Otworzył własną firmę i zaczęły się schody

Mirosława Dulat
20.08.2009 , aktualizacja: 20.08.2009 17:57
A A A Drukuj
Już od kilku tygodni mieli zarabiać pieniądze we własnych firmach. Na razie jednak nie mają za co remontować biur, brakuje im pieniędzy na płacenie ZUS i popadają w gigantyczne długi
Kamil Biskup z koleżanką Sylwią. W lokalu przy ul. Wrocławskiej chcieli otworzyć pracownię wizażu artystycznego. Na razie jednak nie mają pieniędzy nawet na remont
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Kamil Biskup z koleżanką Sylwią. W lokalu przy ul. Wrocławskiej chcieli otworzyć pracownię wizażu artystycznego. Na razie jednak nie mają pieniędzy nawet na remont
Kamil Biskup ma 26 lat. Na początku rozpoczął szkolenie zorganizowane przez Fundację na rzecz Collegium Polonicum w Słubicach - "Super Szef Super Firmy, czyli jak wystartować w biznesie". Projekt miał być finansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Razem z ok. 30 innymi uczestnikami projektu przez kilka miesięcy uczył się, jak założyć własną działalność gospodarczą, rozliczać się z podatku, promować swój biznes i utrzymać się na rynku. Finałem projektu miało być otworzenie własnej firmy. Kamil napisał biznesplan, chciał uruchomić w Zielonej Górze pracownię wizażu artystycznego Toxic Form. Miał w niej robić dredy, warkoczyki, fryzury ze sztucznych włosów, piercing i tatuaż artystyczny. - Do tej pory zajmowałem się tym hobbystycznie. Moim marzeniem było otworzenie firmy i legalne zarabianie. Na razie jednak popadam w długi i nie wiem, kiedy w ogóle uruchomię biznes - mówi chłopak.

Jako uczestnik projektu miał dostać dofinansowanie do swojej działalności - 40 tys. zł. Dodatkowo Fundacja oferowała pomoc doradców przez pierwszy rok istnienia firmy. Umowę na dotację podpisał jeszcze w czerwcu. Pieniądze miały przyjść bardzo szybko - już 10 dni po podpisaniu umowy. - Jeszcze w czerwcu musieliśmy założyć firmy. Przez tydzień biegałem po urzędach i załatwiałem formalności. Już pod koniec czerwca musiałem zapłacić swój pierwszy ZUS. Potem udało mi się wynająć lokal. Miesięcznie płacę 1,8 tys. zł czynszu - wylicza Kamil. Chociaż od podpisania umowy minęły już ponad dwa miesiące, uczestnicy projektu "Super Szef Super Firmy" nadal nie mają na swoich kontach pieniędzy z dotacji. - Planowałem remont wynajętego lokalu: malowanie, urządzenie, zakup mebli i sprzętu. Wstępnie dogadałem się już z wrocławskim dostawcą włosów syntetycznych, udało mi się wynegocjować 20-procentową zniżkę. Biznes miał ruszyć w sierpniu. Tymczasem nawet nie ruszyłem z remontem - żali się chłopak. Dziś ma już ponad 6 tys. zł długu. - To dla mnie dramat. Sam nie mogę nawet wziąć kredytu, więc pożyczam pieniądze od rodziców. Wcześniej pracowałem w sklepie muzycznym. Po otworzeniu własnej działalności musiałem zrezygnować z pracy. Zostałem bez dochodów - mówi.

On i jego koledzy ze szkolenia wiele razy próbowali interweniować w Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. Raz dostali zapewnienie, że pieniądze będą po 15 lipca, potem słyszeli o kolejnej zwłoce. - Tłumaczono nam, że dotacja dotrze do nas, kiedy tylko Fundacja dostanie pieniądze z Wojewódzkiego Urzędu Marszałkowskiego. Ten natomiast miał dostać przelew z Urzędu Marszałkowskiego. Skontaktowałem się nawet z prawnikiem. Okazało się, że w umowie nie ma ani słowa o tym, że muszę czekać na obiecaną kwotę w nieskończoność. Fundacja miała na przekazanie dofinansowania 10 dni - opowiada chłopak.

Koordynatorzy projektu z Fundacji są przekonani, że wina nie leży po ich stronie. - Jesteśmy w takiej samej sytuacji. Mamy zaległości z płatnościami. Wcześniej słyszeliśmy, że opóźnienia w płatnościach były wynikiem poprawek, jakie musieliśmy nanieść w dokumentach. Pieniądze nigdy nie przychodzą jednak w terminie. Jesteśmy już u kresu wytrzymałości. Słyszałam, że uczestnicy projektu poważnie zastanawiają się nad zakończeniem działalności gospodarczej. To byłaby dla nas największa porażka - mówi Magdalena Tokarska z Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. - Kiedy pieniądze znajdą się na naszym koncie, będziemy potrzebować zaledwie jednego dnia, żeby przelać je dalej - dodaje.

Na projekt "Super Szef Super Firmy" Fundacji przyznano ponad 1,5 mln zł z EFS. Fundusze mogły być wypłacane w dwóch transzach. Na początku projektu Fundacja wnioskowała o wypłacenie 90 tys. zł. Kolejne pieniądze miały być wypłacone na podstawie specjalnego wniosku o płatność. Ten wpłynął do WUP w maju. Okazało się jednak, że zawiera rażące błędy. Kolejne poprawki nie przyniosły skutku. W piśmie nadal było sporo niejasności. - Nikt z FCP w tym czasie nie przyjechał do WUP, żeby omówić błędy, wyjaśnić. Do końca czerwca WUP miał zabezpieczone na koncie pieniądze na wypłatę środków. Nie mogliśmy ich jednak wypłacić z powodów niezależnych od nas - tłumaczy Grzegorz Błażków, szef WUP. Teraz urząd czeka na kolejną transzę pieniędzy z MRR. - Rozumiem, że to dla nich dramat. Liczymy na to, że dotacja z MRR przyjdzie w ciągu tygodnia - mówi Błażków.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Otworzył własną firmę i zaczęły się schody thebird1 20.08.09, 21:40

    O naiwni ,naiwni...To może ,że młodzi i nie dotarło jeszcze ,że kasę robią organizatorzy ,szkolący i tym podobne organizacje. Młodym ,chetnym pozostaje żyć nadzieją ,że kiedys będzie »

  • Nie wróżę tej firmie nic dobrego. mmmmmm000 21.08.09, 09:47

    Jak można podejmować działania (wynajem lokalu) bez gotówki w ręku?! Najpierw kasa, potem zakupy, nigdy odwrotnie. Jeśli tak wyglądają szkolenia młodych ludzi na temat prowadzenia własnych »

  • Pozazdrościć reklamy! Teraz tylko kartka inthekitchen 21.08.09, 19:34

    z telefonem naklejona na drzwiach nieczynnego lokalu - możesz umawiać się uklientów. A artykułem z gazety możesz wytapetować okno, rozdawać jako ulotkę...»

Dołącz do nas na Facebooku