Wójt Deszczna za kierownicą tira. Pojechał pomagać powodzianom

Dariusz Barański, msw
28.05.2010 , aktualizacja: 28.05.2010 11:09
A A A Drukuj
Jedna z zalanych dróg w gminie Gąbin Fot. Jacek Wójcicki Jedna z zalanych dróg w gminie Gąbin
Podgorzowskie Deszczno zebrało ponad 20 ton żywności i środków czystości. Wójt Jacek Wójcicki wsiadł za kierownicę tira, dwaj koledzy do busów i pojechali 400 km dalej, do Gąbina pod Płockiem.
Wczoraj rano wójt Deszczna był już na wałach nad Wisłą. - Dojechaliśmy bez przeszkód. Wyruszyliśmy spod remizy w Deszcznie w środę o szóstej po południu. Na miejscu byliśmy już po pierwszej w nocy. Już na nas czekali, rozładunek poszedł sprawnie - opowiada Jacek Wójcicki.

Z Deszczna wyjechały dwa busy i tir. Wójt za kierownicą wielkiej ciężarówki nie powinien dziwić. Wójcicki jest zawodowym kierowcą. O Gąbinie usłyszał w mediach. Od razu zadzwonił do burmistrza i usłyszał, że potrzebują tam dosłownie wszystkiego. W Deszcznie błyskawicznie ruszyła zbiórka. W środę tir był już załadowany po dach. Zapakowano 20 tonami żywności i środków czystości, wszystko wartości około 30 tys. zł. Dary dla powodzian przywieźli również mieszkańcy Lubniewic.

- Tu po prostu wszystkiego potrzebują, przyjmą każdą pomoc. Powódź dotknęła 3 tys. mieszkańców, trzy miejscowości są pod wodą, domy zalane aż po dachy. To jest wielki dramat. Niesamowita jest też ilość ludzi i służb zaangażowanych w walce z wodą - opowiada wójt Deszczna. Na wyprawę pod Płock wziął dzień urlopu, choć i u niego w gminie trwają przygotowania do nadejścia fali na Warcie. Cały czas był jednak pod telefonem i miał świeże informacje z akcji w swojej gminie. W czwartek po południu będzie z powrotem.

Deszczno, leżące na lewym brzegu Warty, jest z trzech stron otoczone 22 km wałów. - U nas jest spokojniej. Nie spodziewamy się tak dużej wody. Trzeba jednak dmuchać na zimne. Jestem kilkanaście godzin poza Deszcznem, ale w tym czasie na wałach pracuje około 200 ludzi. Są strażacy, pomagają więźniowie - mówi Wójcicki.

Czytaj także: Jeżdżą quadami i niszczą nam wały!



Dary zbierają także lubuscy celnicy i wolontariusze Caritasu diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Pomagają także lubuscy harcerze. Oddali m.in. sprzęt kwaterunkowy dla gminy Otyń, planują także zorganizować obozy harcerskie dla dzieci i młodzieży, które ucierpiały przez powódź.

Na pomoc powodzianom otwarty jest także gorzowski WOPR. W Kostrzynie stacjonuje już dziewięć jego łodzi ratowniczych. Ochotnicy w każdej chwili są gotowi do działania. Ponad 30 osób z zakładu karnego z Wawrowa wraz ze strażakami z Deszczna pracowali przy konserwacji wałów na odcinku od Niwicy do Kołczyna. Pomagali im pracownicy gorzowskiej firmy Poraj z Gorzowa, którzy koszą trawę na wałach.



Ty też możesz pomóc

Transport darów w Deszcznie udało się zebrać dzięki mieszkańcom gminy i przedsiębiorcom: Ryszardowi Bęczkowskiemu, Andrzejowi Biernackiemu, Jerzemu Łochowiczowi, Witoldowi Tymszanowi oraz firmom: Zuza Budomex SA, Rebud, Stacja Paliw BP w Deszcznie, Alkom, Elektro-bud P. Glapa, Efekt, Kominki Hajduk, Bokaro, Zwolbet, sklep Cyprys oraz Firma Hanke Tissue z Kostrzyna.

Na naszą pomoc czeka także Sandomierz. Pieniądze dla powodzian z Sandomierza można wpłacać na konto: Bank Spółdzielczy w Sandomierzu 10 9429 0004 2001 0000 1300 0021 z dopiskiem "Pomoc dla powodzian".

Wpłaty z zagranicy: swift: GBWCPLPP, iban: PL 10 9429 0004 2001 0000 1300 0021.

W sprawie przekazywania pomocy można się kontaktować ze sztabem w Sandomierzu. Nr tel.: 693 890 633 lub 609 552 315.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku