Otworzył własną firmę i zaczęły się schody
20.08.2009
, aktualizacja: 20.08.2009 17:57
Już od kilku tygodni mieli zarabiać pieniądze we własnych firmach. Na razie jednak nie mają za co remontować biur, brakuje im pieniędzy na płacenie ZUS i popadają w gigantyczne długi
ZOBACZ TAKŻE
- "GP": Im droższe auto firmowe, tym wyższy podatek (31-08-09, 07:27)
- ZUS śledzi chorych (26-08-09, 01:00)
- "GP": PIP dopilnuje warunków pakietu antykryzysowego (21-08-09, 07:11)
Kamil Biskup ma 26 lat. Na początku rozpoczął szkolenie zorganizowane przez Fundację na rzecz Collegium Polonicum w Słubicach - "Super Szef Super Firmy, czyli jak wystartować w biznesie". Projekt miał być finansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. Razem z ok. 30 innymi uczestnikami projektu przez kilka miesięcy uczył się, jak założyć własną działalność gospodarczą, rozliczać się z podatku, promować swój biznes i utrzymać się na rynku. Finałem projektu miało być otworzenie własnej firmy. Kamil napisał biznesplan, chciał uruchomić w Zielonej Górze pracownię wizażu artystycznego Toxic Form. Miał w niej robić dredy, warkoczyki, fryzury ze sztucznych włosów, piercing i tatuaż artystyczny. - Do tej pory zajmowałem się tym hobbystycznie. Moim marzeniem było otworzenie firmy i legalne zarabianie. Na razie jednak popadam w długi i nie wiem, kiedy w ogóle uruchomię biznes - mówi chłopak.
Jako uczestnik projektu miał dostać dofinansowanie do swojej działalności - 40 tys. zł. Dodatkowo Fundacja oferowała pomoc doradców przez pierwszy rok istnienia firmy. Umowę na dotację podpisał jeszcze w czerwcu. Pieniądze miały przyjść bardzo szybko - już 10 dni po podpisaniu umowy. - Jeszcze w czerwcu musieliśmy założyć firmy. Przez tydzień biegałem po urzędach i załatwiałem formalności. Już pod koniec czerwca musiałem zapłacić swój pierwszy ZUS. Potem udało mi się wynająć lokal. Miesięcznie płacę 1,8 tys. zł czynszu - wylicza Kamil. Chociaż od podpisania umowy minęły już ponad dwa miesiące, uczestnicy projektu "Super Szef Super Firmy" nadal nie mają na swoich kontach pieniędzy z dotacji. - Planowałem remont wynajętego lokalu: malowanie, urządzenie, zakup mebli i sprzętu. Wstępnie dogadałem się już z wrocławskim dostawcą włosów syntetycznych, udało mi się wynegocjować 20-procentową zniżkę. Biznes miał ruszyć w sierpniu. Tymczasem nawet nie ruszyłem z remontem - żali się chłopak. Dziś ma już ponad 6 tys. zł długu. - To dla mnie dramat. Sam nie mogę nawet wziąć kredytu, więc pożyczam pieniądze od rodziców. Wcześniej pracowałem w sklepie muzycznym. Po otworzeniu własnej działalności musiałem zrezygnować z pracy. Zostałem bez dochodów - mówi.
On i jego koledzy ze szkolenia wiele razy próbowali interweniować w Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. Raz dostali zapewnienie, że pieniądze będą po 15 lipca, potem słyszeli o kolejnej zwłoce. - Tłumaczono nam, że dotacja dotrze do nas, kiedy tylko Fundacja dostanie pieniądze z Wojewódzkiego Urzędu Marszałkowskiego. Ten natomiast miał dostać przelew z Urzędu Marszałkowskiego. Skontaktowałem się nawet z prawnikiem. Okazało się, że w umowie nie ma ani słowa o tym, że muszę czekać na obiecaną kwotę w nieskończoność. Fundacja miała na przekazanie dofinansowania 10 dni - opowiada chłopak.
Koordynatorzy projektu z Fundacji są przekonani, że wina nie leży po ich stronie. - Jesteśmy w takiej samej sytuacji. Mamy zaległości z płatnościami. Wcześniej słyszeliśmy, że opóźnienia w płatnościach były wynikiem poprawek, jakie musieliśmy nanieść w dokumentach. Pieniądze nigdy nie przychodzą jednak w terminie. Jesteśmy już u kresu wytrzymałości. Słyszałam, że uczestnicy projektu poważnie zastanawiają się nad zakończeniem działalności gospodarczej. To byłaby dla nas największa porażka - mówi Magdalena Tokarska z Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. - Kiedy pieniądze znajdą się na naszym koncie, będziemy potrzebować zaledwie jednego dnia, żeby przelać je dalej - dodaje.
Na projekt "Super Szef Super Firmy" Fundacji przyznano ponad 1,5 mln zł z EFS. Fundusze mogły być wypłacane w dwóch transzach. Na początku projektu Fundacja wnioskowała o wypłacenie 90 tys. zł. Kolejne pieniądze miały być wypłacone na podstawie specjalnego wniosku o płatność. Ten wpłynął do WUP w maju. Okazało się jednak, że zawiera rażące błędy. Kolejne poprawki nie przyniosły skutku. W piśmie nadal było sporo niejasności. - Nikt z FCP w tym czasie nie przyjechał do WUP, żeby omówić błędy, wyjaśnić. Do końca czerwca WUP miał zabezpieczone na koncie pieniądze na wypłatę środków. Nie mogliśmy ich jednak wypłacić z powodów niezależnych od nas - tłumaczy Grzegorz Błażków, szef WUP. Teraz urząd czeka na kolejną transzę pieniędzy z MRR. - Rozumiem, że to dla nich dramat. Liczymy na to, że dotacja z MRR przyjdzie w ciągu tygodnia - mówi Błażków.
Jako uczestnik projektu miał dostać dofinansowanie do swojej działalności - 40 tys. zł. Dodatkowo Fundacja oferowała pomoc doradców przez pierwszy rok istnienia firmy. Umowę na dotację podpisał jeszcze w czerwcu. Pieniądze miały przyjść bardzo szybko - już 10 dni po podpisaniu umowy. - Jeszcze w czerwcu musieliśmy założyć firmy. Przez tydzień biegałem po urzędach i załatwiałem formalności. Już pod koniec czerwca musiałem zapłacić swój pierwszy ZUS. Potem udało mi się wynająć lokal. Miesięcznie płacę 1,8 tys. zł czynszu - wylicza Kamil. Chociaż od podpisania umowy minęły już ponad dwa miesiące, uczestnicy projektu "Super Szef Super Firmy" nadal nie mają na swoich kontach pieniędzy z dotacji. - Planowałem remont wynajętego lokalu: malowanie, urządzenie, zakup mebli i sprzętu. Wstępnie dogadałem się już z wrocławskim dostawcą włosów syntetycznych, udało mi się wynegocjować 20-procentową zniżkę. Biznes miał ruszyć w sierpniu. Tymczasem nawet nie ruszyłem z remontem - żali się chłopak. Dziś ma już ponad 6 tys. zł długu. - To dla mnie dramat. Sam nie mogę nawet wziąć kredytu, więc pożyczam pieniądze od rodziców. Wcześniej pracowałem w sklepie muzycznym. Po otworzeniu własnej działalności musiałem zrezygnować z pracy. Zostałem bez dochodów - mówi.
On i jego koledzy ze szkolenia wiele razy próbowali interweniować w Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. Raz dostali zapewnienie, że pieniądze będą po 15 lipca, potem słyszeli o kolejnej zwłoce. - Tłumaczono nam, że dotacja dotrze do nas, kiedy tylko Fundacja dostanie pieniądze z Wojewódzkiego Urzędu Marszałkowskiego. Ten natomiast miał dostać przelew z Urzędu Marszałkowskiego. Skontaktowałem się nawet z prawnikiem. Okazało się, że w umowie nie ma ani słowa o tym, że muszę czekać na obiecaną kwotę w nieskończoność. Fundacja miała na przekazanie dofinansowania 10 dni - opowiada chłopak.
Koordynatorzy projektu z Fundacji są przekonani, że wina nie leży po ich stronie. - Jesteśmy w takiej samej sytuacji. Mamy zaległości z płatnościami. Wcześniej słyszeliśmy, że opóźnienia w płatnościach były wynikiem poprawek, jakie musieliśmy nanieść w dokumentach. Pieniądze nigdy nie przychodzą jednak w terminie. Jesteśmy już u kresu wytrzymałości. Słyszałam, że uczestnicy projektu poważnie zastanawiają się nad zakończeniem działalności gospodarczej. To byłaby dla nas największa porażka - mówi Magdalena Tokarska z Fundacji na rzecz Collegium Polonicum. - Kiedy pieniądze znajdą się na naszym koncie, będziemy potrzebować zaledwie jednego dnia, żeby przelać je dalej - dodaje.
Na projekt "Super Szef Super Firmy" Fundacji przyznano ponad 1,5 mln zł z EFS. Fundusze mogły być wypłacane w dwóch transzach. Na początku projektu Fundacja wnioskowała o wypłacenie 90 tys. zł. Kolejne pieniądze miały być wypłacone na podstawie specjalnego wniosku o płatność. Ten wpłynął do WUP w maju. Okazało się jednak, że zawiera rażące błędy. Kolejne poprawki nie przyniosły skutku. W piśmie nadal było sporo niejasności. - Nikt z FCP w tym czasie nie przyjechał do WUP, żeby omówić błędy, wyjaśnić. Do końca czerwca WUP miał zabezpieczone na koncie pieniądze na wypłatę środków. Nie mogliśmy ich jednak wypłacić z powodów niezależnych od nas - tłumaczy Grzegorz Błażków, szef WUP. Teraz urząd czeka na kolejną transzę pieniędzy z MRR. - Rozumiem, że to dla nich dramat. Liczymy na to, że dotacja z MRR przyjdzie w ciągu tygodnia - mówi Błażków.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Otworzył własną firmę i zaczęły się schody
thebird1
20.08.09, 21:40
O naiwni ,naiwni...To może ,że młodzi i nie dotarło jeszcze ,że kasę robią organizatorzy ,szkolący i tym podobne organizacje. Młodym ,chetnym pozostaje żyć nadzieją ,że kiedys będzie »
-
Nie wróżę tej firmie nic dobrego.
mmmmmm000
21.08.09, 09:47
Jak można podejmować działania (wynajem lokalu) bez gotówki w ręku?! Najpierw kasa, potem zakupy, nigdy odwrotnie. Jeśli tak wyglądają szkolenia młodych ludzi na temat prowadzenia własnych »
-
Pozazdrościć reklamy! Teraz tylko kartka
inthekitchen
21.08.09, 19:34
z telefonem naklejona na drzwiach nieczynnego lokalu - możesz umawiać się uklientów. A artykułem z gazety możesz wytapetować okno, rozdawać jako ulotkę...»
Najczęściej czytane24 htydzień




