Komorowski w Gorzowie: Być prezydentem, który łączy Polaków

Dariusz Barański
25.03.2010 , aktualizacja: 25.03.2010 09:29
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Witamy marszałka, witamy przyjaciela - tak rozpoczęła środowe spotkanie z marszałkiem sejmu Bronisławem Komorowskim szefowa lubuskiej PO Bożenna Bukiewicz.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski przyjechał do Gorzowa i Zielonej Góry w ramach prawyborów prezydenckich w Platformie Obywatelskiej. O ile niedawną wizytę min. Radosława Sikorskiego, jego kontrkandydata Bożenna Bukiewicz zignorowała, a minister przyjechał do Gorzowa z inicjatywy europosła Sławomira Nitrasa, to w tym wypadku szefowa regionu PO podkreślała, że marszałek przyjechał właśnie na zaproszenie lubuskiej PO.

Sam Bronisław Komorowski przypomniał, że nie jest pierwszy raz w Gorzowie. - Przyjeżdżam tu bez wyrzutów sumienia. Miałem okazję już być tu wiele razy, także wspierając środowisko PO w różnych trudnych bataliach wyborczych. Dzisiaj przyjeżdżam we własnej sprawie i mam odwagę stanąć i prosić o wysłuchania i ewentualnie oddanie głosu w ramach prawyborów - mówił marszałek Komorowski. Przypomniał też, że sa to ostatnie już wizyty i spotkania w ramach prawyborów, kiedy kandydaci mogą zabiegać o poparcie w szeregach partii. - Każdy głos, oddany na mnie czy na mojego konkurenta, jest głosem oddanym na Platformę Obywatelską - przekonywał.

W krótkim wystąpieniu przypomniał po co chce iść do pałacu prezydenckiego: - Dementuję plotki, że po to, aby zabrać Leszkowi Kaczyńskiemu żyrandol. Chcę zabrać natomiast możliwość blokowania spraw ważnych dla Polski. Prezydent ma wspierać modernizację kraju, a nie ją blokować - mówił. Stwierdził, że obecny prezydent zrobił to, do czego nie posunął się nawet Aleksander Kwaśniewski: zablokował reformę systemową. - Nie jedną czy dwie ustawy, ale całą reformę systemową służby zdrowia. I nie dlatego, że Polsce groziła jakaś katastrofa, ale tylko dlatego, że miał inny pogląd - tłumaczył. Zapewniał też, że chce być prezydentem, który łączy a nie dzieli Polaków, że można jednocześnie być nowoczesnym, wspierać modernizację kraju , a jednocześnie szanować tradycję.

Wśród pytań zadawanych potem z sali nie zabrakło również pytania o metodę in vitro. Marszałek Komorowski przypomniał, że - w odróżnieniu od Radosława Sikorskiego jest zwolennikiem stosowania i wspierania tej metody leczenia bezpłodności poprzez częściowa refundację. - 20 proc młodych małżeństw nie może doczekać się dziecka. Zamknięcie oczu na dramat byłoby nie do zaakceptowania - mówił. Swoją akceptację dla in vitro dość oryginalnie uzasadniał: - Jesteśmy rodzicami piątki dorosłych już dzieci. Nie mieliśmy z tym kłopotu, a raczej modliliśmy się: panie Boże pobłogosław, ale miarę, w miarę. A dziś się młodzi ludzie modlą: pobłogosław choć raz. Czuje się moralnie zobowiązany, aby o tym mówić, ale bez zakłamania. Czyli nie każdy, ale tam, gdzie to jest bezpieczne i da pozytywne efekty.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Dołącz do nas na Facebooku