Kto rządzi u gorzowskich siatkarzy? Kat czy zbawca?

Kamil Siałkowski
12.03.2010 , aktualizacja: 12.03.2010 12:32
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Straciłem resztki zaufania do działaczy siatkarskich w Gorzowie. Mogli ze Sławomirem Gerymskim stworzyć mocny GTPS. Nie spróbowali - pisze Kamil Siałkowski z Gazety Wyborczej.
Prezes GTPS Grzegorz Drwięga zwolnił w środę trenera Sławomira Gerymskiego. Nowym szkoleniowcem został gorzowianin Andrzej Stanulewicz. Gdy wczoraj pytałem prezesa o motywy decyzji, kluczył. - Potrzebna młoda krew, zmiana krwi troszeczkę. I tak dalej - rzucił na początek.

Ale za co zwolniliście Gerymskiego? - Za słabe wyniki. Było wpisane w kontrakcie, że drużyna musi zająć co najmniej szóste miejsce. Zostały jeszcze trzy mecze. A jak wszystkie przegramy? Była obawa, że możemy spaść. Dużo meczów już przegraliśmy. Porażka w Hajnówce, gdzie wygrywaliśmy 2:0, a przegraliśmy 2:3, mnie przestraszyła - argumentował Drwięga.

Nie rozumiem tej decyzji. Patrzę w tabelę, szukam gorzowian na miejscach spadkowych. Oczom nie wierzę: są na obiecanej w kontraktach szóstej pozycji, absolutnie bezpiecznej. Z ostatnich trzech zagrożonych porażką meczów, o których mówił prezes, dwa zagramy w Gorzowie (najbliższy już dziś o godz. 18 z SMS Spała), gdzie nie przegraliśmy od ponad trzech miesięcy. Wszystkie pojedynki mamy z drużynami niżej od nas notowanymi.

Nie mam wątpliwości: słabe wyniki i widmo spadku to bujda. Trener Gerymski denerwował Grzegorza Drwięgę. Wstawiał się za zawodników, gdy prezes chciał im obciąć premie. Pytał o niewygodne rzeczy. Patrzył w niejasne finanse. Zależało mu.

Wczoraj próbowaliśmy trenera Gerymskiego namówić na komentarz. Obiecał, że o wszystkim opowie, ale po sezonie. - Wciąż mi zależy, aby chłopcy osiągnęli cel, który sobie wyznaczyliśmy. Czyli walka o piąte miejsce, lepsze niż przed rokiem - zaznaczał były już szkoleniowiec GTPS.

Prezesa Drwięgę mało interesowała atmosfera w drużynie. Spotykał się z zespołem rzadko. Ostatni raz po przegranym 0:3 meczu w Pile. W środę rano pożegnał się z Gerymskim. Dał mu poprowadzić ostatni trening. Po zajęciach, gdy trener ogłosił zawodnikom decyzję zarządu, kilku dwumetrowych mężczyzn ryczało jak bobry. Oni bowiem zdawali sobie sprawę, jak cenny dla gorzowskiego klubu był "Gerym". Wielu z nich nie przyszłoby do Gorzowa, gdyby nie on.

Trener dbał o dobry wizerunek gorzowskiej siatkówki w Polsce, mimo problemów finansowych. Za 150 tys. zł mniej, z młodych i drugoligowych siatkarzy zbudował zespół, który wcale nie był gorszy od tego z ubiegłego roku. Jeszcze przed sezonem chodził na spotkania ze sponsorami. Angażował się w sprawy, na które trenerzy patrzą zwykle z boku. Chciał koordynować w Gorzowie szkolenie młodych siatkarzy. Utrzymał zdenerwowanych zawodników w ryzach, choć w klubie żadna z ośmiu wypłat nie była na czas. A trzymiesięczne zaległości zarząd uregulował dopiero w poniedziałek.

Drwięga decyzję podjął jeszcze w grudniu. Wtedy zwolnienie Gerymskiego zawetował Andrzej Czerniejewski, który miał zrównoważyć w klubie zdrowy rozsądek z gorącą głową prezesa Drwięgi. Nie wytrzymał. We wtorek zrezygnował. Nie chce mówić dlaczego. Po 12 godzinach w klubie nie było też Gerymskiego.

Do zarządu wskoczył były prezes Zenon Michałowski. Podczas październikowego walnego zebrania klubu zapowiadał, że kończy z siatkówką ze względu na zdrowie. Gdy w klubie pojawiły się pieniądze z miasta, nagle poczuł się lepiej. To tylko przypadek?

Straciłem resztę zaufania do Grzegorza Drwięgi i Zenona Michałowskiego. Wieszczą, że są zbawcami siatkówki. To nieprawda! Robią zamieszanie, podejmują niezrozumiałe decyzje. To działa na niekorzyść klubu. Są raczej katami, nie zbawcami gorzowskiej siatkówki.

Klubem, w większości finansowanym przez miasto, powinien zarządzać ktoś inny. Musi o to zadbać prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak. Nalegam, aby dokładnie przyjrzał się temu, co dzieje się w GTPS.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Dołącz do nas na Facebooku