Do Zielonej Góry kibice Stali nie pojadą. I nie można się odwołać!
21.12.2009
, aktualizacja: 21.12.2009 19:04
Władze ligi żużlowej ukarały Stal i Falubaz za zadymy na tegorocznych meczach derbowych. Kibice z Gorzowa nie będą mogli w przyszłym roku zobaczyć meczów derbowych w Zielonej Górze. Od tej kary gorzowski klub nawet nie może się odwołać, bo została przyznana... Falubazowi!
ZOBACZ TAKŻE
- Decyzja ligi: kibice Stali mogą jechać na derby (04-05-10, 16:02)
- Kibiców pobili. Prokurator nie widzi problemu. Ale widzi go RPO (30-03-10, 12:22)
- Wojna prezesów trwa, ugody nie będzie (30-03-10, 12:18)
- Są pobici, nie ma winnych. Derbowe śledztwo umorzone! (11-03-10, 17:39)
- Czy prezes Komarnicki przeprosi Falubaz? (26-02-10, 18:05)
- Maciejewski obiecuje, że pogodzi kadrę z klubem. I tu, i tu chce wygrywać (28-12-09, 09:23)
- Nicki Pedersen: Stal to nie jest gra va banque (24-12-09, 15:50)
- Koszykarska kadra seniorek w jego rękach (22-12-09, 09:01)
- Wygraną nr 15 zabraliśmy na dużym luzie (22-12-09, 08:56)
- Za 50 tys. zł nie sprzedamy! Za 100 tys. zł nie kupimy! Sportowy los Emila Drozdowicza nieznany (22-12-09, 08:38)
- Ciąg dalszy lubuskich derbów nastąpi. W sądzie (03-11-09, 18:16)
- Echa derbów: Kibice zawiadomili prokuratora (15-10-09, 19:26)
- Derby: Komendancie! nic się nie stało? (23-09-09, 18:51)
- Derby okiem policji - komunikat komendanta (16-09-09, 12:46)
- Komarnicki i Dowhan o zadymie na derbach (02-09-09, 08:15)
- Derby: petardą, butelką, gazem, pałką (zobacz wideo) (31-08-09, 20:47)
Najpoważniejsze kary są za mecz rewanżowy ćwierćfinału ligi, który rozegrano 30 sierpnia w Zielonej Górze. Za naruszenie przepisów Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych Falubaz musi zapłacić 5 tys. zł i ma zakaz przyjmowania kibiców Stali w sezonie 2010. Jeśli na stadionie przy Wrocławskiej w ciągu najbliższych sześciu miesięcy znów będzie awantura, zielonogórski klub będzie musiał dorzucić kolejne 5 tys. zł i jeden mecz rozegra przy pustych trybunach. Kara jest bowiem w zawieszeniu. Stal musi bezwarunkowo zapłacić 8 tys. zł. Dostała też karę jednego pojedynku bez kibiców gości - w zawieszeniu na sześć miesięcy.
Derby z petardami
Przypomnijmy, kibice z Gorzowa już na początku zawodów zostali wyprowadzeni ze stadionu przez policję. Wcześniej rzucali w zielonogórskie sektory petardami, wnieśli też litrowe puszki po farbie wypełnione materiałami pirotechnicznymi (ochrzczone przez lubuską policję "bombami"). Zielonogórzanie nie byli dłużni, w stronę sektora gości poleciały fragmenty ławek i butelki. Chuligan w szaliku Falubazu przebiegł cały stadion, zerwał klubowe flagi w sektorze Stali i uciekł nie niepokojony przez ochroniarzy.
Są też kary za mecz derbowy w Gorzowie. Wtedy zielonogórzanie wyrywali krzesełka i rzucali je na tor, a z sektorów zajmowanych przez gorzowian poleciały butelki. Tu oba kluby dostały solidarnie po 2 tys. zł kary.
- Analizowaliśmy materiały policyjne i nagrania z monitoringu. Opieraliśmy się też na relacjach sędziów. Mieliśmy do wglądu wideo, zdjęcia i zeznania kibiców z Gorzowa, spisane po derbach w Zielonej Górze. Na posiedzeniu komisji byli działacze Falubazu. Gorzowian nie było, choć dostali zaproszenie - mówi "Gazecie" Ryszard Głód, komisarz Speedway Ekstraligi, który 5 grudnia (na stronie spółki zarządzającej ligą orzeczenie opublikowano w trakcie weekendu) uczestniczył w posiedzeniu komisji.
Prezesowi gorzowskiej Stali Władysławowi Komarnickiemu orzeczenie się nie podoba. - To podjudzanie kibiców - mówi szef klubu z Gorzowa. - Zawinili idioci po obu stronach. I oba kluby powinny zostać ukarane jednakowo. Albo nie jadą zielonogórzanie do Gorzowa i gorzowianie do Zielonej Góry, albo mamy normalne derby z kibicami obu drużyn. To byłoby najrozsądniejsze rozwiązanie. Z drugiej strony nie można zbiorowo karać kibiców Stali Gorzów, gdy zawinił organizator, czyli Falubaz z Zielonej Góry. I to on wpuścił zadymiarzy z petardami - podkreśla Władysław Komarnicki.
I tu z prezesem Stali częściowo zgadza się nawet... prezes Falubazu. - Nie możemy dyskutować, że jesteśmy tu bez winy. To my byliśmy organizatorem i odpowiadaliśmy za bezpieczeństwo. Karę przyjmujemy i będziemy robić wszystko, aby w przyszłości nie doszło do podobnych sytuacji - mówił Robert Dowhan na antenie Radia Zachód. Nam nie udało się w poniedziałek do prezesa dodzwonić.
Żużlowa komisja też uważa, że wina była po stronie organizatora. - Nagannie zachowali się kibice gorzowscy, ale jedną z przyczyn zamieszania były zaniedbania po stronie organizatora. Gdyby ochrona zapobiegła wniesieniu niebezpiecznych przedmiotów, byłoby spokojniej. To kara dla gorzowian i zielonogórzan. Musieliśmy znaleźć jakiś złoty środek - argumentuje komisarz Głód.
Problem w tym, że takie rozwiązanie budzi największe wątpliwości. Zakaz przyjazdu gorzowian na mecz do Zielonej Góry to bowiem kara dla... Falubazu. I gorzowianie nie mogą się od niej odwołać.
- To jest parodia - kwituje prezes Komarnicki. I dodaje z nadzieją: - Spróbujemy coś z tym zrobić. A może zarząd klubu z Zielonej Góry się odwoła od tego wyroku? Normalni kibice Falubazu na forach internetowych zapraszają gorzowian na derby. Przyjacielskie gesty to jest jedyna droga. Mam nadzieję, że prezes Dowhan to zrozumie. Ja nie wyprowadziłem kibiców Falubazu w Gorzowie, mimo że rzucali krzesełkami. A nawet wpuściłem ich więcej - opowiada Komarnicki.
A wojna prezesów trwa nadal
Na zimę wojenka prezesów przeniosła się na salę sądową. Z prywatnego oskarżenia działacze ZKŻ wytoczyli proces prezesowi gorzowskiej Stali. Twierdzą, że zniesławił ich klub i naruszył jego dobra osobiste. Zniewagę wyceniają na 50 tys. zł. A ponieważ prezes Stali nie przeprosił Falubazu na pierwszych stronach gazet, wytoczono mu proces karny. Prezes Dowhan obraził się za słowa, których Komarnicki użył na antenie Radia RMG po słynnych derbach: - Nigdy nie spodziewałem się, że mnie spotka taka haniebna prowokacja ze strony ZKŻ-tu - mówił prezes Stali. Prezes przestrzegał także kibiców innych klubów przed przyjazdem na zielonogórski - jego zdaniem mało przyjazny gościom - stadion.
Sprawa trafiła do Sądu Grodzkiego w Gorzowie. 15 grudnia miała odbyć się pierwsza rozprawa - rozjemcza. Sąd jednak przełożył jej termin na 27 stycznia przyszłego roku. - Zawnioskowaliśmy o późniejszy termin, ponieważ jesteśmy w trakcie negocjacji z zielonogórskim klubem. Mamy nadzieję, że załatwimy spór polubownie - opowiada Jerzy Wierchowicz, mecenas, który reprezentuje w sądzie Władysława Komarnickiego.
Oddzielnie toczy się śledztwo prokuratorskie w sprawie interwencji policji na derbach. Kibice Stali Gorzów - razem ok. 20 osób - złożyli doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów ochraniających mecz. Ich zdaniem mundurowi przekroczyli swoje uprawnienia, bo zachowali się wobec nich agresywnie - bez uzasadnienia. Użyli gazu łzawiącego i jak zeznają kibice - także pałek. W listopadzie zielonogórska prokuratura wszczęła śledztwo. By uniknąć stronniczości, przekazała je do prowadzenia delegaturze w Świebodzinie.
- Śledztwo przedłuża się, bo osoby poszkodowane zawnioskowały o przesłuchanie kilkunastu kolejnych osób, które są świadkami zdarzenia. Liczba może oczywiście się powiększyć. Liczymy, że do końca stycznia zakończą się przesłuchania i prokurator będzie mógł podjąć decyzję o losie śledztwa [albo umorzyć, albo skierować przeciwko konkretnym funkcjonariuszom - red.] - tłumaczy Kazimierz Rubaszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
Derby z petardami
Przypomnijmy, kibice z Gorzowa już na początku zawodów zostali wyprowadzeni ze stadionu przez policję. Wcześniej rzucali w zielonogórskie sektory petardami, wnieśli też litrowe puszki po farbie wypełnione materiałami pirotechnicznymi (ochrzczone przez lubuską policję "bombami"). Zielonogórzanie nie byli dłużni, w stronę sektora gości poleciały fragmenty ławek i butelki. Chuligan w szaliku Falubazu przebiegł cały stadion, zerwał klubowe flagi w sektorze Stali i uciekł nie niepokojony przez ochroniarzy.
Są też kary za mecz derbowy w Gorzowie. Wtedy zielonogórzanie wyrywali krzesełka i rzucali je na tor, a z sektorów zajmowanych przez gorzowian poleciały butelki. Tu oba kluby dostały solidarnie po 2 tys. zł kary.
- Analizowaliśmy materiały policyjne i nagrania z monitoringu. Opieraliśmy się też na relacjach sędziów. Mieliśmy do wglądu wideo, zdjęcia i zeznania kibiców z Gorzowa, spisane po derbach w Zielonej Górze. Na posiedzeniu komisji byli działacze Falubazu. Gorzowian nie było, choć dostali zaproszenie - mówi "Gazecie" Ryszard Głód, komisarz Speedway Ekstraligi, który 5 grudnia (na stronie spółki zarządzającej ligą orzeczenie opublikowano w trakcie weekendu) uczestniczył w posiedzeniu komisji.
Prezesowi gorzowskiej Stali Władysławowi Komarnickiemu orzeczenie się nie podoba. - To podjudzanie kibiców - mówi szef klubu z Gorzowa. - Zawinili idioci po obu stronach. I oba kluby powinny zostać ukarane jednakowo. Albo nie jadą zielonogórzanie do Gorzowa i gorzowianie do Zielonej Góry, albo mamy normalne derby z kibicami obu drużyn. To byłoby najrozsądniejsze rozwiązanie. Z drugiej strony nie można zbiorowo karać kibiców Stali Gorzów, gdy zawinił organizator, czyli Falubaz z Zielonej Góry. I to on wpuścił zadymiarzy z petardami - podkreśla Władysław Komarnicki.
I tu z prezesem Stali częściowo zgadza się nawet... prezes Falubazu. - Nie możemy dyskutować, że jesteśmy tu bez winy. To my byliśmy organizatorem i odpowiadaliśmy za bezpieczeństwo. Karę przyjmujemy i będziemy robić wszystko, aby w przyszłości nie doszło do podobnych sytuacji - mówił Robert Dowhan na antenie Radia Zachód. Nam nie udało się w poniedziałek do prezesa dodzwonić.
Żużlowa komisja też uważa, że wina była po stronie organizatora. - Nagannie zachowali się kibice gorzowscy, ale jedną z przyczyn zamieszania były zaniedbania po stronie organizatora. Gdyby ochrona zapobiegła wniesieniu niebezpiecznych przedmiotów, byłoby spokojniej. To kara dla gorzowian i zielonogórzan. Musieliśmy znaleźć jakiś złoty środek - argumentuje komisarz Głód.
Problem w tym, że takie rozwiązanie budzi największe wątpliwości. Zakaz przyjazdu gorzowian na mecz do Zielonej Góry to bowiem kara dla... Falubazu. I gorzowianie nie mogą się od niej odwołać.
- To jest parodia - kwituje prezes Komarnicki. I dodaje z nadzieją: - Spróbujemy coś z tym zrobić. A może zarząd klubu z Zielonej Góry się odwoła od tego wyroku? Normalni kibice Falubazu na forach internetowych zapraszają gorzowian na derby. Przyjacielskie gesty to jest jedyna droga. Mam nadzieję, że prezes Dowhan to zrozumie. Ja nie wyprowadziłem kibiców Falubazu w Gorzowie, mimo że rzucali krzesełkami. A nawet wpuściłem ich więcej - opowiada Komarnicki.
A wojna prezesów trwa nadal
Na zimę wojenka prezesów przeniosła się na salę sądową. Z prywatnego oskarżenia działacze ZKŻ wytoczyli proces prezesowi gorzowskiej Stali. Twierdzą, że zniesławił ich klub i naruszył jego dobra osobiste. Zniewagę wyceniają na 50 tys. zł. A ponieważ prezes Stali nie przeprosił Falubazu na pierwszych stronach gazet, wytoczono mu proces karny. Prezes Dowhan obraził się za słowa, których Komarnicki użył na antenie Radia RMG po słynnych derbach: - Nigdy nie spodziewałem się, że mnie spotka taka haniebna prowokacja ze strony ZKŻ-tu - mówił prezes Stali. Prezes przestrzegał także kibiców innych klubów przed przyjazdem na zielonogórski - jego zdaniem mało przyjazny gościom - stadion.
Sprawa trafiła do Sądu Grodzkiego w Gorzowie. 15 grudnia miała odbyć się pierwsza rozprawa - rozjemcza. Sąd jednak przełożył jej termin na 27 stycznia przyszłego roku. - Zawnioskowaliśmy o późniejszy termin, ponieważ jesteśmy w trakcie negocjacji z zielonogórskim klubem. Mamy nadzieję, że załatwimy spór polubownie - opowiada Jerzy Wierchowicz, mecenas, który reprezentuje w sądzie Władysława Komarnickiego.
Oddzielnie toczy się śledztwo prokuratorskie w sprawie interwencji policji na derbach. Kibice Stali Gorzów - razem ok. 20 osób - złożyli doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez policjantów ochraniających mecz. Ich zdaniem mundurowi przekroczyli swoje uprawnienia, bo zachowali się wobec nich agresywnie - bez uzasadnienia. Użyli gazu łzawiącego i jak zeznają kibice - także pałek. W listopadzie zielonogórska prokuratura wszczęła śledztwo. By uniknąć stronniczości, przekazała je do prowadzenia delegaturze w Świebodzinie.
- Śledztwo przedłuża się, bo osoby poszkodowane zawnioskowały o przesłuchanie kilkunastu kolejnych osób, które są świadkami zdarzenia. Liczba może oczywiście się powiększyć. Liczymy, że do końca stycznia zakończą się przesłuchania i prokurator będzie mógł podjąć decyzję o losie śledztwa [albo umorzyć, albo skierować przeciwko konkretnym funkcjonariuszom - red.] - tłumaczy Kazimierz Rubaszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Do Zielonej Góry kibice Stali nie pojadą. I nie...
wieczyslaw124
22.12.09, 13:45
Chamstwo i sowinizm nie zna granic.Obydwa mecze rozegrać na obcych torach.Proste wyjście.Bez psełdokibiców.Sami musimy izolować debili wśród kibiców.Policja co najwyżej może żebra »
Najczęściej czytane24 htydzień




