądem czekała długa ława oskarżonych. Zasiada na niej 18 gorzowskich przedsiębiorców i miejscy urzędnicy, w tym prezydent Tadeusz Jędrzejczak i były wiceprezydent Andrzej Korski.

Podczas realizacji miejskich inwestycji w Gorzowie, zdaniem prokuratury, doszło do korupcji i działania na szkodę miasta i firm budowlanych. Wczoraj zeznawał Krzysztof W., handlujący zielenią przedsiębiorca z Żywca. Przypomnijmy, obecny prezydent miasta Tadeusz Jędrzejczak jest oskarżony m.in. za aferę związaną z zakupem drzewek, które miały wyrosnąć wokół budowanej trasy średnicowej. Według prokuratury prezydent Gorzowa przymusił szefów dwóch firm budowlanych: PBI i Z. Marciniak SA (obie wykonywały miejskie inwestycje), aby każdy z nich wypłacił biznesmenowi z Żywca po 400 tys. zł. Miała to być zapłata za dostarczenie 89 tys. krzewów, które miały zostać posadzone przy budowanej drodze. Biznesmen pieniądze zainkasował, ale drzewek nie przysłał. Czy prezydent wziął łapówkę od biznesmena z Żywca? Tego wczoraj Krzysztof W. nie potwierdził. Powiedział przed sądem, że zabiegając najpierw u prezesa Agencji Mienia Wojskowego Andrzeja J. (także zasiada na ławie oskarżonych), a potem w gorzowskim magistracie o kontrakt na dostawę zieleni, ustalił z prezesem AMW, że kwota z tej transakcji będzie "do podziału na Warszawę i Gorzów". - Podczas rozmowy z prezesem AMW w jego warszawskim biurze padło stwierdzenie "część zostaje tu" i położyłem rękę na biurko prezesa, "a część ma jechać do Gorzowa". Prezes skinął głową - mówił przed sądem Krzysztof W. Tłumaczył również, że zamierzał dostarczyć zieleń na komunalne inwestycje, ponieważ kontrakt przewidywał dostawę w ciągu... czterech lat od wystawienia faktur, ale na tydzień przed upływem tego terminu został aresztowany przez agentów ABW. Przekonywał sąd, że to nie miała być fikcyjna transakcja, ponieważ gorzowski kontrakt był dla niego świetnym interesem. Otrzymał od miejscowych firm 800 tys. zł na zieleń. Tymczasem, jak twierdzi, przy zrealizowaniu kontraktu w mieście, drzewka kosztowałaby go zaledwie 200 tys. zł.



Krzysztof W. potwierdził przed sądem także, że w zamian za - jak się okazuje - fikcyjną transakcję, przekazał "darowiznę" w wysokości 50 tys. zł właścicielowi PBI Zygmuntowi M. Prezes PBI jest jednym z głównych oskarżonych w tej sprawie i już w grudniu ub.r. przyznał przed sądem, że po zapłaceniu, na polecenie prezydenta Gorzowa, 400 tys. zł przedsiębiorcy z Żywca za dostarczenie fikcyjnych krzewów, otrzymał od Krzysztofa W. 50 tys. zł. - Zapytałem prezydenta miasta, co mam z tymi pieniędzmi zrobić. Powiedział mi, żebym je trzymał, a potem wykupił cegiełki na kampanię wyborczą SLD i tak zrobiłem - wyjaśniał w grudniu Zygmunt M.

Miasto rozliczyło nasadzenia zielni z PBI, ale krzewy i drzewa na budowie trasy średnicowej ostatecznie posadziła, na polecenie ówczesnego wiceprezydenta Andrzeja Korskiego, gorzowska firma Poraj, która do tej pory nie dostała za te prace zapłaty.

Podczas zeznań sędzia Dariusz Hendler musiał dyscyplinować Krzysztofa W., który sam nie wiedział, co obiecywał i wręczał: łapówki, zadośćuczynienie, darowiznę czy świadczenie, i sugerował, że to sąd używa określenia "łapówka". - Proszę uważać na słowa! Pan to nazwał łapówką. Nie sąd. Proszę nie imputować sądowi, tylko mówić własnymi słowami. To nie jest rozmowa w Sejmie. To jest zeznanie w sądzie - pouczał świadka sędzia Hendler.

Jeszcze w toku śledztwa Krzysztof W. zeznał, że prezes AMW Andrzej J. obiecał mu transakcję na zieleń w Gorzowie na 2 mln zł, z tego m.in. prezes miał dostać 15 proc. Nic nie dostał, ponieważ gorzowskie firmy zapłaciły mu... tylko 800 tys. zł.

Krzysztof W. został już w tej sprawie skazany w oddzielnym procesie. Wczoraj stwierdził przed sądem, że już nie handluje zielenią, a w wyniku procesu stracił cały majątek i zawiesił działalność gospodarczą.



Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Afera budowlana w sądzie: darczyńca z Żywca thebird1 15.05.09, 21:35

    Biznesmen z Zywca nie mógł się wywiązać z dostawy drzewek bo zamkneła Go ABW na tydzień przed rozpoczęciem dostaw. Piękne tłumaczenie . Tak bardzo chciał ale wystąpiły utrudnienia . Jak »

  • Re: Afera budowlana w sądzie: darczyńca z Żywca danny_boy 16.05.09, 03:26

    Uważasz, że jak przez 3 lata 11 miesięcy i 3 tygodnie nie udało mu się załatwić dosyć sporej ilości drzewek, to zdążyłby to zrobić w tydzień i jeszcze przetransportować całość? "kontrakt »

Dołącz do nas na Facebooku