Studenci AHE stracą pieniądze i zmarnują 2 lata nauki?

Kamil Siałkowski
27.10.2009 , aktualizacja: 27.10.2009 11:48
A A A Drukuj
Co mają zrobić studenci AHE w Gorzowie? - Nie podpisywać niczego, co na swoich drukach zaproponuje im uczelnia. Najlepiej napisać własną rezygnację - sugeruje gorzowski prawnik Bartosz Wiszewski.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi po 28 lutego 2010 r. straci uprawnienia do nadawania tytułu magistra z zarządzania. Tak zdecydował minister nauki, rozpoczął już nawet procedurę likwidacji uczelni. Wczoraj w "Gazecie" opisaliśmy, jakie propozycje łódzka akademia złożyła studentom w Gorzowie. Mogą przejść na indywidualny tok studiów, zmienić kierunek po czterech latach nauki - z zarządzania np. na pedagogikę.

AHE radzi: Jak zrobić magistra ekspresem



- To paranoja, co dzieje się teraz ze studiami. Niedługo magistra będzie można zrobić w miesiąc, przez telefon. Ale to nie będzie wtedy tytuł, tylko pseudonim magister - komentuje Jerzy Synowiec, znany gorzowski adwokat.

Dziekan kierunku zarządzanie na AHE Aneta Woźniakowska-Moskwa poinformowała studentów, że mogą zrezygnować z nauki, gdy zapłacą za październik. Wtedy otrzymają uczelniany druk z prośbą o rozwiązanie umów (podpisali dwie - z uczelnią na egzaminy i Instytutem Postępowania Twórczego na kursy z zarządzania) za porozumieniem stron.

- Uczelnia miała wykładać materiał w trakcie czterech semestrów, a nie trzech. Co będzie w marcu? Przecież nikt nas nie przyjmie. Chcemy zwrotu pieniędzy, bo z winy AHE zmarnowaliśmy dwa lata - denerwuje się Jolanta Kaziów z drugiego roku studiów magisterskich.

Woźniakowska-Moskwa twierdzi, że na odzyskanie pieniędzy studenci nie mają większych szans.

Bartosz Wiszewski z kancelarii Jerzego Synowca jest innego zdania. - Studenci mogą walczyć o zwrot pieniędzy. Jeśli ktoś zapłacił całą kwotę za studia z góry, ma szansę na odzyskanie kwoty odpowiadającej części nieotrzymanego w zamian świadczenia. Nie powinien się obawiać, że umowa mówi o konieczności zapłacenia 70 proc. pozostałej kwoty. Ten zapis to jedna z klauzul niedozwolonych i moim zdaniem jest bezprawny. Przedsiębiorca nie może wpisać konieczności ponoszenia kosztów po rozwiązaniu umowy - mówi "Gazecie".

A jeśli student płacił na bieżąco w ratach i chciałby odzyskać pieniądze, które wydał do tej pory? - pytamy.

- Nie powinien podpisywać żadnych uczelnianych pism, np. rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Żadnych aneksów. Wtedy stracić może realną szansę na walkę o pieniądze, chociażby przez umieszczane nagminnie w takich porozumieniach zwroty o braku roszczeń. Uczelnia po decyzji ministerstwa nie wywiąże się z umowy nauki przez cztery semestry i studenci mogą domagać się odszkodowania. W zasadzie częściowe wykonanie umowy nie ma żadnego znaczenia dla studenta ze względu na specyfikę i charakter tego zobowiązania. Ale widzę też możliwą obronę uczelni. AHE przez dwa semestry wiedzę już studentom przekazała, podniosła tym samym poziom wiedzy i ich umiejętności i może podważać roszczenia studentów - wylicza Wiszewski.

Uważa, że studenci nie powinni czekać. - Jak najszybciej muszą napisać pismo o rezygnacji z usług z winy uczelni. Wysłać je pocztą. I nie płacić kolejnych rat, bo w przypadku likwidacji uczelni może być problem z ich odzyskaniem - radzi gorzowski prawnik.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Dołącz do nas na Facebooku