Dramat w schronisku dla psów. Jest za małe

Artur Brykner
27.05.2009 , aktualizacja: 28.05.2009 11:07
A A A Drukuj
Gorzowskie schronisko dla psów pęka w szwach. Czworonogi zagryzają się wzajemnie. Trzeba uśpić 40 psów, żeby zrobić miejsce dla tych porzucanych przez ludzi tuż przed wakacjami. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zamierza zawiadomić prokuraturę o łamaniu przez władze miasta ustawy o ochronie zwierząt

Fot. Daniel Adamski / AG
Gorzowskie schronisko dla zwierząt jest przepełnione. Maksymalnie może w nim obecnie przebywać 130 psów, a jest ich 180 i ciągle przybywają nowe. - To się w głowie nie mieści, jak urzędnicy podchodzą do tego problemu. Psy nawzajem się zagryzają. Tam zwierzęta przeżywają prawdziwe dramaty. Schronisko ma być azylem dla bezdomnych zwierząt, a nie szkołą walki w klatkach. Najgorsze, że to sam człowiek zgotował tym psom taki los - mówi Anna Drygas z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Obecnie gorzowskie schronisko nie powinno przyjmować kolejnych psów złapanych na ulicy. Wpuszczanie ich na teren schronisk to dla nich wyrok. Na dużym wybiegu potworzyły się watahy psów, które dłużej tu przebywają. Jest między nimi hierarchia i gryzą psy, które niedawno tu trafiły. Tak nieludzko zwierząt traktować nie można.

Zdaniem TOZ schronisko nie nadaje się do przechowywania tak dużej ilości psów. Tym bardziej że zbliżają się wakacje, a to czas, kiedy wielu właścicieli pozbywa się zwierząt, wywozi do lasu lub wypuszcza w okolicy schroniska. - Nie wyobrażam sobie, że trafi tutaj jeszcze więcej psów. Dojdzie do tragedii - mówi Anna Drygas. - TOZ na razie ostrzegł miejskich urzędników, że jeśli sytuacja w schronisku radykalnie się nie poprawi, skieruje doniesienie do prokuratury o łamaniu ustawy o ochronie zwierząt.

Powiatowy lekarz weterynarii już kilka razy kontrolował gorzowskie schroniska dla bezdomnych zwierząt, także po interwencjach TOZ. - Pełnych wyników kontroli nie możemy ujawnić. Rzeczywiście, sytuacja w schronisku jest trudna, ale prowadzone są prace związane z rozbudową tego obiektu. Mamy jednak dwie decyzje pokontrolne, które - ogólnie mogę powiedzieć - sprowadzają się do tego, że w terminie do września gorzowski samorząd ma schronisko powiększyć, utwardzić wybiegi dla psów, a także zwiększyć liczbę boksów m.in. dla psów, które obejmuje kwarantanna - wylicza Józef Jagódka, powiatowy lekarz weterynarii. - Jeśli w tym terminie prace nie zostaną wykonane, miastu grozi grzywna. Przyjmując przepisy unijne, jest to bardzo dotkliwa kara finansowa. Jeśli nasza presja nie przyniesie skutku, w ostateczności mamy prawo powołać zastępczego wykonawcę, który rozbuduje schronisko, a kosztami inwestycji obciążony zostanie Urząd Miasta.

Z zaleceniami powiatowego lekarza weterynarii zapoznała się już administrująca schroniskiem dyrekcja Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. - Mam już przygotowanych siedem dużych kojców, które otrzymaliśmy z przejścia granicznego. Planujemy także wybudowanie wybetonowanych boksów dla szczeniaków oraz zagospodarowanie jednego dużego wybiegu włącznie z utwardzeniem podłoża i przedzieleniem go na dwie mniejsze części - tłumaczy Paweł Jakubowski, dyrektor ZGM. - Chcemy zdążyć z tymi pracami do września. Teraz robimy kosztorysy. Mamy na to 89 tys. zł, przyznane przez radę miasta, i nadzieję, że zmieścimy się w tej kwocie. Jeśli zabraknie pieniędzy, wystąpimy do rady o dodatkowe pieniądze. Jednak przy deficycie w budżecie miasta może być z tym krucho.

Po ostatnich kontrolach i interwencjach TOZ dyrektor Jakubowski powołał komisję, która ma doradzać w sprawie schroniska i opieki nad bezdomnymi psami. W jej składzie, poza urzędnikami, jest także kierownik schroniska i przedstawiciele TOZ. - Można na nas donosić do prokuratury, ale to szybko niczego nie zmieni. Nalegałbym, żeby przedstawiciele Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami doradzali nam, jak najlepiej zorganizować schronisko za pieniądze, które mamy do dyspozycji - apeluje Jakubowski. - Przedstawiciele TOZ lepiej się znają na psach, niż pracownicy magistratu i ich rady będą dla nas bardzo cenne. Organizuję spotkanie 3 czerwca i chciałbym na ten temat porozmawiać. Mam nadzieję, że komisja spotykałaby się przynajmniej raz w miesiącu i na bieżąco oceniała, jak pomóc zwierzętom w schronisku.

Zdaniem dr. Jagódki miasto nie ma innego wyjścia, jak tylko zainwestować w schronisko i objąć opieką jak najwięcej bezdomnych psów. - Nie ma bezpańskich psów. Ten termin już nie istnieje. Są psy bezdomne, ale bez względu na to, czy biegają samopas po ulicy, czy w schronisku biorą za te zwierzęta pełną odpowiedzialność, konsekwencje ponoszą władze gmin - dodaje powiatowy lekarz weterynarii.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Dramat w schronisku dla psów. Jest za małe mmmmmm000 27.05.09, 09:34

    Kto do cholery tak nieudolnie tym zarządza!!?? Nie słyszałem dotąd o żadnych akcjach adopcji psów, o zwalnianiu właścicieli adoptowanych psów z podatku od posiadania psa, nie widać żadnych »

  • pieniadze na schronisko nalezy wplacac spóldzielni migiem_migiem 28.05.09, 11:52

    najlepsze jest to, ze chcac wplacac pieniadze wplaca sie je na konto spoldzielni mieszkanoiowej, kt. ma te pieniadze schronisku przekazywac, ja nie iwem czy tak sie dzieje, dziwi mnie to, ze»

Dołącz do nas na Facebooku