PO: Marszałku, sami znajdziemy kandydata
28.02.2010
, aktualizacja: 01.03.2010 12:25
Gorzowska Platforma jest zła na marszałka Jabłońskiego, bo lansuje w wyborach na prezydenta senatora Woźniaka
ZOBACZ TAKŻE
- Kandydat PiS na prezydenta: Jeśli nie Rafalska, to... może Wiernicki? (11-03-10, 18:37)
W ostatnich wyborach do Senatu Henryk Maciej Woźniak wziął grubo ponad 100 tys. głosów. I nie dlatego, że zrobił fajne plakaty. Za sukcesem kryje się ciężka praca. Zabiera głos w ważnych sprawach. Konsekwentnie forsuje swoje pomysły i kipi pozytywną energią. Jest silnie identyfikowany z Gorzowem - mówił Marszałek Marcin Jabłoński w ub. tygodniu w wywiadzie dla "Gazety".
Jednak kandydatura Woźniaka w samym Gorzowie entuzjazmu nie wywołuje. I to nie tyle u mieszkańców, co wśród partyjnych kolegów senatora. - Wiele osób jest niezadowolonych z tej wypowiedzi marszałka. Jeśli ktoś, kto przebywa głównie w Zielonej Górze, wyznacza kandydata na prezydenta w Gorzowie, to nie tędy droga. To my powinniśmy wybrać kandydata i go ogłosić - uważa Robert Surowiec, radny i szef klubu PO w radzie miasta. Przyznaje, że i tak mówi oględnie to, co inni wyrażali w dosadnych żołnierskich słowach. Zdaniem Surowca należy spokojnie poczekać na rezultat wyborów wewnątrz lokalnych struktur partii. Potem wspólnie wybrać jednego kandydata i potem go prezentować. - Rozumiem, że niektórzy mają wielkie parcie na władzę, ale spokojnie, bez stresu - mówi Surowiec.
Kandydat za miesiąc
Ten "głos gorzowskiej platformy" będzie znany po zjeździe powiatowym na początku kwietnia. Edward Andrusyszyn, szef gorzowskiej PO, nie chce oceniać Woźniaka. - Wszyscy znamy wiele jego inicjatyw, ale to nie są jeszcze dylematy na dziś - mówi Andrusyszyn.
Kto może się pojawić jeszcze wśród kandydatów na kandydata? Ochotę wyrażał publicznie Tomasz Hałas, członek zarządu województwa. Wymienia się także Roberta Surowca i Krystynę Sibińską, przewodniczącą rady miasta. - Potrzebny jest nam kandydat, który po pierwsze wejdzie do drugiej tury, a po drugie w drugiej turze będzie w stanie wokół siebie skupić elektorat innych kandydatów. Trzeba sobie odpowiedzieć na to pytanie, czy pan senator pociągnie także ludzi z PiS-u, z Forum dla Gorzowa, a nawet z SLD - mówi Surowiec. - Trudno mu odmówić wiedzy i doświadczenia. Ale moim zadaniem potrzebny jest kandydat skupiający wokół siebie te wszystkie siły, które mogą być przeciwko kandydaturze Tadeusza Jędrzejczaka. Więcej nie powiem... - zastrzega Surowiec.
Czy sam zamierza stanąć do rywalizacji? - Nie mówię ani tak, ani nie. Ja mam poukładane życie, nie jestem zawodowym politykiem, mam firmę, która świetnie prosperuje. Na pewno po trupach nie będę szedł do tego stanowiska. Ani nie chcę, ani nie muszę.
Chory na Gorzów
Senator Woźniak wyznaje: - Miasto siedzi we mnie, jestem chory na Gorzów.
I nie deklaruje, czy będzie kandydował. - Za wcześnie. Zupełnie inna sytuacja by była, gdybym był nadal w sejmiku. To by była jakby naturalna konsekwencja. Teraz jestem m.in. wiceprezesem Wspólnoty Polskiej, wielkiej organizacji, wypełniającej ważne zadania. Często jestem w Warszawie. Tak więc to trudna decyzja.
Na razie rozgląda się po kadrach Platformy. Jego zdaniem partia musi wystawić kogoś zaprawionego w bojach. - Do ratusza trzeba wejść z marszu, zarządzać, kreować - mówi.
I nie sposób wydobyć od niego żadnych nazwisk. - Jeśli to ja miałbym mieć szansę coś jeszcze dać miastu, to tylko przy założeniu, że stoi za mną grupa, silna jedność o potencjale intelektualnym, która stawia sobie ambitny program i idzie na wojnę o miasto - mówi Woźniak.
Jednak kandydatura Woźniaka w samym Gorzowie entuzjazmu nie wywołuje. I to nie tyle u mieszkańców, co wśród partyjnych kolegów senatora. - Wiele osób jest niezadowolonych z tej wypowiedzi marszałka. Jeśli ktoś, kto przebywa głównie w Zielonej Górze, wyznacza kandydata na prezydenta w Gorzowie, to nie tędy droga. To my powinniśmy wybrać kandydata i go ogłosić - uważa Robert Surowiec, radny i szef klubu PO w radzie miasta. Przyznaje, że i tak mówi oględnie to, co inni wyrażali w dosadnych żołnierskich słowach. Zdaniem Surowca należy spokojnie poczekać na rezultat wyborów wewnątrz lokalnych struktur partii. Potem wspólnie wybrać jednego kandydata i potem go prezentować. - Rozumiem, że niektórzy mają wielkie parcie na władzę, ale spokojnie, bez stresu - mówi Surowiec.
Kandydat za miesiąc
Ten "głos gorzowskiej platformy" będzie znany po zjeździe powiatowym na początku kwietnia. Edward Andrusyszyn, szef gorzowskiej PO, nie chce oceniać Woźniaka. - Wszyscy znamy wiele jego inicjatyw, ale to nie są jeszcze dylematy na dziś - mówi Andrusyszyn.
Kto może się pojawić jeszcze wśród kandydatów na kandydata? Ochotę wyrażał publicznie Tomasz Hałas, członek zarządu województwa. Wymienia się także Roberta Surowca i Krystynę Sibińską, przewodniczącą rady miasta. - Potrzebny jest nam kandydat, który po pierwsze wejdzie do drugiej tury, a po drugie w drugiej turze będzie w stanie wokół siebie skupić elektorat innych kandydatów. Trzeba sobie odpowiedzieć na to pytanie, czy pan senator pociągnie także ludzi z PiS-u, z Forum dla Gorzowa, a nawet z SLD - mówi Surowiec. - Trudno mu odmówić wiedzy i doświadczenia. Ale moim zadaniem potrzebny jest kandydat skupiający wokół siebie te wszystkie siły, które mogą być przeciwko kandydaturze Tadeusza Jędrzejczaka. Więcej nie powiem... - zastrzega Surowiec.
Czy sam zamierza stanąć do rywalizacji? - Nie mówię ani tak, ani nie. Ja mam poukładane życie, nie jestem zawodowym politykiem, mam firmę, która świetnie prosperuje. Na pewno po trupach nie będę szedł do tego stanowiska. Ani nie chcę, ani nie muszę.
Chory na Gorzów
Senator Woźniak wyznaje: - Miasto siedzi we mnie, jestem chory na Gorzów.
I nie deklaruje, czy będzie kandydował. - Za wcześnie. Zupełnie inna sytuacja by była, gdybym był nadal w sejmiku. To by była jakby naturalna konsekwencja. Teraz jestem m.in. wiceprezesem Wspólnoty Polskiej, wielkiej organizacji, wypełniającej ważne zadania. Często jestem w Warszawie. Tak więc to trudna decyzja.
Na razie rozgląda się po kadrach Platformy. Jego zdaniem partia musi wystawić kogoś zaprawionego w bojach. - Do ratusza trzeba wejść z marszu, zarządzać, kreować - mówi.
I nie sposób wydobyć od niego żadnych nazwisk. - Jeśli to ja miałbym mieć szansę coś jeszcze dać miastu, to tylko przy założeniu, że stoi za mną grupa, silna jedność o potencjale intelektualnym, która stawia sobie ambitny program i idzie na wojnę o miasto - mówi Woźniak.
- 84 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
PO: Marszałku, sami znajdziemy kandydata
keksik2000
28.02.10, 19:14
no to się porobiło - Surowemu odwaliło!!!, no ale co poradzić przerost formy nad treścią.»
-
PO: Marszałku, sami znajdziemy kandydata
nauczyciel.akademicki
28.02.10, 20:52
Boże Robert... Ja myślałem, że ty w głowie masz jednak trochę oleju. Naplułeśpublicznie na Posła, Senatora, Marszałka i Wojewodę? Kim ty jesteś żeby takieakcje robić? Szukaj bracie numeru do»
-
PO: Marszałku, sami znajdziemy kandydata
malpiszona
28.02.10, 21:22
No nie ,raz Surowiec, a raz Sibińska i tak w kółko, a kim oni są. Proszę wybaczyć, ale pani Sibińska bez własnego zdania, typowa marionetka, ma być kandydatem na prezydenta, śmiech na sali, »
Najczęściej czytane24 htydzień




