Dzielnica Zamoście będzie jednym, wielkim zabytkiem?
11.03.2010
, aktualizacja: 11.03.2010 11:00
- Wpisanie Zawarcia do rejestru zabytków to jedyna szansa na zmianę - przekonywali konserwatora zabytków mieszkańcy dzielnicy. Ten, zaskoczony, uprzedzał, że ochrona konserwatorska może być uciążliwa.
ZOBACZ TAKŻE
- Jaśniej na stadionie, jaśniej na ulicy Jasnej (24-03-11, 15:33)
- Zawarcie pięknieje. Miasto remontuje elewacje domów sprzed wojny (25-06-10, 14:14)
We wtorek w bibliotece przy ul. Śląskiej Błażej Skaziński, kierownik gorzowskiej delegatury Lubuskiego Urzędu Ochrony Zabytków, spotkał się z mieszkańcami Zawarcia. Chciał skonsultować wniosek złożony przez prezydenta miasta o wpisanie części Zamościa do rejestru zabytków. Prezydent zabiega o to, aby wpisać do rejestru cały obszar ulic: Śląskiej, Wawrzyniaka, Towarowej, Waryńskiego, Fabrycznej i Jasnej oraz skwer przy ul. Wawrzyniaka.
Jednak zdaniem wojewódzkiego konserwatora zabytków tak zakreślony obszar jest nie do przyjęcia ze względów merytorycznych. - Zaproponowany obszar jest silnie rozczłonkowany, nie jest zwarty jak np. Nowe Miasto. Obejmuje m.in. osiedle przy fabryce Bahra, ale również fragmenty inne, wyrwane z kontekstu - tłumaczył Błażej Skaziński.
Według konserwatorów dla tej części Zamościa kluczowym elementem jest teren dawnej Juty (fabryki Bahra). Tymczasem we wniosku prezydenta Juta nie została ujęta, bo miasto skupiło się wyłącznie na budynkach mieszkalnych.
Konserwator proponuje więc wpis ograniczony tylko do ulic Waryńskiego i Fabrycznej. Podkreśla jednak, że ochroną powinna zostać objęta część Zamościa większa nawet, niż to sugerował prezydent. Tyle że sukcesywnie i jako odrębne obszary. Z tym nie mogą pogodzić się mieszkańcy i samorządowcy z Zawarcia.
- Jedyną szansą dla tej dzielnicy jest wpisanie tego obszaru do rejestru zabytków. To jedyna droga do unijnych funduszy i pieniędzy z budżetu miasta. Jeśli teraz nie wpiszemy, to za parę lat wszystko się rozsypie - apelował radny Stefan Sejwa.
Tego samego zdania jest Józef Ankutowicz, mieszkaniec kamienicy przy ul. Wawrzyniaka. - Niewpisanie tej ulicy do rejestru zamyka nam drogę do zdobycia pieniędzy z zewnątrz. Już zaczęliśmy remont, zrobiliśmy klatkę schodową, naprawiliśmy drzwi, zabezpieczyliśmy okna i dach, ale na remont całkowity dachu czy elewacji nas nie stać. Bez pomocy miasta nie damy rady. Ten wpis to nasza jedyna szansa - mówi. I nie jest w tym odosobniony.
Maria Mrozowska z ul. Jasnej, w imieniu pozostałych mieszkańców również apelowała do konserwatora o objęcie jej ulicy ochroną. - Jest taka piękna, ta nasza ulica - przekonywała.
Błażej Skaziński przestrzegał jednak, aby nie traktować wpisu do rejestru zabytków jako cudownego środka. - To nie będzie jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Od samego wpisania nic się nie zmieni - mówił. Zwracał też uwagę, że ochrona konserwatorska prowadzi też do konfliktu interesów i napięć, zwłaszcza gdy konserwator narzuca pewne droższe rozwiązania, np. określoną stolarkę okienną, czy sprzeciwia się termomodernizacji.
To jednak nie odstrasza mieszkańców, którzy chcą korzystać z miejskich dotacji, tak jak wspólnoty mieszkaniowe z Chrobrego czy Mieszka. - Taki wpis do rejestru zabytków nam się opłaci. Sami wyremontowaliśmy klatkę schodową, a teraz znów uzbieraliśmy i myślimy o centralnym ogrzewaniu, remoncie dachu i elewacji. Jeśli miasto nam pomoże, zrobimy więcej - mówi Janina Grzegorzewska z ul. Towarowej. Mieszkańcy Zamościa liczą, że ich wspólnoty będą mogły korzystać z uchwalanych co roku funduszy w budżecie miasta na odnowę elewacji zabytkowych kamienic.
W tym roku na ten cel będzie 1 mln 350 tys. zł, na kamienice na Nowym Mieście. Zamoście chce być traktowane tak samo. - Całe Zamoście tak naprawdę nadaje się do ochrony, ale pod warunkiem, że miasto będzie chciało pomóc. W innym przypadku to bez sensu - mówi Mariusz Domaradzki, społecznik z Zawarcia. Jego wspólnota mieszkaniowa wybrała prostszą i szybszą drogę. - Przy Śląskiej 6 tworzymy razem z miastem wspólnotę. I w tym roku budynek będzie całkowicie zmodernizowany. Ale to tylko dzięki chęci zrobienia czegoś. Podjęliśmy decyzję o kredycie i polecam taki kredyt każdej wspólnocie mieszkaniowej. Jednak jeśli wspólnoty uchwalają sobie fundusz remontowy na poziomie 10 gr za metr kw., to na pewno nic za to nigdy nie zrobi - stwierdza.
Kwestia, które ulice będą wpisane do rejestru zabytków, nie jest jeszcze przesądzona. Decyzję podejmie wojewódzki konserwator zabytków.
Komentarz Dariusza Barańskiego: Szansa czy desperacja?
Błażej Skaziński sam przyznaje, że pierwszy raz w jego karierze konserwatora zabytków na konsultacje stawili się tak tłumnie mieszkańcy domów, które mają być objęte ochroną. I pewnie był zszokowany słuchając próśb, aby nie pomijać takiej czy innej ulicy. Zwykle ludzie są zapewne przeciwni. Tak na zdrowy rozum, z punktu widzenia lokatora kamienicy ochrona konserwatorska to przecież same problemy. Okien nie wymienisz na najtańsze, dach musi zostać, jakim go Niemcy stworzyli, elewacji styropianem też nie okleisz. Cokolwiek nie tknąć - wychodzi dwa razy drożej. Tymczasem zawarcianie jak te ćmy do płomienia: chroń nas konserwatorze! Moim zdaniem powody są dwa. Pierwszy: widzą efekty pomocy miasta na Trakcie Królewskim i chcą też z tego skorzystać. Drugi: Zamoście, to kamieniczne, zaniedbane, od wojny nieremontowane, chwyta się każdego promyczka nadziei. Taką nadzieję daje program rewitalizacji, na który jest szansa dostać pieniądze unijne i - co bardziej realne i w zasięgu ręki - od kilku lat konsekwentnie udzielana przez miasto pomoc dla wspólnot mieszkaniowych przy remoncie zabytkowych kamienic. Ta dzielnica wcale nie jest gorsza ani brzydsza od Nowego Miasta. Jest po prostu inna, zaniedbana. Fragmentami ciekawsza (jak choćby rewelacyjna ul. Waryńskiego) niż niektóre odcinki Królewskiego Traktu. Warto z tej części miasta zrobić perełkę na lewym brzegu. Jak widać - wola mieszkańców już jest.
Jednak zdaniem wojewódzkiego konserwatora zabytków tak zakreślony obszar jest nie do przyjęcia ze względów merytorycznych. - Zaproponowany obszar jest silnie rozczłonkowany, nie jest zwarty jak np. Nowe Miasto. Obejmuje m.in. osiedle przy fabryce Bahra, ale również fragmenty inne, wyrwane z kontekstu - tłumaczył Błażej Skaziński.
Według konserwatorów dla tej części Zamościa kluczowym elementem jest teren dawnej Juty (fabryki Bahra). Tymczasem we wniosku prezydenta Juta nie została ujęta, bo miasto skupiło się wyłącznie na budynkach mieszkalnych.
Konserwator proponuje więc wpis ograniczony tylko do ulic Waryńskiego i Fabrycznej. Podkreśla jednak, że ochroną powinna zostać objęta część Zamościa większa nawet, niż to sugerował prezydent. Tyle że sukcesywnie i jako odrębne obszary. Z tym nie mogą pogodzić się mieszkańcy i samorządowcy z Zawarcia.
- Jedyną szansą dla tej dzielnicy jest wpisanie tego obszaru do rejestru zabytków. To jedyna droga do unijnych funduszy i pieniędzy z budżetu miasta. Jeśli teraz nie wpiszemy, to za parę lat wszystko się rozsypie - apelował radny Stefan Sejwa.
Tego samego zdania jest Józef Ankutowicz, mieszkaniec kamienicy przy ul. Wawrzyniaka. - Niewpisanie tej ulicy do rejestru zamyka nam drogę do zdobycia pieniędzy z zewnątrz. Już zaczęliśmy remont, zrobiliśmy klatkę schodową, naprawiliśmy drzwi, zabezpieczyliśmy okna i dach, ale na remont całkowity dachu czy elewacji nas nie stać. Bez pomocy miasta nie damy rady. Ten wpis to nasza jedyna szansa - mówi. I nie jest w tym odosobniony.
Maria Mrozowska z ul. Jasnej, w imieniu pozostałych mieszkańców również apelowała do konserwatora o objęcie jej ulicy ochroną. - Jest taka piękna, ta nasza ulica - przekonywała.
Błażej Skaziński przestrzegał jednak, aby nie traktować wpisu do rejestru zabytków jako cudownego środka. - To nie będzie jak dotknięcie czarodziejskiej różdżki. Od samego wpisania nic się nie zmieni - mówił. Zwracał też uwagę, że ochrona konserwatorska prowadzi też do konfliktu interesów i napięć, zwłaszcza gdy konserwator narzuca pewne droższe rozwiązania, np. określoną stolarkę okienną, czy sprzeciwia się termomodernizacji.
To jednak nie odstrasza mieszkańców, którzy chcą korzystać z miejskich dotacji, tak jak wspólnoty mieszkaniowe z Chrobrego czy Mieszka. - Taki wpis do rejestru zabytków nam się opłaci. Sami wyremontowaliśmy klatkę schodową, a teraz znów uzbieraliśmy i myślimy o centralnym ogrzewaniu, remoncie dachu i elewacji. Jeśli miasto nam pomoże, zrobimy więcej - mówi Janina Grzegorzewska z ul. Towarowej. Mieszkańcy Zamościa liczą, że ich wspólnoty będą mogły korzystać z uchwalanych co roku funduszy w budżecie miasta na odnowę elewacji zabytkowych kamienic.
W tym roku na ten cel będzie 1 mln 350 tys. zł, na kamienice na Nowym Mieście. Zamoście chce być traktowane tak samo. - Całe Zamoście tak naprawdę nadaje się do ochrony, ale pod warunkiem, że miasto będzie chciało pomóc. W innym przypadku to bez sensu - mówi Mariusz Domaradzki, społecznik z Zawarcia. Jego wspólnota mieszkaniowa wybrała prostszą i szybszą drogę. - Przy Śląskiej 6 tworzymy razem z miastem wspólnotę. I w tym roku budynek będzie całkowicie zmodernizowany. Ale to tylko dzięki chęci zrobienia czegoś. Podjęliśmy decyzję o kredycie i polecam taki kredyt każdej wspólnocie mieszkaniowej. Jednak jeśli wspólnoty uchwalają sobie fundusz remontowy na poziomie 10 gr za metr kw., to na pewno nic za to nigdy nie zrobi - stwierdza.
Kwestia, które ulice będą wpisane do rejestru zabytków, nie jest jeszcze przesądzona. Decyzję podejmie wojewódzki konserwator zabytków.
Komentarz Dariusza Barańskiego: Szansa czy desperacja?
Błażej Skaziński sam przyznaje, że pierwszy raz w jego karierze konserwatora zabytków na konsultacje stawili się tak tłumnie mieszkańcy domów, które mają być objęte ochroną. I pewnie był zszokowany słuchając próśb, aby nie pomijać takiej czy innej ulicy. Zwykle ludzie są zapewne przeciwni. Tak na zdrowy rozum, z punktu widzenia lokatora kamienicy ochrona konserwatorska to przecież same problemy. Okien nie wymienisz na najtańsze, dach musi zostać, jakim go Niemcy stworzyli, elewacji styropianem też nie okleisz. Cokolwiek nie tknąć - wychodzi dwa razy drożej. Tymczasem zawarcianie jak te ćmy do płomienia: chroń nas konserwatorze! Moim zdaniem powody są dwa. Pierwszy: widzą efekty pomocy miasta na Trakcie Królewskim i chcą też z tego skorzystać. Drugi: Zamoście, to kamieniczne, zaniedbane, od wojny nieremontowane, chwyta się każdego promyczka nadziei. Taką nadzieję daje program rewitalizacji, na który jest szansa dostać pieniądze unijne i - co bardziej realne i w zasięgu ręki - od kilku lat konsekwentnie udzielana przez miasto pomoc dla wspólnot mieszkaniowych przy remoncie zabytkowych kamienic. Ta dzielnica wcale nie jest gorsza ani brzydsza od Nowego Miasta. Jest po prostu inna, zaniedbana. Fragmentami ciekawsza (jak choćby rewelacyjna ul. Waryńskiego) niż niektóre odcinki Królewskiego Traktu. Warto z tej części miasta zrobić perełkę na lewym brzegu. Jak widać - wola mieszkańców już jest.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Dzielnica Zamoście będzie jednym, wielkim zabyt...
hanyncjusz
11.03.10, 22:16
Wszystko pięknie, tylko ten "Trakt Królewski"... W Gorzowie ? Przecież te ulice na Nowym Mieście nigdy żadnego króla nie widziały. Nawet żaden królewki koń na nie nie nas...ał. To »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć