PO: Jak poznaniacy wytrącili gorzowianom wyborczy oręż z ręki
10.03.2010
, aktualizacja: 11.03.2010 09:09
Poznańska PO w wyborach samorządowych poprze Ryszarda Grobelnego, który czeka na wyrok sądu. Tym samym partyjnym kolegom w Gorzowie wytrąciła z rąk najsilniejszą broń w walce z oskarżonym Tadeuszem Jędrzejczakiem. Już nie mogą powiedzieć: zamieszani w afery nie mogą kandydować na prezydenta.
ZOBACZ TAKŻE
- Bez niespodzianki na zjeździe PO. Nadal rządzi Bukiewicz (23-05-10, 18:43)
- Kandydat PiS na prezydenta: Jeśli nie Rafalska, to... może Wiernicki? (11-03-10, 18:37)
- Wpadka Andrusyszyna. Szef PO straci mandat (03-02-10, 17:55)
- Jędrzejczak: Myślę, że wystartuję w wyborach (15-01-10, 10:30)
- Sondaż wyborczy: Jędrzejczak wygrywa z PO (15-01-10, 10:22)
- Jędrzejczak do zielonogórzan: Bracia Mniejsi (10-09-09, 18:09)
- Politycy PiS: Jędrzejczakowi już dziękujemy (26-02-09, 18:32)
- Afera budowlana: koniec procesu przed wyborami? Raczej nie (08-01-10, 17:35)
SERWISY
Prezydent Poznania podpisał w niedzielę deklarację członkowską PO. Oznacza to, że Ryszard Grobelny, za którym ciągnie się od kilku lat sprawa "Kulczykparku", będzie niemal na pewno kandydatem PO na prezydenta. Bo to właśnie on ma największe szanse na wygraną. To kłopotliwa moralnie sytuacja dla gorzowskiej PO, która w wyborach będzie musiała ostrożniej szafować krytyką Tadeusza Jędrzejczaka, że jako oskarżony w aferze budowlanej nie powinien rządzić miastem.
- Nigdy nie byłem daleko od PO. W polskiej polityce nie da się długo dystansować od partii politycznych - tłumaczy Grobelny. I zaznaczył, że dla niego zwycięstwo w wyborach prezydenckich nie jest celem samym w sobie: chce dzięki poparciu PO mieć możliwość wprowadzania zmian w Poznaniu.
- Wejście prezydenta do PO nie oznacza automatycznie, że będzie on kandydatem Platformy w wyborach prezydenta - zastrzegał się poseł Waldy Dzikowski. Podkreślił, że kandydata PO wskażą nowe, wyłonione w marcu-kwietniu władze poznańskiej i regionalnej PO.
Trudno jednak przypuszczać, że PO nie wskaże na swojego nowego członka, który według wszelkich sondaży jest murowanym faworytem wyborów.
W Poznaniu PO przyjmuje w swe szeregi człowieka, który czeka na wyrok sądu. W Gorzowie z człowiekiem, który jest oskarżonym w innym procesie, będzie rywalizować.
W pierwszym procesie sąd skazał prezydenta Poznania - oraz czwórkę jego współpracowników - na kary więzienia w zawieszeniu za narażenie miasta na stratę 7 mln zł podczas sprzedaży Kulczykom działki, na której stanęła nowa część Starego Browaru. Grobelny dostał też zakaz zajmowania stanowisk związanych z zarządzaniem mieniem komunalnym na cztery lata. Rok temu sąd apelacyjny nakazał rozpatrzyć sprawę od nowa, a powtórzony proces toczy się od początku czerwca. Nawet jeśli powtórzony proces udowodni, że wycena działki przez biegłego prokuratury była całkowicie wadliwa, to wyrok raczej nie zapadnie przed wyborami. Tak więc poznańska PO decyduje się na przyjęcie prezydenta, który ma niewyjaśnioną sytuację prawną.
To wytrąca gorzowskiej Platformie wyborczy oręż z ręki. Przecież to najpierw bez powodzenia PO i PiS przeprowadziły referendum w sprawie odwołania prezydenta, a cztery lata temu w kampanii wyborczej PO i PiS wspólnie przypominały gorzowianom, że prezydent siedział w areszcie, i że miastem nie może rządzić człowiek z zarzutami prokuratorskimi.
Zdaniem senatora Henryka Macieja Woźniaka - wymienianego jako jeden z możliwych kandydatów w wyborach - ten poznański precedens nie wpłynie na stosunek gorzowskiej PO do udziału prezydenta w aferze budowlanej.
- Nie sądzę, żeby PO miała w Gorzowie jakiś wielki dyskomfort w stosunku do prezydenta Jędrzejczaka. To zupełnie różny wymiar spraw. Tu jest sprawa wielkiego kalibru, afera. Jeśli na ławie oskarżonych zasiada 19 osób, to nie jest sprawa incydentalna. Tam natomiast jest osadzana decyzja, za którą odpowiada prezydent w jednostkowej sprawie. Ja ciągle uważam, że prezydent Jędrzejczak powinien się podać do dymisji wobec poważnych zarzutów. Ale to tylko jeden powód, dla którego zmiana jest potrzebna. Inny to m.in. taki, że dziś miasto jest na równi pochyłej i jedzie w dół - mówi.
Przyjęcia Ryszarda Grobelnego do PO natomiast nie chce komentować. - Nie znam ani szczegółów, ani motywacji kolegów z Poznania. To ich decyzja - dodaje senator.
- Nigdy nie byłem daleko od PO. W polskiej polityce nie da się długo dystansować od partii politycznych - tłumaczy Grobelny. I zaznaczył, że dla niego zwycięstwo w wyborach prezydenckich nie jest celem samym w sobie: chce dzięki poparciu PO mieć możliwość wprowadzania zmian w Poznaniu.
- Wejście prezydenta do PO nie oznacza automatycznie, że będzie on kandydatem Platformy w wyborach prezydenta - zastrzegał się poseł Waldy Dzikowski. Podkreślił, że kandydata PO wskażą nowe, wyłonione w marcu-kwietniu władze poznańskiej i regionalnej PO.
Trudno jednak przypuszczać, że PO nie wskaże na swojego nowego członka, który według wszelkich sondaży jest murowanym faworytem wyborów.
W Poznaniu PO przyjmuje w swe szeregi człowieka, który czeka na wyrok sądu. W Gorzowie z człowiekiem, który jest oskarżonym w innym procesie, będzie rywalizować.
W pierwszym procesie sąd skazał prezydenta Poznania - oraz czwórkę jego współpracowników - na kary więzienia w zawieszeniu za narażenie miasta na stratę 7 mln zł podczas sprzedaży Kulczykom działki, na której stanęła nowa część Starego Browaru. Grobelny dostał też zakaz zajmowania stanowisk związanych z zarządzaniem mieniem komunalnym na cztery lata. Rok temu sąd apelacyjny nakazał rozpatrzyć sprawę od nowa, a powtórzony proces toczy się od początku czerwca. Nawet jeśli powtórzony proces udowodni, że wycena działki przez biegłego prokuratury była całkowicie wadliwa, to wyrok raczej nie zapadnie przed wyborami. Tak więc poznańska PO decyduje się na przyjęcie prezydenta, który ma niewyjaśnioną sytuację prawną.
To wytrąca gorzowskiej Platformie wyborczy oręż z ręki. Przecież to najpierw bez powodzenia PO i PiS przeprowadziły referendum w sprawie odwołania prezydenta, a cztery lata temu w kampanii wyborczej PO i PiS wspólnie przypominały gorzowianom, że prezydent siedział w areszcie, i że miastem nie może rządzić człowiek z zarzutami prokuratorskimi.
Zdaniem senatora Henryka Macieja Woźniaka - wymienianego jako jeden z możliwych kandydatów w wyborach - ten poznański precedens nie wpłynie na stosunek gorzowskiej PO do udziału prezydenta w aferze budowlanej.
- Nie sądzę, żeby PO miała w Gorzowie jakiś wielki dyskomfort w stosunku do prezydenta Jędrzejczaka. To zupełnie różny wymiar spraw. Tu jest sprawa wielkiego kalibru, afera. Jeśli na ławie oskarżonych zasiada 19 osób, to nie jest sprawa incydentalna. Tam natomiast jest osadzana decyzja, za którą odpowiada prezydent w jednostkowej sprawie. Ja ciągle uważam, że prezydent Jędrzejczak powinien się podać do dymisji wobec poważnych zarzutów. Ale to tylko jeden powód, dla którego zmiana jest potrzebna. Inny to m.in. taki, że dziś miasto jest na równi pochyłej i jedzie w dół - mówi.
Przyjęcia Ryszarda Grobelnego do PO natomiast nie chce komentować. - Nie znam ani szczegółów, ani motywacji kolegów z Poznania. To ich decyzja - dodaje senator.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
PO: Jak poznaniacy wytrącili gorzowianom wyborc...
aaadddaaammm158
10.03.10, 18:22
Tadeusz wygra w pierwszym rozdaniu a BUFON będzie miał dwa głosy swój i starej»
-
PO: Jak poznaniacy wytrącili gorzowianom wyborc...
plebsik
10.03.10, 19:01
Mam nadzieję, że mieszkańcy Gorzowa, przejrzeli już na oczy i zobaczyli jak wielka nieudolność i pycha cechuje Jędrzejczaka. Nawet z radnymi się już nie potrafi dogadać. Koniec prezia już »
-
PO: Jak poznaniacy wytrącili gorzowianom wyborc...
z3b
10.03.10, 22:42
Wybory wyborami, z pewnością będą ciekawe, ale jeszcze bardziej ciekawi mnie to jak Prezydent Jędrzejczak wykaraska się z tej afery. Przecież nie jest to kradzież jabłka ze straganu lecz »
Najczęściej czytane24 htydzień




