Sondaż: Ufamy prezydentom, radnym już nie
14.01.2010
, aktualizacja: 14.01.2010 08:26
Bezdyskusyjnym zaufaniem prezydentów Tadeusza Jędrzejczaka i Janusza Kubickiego obdarza prawie co czwarty gorzowianin i zielonogórzanin. Ten poziom zaufania osiąga jeszcze tylko Kościół
ZOBACZ TAKŻE
- Drogi coraz lepsze, ale z pracą jest kiepsko (15-01-10, 18:16)
- Jędrzejczak: Myślę, że wystartuję w wyborach (15-01-10, 10:30)
Badanie "Mój Samorząd" w 32 największych polskich miastach przeprowadziły Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych "SPLOT" i ośrodek PBS DGA. Przepytano 16 tys. osób, w Zielonej Górze i Gorzowie po 500.
Ankieterzy PBS pytali mieszkańców, jak oceniają miejscową władzę lokalną, komu ufają, czy rządzący pytają ich o zdanie. Rezultaty w obu stolicach są podobne. Najsilniejszym, bezdyskusyjnym, ponad 20-procentowym zaufaniem respondentów cieszą się prezydenci obu miast. Radnym, bez żadnych zastrzeżeń, ufa nawet nie co dziesiąty badany.
Radni w odwrocie
Prezydentowi Zielonej Góry ufa bezdyskusyjnie 22,3 proc. mieszkańców. Raczej ufam - dopowiada 48 proc. Januszowi Kubickiemu zupełnie nie ufa 8,5 proc., a poważne zastrzeżenia ma 26 proc.
Prezydentowi Gorzowa bezdyskusyjnie ufa co czwarty gorzowianin, z zastrzeżeniami - blisko 40 proc. 13,5 proc. gorzowian w żadnym wypadku nie zaufałoby Jędrzejczakowi. Blisko co piąty mówi "raczej nie zaufałbym".
Dobre wyniki prezydentów dwóch lubuskich stolic lokują ich w końcówce pierwszej dziesiątki - 8 i 9 miejsce. Daleko im do prezydentów Gdyni (47 proc. bezwzględnego zaufania), Rzeszowa (46 proc.) czy Wrocławia (41 proc.). Sąsiadują z prezydentami Białegostoku (21 proc.) i Elbląga (27 proc.). Ranking zaufania prezydentów 32 miast zamykają rządzący Częstochową, Szczecinem i Łodzią (4-7 proc.).
W zaufaniu prezydentom Gorzowa i Zielonej Góry dorównuje jedynie Kościół (24 proc.). Nieliczni zdecydowanie ufają partiom politycznym (2,5-3 proc.) i rządowi (6 proc. i 7,5 proc.).
Na cenzurowanym znaleźli się też radni. Zielonogórskim ufa bez zastrzeżeń 7,5 proc. badanych, gorzowskim jeszcze mniej - 4,6 proc. Zielonogórskim radnym humor poprawić może kategoria "raczej ufam" - 52,5 proc. - A to już jest dobry wynik, świadczący, że spełniamy oczekiwania wobec mieszkańców - komentuje Adam Urbaniak z PO, przewodniczący zielonogórskiej rady miasta. - Łatwiej obdarzyć zaufaniem prezydenta niż grono ludzi o różnych poglądach politycznych. Poza tym chyba u Kubickiego zadziałała jego polityka konsekwentnej promocji własnego nazwiska.
Według radnych łatwiej im przypiąć łatkę niż prezydentowi. - Bo całkiem naturalny jest spór radnych w ratuszu. Tam się ścierają różne poglądy, co jest sytuacja zdrową, choć czasem zbyt pochopnie przedstawianą jako kłótnie - mówi Jacek Budziński, szef zielonogórskich radnych PiS. Zdaniem Budzińskiego, tu prezydent Kubicki może zyskiwać. - Deklaruje ugodowość i chęć współpracy z radą, choć w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Trudniej mieszkańcom dostrzec, że prezydent jest konfliktowy. Skłócony z winiarzami, radnymi. Więc sondaże mu sprzyjają.
Prezydent Tadeusz Jędrzejczak nie jest zdziwiony. - Również radnym nie ufam. Nie wierzę w ich motywacje, one na pewno nie są w interesie miasta. To są motywacje o charakterze politycznym i ambicjonalnym. Chodzi o udowodnienie, kto w mieście rządzi, że rządzi rada miasta, co zresztą nie jest zgodne z prawem. I dlatego są ciągle przeciwko wszystkim propozycjom, które składa prezydent. Chcą udowodnić mieszkańcom, że to oni się martwią o to miasto. A tak nie jest - komentuje Jędrzejczak.
Przewodnicząca gorzowskiej rady miejskiej Krystyna Sibińska odbija piłeczkę: - Często mieszkańcy winią radnych za dziury w drogach albo brudne ulice. A przecież tym zajmuje się prezydent.
Dlaczego ufamy bardziej prezydentom niż radnym? - Sam system premiuje w jakiś sposób prezydentów. Jednak taki wynik świadczy również o pewnej słabości radnych. Gdyby bardziej aktywnie działali w swoich okręgach wyborczych, gdyby mieszkańcy wiedzieli, kim są. Ciekawe byłoby zapytać mieszkańców, czy potrafią podać radnego ze swojego okręgu. Ostatnie badania, które robiliśmy, pokazały, że jednak nie - tłumaczy Tomasz Marcinkowski, politolog z gorzowskiej PWSZ.
Dobre miejsce do życia, ale władza nie pyta
Aż 66 proc. zielonogórzan uznaje swoje miasto za "dobre miejsce do życia". To jeden z najwyższych wskaźników z 32 lat. Zieloną Górę wyprzedzają zaledwie o kilka punktów Wrocław, Gdynia i Rzeszów. Blisko połowa gorzowian jest przekonana o mieście jako "dobrym miejscu". Blisko 53 proc uważa, że ogólna jakość życia w mieście poprawiła się w ostatnich trzech latach. To dobre wyniki, gdy porównać je z fatalnym poczuciem mieszkańców Lublina, Szczecina czy Katowic.
Prezydentom obu miast powinny jednak dać do myślenia odpowiedzi mieszkańców na pytanie, czy ważne decyzje w mieście są z nimi konsultowane. Tylko co trzeci badany twierdzi, że władza chętnie pyta ludzi o zdanie. 53 proc. zielonogórzan odpowiada, że rządzący unikają konsultacji, o tym przekonanych jest 58 proc. gorzowian.
- Wprawdzie nie wiadomo, jakiego rodzaju konsultacje społeczne mieli na myśli ankietowani, czy chodziło o badania ankietowe, czy konsultacje z liderami środowisk lub organizacji. Widać jednak, że takich konsultacji brakuje. To jest pewien sygnał dla lokalnie rządzących, że powinni tego typu narzędzia wykorzystywać. Tym bardziej, że w miarę tanim i skutecznym medium może być internet - uważa Tomasz Marcinkowski.
Autorzy badań
*Badanie zostało zrealizowane w ramach projektu "Mój Samorząd" realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych "SPLOT" i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.
W piątek w Gazecie Wyborczej
Jak głosowaliby zielonogórzanie i gorzowianie w wyborach na prezydenta miasta, gdyby przyszło im teraz wrzucać kartki do urny? Wyniki znajdziesz w piątkowym wydaniu "Gazety Wyborczej" .
Ankieterzy PBS pytali mieszkańców, jak oceniają miejscową władzę lokalną, komu ufają, czy rządzący pytają ich o zdanie. Rezultaty w obu stolicach są podobne. Najsilniejszym, bezdyskusyjnym, ponad 20-procentowym zaufaniem respondentów cieszą się prezydenci obu miast. Radnym, bez żadnych zastrzeżeń, ufa nawet nie co dziesiąty badany.
Radni w odwrocie
Prezydentowi Zielonej Góry ufa bezdyskusyjnie 22,3 proc. mieszkańców. Raczej ufam - dopowiada 48 proc. Januszowi Kubickiemu zupełnie nie ufa 8,5 proc., a poważne zastrzeżenia ma 26 proc.
Prezydentowi Gorzowa bezdyskusyjnie ufa co czwarty gorzowianin, z zastrzeżeniami - blisko 40 proc. 13,5 proc. gorzowian w żadnym wypadku nie zaufałoby Jędrzejczakowi. Blisko co piąty mówi "raczej nie zaufałbym".
Dobre wyniki prezydentów dwóch lubuskich stolic lokują ich w końcówce pierwszej dziesiątki - 8 i 9 miejsce. Daleko im do prezydentów Gdyni (47 proc. bezwzględnego zaufania), Rzeszowa (46 proc.) czy Wrocławia (41 proc.). Sąsiadują z prezydentami Białegostoku (21 proc.) i Elbląga (27 proc.). Ranking zaufania prezydentów 32 miast zamykają rządzący Częstochową, Szczecinem i Łodzią (4-7 proc.).
W zaufaniu prezydentom Gorzowa i Zielonej Góry dorównuje jedynie Kościół (24 proc.). Nieliczni zdecydowanie ufają partiom politycznym (2,5-3 proc.) i rządowi (6 proc. i 7,5 proc.).
Na cenzurowanym znaleźli się też radni. Zielonogórskim ufa bez zastrzeżeń 7,5 proc. badanych, gorzowskim jeszcze mniej - 4,6 proc. Zielonogórskim radnym humor poprawić może kategoria "raczej ufam" - 52,5 proc. - A to już jest dobry wynik, świadczący, że spełniamy oczekiwania wobec mieszkańców - komentuje Adam Urbaniak z PO, przewodniczący zielonogórskiej rady miasta. - Łatwiej obdarzyć zaufaniem prezydenta niż grono ludzi o różnych poglądach politycznych. Poza tym chyba u Kubickiego zadziałała jego polityka konsekwentnej promocji własnego nazwiska.
Według radnych łatwiej im przypiąć łatkę niż prezydentowi. - Bo całkiem naturalny jest spór radnych w ratuszu. Tam się ścierają różne poglądy, co jest sytuacja zdrową, choć czasem zbyt pochopnie przedstawianą jako kłótnie - mówi Jacek Budziński, szef zielonogórskich radnych PiS. Zdaniem Budzińskiego, tu prezydent Kubicki może zyskiwać. - Deklaruje ugodowość i chęć współpracy z radą, choć w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Trudniej mieszkańcom dostrzec, że prezydent jest konfliktowy. Skłócony z winiarzami, radnymi. Więc sondaże mu sprzyjają.
Prezydent Tadeusz Jędrzejczak nie jest zdziwiony. - Również radnym nie ufam. Nie wierzę w ich motywacje, one na pewno nie są w interesie miasta. To są motywacje o charakterze politycznym i ambicjonalnym. Chodzi o udowodnienie, kto w mieście rządzi, że rządzi rada miasta, co zresztą nie jest zgodne z prawem. I dlatego są ciągle przeciwko wszystkim propozycjom, które składa prezydent. Chcą udowodnić mieszkańcom, że to oni się martwią o to miasto. A tak nie jest - komentuje Jędrzejczak.
Przewodnicząca gorzowskiej rady miejskiej Krystyna Sibińska odbija piłeczkę: - Często mieszkańcy winią radnych za dziury w drogach albo brudne ulice. A przecież tym zajmuje się prezydent.
Dlaczego ufamy bardziej prezydentom niż radnym? - Sam system premiuje w jakiś sposób prezydentów. Jednak taki wynik świadczy również o pewnej słabości radnych. Gdyby bardziej aktywnie działali w swoich okręgach wyborczych, gdyby mieszkańcy wiedzieli, kim są. Ciekawe byłoby zapytać mieszkańców, czy potrafią podać radnego ze swojego okręgu. Ostatnie badania, które robiliśmy, pokazały, że jednak nie - tłumaczy Tomasz Marcinkowski, politolog z gorzowskiej PWSZ.
Dobre miejsce do życia, ale władza nie pyta
Aż 66 proc. zielonogórzan uznaje swoje miasto za "dobre miejsce do życia". To jeden z najwyższych wskaźników z 32 lat. Zieloną Górę wyprzedzają zaledwie o kilka punktów Wrocław, Gdynia i Rzeszów. Blisko połowa gorzowian jest przekonana o mieście jako "dobrym miejscu". Blisko 53 proc uważa, że ogólna jakość życia w mieście poprawiła się w ostatnich trzech latach. To dobre wyniki, gdy porównać je z fatalnym poczuciem mieszkańców Lublina, Szczecina czy Katowic.
Prezydentom obu miast powinny jednak dać do myślenia odpowiedzi mieszkańców na pytanie, czy ważne decyzje w mieście są z nimi konsultowane. Tylko co trzeci badany twierdzi, że władza chętnie pyta ludzi o zdanie. 53 proc. zielonogórzan odpowiada, że rządzący unikają konsultacji, o tym przekonanych jest 58 proc. gorzowian.
- Wprawdzie nie wiadomo, jakiego rodzaju konsultacje społeczne mieli na myśli ankietowani, czy chodziło o badania ankietowe, czy konsultacje z liderami środowisk lub organizacji. Widać jednak, że takich konsultacji brakuje. To jest pewien sygnał dla lokalnie rządzących, że powinni tego typu narzędzia wykorzystywać. Tym bardziej, że w miarę tanim i skutecznym medium może być internet - uważa Tomasz Marcinkowski.
Autorzy badań
*Badanie zostało zrealizowane w ramach projektu "Mój Samorząd" realizowanego przez Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych "SPLOT" i PBS DGA. Projekt jest współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.
W piątek w Gazecie Wyborczej
Jak głosowaliby zielonogórzanie i gorzowianie w wyborach na prezydenta miasta, gdyby przyszło im teraz wrzucać kartki do urny? Wyniki znajdziesz w piątkowym wydaniu "Gazety Wyborczej" .
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Sondaż: Ufamy prezydentom, radnym już nie
nojman0
14.01.10, 11:39
Ma rację Pyttacz co do uprawnień rady.Rada stanowi prawo lokalne,rada wytycza kierunki rozwoju,rada wreszcie kontroluje.Na pewno rada nie powinna zajmować się stawianiem latarni na ulicy »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
