Drogi coraz lepsze, ale z pracą jest kiepsko
15.01.2010
, aktualizacja: 15.01.2010 18:16
Połowa zielonogórzan i gorzowian jest zadowolona z poziomu życia. Negatywnie oceniają ttylko jedno: rynek pracy. Pogorszyło się z robotą - nie mają wątpliwości mieszkańcy obu stolic
ZOBACZ TAKŻE
- Sondaż: czy jesteś zadowolony z pracy i życia (15-01-10, 18:10)
- Sondaż: Ufamy prezydentom, radnym już nie (14-01-10, 08:26)
Badanie "Mój Samorząd" w 32 największych polskich miastach przeprowadziły Sieć Wspierania Organizacji Pozarządowych "SPLOT' i ośrodek PBS DGA. Przepytano 16 tys. osób, w Zielonej Górze i Gorzowie po 500.
Ankieterzy pytali mieszkańców obu miast m.in. o ocenę jakości życia, stan dróg, bezpieczeństwo w mieście, edukację i ofertę rozrywkową. We wszystkich kategoriach optymiści przeważają nieznacznie nad pesymistami. Czasem pada remis. W oświacie się poprawiło - twierdzi 42 proc. zielonogórzan. Nic się nie zmieniło, a wręcz pogorszyło - odpowiada tyle samo respondentów. O kilka procent optymistów edukacyjnych jest więcej w Gorzowie. Ponad połowa zielonogórzan dobrze ocenia infrastrukturę drogową. W Gorzowie pozytywnych ocen jest ponad 70 proc.
Mieszkańcy negatywnie oceniają rynek pracy w obu miastach, mimo że jest najniższe bezrobocie w regionie - 7,4 proc. w Zielonej Górze i 7 proc. w Gorzowie. Na koniec grudnia w pośredniakach w obu miastach było zarejestrowanych po ok. 4,4 tys. osób. O tym, że rynek pracy się pogorszył i o pracę trudniej, jest przekonanych 40 proc. zielonogórzan i prawie 50 proc. gorzowian. Zmiany na lepsze dostrzega zaledwie 13 proc. zielonógorzan i 19 proc. gorzowian.
- Rację mają jednak ci, którzy twierdzą, że sytuacja w stolicach województwa pogorszyła się. W 2009 r. w Gorzowie przybyło ponad 2,7 tys. osób bez pracy, a w Zielonej Górze 1,6 tys. - mówi Małgorzata Kordoń, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Zielonej Górze
Zdaniem Janusza Jasińskiego, prezesa Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, sondaż "Gazety" nie tylko świetnie pokazuje, co o rynku pracy myślą zielonogórzanie, ale również oddaje klimat, jaki odczuwają sami przedsiębiorcy. - Niby odnotowaliśmy przyrost gospodarczy, ale jest on niewielki. A to dla wielu przedsiębiorców jest równoznacznie z wyhamowaniem gospodarki. Efekt? Ogranicza się tzw. koszty osobowe. Rynek pracy można tu porównać do wielkiego zbiornika wody, w którym reakcja powstaje z pewnym opóźnieniem. Przebudzenie gospodarcze również będzie opóźnione. W 2009 r. zakłady pracy wcale masowo nie zwalniały pracowników, ale na przykład nie przedłużały im umów. W wielu przedsiębiorstwach nie było żadnej rotacji: nikt nie był zwalniany, ale też nie było zatrudnień. Sami pracownicy też trzymali się kurczowo swoich miejsc pracy. Przez najbliższe pół roku na pewno na rynku pracy nie nastąpi przełom. Bezrobocie będzie jeszcze pełzające. Jeśli jutro zmieni się koniunktura na rynkach światowych, to my odczujemy to dopiero za kilka miesięcy.
O programach oszczędnościowych w gorzowskich firmach wspomina Ryszard Barański, prezes tamtejszej Lubuskiej Organizacji Pracodawców. - Podwyżki płac, czy świadczenia były w ub. roku poniżej oczekiwań pracowników. Przedsiębiorcy, którzy są w gorszej sytuacji ekonomicznej, nie odczują szybko poprawy. Sytuacja może zacząć się zmieniać dopiero w 2011 r. Na pewno dużym wsparciem były dotacje unijne. Dzięki dofinansowaniu dla firm, część przedsiębiorstw zatrudniało nowych ludzi. Gdyby nie to, sytuacja na rynku byłaby dużo gorsza - mówi Barański. - miroslawa.dulat@zielona.agora.pl
Ankieterzy pytali mieszkańców obu miast m.in. o ocenę jakości życia, stan dróg, bezpieczeństwo w mieście, edukację i ofertę rozrywkową. We wszystkich kategoriach optymiści przeważają nieznacznie nad pesymistami. Czasem pada remis. W oświacie się poprawiło - twierdzi 42 proc. zielonogórzan. Nic się nie zmieniło, a wręcz pogorszyło - odpowiada tyle samo respondentów. O kilka procent optymistów edukacyjnych jest więcej w Gorzowie. Ponad połowa zielonogórzan dobrze ocenia infrastrukturę drogową. W Gorzowie pozytywnych ocen jest ponad 70 proc.
Mieszkańcy negatywnie oceniają rynek pracy w obu miastach, mimo że jest najniższe bezrobocie w regionie - 7,4 proc. w Zielonej Górze i 7 proc. w Gorzowie. Na koniec grudnia w pośredniakach w obu miastach było zarejestrowanych po ok. 4,4 tys. osób. O tym, że rynek pracy się pogorszył i o pracę trudniej, jest przekonanych 40 proc. zielonogórzan i prawie 50 proc. gorzowian. Zmiany na lepsze dostrzega zaledwie 13 proc. zielonógorzan i 19 proc. gorzowian.
- Rację mają jednak ci, którzy twierdzą, że sytuacja w stolicach województwa pogorszyła się. W 2009 r. w Gorzowie przybyło ponad 2,7 tys. osób bez pracy, a w Zielonej Górze 1,6 tys. - mówi Małgorzata Kordoń, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Zielonej Górze
Zdaniem Janusza Jasińskiego, prezesa Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, sondaż "Gazety" nie tylko świetnie pokazuje, co o rynku pracy myślą zielonogórzanie, ale również oddaje klimat, jaki odczuwają sami przedsiębiorcy. - Niby odnotowaliśmy przyrost gospodarczy, ale jest on niewielki. A to dla wielu przedsiębiorców jest równoznacznie z wyhamowaniem gospodarki. Efekt? Ogranicza się tzw. koszty osobowe. Rynek pracy można tu porównać do wielkiego zbiornika wody, w którym reakcja powstaje z pewnym opóźnieniem. Przebudzenie gospodarcze również będzie opóźnione. W 2009 r. zakłady pracy wcale masowo nie zwalniały pracowników, ale na przykład nie przedłużały im umów. W wielu przedsiębiorstwach nie było żadnej rotacji: nikt nie był zwalniany, ale też nie było zatrudnień. Sami pracownicy też trzymali się kurczowo swoich miejsc pracy. Przez najbliższe pół roku na pewno na rynku pracy nie nastąpi przełom. Bezrobocie będzie jeszcze pełzające. Jeśli jutro zmieni się koniunktura na rynkach światowych, to my odczujemy to dopiero za kilka miesięcy.
O programach oszczędnościowych w gorzowskich firmach wspomina Ryszard Barański, prezes tamtejszej Lubuskiej Organizacji Pracodawców. - Podwyżki płac, czy świadczenia były w ub. roku poniżej oczekiwań pracowników. Przedsiębiorcy, którzy są w gorszej sytuacji ekonomicznej, nie odczują szybko poprawy. Sytuacja może zacząć się zmieniać dopiero w 2011 r. Na pewno dużym wsparciem były dotacje unijne. Dzięki dofinansowaniu dla firm, część przedsiębiorstw zatrudniało nowych ludzi. Gdyby nie to, sytuacja na rynku byłaby dużo gorsza - mówi Barański. - miroslawa.dulat@zielona.agora.pl
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Drogi coraz lepsze, ale z pracą jest kiepsko
wieczyslaw124
16.01.10, 12:50
Pracodawcy krwiopijcy są znów w żywiole.Jak już znajdziesz jakąś pracę to Ci proponują smieszne pobory.Do kitu taki kapitalizm w Polskim wykonaniu.Kiedy to wszystko pieprznie i się z »
-
Re: Drogi coraz lepsze, ale z pracą jest kiepsko
kozamaradio
17.01.10, 00:07
Wiesławie...zostań pie przon ym kapitalistą!!!»
Najczęściej czytane24 htydzień




