Komorowski w Gorzowie: Być prezydentem, który łączy Polaków
25.03.2010
, aktualizacja: 25.03.2010 09:29
Witamy marszałka, witamy przyjaciela - tak rozpoczęła środowe spotkanie z marszałkiem sejmu Bronisławem Komorowskim szefowa lubuskiej PO Bożenna Bukiewicz.
ZOBACZ TAKŻE
- Bez niespodzianki na zjeździe PO. Nadal rządzi Bukiewicz (23-05-10, 18:43)
- Czy PO chce osłabić Lubuskie? PiS widzi chytry plan rządu (26-03-10, 17:02)
- Kandydat Sikorski: Jestem bardziej inny od innych (14-03-10, 17:36)
Bronisław Komorowski przyjechał do Gorzowa i Zielonej Góry w ramach prawyborów prezydenckich w Platformie Obywatelskiej. O ile niedawną wizytę min. Radosława Sikorskiego, jego kontrkandydata Bożenna Bukiewicz zignorowała, a minister przyjechał do Gorzowa z inicjatywy europosła Sławomira Nitrasa, to w tym wypadku szefowa regionu PO podkreślała, że marszałek przyjechał właśnie na zaproszenie lubuskiej PO.
Sam Bronisław Komorowski przypomniał, że nie jest pierwszy raz w Gorzowie. - Przyjeżdżam tu bez wyrzutów sumienia. Miałem okazję już być tu wiele razy, także wspierając środowisko PO w różnych trudnych bataliach wyborczych. Dzisiaj przyjeżdżam we własnej sprawie i mam odwagę stanąć i prosić o wysłuchania i ewentualnie oddanie głosu w ramach prawyborów - mówił marszałek Komorowski. Przypomniał też, że sa to ostatnie już wizyty i spotkania w ramach prawyborów, kiedy kandydaci mogą zabiegać o poparcie w szeregach partii. - Każdy głos, oddany na mnie czy na mojego konkurenta, jest głosem oddanym na Platformę Obywatelską - przekonywał.
W krótkim wystąpieniu przypomniał po co chce iść do pałacu prezydenckiego: - Dementuję plotki, że po to, aby zabrać Leszkowi Kaczyńskiemu żyrandol. Chcę zabrać natomiast możliwość blokowania spraw ważnych dla Polski. Prezydent ma wspierać modernizację kraju, a nie ją blokować - mówił. Stwierdził, że obecny prezydent zrobił to, do czego nie posunął się nawet Aleksander Kwaśniewski: zablokował reformę systemową. - Nie jedną czy dwie ustawy, ale całą reformę systemową służby zdrowia. I nie dlatego, że Polsce groziła jakaś katastrofa, ale tylko dlatego, że miał inny pogląd - tłumaczył. Zapewniał też, że chce być prezydentem, który łączy a nie dzieli Polaków, że można jednocześnie być nowoczesnym, wspierać modernizację kraju , a jednocześnie szanować tradycję.
Wśród pytań zadawanych potem z sali nie zabrakło również pytania o metodę in vitro. Marszałek Komorowski przypomniał, że - w odróżnieniu od Radosława Sikorskiego jest zwolennikiem stosowania i wspierania tej metody leczenia bezpłodności poprzez częściowa refundację. - 20 proc młodych małżeństw nie może doczekać się dziecka. Zamknięcie oczu na dramat byłoby nie do zaakceptowania - mówił. Swoją akceptację dla in vitro dość oryginalnie uzasadniał: - Jesteśmy rodzicami piątki dorosłych już dzieci. Nie mieliśmy z tym kłopotu, a raczej modliliśmy się: panie Boże pobłogosław, ale miarę, w miarę. A dziś się młodzi ludzie modlą: pobłogosław choć raz. Czuje się moralnie zobowiązany, aby o tym mówić, ale bez zakłamania. Czyli nie każdy, ale tam, gdzie to jest bezpieczne i da pozytywne efekty.
Sam Bronisław Komorowski przypomniał, że nie jest pierwszy raz w Gorzowie. - Przyjeżdżam tu bez wyrzutów sumienia. Miałem okazję już być tu wiele razy, także wspierając środowisko PO w różnych trudnych bataliach wyborczych. Dzisiaj przyjeżdżam we własnej sprawie i mam odwagę stanąć i prosić o wysłuchania i ewentualnie oddanie głosu w ramach prawyborów - mówił marszałek Komorowski. Przypomniał też, że sa to ostatnie już wizyty i spotkania w ramach prawyborów, kiedy kandydaci mogą zabiegać o poparcie w szeregach partii. - Każdy głos, oddany na mnie czy na mojego konkurenta, jest głosem oddanym na Platformę Obywatelską - przekonywał.
W krótkim wystąpieniu przypomniał po co chce iść do pałacu prezydenckiego: - Dementuję plotki, że po to, aby zabrać Leszkowi Kaczyńskiemu żyrandol. Chcę zabrać natomiast możliwość blokowania spraw ważnych dla Polski. Prezydent ma wspierać modernizację kraju, a nie ją blokować - mówił. Stwierdził, że obecny prezydent zrobił to, do czego nie posunął się nawet Aleksander Kwaśniewski: zablokował reformę systemową. - Nie jedną czy dwie ustawy, ale całą reformę systemową służby zdrowia. I nie dlatego, że Polsce groziła jakaś katastrofa, ale tylko dlatego, że miał inny pogląd - tłumaczył. Zapewniał też, że chce być prezydentem, który łączy a nie dzieli Polaków, że można jednocześnie być nowoczesnym, wspierać modernizację kraju , a jednocześnie szanować tradycję.
Wśród pytań zadawanych potem z sali nie zabrakło również pytania o metodę in vitro. Marszałek Komorowski przypomniał, że - w odróżnieniu od Radosława Sikorskiego jest zwolennikiem stosowania i wspierania tej metody leczenia bezpłodności poprzez częściowa refundację. - 20 proc młodych małżeństw nie może doczekać się dziecka. Zamknięcie oczu na dramat byłoby nie do zaakceptowania - mówił. Swoją akceptację dla in vitro dość oryginalnie uzasadniał: - Jesteśmy rodzicami piątki dorosłych już dzieci. Nie mieliśmy z tym kłopotu, a raczej modliliśmy się: panie Boże pobłogosław, ale miarę, w miarę. A dziś się młodzi ludzie modlą: pobłogosław choć raz. Czuje się moralnie zobowiązany, aby o tym mówić, ale bez zakłamania. Czyli nie każdy, ale tam, gdzie to jest bezpieczne i da pozytywne efekty.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Komorowski w Gorzowie: Być prezydentem, który ł...
elsby
25.03.10, 14:51
"Tradycyjne" trzaskanie bachorów-patriotów i bredzenia o ułanach , co chędożyli kirasjerów ..sorry.. kasiunie z dzbanusiami w kwiatusie z Cepelii skleroza, tuberkuloza hej , ha!!»
-
Sorry panie Bronisławie, my tu mamy ważniejsze
marek_p
26.03.10, 09:27
sprawy od pana opowieści z tysiąca i jednej nocy nakierowane na partykularny celjakim jest fotel prezydencki.Wasza partia naważyła piwa w Gorzowie patrz:1. »
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć