Żużlowy bal na 137 tys. zł. Aż portfele drżały! [WIDEO]

Kamil Siałkowski
07.02.2010 , aktualizacja: 07.02.2010 19:10
A A A Drukuj
Ponad 200 osób bawiło się w sobotę w Gorzowie na żużlowym balu charytatywnym. Na rzecz hospicjum św. Kamila gorzowscy biznesmeni uzbierali aż 137 tys. zł!

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Autorka sztuki
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Autorka sztuki "Zapach żużla" Iwona Kusiak, reżyser Jacek Głomb i scenograf Małgorzata Bulanda na balu charytatywnym Stali Gorzów

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
SERWISY


Miłośnicy żużla z wielkimi sercami i pełnymi portfelami spotkali się w Gorzowie po raz czwarty. I znów nie zawiedli. Na licytację blisko 20 gadżetów, loterię fantową i bilety na bal łącznie wydali 137 tys. zł. Pieniądze tradycyjnie zasilą konto gorzowskiego hospicjum św. Kamila. W ciągu czterech lat biznes uzbierał dla placówki blisko pół miliona złotych!

- Czy jestem szczęśliwy? Szczęścia nie powinno się liczyć w złotówkach. Ale za to jestem bardzo wzruszony. To piękny gest gorzowskiego biznesu. Siedziałem z boku i trochę się przyglądałem. Ludzie zakładali komitety, aby wygrywać licytacje. Kierowały nimi czyste intencje. Pracuje w hospicjum od niedawna, ale już zdążyłem zauważyć, że nasza placówka jest dla gorzowian bardzo ważna. Przykłady można mnożyć - 11 lutego w Dniu Chorego zaplanowaliśmy kwestę na rzecz hospicjum. Pomagać będzie nam blisko 500 wolontariuszy, a tyle osób wcześniej udało się zachęcić do pomocy tylko podczas finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - opowiadał Marek Lewandowski, dyrektor hospicjum.

Udało się zebrać mniej pieniędzy niż przed rokiem (wtedy 201 tys. zł, w tym za 100 tys. zł poszedł sam motocykl). Ale prezes Stali Gorzów Władysław Komarnicki był bardzo zadowolony. - Obawiałem się, że w tym roku będzie nam trudno dobić do 100 tys. zł, tyle średnio co roku zbieraliśmy. Ale jestem szczęśliwy, bo wskoczyliśmy powyżej tej średniej. Trzeba się z tego w tych trudnych czasach bardzo cieszyć - podkreślał prezes Komarnicki.

Jak co roku, najdrożej wylicytowany został żużlowy motocykl, ochrzczony już imieniem Kamil, od patrona hospicjum. Już w niedzielę (na ostatnią licytację imprezowicze czekali do drugiej w nocy) poszedł za 37,5 tys. zł. Kupili go wspólnymi siłami gorzowscy przedsiębiorcy - Grzegorz Ruciński, Sebastian Komarnicki, Tomasz Utrata i Michał Gabryś (dali 20 tys. zł). Do motocykla w imieniu sponsora gorzowskiego żużla firmy Caelum Development dorzuciła się też Agnieszka Tomczak-Tuzińska (10 tys.). Jan Kos, prezes PGE Elektrociepłowni Gorzów, dołożył kolejne 7,5 tys. zł. - Skacze adrenalina, gdy licytujesz. Drżą ręce, drży portfel. Koniecznie chciałem coś tej nocy wygrać, przeznaczyłem na zabawę 5 tys. zł. I gdy przegrałem w licytacji kasku Tomka Golloba, namówiłem znajomych, aby zrzucić się chociaż na motocykl - przyznał Grzegorz Ruciński, wiceprezes Stali Gorzów.

Właśnie podczas licytacji białego kasku Tomasza Golloba z autografem było najwięcej emocji. O gadżet walczyły nawet cztery stoliki. Wzruszony mistrz Gollob stał na środku auli AWF, niedowierzał. Ostatecznie wszystkich przebił Michał Wrembel, dyrektor generalny ICT Poland z Kostrzyna. Wydał na kask 14 tys. zł! - Mamy już w siedzibie naszej firmy żółty kask kapitana Golloba. Pomyślałem: zebrać całą kolekcję, to byłoby coś. Liczymy, że Tomek na następne licytacje przyniesie czerwony i niebieski kask. Chcemy je kupić koniecznie - mówił "Gazecie" dyrektor Wrembel.

Sam Gollob również wziął udział w licytacji, walczył o kurtkę... Nickiego Pedersena. - Nie wygrałem, szkoda. Ale chciałem przypomnieć, że z Duńczykiem będziemy w jednej drużynie. Zapomnijmy o niesnaskach - podkreślał Tomasz Gollob.

Za 10 tys. zł poszedł najcenniejszy medal Stali w ostatnich latach - srebro z 1997 r., które przekazał wieloletni kapitan gorzowskiego klubu Piotr Paluch. Medal wylicytował syn prezesa Komarnickiego, Sebastian. - Prezes musi wydać na klub 8 mln zł rocznie. A ja wykładam 10 tys. zł i mam medal! - żartował Sebastian Komarnicki po zakończonej licytacji.

Inne ciekawe aukcje? Kask byłego żużlowca Stali Rune Holty sprzedano za 8,2 tys. zł. Aż 12 tys. zł na trzy gadżety wydali Beata i Mariusz Szczęsny, przedsiębiorcy z Przytocznej - kupili kevlar Tomasza Gapińskiego, kosz nalewek wicewojewody Jana Świrepy i okazjonalną bombkę z kryształkami Swarovskiego przekazaną na licytację przez dwukrotnego mistrza olimpijskiego w wioślarstwie Tomasza Kucharskiego.

Licytował także Jacek Głomb, który na deskach gorzowskich teatru będzie reżyserował żużlowy spektakl. Kupił za 1,6 tys. zł własnoręcznie wykonaną przez braci Zmarzlików miniaturkę motocykla żużlowego. - Będzie dla syna. Na bal przyszedłem, aby z ludźmi żużla przypomnieć sobie atmosferę tego sportu. Najbardziej się cieszę z blisko dwugodzinnej pogawędki z Tomkiem Gollobem - przyznał Jacek Głomb.

kamil.sialkowski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Dołącz do nas na Facebooku