Kolejowa promocja-bubel. Na pociąg z Berlina szynobus nie czeka

Kamil Siałkowski
28.12.2009 , aktualizacja: 28.12.2009 16:05
A A A Drukuj
Promowana przez gorzowski magistrat oferta podróży koleją do Berlina jest niedopracowana. Aby wrócić do Gorzowa, trzeba z centrum stolicy Niemiec wyjechać krótko po godz. 17. Później nie ma już połączenia z Kostrzyna.
Szynobus na gorzowskim dworcu
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Szynobus na gorzowskim dworcu
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Europejskie Ugrupowanie Interesów Gospodarczych Linia Kolejowa Berlin-Gorzów-Krzyż powstało trzy lata temu. - Jednym z naszych celów jest utworzenie w perspektywie kilku lat bezpośredniego połączenia kolejowego z Berlinem - mówi Jacek Jeremicz, naczelnik wydziału integracji europejskiej w gorzowskim magistracie. - Działamy metodą małych kroczków. Koleje obniżają ceny biletów, gorzowski magistrat uruchamia tramwaje na dworzec. Optymizmem napawa nas, że marszałek lubuski podpisał z ministrem infrastruktury Brandenburgii list intencyjny w sprawie możliwie najszybszego uruchomienia trzech bezpośrednich połączeń z Berlinem. W planach jest modernizacja linii Gorzów-Kostrzyn [umowa na dofinansowanie projektu w ramach LRPO ma być podpisana jeszcze w grudniu - przyp. red.]. W tym roku po niemieckiej stronie wyremontowano dwa dworce na trasie do Berlina - wymienia naczelnik Jeremicz. Obecnie Gorzów mocno promuje bilety na tzw. "wspólny przejazd".

Do stolicy Niemiec na razie można jednak dojechać tylko z przesiadką w Kostrzynie. Polska strona wysyła szynobusy z Gorzowa. W przygranicznej miejscowości można wsiąść do niemieckiego pociągu, który dojeżdża do stacji Berlin Lichtenberg. Pociągi są skomunikowane w Kostrzynie, dlatego nie trzeba na nie długo czekać.

Wydawało się, że mijający rok będzie w komunikacji Gorzowa z Berlinem przełomowy. W poprzednim rozkładzie sprawa nie wyglądała źle. Do Gorzowa można było dojechać z Berlina nawet krótko przed północą. Bez przesiadek. Ale było to wyjątkowo drogie połączenie, międzynarodowym pociągiem "Moniuszko". Ostatni szynobus z Kostrzyna przyjeżdżał do Gorzowa o godz. 22.31. To dawało możliwość wyjazdu z niemieckiej metropolii po godz. 20.

Współpraca kolejowa zaczęła nabierać rumieńców. Od października br. staniały bilety. - Przewozy Regionalne obniżyły ceny. Za bilet dla jednej osoby w jedną stronę zapłacimy 10,50 euro, a nie 14. Podróż do Berlina i z powrotem kosztuje tylko 21 euro zamiast 28 - zachwala Jeremicz. - Udało się wprowadzić też bilety grupowe. Pięć osób pojedzie do Berlina, będzie mogło tam korzystać z komunikacji miejskiej i wróci ze stolicy Niemiec do Gorzowa jedynie za 63 euro. Jedna osoba zapłaci za tę ofertę 12,60 euro. To bardzo korzystna oferta - opowiada naczelnik.

Urzędnicy wciąż się cieszą, pasażerowie już nie

Ale z tego zadowoleni są głównie urzędnicy. Pasażerowie już mniej, bo kolej w połowie grudnia znów zrobiła to, co potrafi najlepiej. Z nowego rozkładu wycięła dwa połączenia: z jednego szynobusu zrezygnowała spółka Przewozy Regionalne, nocny pociąg Berlin-Warszawa obsługiwany przez PKP Intercity zmienił trasę i nie jedzie już przez Kostrzyn, tylko przez Rzepin.

Efekt jest taki, że kluczowy dla całego pomysłu na komunikację z Berlinem, ostatni szynobus z Kostrzyna przyjeżdża do Gorzowa już o 20.32. Tymczasem jeszcze dwa pociągi z Berlina do Kostrzyna przyjeżdżają później. - To oznacza, że po godz. 17 [pociąg ze stacji Berlin Lichtenberg wyjeżdża o godz. 18.34 - red.] nie można już z nikim się spotkać, tylko trzeba z centrum Berlina uciekać. Byłem w połowie grudnia na konferencji biznesowej. Jakież było zdziwienie Niemców, gdy nagle wstaliśmy od stołu i powiedzieliśmy, że musimy się spieszyć na pociąg - napisał do "Gazety" pan Ryszard.

Gorzowski przedsiębiorca uważa, że brak sensownych połączeń zupełnie podważa istnienie programu. - Bilet łączony Gorzów-Berlin zupełnie traci sens bez wieczornego połączenia. Urzędnicy stworzyli połączenie dla siebie, a nie dla gorzowianina, który jedzie w Berlinie zrobić biznes, albo zwyczajnie chce zjeść w stolicy Niemiec kolację czy pójść do filharmonii. Nie można korzystać z uroków metropolii, a chyba to powinien być cel nadrzędny stworzenia takiej oferty - denerwuje się nasz czytelnik.

Jeremicz nie ukrywa, że dużym minusem jest brak wieczornego połączenia. - Nie na wszystko mamy wpływ. Plan połączeń ustala spółka Przewozy Regionalne na zlecenie marszałka. Rozkład może się zmienić już od początku marca. W styczniu chcemy się spotkać z władzami spółki i zapytać o możliwość uruchomienia kolejnego szynobusu - mówi Jeremicz.

Nowy szynobus na trasie Poznań - Kostrzyn. Marzenie?

Sprawdziliśmy. Większych szans na zmianę rozkładu nie ma. Przewozy kolejowe w regionie organizuje Urząd Marszałkowski. Priorytetem są dojazdy do pracy i szkoły. - Dopłacamy i tak do każdego lokalnego połączenia. Optymalizujemy więc rozkład jazdy tak, aby pociągi woziły jak największą liczbę pasażerów - przekonuje Tomasz Hałas, członek zarządu województwa.

Nie widzi możliwości uruchomienia wieczornego szynobusu z Kostrzyna do Gorzowa. - Połączenie będzie nierentowne. Trzeba będzie dopłacić do niego 200-300 tys. zł rocznie. Jest też aspekt techniczny: szynobusy na trasie Kostrzyn-Krzyż przejeżdżają dziennie 700 km i tylko w nocy można zrobić przegląd techniczny - argumentuje Hałas.

Sytuację może poprawić wyjazd nowego szynobusu na tory. Marszałek przymierza się do zakupu takiego pojazdu. I chce, aby obsługiwał on trasę Kostrzyn - Poznań. - Mamy opracowaną dokumentację przetargową, trwają jeszcze ustalenia dotyczące terminu jego przeprowadzenia oraz źródeł finansowania zakupu szynobusu - zapewnia Hałas. Przekonuje, że na pewno zwiększy się liczba połączeń do Kostrzyna. Czy kolej uruchomi połączenie wieczorne, nie obiecał.

kamil.sialkowski@gorzow.agora.pl

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Dołącz do nas na Facebooku