Gorzowska filharmonia budowana za pożyczone
19.01.2010
, aktualizacja: 19.01.2010 18:26
Jeszcze na dobre rok się nie rozpoczął, a Gorzów już musi pożyczać pieniądze. To konsekwencja przyjętego przez radę miasta budżetu. Teraz prezydent chce zgody na dodatkowy kredyt 37 mln zł. Łącznie miasto pożyczy w tym roku 95 mln zł
ZOBACZ TAKŻE
- Zamiana betonu na budowie CEA. Będzie sesja tylko o tej inwestycji? (25-02-11, 10:56)
- Krzysztofa Nowaka pomysł na filharmonię. "Kameralistyka" (20-07-10, 10:02)
- Szef telewizyjnej "Dwójki" pierwszym szefem Filharmonii Gorzowskiej (16-07-10, 18:11)
- Nowak, Serpina, Baś... Kto szefem filharmonii? (13-07-10, 11:12)
- Budują salę śpiewająco. Właśnie powstaje parking [ZDJĘCIA] (23-06-10, 10:37)
- Jedyna taka sesja z koncertem. Filharmonia już z papierami [ZDJĘCIA] (13-05-10, 10:43)
- Biegacz Kusociński do filharmonii nie pasuje? Zmienią nazwę ulicy (31-03-10, 18:22)
- Filharmonia Gorzowska w budowie, ale ma już logo (24-03-10, 18:59)
- Szukamy pana od muzyki do filharmonii [NOWE ZDJĘCIA] (12-03-10, 21:25)
- CBA prześwietli nasze inwestycje. Co działo się na budowie filharmonii? (04-01-11, 19:23)
Pieniądze potrzebne będą wkrótce, a w budżecie ich nie ma. Są natomiast zobowiązania wobec firmy budującej gorzowską filharmonię.
Aby zrównoważyć budżet, prezydent chce zaciągnąć dodatkowy dług. Na to musi mieć zgodę rady miasta. Zwołał więc na najbliższy piątek nadzwyczajną sesję. Chodzi o pożyczkę dodatkowych 37 mln zł.
- Szukamy rozwiązania naprawdę poważnego problemu. Podczas uchwalania budżetu na 2010 r. radni obcięli 13 mln z wydatków na Centrum Edukacji Artystycznej. Tymczasem już wcześniej, chcąc zrównoważyć budżet, obcięliśmy na CEA 8 mln. Tak więc w tym roku mamy już niedoinwestowanie budowy rzędu 21 mln zł, a w przyszłym roku czeka nas jeszcze kolejne 20 mln zł wydatków na te inwestycję - tłumaczy prezydent miasta Tadeusz Jędrzejczak.
Rok temu miasto podpisało umowę z Polimeksem-Mostostalem. Określono w niej szczegółowo, jak mają przebiegać prace, ile będą kosztować. - A podpisując umowę z marszałkiem (na dotację z LRPO - red.) zgodziliśmy się na to, że zapewnimy wkład własny. A teraz za kilka miesięcy możemy mieć kłopot. Musimy zapewnić pieniądze, bo Polimex-Mostostal będzie budował, nie zejdzie przecież z placu budowy. Ale jeśli nie będziemy mieli pieniędzy na koncie, to zapłacimy dodatkowe setki tysięcy za nieterminowe płatności faktur. I nie ma znaczenia, kiedy Mostostal skończy inwestycję. My musimy płacić za faktury wystawiane, a te największe faktury będą już za chwilę - dodał prezydent Jędrzejczak.
Teoretycznie istnieje również obawa, że skoro miasto nie zabezpieczyło pieniędzy na budowę filharmonii, to marszałek województwa może zażądać zwrotu 33 mln zł dotacji unijnej z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Skoro uchwalony budżet rodzi takie komplikacje, dlaczego został przyjęty? Radni za pieniądze zdjęte m.in. z budowy filharmonii zaplanowali sfinansowanie własnych wniosków do budżetu np. remontów w szkołach, budowy ulic, remontów chodników itp. Zapewniali jednak od razu, że decyzja rady nie zagraża dotacji. Jest jedynie zabezpieczeniem dla radnych, że prezydent wykona zaplanowane przez nich zadania. - Nikt nie będzie zwracał 33 mln zł. To jasne. Jeśli zagrożenie będzie poważne, to prezydent weźmie kredyt, bo ma takie kompetencje. Prezydent mówił, że jak będą wolne środki, to wykorzysta się je na rzeczy, o które wnioskujemy. Więc zdecydowaliśmy, że te wolne środki zostaną wykorzystane na CEA - mówił po uchwaleniu budżetu Robert Surowiec, radny PO. Radni prawdopodobnie nie będą więc przeciwni propozycji prezydenta. Tym bardziej że zaciągnięty kredyt przeznaczony będzie nie tylko na płatności dla firmy budującej filharmonię. Prezydent chce w piątek zwiększyć wydatki budżetu o 37 mln zł pochodzących z kredytu bankowego. Na filharmonie z tego przeznaczone będzie "tylko" wspomniane 13 mln zł. Jednak kredyt sfinansuje również inne rozpoczęte lub planowane inwestycje: przebudowę amfiteatru (14 mln zł) oraz rozbudowę stadionu żużlowego (12 mln zł).
Te 37 mln zł to jedynie część kredytu, jaki miasto zaciąga na pokrycie deficytu. Sam prezydent Jędrzejczak w projekcie budżetu przewidywał kredyt 58 mln zł.
Łącznie w tym roku miasto pożyczy 95 mln zł. Spłata przewidziana jest w ciągu 10 lat. Zdaniem prezydenta jednak miasto ciągle jest w dobrej sytuacji i ma uporządkowane finanse.
Aby zrównoważyć budżet, prezydent chce zaciągnąć dodatkowy dług. Na to musi mieć zgodę rady miasta. Zwołał więc na najbliższy piątek nadzwyczajną sesję. Chodzi o pożyczkę dodatkowych 37 mln zł.
- Szukamy rozwiązania naprawdę poważnego problemu. Podczas uchwalania budżetu na 2010 r. radni obcięli 13 mln z wydatków na Centrum Edukacji Artystycznej. Tymczasem już wcześniej, chcąc zrównoważyć budżet, obcięliśmy na CEA 8 mln. Tak więc w tym roku mamy już niedoinwestowanie budowy rzędu 21 mln zł, a w przyszłym roku czeka nas jeszcze kolejne 20 mln zł wydatków na te inwestycję - tłumaczy prezydent miasta Tadeusz Jędrzejczak.
Rok temu miasto podpisało umowę z Polimeksem-Mostostalem. Określono w niej szczegółowo, jak mają przebiegać prace, ile będą kosztować. - A podpisując umowę z marszałkiem (na dotację z LRPO - red.) zgodziliśmy się na to, że zapewnimy wkład własny. A teraz za kilka miesięcy możemy mieć kłopot. Musimy zapewnić pieniądze, bo Polimex-Mostostal będzie budował, nie zejdzie przecież z placu budowy. Ale jeśli nie będziemy mieli pieniędzy na koncie, to zapłacimy dodatkowe setki tysięcy za nieterminowe płatności faktur. I nie ma znaczenia, kiedy Mostostal skończy inwestycję. My musimy płacić za faktury wystawiane, a te największe faktury będą już za chwilę - dodał prezydent Jędrzejczak.
Teoretycznie istnieje również obawa, że skoro miasto nie zabezpieczyło pieniędzy na budowę filharmonii, to marszałek województwa może zażądać zwrotu 33 mln zł dotacji unijnej z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego. Skoro uchwalony budżet rodzi takie komplikacje, dlaczego został przyjęty? Radni za pieniądze zdjęte m.in. z budowy filharmonii zaplanowali sfinansowanie własnych wniosków do budżetu np. remontów w szkołach, budowy ulic, remontów chodników itp. Zapewniali jednak od razu, że decyzja rady nie zagraża dotacji. Jest jedynie zabezpieczeniem dla radnych, że prezydent wykona zaplanowane przez nich zadania. - Nikt nie będzie zwracał 33 mln zł. To jasne. Jeśli zagrożenie będzie poważne, to prezydent weźmie kredyt, bo ma takie kompetencje. Prezydent mówił, że jak będą wolne środki, to wykorzysta się je na rzeczy, o które wnioskujemy. Więc zdecydowaliśmy, że te wolne środki zostaną wykorzystane na CEA - mówił po uchwaleniu budżetu Robert Surowiec, radny PO. Radni prawdopodobnie nie będą więc przeciwni propozycji prezydenta. Tym bardziej że zaciągnięty kredyt przeznaczony będzie nie tylko na płatności dla firmy budującej filharmonię. Prezydent chce w piątek zwiększyć wydatki budżetu o 37 mln zł pochodzących z kredytu bankowego. Na filharmonie z tego przeznaczone będzie "tylko" wspomniane 13 mln zł. Jednak kredyt sfinansuje również inne rozpoczęte lub planowane inwestycje: przebudowę amfiteatru (14 mln zł) oraz rozbudowę stadionu żużlowego (12 mln zł).
Te 37 mln zł to jedynie część kredytu, jaki miasto zaciąga na pokrycie deficytu. Sam prezydent Jędrzejczak w projekcie budżetu przewidywał kredyt 58 mln zł.
Łącznie w tym roku miasto pożyczy 95 mln zł. Spłata przewidziana jest w ciągu 10 lat. Zdaniem prezydenta jednak miasto ciągle jest w dobrej sytuacji i ma uporządkowane finanse.
- 43 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Gorzowska filharmonia budowana za pożyczone
blic
19.01.10, 21:51
Gorzowianom i ich dzieciom powodzenia w spłacaniu.»
Najczęściej czytane24 htydzień




