Afera PBI: Wirtualna księgowość na budowie
29.11.2009
, aktualizacja: 29.11.2009 17:33
Mieliśmy do czynienia z wirtualną księgowością - oceniła biegła sądowa finansowanie przez miasto Gorzów ul. Bierzarina. Jej zdaniem za zbudowanie bocznicy kolejowej przy tej ulicy samorząd przepłacił 755 tys. zł
ZOBACZ TAKŻE
- Duży problem z biegłymi w procesie prezydenta [ZDJĘCIA] (02-11-10, 09:32)
- Jaka kara dla prezydenta Gorzowa? Dowiemy się 8 lipca [WIDEO] (01-07-11, 16:10)
- Afera budowlana: sąd wzywa Marcinkiewicza na świadka (06-04-11, 19:45)
- Afera PBI: Oświadczenie w sprawie oświadczenia. I tak na okrągło (19-03-10, 17:16)
- Afera budowlana: trasa średnicowa omówiona (12-03-10, 21:22)
- Afera budowlana: Podważają opinie biegłej (26-02-10, 18:01)
- Afera PBI: Mogliśmy stracić dotację unijną [WIDEO] (20-11-09, 18:17)
- Afera budowlana: koniec procesu przed wyborami? Raczej nie (08-01-10, 17:35)
- Afera budowlana w sądzie: preparowane księgi (02-11-09, 18:31)
- Afera budowlana: Chyba skuli morze betonu (30-10-09, 18:30)
- Afera budowlana w sądzie: biegła wylicza błędy (28-10-09, 19:43)
- Afera budowlana w sądzie: darczyńca z Żywca (15-05-09, 19:18)
- Afera budowlana. Teraz czas, aby biegły poprawił biegłego [ZDJĘCIA] (08-11-10, 16:13)
W piątek - kolejnym dniu procesu w aferze budowlanej PBI - biegła dr Teresa Paczkowska omawiała przed sądem nieprawidłowości na budowie gorzowskich ulic: Bierzarina i Łukasińskiego. Ta inwestycja to zaledwie część afery budowlanej, której proces od roku toczy się przed gorzowskim sądem. Zdaniem prokuratury podczas miejskich inwestycji, m.in. budowy ul. Bierzarina i trasy średnicowej, dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. W piątek biegła omawiała przebudowę bocznicy kolejowej przy ul. Bierzarina. Miasto zapłaciło za te roboty 1 mln 165 tys. zł, a zdaniem dr Paczkowskiej wartość prac wynosiła zaledwie 409,7 tys. zł.
Ty nam, my tobie
W procesie na ławie oskarżonych zasiada 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak. Wczoraj na rozprawie obecni byli oskarżeni bezpośrednio zaangażowani w realizację robót i rozliczenie budowy bocznicy, w tym m.in. Janusz K. - współwłaściciel firmy Budinwest i inżynier kontraktu nadzorujący w imieniu miasta budowę oraz Andrzej S., właściciel firmy Asbud, która jako podwykonawca PBI budowała bocznicę. Wątek robót torowych jest w procesie ważny, ponieważ prokuratura na ich przykładzie prześledziła, w jaki sposób miasto płaciło za fikcyjne prace budowlane.
Zdaniem prokuratury Zygmunt M., prezes PBI, w zamian za zgodę na przelanie na konto jego firmy środków rezerwowych z kontraktu, zapłacił właścicielom Budinwestu 300 tys. zł. Zygmunt M. - jeden z oskarżonych w procesie - te ustalenia prokuratury potwierdził przed sądem. Pieniądze miały trafić do Janusza K. i Ryszarda S. - właścicieli Budinwestu, okrężną drogą za pośrednictwem firmy Asbud Andrzeja S. (brata gorzowskiego polityka PiS, doradcy prezydenta RP).
- Asbud, którego udziałowcami są Janusz K. i Ryszard S., wystawiła PBI faktury na ponad 900 tys. zł za, w dużej części fikcyjne, prace - twierdzi prokuratura. Asbud do tych prac zatrudnił podwykonawców. Materiały budowlane miała dostarczyć firma MosTor, w której po 25 proc. udziałów mają obaj właściciele Budinwestu. Ryszard S. przyznał, że podpisywał również umowy z pracownikami PKP na prace przy wiadukcie i torowisku nad ul. Bierzarina, a firma MosTor dostarczyła m.in. szyny i podkłady kolejowe.
Żonglerka kosztami
W piątek biegła mówiła, w jaki sposób przebudowa bocznicy była rozliczana i gdzie - jej zdaniem - nastąpiło przeszacowanie kosztów, które w efekcie doprowadziło do zapłaty przez miasto 1 mln 165 tys. zł, a w jej opinii koszty wynosiły o 755 tys. zł mniej. - To była żonglerka kosztami roboczogodzin, materiałów i wynajmu maszyn. Nazwałbym to inżynierią budowlaną lub wirtualną księgowością - mówiła biegła. - Na większości zadań naliczono koszty roboczogodzin o 30 proc. wyższe. Według wydawnictw, które wyliczają stawki dla regionu gorzowskiego, w tym czasie były one znacznie niższe, a przypomnę, że przełom roku 1999 i 2000 był fatalny dla firm budowlanych. Przedsiębiorstwa walczyły o zlecenia. Można było wynegocjować stawki jeszcze niższe niż podawane w branżowych wydawnictwach. Przy tej budowie, zdaniem biegłej, zawyżono ceny materiałów aż... pięciokrotnie!
Oskarżony Andrzej S. na ustalenia biegłej wybuchł głośnym śmiechem. Sędzia Dariusz Hendler musiał przywołać go do porządku. Zwrócił uwagę, że takie zachowanie nie licuje z powagą sądu, więc ten może ukarać oskarżonego. - Staram się racjonalizować informacje obu stron, ale nie wiem, czy takie pana zachowanie nie będzie działać na moją podświadomość - ostrzegł oskarżonego sędzia.
Zdaniem oskarżonych biegła błędnie wyceniła prace torowe przy budowie bocznicy, ponieważ są to przedsięwzięcia specjalistyczne, które wymagają stałego nadzoru geodezyjnego, pomiarów i badań laboratoryjnych. - Każde prace budowlane wymagają pomiarów, pracy geodetów i badań laboratoryjnych, jak np. badań zagęszczenia gruntu itd. - ripostowała biegła. Kolejne rozprawy w aferze budowlanej PBI - w grudniu.
Ty nam, my tobie
W procesie na ławie oskarżonych zasiada 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak. Wczoraj na rozprawie obecni byli oskarżeni bezpośrednio zaangażowani w realizację robót i rozliczenie budowy bocznicy, w tym m.in. Janusz K. - współwłaściciel firmy Budinwest i inżynier kontraktu nadzorujący w imieniu miasta budowę oraz Andrzej S., właściciel firmy Asbud, która jako podwykonawca PBI budowała bocznicę. Wątek robót torowych jest w procesie ważny, ponieważ prokuratura na ich przykładzie prześledziła, w jaki sposób miasto płaciło za fikcyjne prace budowlane.
Zdaniem prokuratury Zygmunt M., prezes PBI, w zamian za zgodę na przelanie na konto jego firmy środków rezerwowych z kontraktu, zapłacił właścicielom Budinwestu 300 tys. zł. Zygmunt M. - jeden z oskarżonych w procesie - te ustalenia prokuratury potwierdził przed sądem. Pieniądze miały trafić do Janusza K. i Ryszarda S. - właścicieli Budinwestu, okrężną drogą za pośrednictwem firmy Asbud Andrzeja S. (brata gorzowskiego polityka PiS, doradcy prezydenta RP).
- Asbud, którego udziałowcami są Janusz K. i Ryszard S., wystawiła PBI faktury na ponad 900 tys. zł za, w dużej części fikcyjne, prace - twierdzi prokuratura. Asbud do tych prac zatrudnił podwykonawców. Materiały budowlane miała dostarczyć firma MosTor, w której po 25 proc. udziałów mają obaj właściciele Budinwestu. Ryszard S. przyznał, że podpisywał również umowy z pracownikami PKP na prace przy wiadukcie i torowisku nad ul. Bierzarina, a firma MosTor dostarczyła m.in. szyny i podkłady kolejowe.
Żonglerka kosztami
W piątek biegła mówiła, w jaki sposób przebudowa bocznicy była rozliczana i gdzie - jej zdaniem - nastąpiło przeszacowanie kosztów, które w efekcie doprowadziło do zapłaty przez miasto 1 mln 165 tys. zł, a w jej opinii koszty wynosiły o 755 tys. zł mniej. - To była żonglerka kosztami roboczogodzin, materiałów i wynajmu maszyn. Nazwałbym to inżynierią budowlaną lub wirtualną księgowością - mówiła biegła. - Na większości zadań naliczono koszty roboczogodzin o 30 proc. wyższe. Według wydawnictw, które wyliczają stawki dla regionu gorzowskiego, w tym czasie były one znacznie niższe, a przypomnę, że przełom roku 1999 i 2000 był fatalny dla firm budowlanych. Przedsiębiorstwa walczyły o zlecenia. Można było wynegocjować stawki jeszcze niższe niż podawane w branżowych wydawnictwach. Przy tej budowie, zdaniem biegłej, zawyżono ceny materiałów aż... pięciokrotnie!
Oskarżony Andrzej S. na ustalenia biegłej wybuchł głośnym śmiechem. Sędzia Dariusz Hendler musiał przywołać go do porządku. Zwrócił uwagę, że takie zachowanie nie licuje z powagą sądu, więc ten może ukarać oskarżonego. - Staram się racjonalizować informacje obu stron, ale nie wiem, czy takie pana zachowanie nie będzie działać na moją podświadomość - ostrzegł oskarżonego sędzia.
Zdaniem oskarżonych biegła błędnie wyceniła prace torowe przy budowie bocznicy, ponieważ są to przedsięwzięcia specjalistyczne, które wymagają stałego nadzoru geodezyjnego, pomiarów i badań laboratoryjnych. - Każde prace budowlane wymagają pomiarów, pracy geodetów i badań laboratoryjnych, jak np. badań zagęszczenia gruntu itd. - ripostowała biegła. Kolejne rozprawy w aferze budowlanej PBI - w grudniu.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Afera PBI: Wirtualna księgowość na budowie
elsby
30.11.09, 20:51
Oskarżony Andrzej S. na ustalenia biegłej wybuchł głośnym śmiechem.Poczym nerwowo poprawił filcowe, ortopedyczne wkładki w obuwiu.»
Najczęściej czytane24 htydzień





