Rekordowy Woodstock: Przyjechało 400 tys. osób
02.08.2009
, aktualizacja: 03.08.2009 11:53
15. Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą to festiwal rocznic i rekordów. Według organizatorów przyjechało 400 tys. ludzi. Rekord padł również w wiosce krwiodawstwa. Zebrano ponad tysiąc litrów
ZOBACZ TAKŻE
- Jedziesz na Woodstock? Może zagrasz w Rejsie (01-07-10, 09:27)
- W Kostrzynie nad Odrą bawiło się 400 tysięcy ludzi (02-08-09, 21:46)
Takie tłumy widziano jedynie na początku dekady, gdy Przystanek Jurka Owsiaka odbywał się w Żarach. W ostatnich latach sceptycy przebąkiwali nawet o oznakach zmierzchu Woodstocku. Do Kostrzyna przyjeżdżało mniej ludzi - w ub. roku ok. 150 tys.
W sobotę wszystko się odwróciło. Przed wjazdem do niespełna 20-tysięcznego miasta ciągnęły się kilometrowe korki. Dojazd w okolice pola Przystanku zajmował nawet trzy godziny. Na polu namiotowym już rano zabrakło miejsc (cały obszar Woodstocku liczy 62 ha). Ludzie rozbijają się wszędzie - przy chodnikach, na poboczach dróg, wykorzystali niemal każdy skrawek trawy.
Gigantyczna widownia była świadkiem specjalnego koncertu poświęconego 40. rocznicy amerykańskiego Woodstocku. W tym wielkim przedsięwzięciu wystąpiło ponad 100 artystów - śpiewacy z Mazowieckiego Teatru Muzycznego, bracia Cugowscy, Ewelina Flinta, Adam Nowak z zespołu Raz Dwa Trzy, Kasia Kowalska czy Lora Szafran. Z głośników o sile 100 tys. watów jeszcze raz zabrzmiały stare utwory Santany, Hendrixa, Joplin, Dylana i Metalliki. Zaaranżowano je na nowo, głównie w stylu world music. Show, jakiego nie było jeszcze w historii 15 polskich Woodstocków, przejdzie do historii. Jesienią ma wyjść na płycie DVD.
Do Kostrzyna przyjechał Michael Lang, twórca Woodstocku z 1969 r. Był pod wielkim wrażeniem. - Unikalny festiwal, unikalny koncert. Nie miałem pojęcia, że pod tak znanym szyldem odbywa się to od 15 lat. Absolutny ewenement. Zadziwiające. Opowiem o tym w Stanach - chwalił Lang. - Nasz Woodstock przeszedł go historii muzyki, ale tak naprawdę jego gwiazdami byli ludzie. Nie mogliśmy się ich doliczyć. Było pół miliona i wciąż dojeżdżali. Tu jest chyba podobnie.
Policja ocenia Przystanek jako bezpieczny. Przez dwa dni odnotowała niecałe sto drobnych przestępstw, głównie kradzieży telefonów, portfeli, namiotów.
Sporo pracy mieli medycy. Do służb na terenie Przystanku zgłosiło się ponad 3 tys. osób. - W większości przypadków potrzebna była jedynie porada medyczna. Ludzie trafiali do nas przede wszystkim z powodu przegrzania i nieodpowiedniego zastosowania się do naszych rad. Były również drobne urazy ortopedyczne - mówi Jacek Topolski, szef patrolu medycznego. Część chorych trafiła do kostrzyńskiego Nowego Szpitala.
Aż 3 tys. uczestników Woodstocku może z czystym sumieniem pochwalić się, że uratowało życie innym ludziom. Jak? Już po raz czwarty na Woodstocku była organizowana zbiórka krwi. Specjaliści od krwiodawstwa z Zielonej Góry, Katowic, Warszawy i Poznania pobierali krew przez cztery dni. Do tej pory na Przystanku udawało im się pobrać maksymalnie 700 litrów. W tym roku do woodstockowej akcji zgłosiło się właśnie 3 tys. osób. Po badaniach lekarskich okazało się, że dawcami może zostać blisko 2,5 tys. osób. W sumie zebrano ponad tysiąc litrów. Przez lata punkt krwiodawstwa na kostrzyńskim polu wyrobił już sobie dobrą markę. Woodstockowicze stali w kolejkach do ambulansów w 35-stopniowym upale. - Nigdzie w świecie zbiórka krwi nie była przeprowadzana na taką skalę. Dawcom należy się duża pochwała. W końcu przyjechali się tu przede wszystkim się bawić. Więc niezwykłe jest to, że przy okazji uratowali komuś w Polsce życie - mówi Zbigniew Urbaniak, szef Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, organizator woodstockowej zbiórki.
W sobotę wszystko się odwróciło. Przed wjazdem do niespełna 20-tysięcznego miasta ciągnęły się kilometrowe korki. Dojazd w okolice pola Przystanku zajmował nawet trzy godziny. Na polu namiotowym już rano zabrakło miejsc (cały obszar Woodstocku liczy 62 ha). Ludzie rozbijają się wszędzie - przy chodnikach, na poboczach dróg, wykorzystali niemal każdy skrawek trawy.
Gigantyczna widownia była świadkiem specjalnego koncertu poświęconego 40. rocznicy amerykańskiego Woodstocku. W tym wielkim przedsięwzięciu wystąpiło ponad 100 artystów - śpiewacy z Mazowieckiego Teatru Muzycznego, bracia Cugowscy, Ewelina Flinta, Adam Nowak z zespołu Raz Dwa Trzy, Kasia Kowalska czy Lora Szafran. Z głośników o sile 100 tys. watów jeszcze raz zabrzmiały stare utwory Santany, Hendrixa, Joplin, Dylana i Metalliki. Zaaranżowano je na nowo, głównie w stylu world music. Show, jakiego nie było jeszcze w historii 15 polskich Woodstocków, przejdzie do historii. Jesienią ma wyjść na płycie DVD.
Do Kostrzyna przyjechał Michael Lang, twórca Woodstocku z 1969 r. Był pod wielkim wrażeniem. - Unikalny festiwal, unikalny koncert. Nie miałem pojęcia, że pod tak znanym szyldem odbywa się to od 15 lat. Absolutny ewenement. Zadziwiające. Opowiem o tym w Stanach - chwalił Lang. - Nasz Woodstock przeszedł go historii muzyki, ale tak naprawdę jego gwiazdami byli ludzie. Nie mogliśmy się ich doliczyć. Było pół miliona i wciąż dojeżdżali. Tu jest chyba podobnie.
Policja ocenia Przystanek jako bezpieczny. Przez dwa dni odnotowała niecałe sto drobnych przestępstw, głównie kradzieży telefonów, portfeli, namiotów.
Sporo pracy mieli medycy. Do służb na terenie Przystanku zgłosiło się ponad 3 tys. osób. - W większości przypadków potrzebna była jedynie porada medyczna. Ludzie trafiali do nas przede wszystkim z powodu przegrzania i nieodpowiedniego zastosowania się do naszych rad. Były również drobne urazy ortopedyczne - mówi Jacek Topolski, szef patrolu medycznego. Część chorych trafiła do kostrzyńskiego Nowego Szpitala.
Aż 3 tys. uczestników Woodstocku może z czystym sumieniem pochwalić się, że uratowało życie innym ludziom. Jak? Już po raz czwarty na Woodstocku była organizowana zbiórka krwi. Specjaliści od krwiodawstwa z Zielonej Góry, Katowic, Warszawy i Poznania pobierali krew przez cztery dni. Do tej pory na Przystanku udawało im się pobrać maksymalnie 700 litrów. W tym roku do woodstockowej akcji zgłosiło się właśnie 3 tys. osób. Po badaniach lekarskich okazało się, że dawcami może zostać blisko 2,5 tys. osób. W sumie zebrano ponad tysiąc litrów. Przez lata punkt krwiodawstwa na kostrzyńskim polu wyrobił już sobie dobrą markę. Woodstockowicze stali w kolejkach do ambulansów w 35-stopniowym upale. - Nigdzie w świecie zbiórka krwi nie była przeprowadzana na taką skalę. Dawcom należy się duża pochwała. W końcu przyjechali się tu przede wszystkim się bawić. Więc niezwykłe jest to, że przy okazji uratowali komuś w Polsce życie - mówi Zbigniew Urbaniak, szef Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, organizator woodstockowej zbiórki.
- 17 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Rekordowy Woodstock: Przyjechało 400 tys. osób
danny_boy
03.08.09, 00:26
W tym roku do woodstockowej akcji zgłosiło się właśnie 3 tys. osób. Po badaniach lekarskich okazało się, że dawcami może zostać blisko 2,5 tys. osób.Krew 20% osobników nie nadawała się - to»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć