Gorzowski szpital ma spalarnię, co daje energię [ZDJĘCIA]
19.05.2010
, aktualizacja: 20.05.2010 09:10
Właśnie zakończyła się modernizacja spalarni odpadów przy szpitalu w Gorzowie. Inwestycja kosztowała 6 mln zł. - Nie ma drugiej tak nowoczesnej pracowni w Polsce - mówi "Gazecie" prof. Lech Sitnik z Politechniki Wrocławskiej.
Spalarnia do termicznego unieszkodliwiania odpadów została wybudowana przy gorzowskiej lecznicy w 1993 r. Już wtedy spełniała większość europejskich norm, które... wymagane są obecnie. Aby była bardziej wydajna, potrzebny był remont. - Zrobiliśmy kompleksową modernizację. Zaczynając od specjalistycznego sprzętu, poprzez system monitoringu gazów na automatycznej myjni, zapleczu socjalnym i elewacji budynku kończąc. Dzięki wykonanej pracy szpitalna spalarnia spełnia wszystkie normy unijne do 2032 r. - mówi wicedyrektor szpitala Kamil Jakubowski.
Wszystkie prace kosztowały 6 mln zł. Ta największa tegoroczna inwestycja szpitala została w 85 proc. sfinansowana z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego ze środków na infrastrukturę ochrony środowiska. - Otwarcie spalarni tylko potwierdza, że lecznica wychodzi na prostą. W Gorzowie inwestuje się najwięcej w regionie, ale to zrozumiałe. Szpital musi nadrobić lata zapóźnień - opowiada "Gazecie" wicemarszałek Elżbieta Polak.
Przy modernizacji spalarni pracowało konsorcjum trzech firm. Gorzowski Kan-Bud zajął się pracami budowlanymi. Specjaliści z OMC Envag z Warszawy zamontowali aparaturę pomiarową do monitoringu gazów. Liderem projektu był łódzki oddział firmy Bio Eko Tech. To ona zmodernizowała "serce" spalarni - urządzenie, które odpowiada za unieszkodliwienie niebezpiecznych odpadów medycznych. Do spalarni nie trafiają bowiem tylko zużyte strzykawki czy opatrunki, ale także m.in. szczątki ludzkie po amputacjach oraz odpady po sekcji zwłok.
- Spalarnia, która działała tu przez wiele lat, miała jedną zasadniczą wadę: pracowała w systemie jednozmianowym. Musieliśmy tak przeprogramować całą linię, aby mogła pracować na okrągło. Specjalnie na potrzeby pracowni zaprojektowaliśmy system ładowania niebezpiecznych odpadów, który składa się z dwóch komór - wymienia Andrzej Pilawski, dyrektor ds. technicznych firmy Bio Eko Tech.
Zwraca uwagę także na nowoczesny system monitoringu. - Sprawdzamy stężenie gazów na dwóch etapach. Nie tylko w końcowej fazie, poprzez czujniki zamontowane na kominie. Badamy także gazy surowe, które powstają podczas spalania. Możemy ingerować w ten proces, zwiększać ilość tlenu, dodać środki czystości. W spalarni zainstalowano też kamerę termowizyjną, możemy dokładnie sczytywać temperaturę m.in. popiołu, który powstaje po spaleniu. Mamy pełną kontrolę nad procesem dzięki komputerom, które na bieżąco sprawdzają wszystkie czujniki - podkreśla inż. Pilawski. Zapewnia: wszystko, co wydostaje się przez komin, jest bezpieczne dla ludzi.
- To najnowocześniejsza linia w kraju. Spalarnia w Gorzowie to nie tylko system oczyszczania spalin, ale przede wszystkim doskonale prowadzony dwuetapowy proces spalania. Najpierw zgazowuje się odpady, aby powstał gaz palny, który dodatkowo jest czyszczony. Później gaz idzie do spalania, a na końcu jeszcze oczyszczane są spaliny. Wszystko sterowane elektronicznie. Widziałem na świecie wiele podobnych instalacji. Ta gorzowska plasuje się wśród najlepszych, a w Polsce nie ma sobie równych - opowiada Lech Sitnik, profesor z Politechniki Wrocławskiej specjalizujący się m.in. w gospodarce odpadami i tematyce oczyszczania spalin.
- Zarabiać na spalaniu odpadów nie możemy, ale dużo zyskujemy już na tym, że niebezpiecznych odpadów nie musimy nigdzie wywozić - podkreśla Andrzej Szmit, dyrektor lecznicy.
Szpital może też wykorzystywać parę, która powstaje po spaleniu, jako paliwo. - Wcześniej produkowaliśmy parę przez 12 godzin, teraz możemy to robić przez całą dobę. To daje ok. 22 tony pary, czyli energii - tłumaczy Piotr Michałowski z działu technicznego szpitala, administrator spalarni. - Para trafia do kotłowni i wykorzystujemy ją, podobnie jak energię z kolektorów solarnych, do podgrzewania wody - dodaje pracownik lecznicy.
Spalarnia przerabia ok. 70 ton niebezpiecznych odpadów miesięcznie, nie tylko z gorzowskiego szpitala. Niebezpieczne odpady przywożą do Gorzowa również inne placówki służby zdrowia z byłego woj. gorzowskiego oraz firmy z regionu.
Wszystkie prace kosztowały 6 mln zł. Ta największa tegoroczna inwestycja szpitala została w 85 proc. sfinansowana z Lubuskiego Regionalnego Programu Operacyjnego ze środków na infrastrukturę ochrony środowiska. - Otwarcie spalarni tylko potwierdza, że lecznica wychodzi na prostą. W Gorzowie inwestuje się najwięcej w regionie, ale to zrozumiałe. Szpital musi nadrobić lata zapóźnień - opowiada "Gazecie" wicemarszałek Elżbieta Polak.
Przy modernizacji spalarni pracowało konsorcjum trzech firm. Gorzowski Kan-Bud zajął się pracami budowlanymi. Specjaliści z OMC Envag z Warszawy zamontowali aparaturę pomiarową do monitoringu gazów. Liderem projektu był łódzki oddział firmy Bio Eko Tech. To ona zmodernizowała "serce" spalarni - urządzenie, które odpowiada za unieszkodliwienie niebezpiecznych odpadów medycznych. Do spalarni nie trafiają bowiem tylko zużyte strzykawki czy opatrunki, ale także m.in. szczątki ludzkie po amputacjach oraz odpady po sekcji zwłok.
- Spalarnia, która działała tu przez wiele lat, miała jedną zasadniczą wadę: pracowała w systemie jednozmianowym. Musieliśmy tak przeprogramować całą linię, aby mogła pracować na okrągło. Specjalnie na potrzeby pracowni zaprojektowaliśmy system ładowania niebezpiecznych odpadów, który składa się z dwóch komór - wymienia Andrzej Pilawski, dyrektor ds. technicznych firmy Bio Eko Tech.
Zwraca uwagę także na nowoczesny system monitoringu. - Sprawdzamy stężenie gazów na dwóch etapach. Nie tylko w końcowej fazie, poprzez czujniki zamontowane na kominie. Badamy także gazy surowe, które powstają podczas spalania. Możemy ingerować w ten proces, zwiększać ilość tlenu, dodać środki czystości. W spalarni zainstalowano też kamerę termowizyjną, możemy dokładnie sczytywać temperaturę m.in. popiołu, który powstaje po spaleniu. Mamy pełną kontrolę nad procesem dzięki komputerom, które na bieżąco sprawdzają wszystkie czujniki - podkreśla inż. Pilawski. Zapewnia: wszystko, co wydostaje się przez komin, jest bezpieczne dla ludzi.
- To najnowocześniejsza linia w kraju. Spalarnia w Gorzowie to nie tylko system oczyszczania spalin, ale przede wszystkim doskonale prowadzony dwuetapowy proces spalania. Najpierw zgazowuje się odpady, aby powstał gaz palny, który dodatkowo jest czyszczony. Później gaz idzie do spalania, a na końcu jeszcze oczyszczane są spaliny. Wszystko sterowane elektronicznie. Widziałem na świecie wiele podobnych instalacji. Ta gorzowska plasuje się wśród najlepszych, a w Polsce nie ma sobie równych - opowiada Lech Sitnik, profesor z Politechniki Wrocławskiej specjalizujący się m.in. w gospodarce odpadami i tematyce oczyszczania spalin.
- Zarabiać na spalaniu odpadów nie możemy, ale dużo zyskujemy już na tym, że niebezpiecznych odpadów nie musimy nigdzie wywozić - podkreśla Andrzej Szmit, dyrektor lecznicy.
Szpital może też wykorzystywać parę, która powstaje po spaleniu, jako paliwo. - Wcześniej produkowaliśmy parę przez 12 godzin, teraz możemy to robić przez całą dobę. To daje ok. 22 tony pary, czyli energii - tłumaczy Piotr Michałowski z działu technicznego szpitala, administrator spalarni. - Para trafia do kotłowni i wykorzystujemy ją, podobnie jak energię z kolektorów solarnych, do podgrzewania wody - dodaje pracownik lecznicy.
Spalarnia przerabia ok. 70 ton niebezpiecznych odpadów miesięcznie, nie tylko z gorzowskiego szpitala. Niebezpieczne odpady przywożą do Gorzowa również inne placówki służby zdrowia z byłego woj. gorzowskiego oraz firmy z regionu.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć