Tym to się w 2009 roku powodziło!

kal, msw, db, mid, sky
30.12.2009 , aktualizacja: 30.12.2009 18:10
A A A Drukuj
Falubaz się ozłocił, radny Artur Zasada został nieoczekiwanie europosłem, Dariusz Maciejewski objął kadrę narodową koszykarek, a tytuł najbardziej znanego lubuskiego celebryty przypadł Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. A gdzie było najwięcej ludzi? Na Przystanku Woodstock. 400 tysięcy
Trener KSSS Dariusz Maciejewski
Fot. Piotr Żytnicki / AG
Trener KSSS Dariusz Maciejewski
Artur Zasada, nieoczekiwany europoseł

Misja niemożliwa? A jednak. Zielonogórski 40-letni radny Artur Zasada w czerwcu zwolnił krzesło w ratuszu i zajął fotel w Strasburgu. Cud? Szczęście? Na pewno ogromny sukces. Jako radny wyróżniał się nietuzinkowymi pomysłami: chciał kupić dwa tysiące rowerów dla młodzieży i dopłacać rodzicom, których dzieci nie dostały się do miejskich żłobków.

Działacze Platformy Obywatelskiej czekali na wyniki wyborów do europarlamentu w restauracji teatralnej. Było wino, pierogi i klopsiki. Humory dopisywały. Po ogłoszeniu prognoz wybuchły oklaski. Wiadomo już było, że z naszego okręgu dostanie się lider listy poseł Sławomir Nitras ze Szczecina. O tym, że Zasada zajął drugie miejsce, przesądził następny dzień. O włos wyprzedził posłankę Magdalenę Kochan ze Szczecina i to on został pierwszym Lubuszaninem, który pojechał do Parlamentu Europejskiego. Zasada zebrał blisko 27 tys. głosów. Oczywiście głosowali na niego głównie zielonogórzanie i mieszkańcy powiatu. Jego zaskoczyło jednak poparcie np. na północy województwa. W samym Gorzowie dostał ponad tysiąc głosów.

Gdyby nie fakt, że urzęduje w Brukseli, drogę do walki o prezydenturę Zielonej Góry miałby już przetartą. Uchodziłby za faworyta. - Kandydat był, ale się zmył - skwitował Adam Urbaniak, lider PO.

Dowhan i jego złoty Falubaz

Stało się! Po 18 długich latach zielonogórski Falubaz został mistrzem Polski! Złoty medal rodził się w wielkich bólach, bo w niecały miesiąc zorganizowano aż pięć finałów. Akcją przywracania rozmoczonego październikowymi deszczami toru do jazdy mógłby się nie powstydzić filmowy MacGyver.

Tu nad wszystkim czuwał prezes klubu Robert Dowhan. Wydarł starą gliniastą nawierzchnię i z południa kraju przywiózł ciężarówkami 300 ton nowej nawierzchni. I to wszystko w jedną noc.

I tak błoto przemieniło się w złoto! Medal to wspólny sukces: zawodników, pracowników, sponsorów i oczywiście kibiców. Jednak tym głównym sprawcą sukcesu jest Dowhan. Konsekwentnie, rok po roku ziszczała się jego filozofia - równa drużyna bez gwiazdorów i wychowankowie.

Falubaz pod rządami Dowhana stal się wizytówką miasta - nie chodzi tu tylko o odcinku serialu TVN-u "39 i pół", które były kręcone podczas lubuskich derbów - ale także o profesjonalną ofertą, jaką klub zaproponował kibicom, wystawiając produkty sygnowane godłem klubu, czyli słynną Myszką. Specjalnie wypuszczona kolekcja jeansów, mistrzowski kalendarz i seria gadżetów od zegarków na trampkach kończąc. Można wymieniać wiele. Kibice - za wytrwałość - największa nagrodę dostaną wiosną. Wtedy mają zasiąść na nowych trybunach przy Wrocławskiej 69. Na pierwszym łuku ma pojawić się 8 tys. nowych krzesełek, wejścia, toalety.

Celebryta Kazimierz Marcinkiewicz

Bohater czy antybohater minionego roku? Na pewno były premier z Gorzowa jest bohaterem tabloidów, z którymi od dawna łączy go uczucie pełne wzajemności. Zawsze potrafił robić dobry PR i podnosić sobie słupki sondaży, a duże zasługi w tym miał swoisty pakt z tabloidami. Wiedział, co lubią bulwarówki i zawsze miał dla nich czas. A bulwarówki nie opuszczały go i wtedy, gdy przestał być premierem. Największy prezent sprawił im jednak dokładnie przed rokiem, kiedy obwieścił - najpierw żonie i rodzinie, potem światu - że się rozwodzi. I że jego nowa partnerka, która poznał w Londynie jest "wspaniała, ambitna, niezależna". Od tej pory przestał już być politykiem, stal się wyłącznie celebrytą. Po odejściu z PiS Marcinkiewicz coraz bardziej zaczął zbliżać się do PO, mówiło się o nim nawet jako o kandydacie w eurowyborach. Po medialnym show z "Isabel" nic z tego nie wyszło. - Pogubił się w życiu i Platforma go nie wzięła - komentował jeden z polityków. Obawiano się o jego wiarygodność. Marcinkiewicz do tej pory wielokrotnie podkreślał przywiązanie do kościoła i rodziny. Premier jednak od polityki się nie odżegnuje. - Właśnie kończę 50 lat, a to jak na wiek zawodowy, a zwłaszcza jak na wiek polityka, niewiele - mówił w wywiadzie dla tygodnika "Wprost". I stwierdził, że jeśli Polsce będzie "zagrażać" reelekcja Lecha Kaczyńskiego, może sam wystartować w wyborach prezydenckich 2010. Jak na razie nie zapominają o nim kolorowe magazyny i plotkarskie portale.

Dariusz Maciejewski prowadzi kadrę Polski

Dla prowadzącego gorzowskie koszykarki Maciejewskiego mijający rok bez cienia wątpliwości był najlepszym w karierze. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia został trenerem seniorskiej reprezentacji Polski koszykarek.

Koszykówki uczył się od legendarnego rosyjskiego trenera Aleksandra Gomelskiego. Od 19 lat pracuje z koszykarkami. Prowadził reprezentacje młodzieżowe, pojechał z polską kadrą na studenckie igrzyska.

Koszykarscy działacze pokładają w nim duże nadzieje. Stawiają też zadania - kadra ma błyszczeć w 2011 r. podczas mistrzostw Europy w Polsce i awansować na igrzyska do Londynu w 2012 r. Możliwe? Pod okiem takiego fachowca tak. Jako trener gorzowskich koszykarek udowodnił, że można osiągnąć coś wbrew teorii. Bo Maciejewski to perfekcjonista. U niego wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Dlatego w klubie dba nie tylko o sprawy sportowe, ale także mocno udziela się w roli marketingowca.

Nominacja Maciejewskiego na szkoleniowca reprezentacji to było... jedynie ukoronowanie ostatnich 12 miesięcy. W kwietniu świętował z drużyną z Gorzowa srebrny medal mistrzostw Polski. Najlepsze osiągnięcie w historii lubuskiej koszykówki. Zespół KSSSE AZS PWSZ awansował do finału, choć wg wielu znawców basketu nie miał prawa tego dokonać. Gorzów przełamał hegemonia najbogatszych klubów z Gdyni i Krakowa. W nagrodę koszykarki z Gorzowa zagrały jesienią w prestiżowych rozgrywkach Euroligi.

Kultura

Owsiak i rocznicowy Woodstock

Tegoroczny Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą był rekordowy pod każdym względem. Impreza fundacji Jurka Owsiaka odbyła się już po raz 15. Ta okrągła rocznica zbiegła się z innymi ważnymi wydarzeniami. Dokładnie 40 lat wcześniej w Stanach Zjednoczonych odbył się historyczny festiwal w Woodstock. Jego twórca Michael Lang, postanowił uczcić rocznicę właśnie w Kostrzynie nad Odrą. Spotkał się z woodstockową młodzieżą w namiocie Akademii Sztuk Przepięknych. Wspominał legendarnych muzyków, którzy pojawili się na jego festiwalu. - Wielu było dobrych. Ale koncert Jimiego Hendriksa był czymś, co poruszało. Czuć było tę energię, która oddziaływała między publicznością a muzykiem - odpowiadał Lang.

Woodstockowicze nie zapomnieli o innych polskich rocznicach: wybuchu II wojny światowej i obalenia komunizmu. Do Kostrzyna przyjechali były prezydent Lech Wałęsa i premier Tadeusz Mazowiecki.

Jednak największymi bohaterami byli sami uczestnicy. Przyjechało ich aż 400 tysięcy! Na każdym kroku można było odczuć, że impreza nabrała już międzynarodowego charakteru, bo byli też Niemcy, Włosi, czy Anglicy. Młodzi ludzie pokazali, że festiwal Owsiaka nadal ma dla nich duże znaczenie. A swoją siłę zaprezentowali chociażby podczas zbiórki krwi. Stacje krwiodawstwa mogły odtrąbić niezwykły sukces. Podczas trzech dni zebrano ponad tysiąc litrów krwi.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Dołącz do nas na Facebooku