Chory ksiądz nadal w ciężkim stanie, nowe przypadki A/H1N1?

Kamil Siałkowski
16.11.2009 , aktualizacja: 17.11.2009 10:34
A A A Drukuj
Nie zmienił się stan zdrowia chorego na "świńską" grypę 27-letniego mężczyzny, który leży na OIOM-ie szpitala w Gorzowie. Tymczasem na oddział zakaźny trafiły kolejne trzy osoby z podejrzeniem A/H1N1
Konferencja u wojewody w Gorzowie. Na pierwszym planie dyrektor szpitala Andrzej Szmit. Obok wicewojewoda lubuski Jan Świrepo i wojewódzki inspektor sanitarny Jolanta Świderska-Kopacz
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Konferencja u wojewody w Gorzowie. Na pierwszym planie dyrektor szpitala Andrzej Szmit. Obok wicewojewoda lubuski Jan Świrepo i wojewódzki inspektor sanitarny Jolanta Świderska-Kopacz
- Bardzo chciałbym powiedzieć, że wygrywamy walkę z chorobą. Ale nie mogę. Stan zdrowia pacjenta się nie zmienił - ogłosił w poniedziałek Andrzej Szmit, dyrektor gorzowskiego szpitala. - Problemem w tym przypadku nie jest sam wirus A/H1N1, tylko ogólnoustrojowe zakażenie organizmu. Pacjent ma ciężką niedomogę oddechową. Jest podłączony do respiratora, utrzymujemy go w śpiączce farmakologicznej.

Chory mężczyzna jest wikariuszem z parafii przy ul. Woskowej w Gorzowie. Rozchorował się po dniu Wszystkich Świętych, lekarze pierwszego kontaktu próbowali leczyć go w domu. Stan zdrowia mężczyzny pogarszał się jednak z każdym dniem. Czy nie popełniono błędu? - Nie znam osoby, która z dużą pewnością powiedziałaby, że gdyby wcześniej trafił do szpitala, to byłby już wyleczony. Takie rzeczy umie tylko serialowy Dr House. Czy chory zaraził się w szpitalu? Nie sądzę. Ale nie mogę też jednoznacznie wykluczyć. Zanim znalazł się u nas, nie miał zrobionych badań na obecność wirusa A/H1N1 - argumentuje dyrektor szpitala.

Mężczyzna trafił do gorzowskiej lecznicy przed dziesięcioma dniami, był w stanie zagrożenia życia. Od tego czasu zmieniło się niewiele. - To młody człowiek. Wierzymy, że pod wpływem działania leków jego organizm zacznie z nami współpracować, będzie dawał nam szansę. Zrobimy wszystko, aby go uratować - podkreśla dyr. Szmit.

Wiadomo, że chory nadal będzie leczony w Gorzowie. - Na żadne przenosiny nie pozwala jego stan zdrowia. Teraz drżymy w szpitalu, czy uda nam się go przewieźć 50 metrów obok do pracowni badań. A co dopiero transport kołowy czy lotniczy! Liczymy, że w najbliższych dniach uda się wykonać rezonansem badania układu nerwowego i oddechowego. Dotrzemy do drobniejszych struktur, nowe wskazówki na pewno się przydadzą - zauważa szef gorzowskiego szpitala.

Nie chce potwierdzić, czy są inne przypadki zachorowań. Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Gazeta", na oddziale zakaźnym w Gorzowie przebywają kolejne trzy osoby z podejrzeniem grypy A/H1N1. Badania zostały już wysłane do laboratorium w Łodzi. Wyniki mają być znane jeszcze w tym tygodniu.

Na pytanie, czy lecznica nie potrzebuje wsparcia, Szmit mocno się denerwuje. - Mam duży żal do wiceministra zdrowia Marka Twardowskiego, że w piątek nie przyjechał do nas sprawdzić na miejscu, jak przebiega leczenie. A przecież był w Zielonej Górze na otwarciu pracowni. Już wtedy wiedział, że walczymy o życie chorego na grypę A/H1N1. Należałoby się udać do Gorzowa chociaż na chwilę. Gdyby zapytał: czy można wam jakoś pomóc? Odpowiedziałbym, że organizacyjnie na pewno tak! Nie mamy pieniędzy na zestawy izolacyjne dla personelu białego, jeden kosztuje 103 zł. Nie mamy na komory do transportu chorych, a takie urządzenie kosztuje 15 tys. zł. Wozić będziemy w karetce i ją przez cały dzień dezynfekować. Nie mówię, że bez pomocy ministerialnej nie damy sobie rady. Ale minister nie wykazał nawet odrobiny dobrej woli - grzmiał dyr. Szmit.

W poniedziałek obradował Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego. - Nie ma zagrożenia. Przed kilkoma miesiącami przeprowadziliśmy w szpitalach symulację. Wszystkie szpitale powiatowe, z wyjątkiem placówki w Nowej Soli, są gotowe na wydzielenie u siebie oddziałów zakaźnych w razie niebezpieczeństwa. Nowosolski szpital ustalił, że ze względu na bliskość Zielonej Góry chorzy mają być przewożeni właśnie tam. Sprawdziliśmy ilość chorych, opuszczających zajęcia w szkołach i przedszkolach. Nie ma niepokojących sygnałów. W lubuskich aptekach nie brakuje szczepionek i leków - opowiada wicewojewoda Jan Świrepo.

W gorzowskim szpitalu ograniczono wczoraj odwiedziny chorych. Oddział Intensywnej Opieki Medycznej, na którym leży mężczyzna, jest zabezpieczony. Można tam wejść tylko za zgodą ordynatora. Dyr. Szmit spotkał się w poniedziałek z ordynatorami wszystkich oddziałów i dał im wolną rękę. Na ginekologii ustalono tymczasowy zakaz odwiedzin, mocno ograniczono je także na oddziale chorób wewnętrznych. Z utrudnieniami muszą się liczyć także najbliżsi pacjentów leżących w innych jednostkach.

Jolanta Świderska-Kopacz, wojewódzki inspektor sanitarny: - Najbliżsi chorego 27-latka są objęci nadzorem epidemiologicznym. Wierni, którzy mogli mieć kontakt z księdzem, nie muszą się martwić. Minął już okres zakaźności, który trwa tydzień.

Z danych sanepidu wynika, że przybywa chorych na grypę sezonową. W ostatnim tygodniu w Lubuskiem stwierdzono 689 kolejnych przypadków, w pierwszym tygodniu listopada było ich ok. 400.

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Dołącz do nas na Facebooku