Szyjkowski i Błaszkowski, superduet w szybkim samochodzie

Dariusz Barański
12.07.2010 , aktualizacja: 12.07.2010 13:11
A A A Drukuj
Już wkrótce kolejny motorowy show na moście Staromiejskim. W swoich chevroletach cruze "palić gumę" będą Andrzej Szyjkowski, rajdowy mistrz sprzed 30 lat i gorzowianin Łukasz Błaszkowski, obecny mistrz Polski.
Łukasz Błaszkowski (z lewej) i Andrzej Szyjkowski
Fot. Daniel Adamski / Agencja Ga
Łukasz Błaszkowski (z lewej) i Andrzej Szyjkowski
Andrzej Szyjkowski jest znanym gorzowskim przedstawicielem Opla i Chevroleta. Jednak kilkadziesiąt lat temu był aktywnym rajdowcem z sukcesami. - Zacząłem startować jako zawodnik licencjonowany w 1975 r., a ostatni rajd zaliczyłem w 1988 r. Połowę ze 100 wyścigów, w tym trzy o mistrza Polski - wylicza Szyjkowski.

Łukasz Błaszkowski, 26-latek z Gorzowa to - jak mówią - talent na miarę Kubicy. Dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski w wyścigach kia cee'd. Teraz wystartuje na chevrolecie cruze.

- Obecnie startujemy w serii ADAC Cruze Cup 2010. Puchar odbywa się w Niemczech, Holandii i Danii. Jest 16 zespołów z całego świata. Nasz zespół jest aktualnie na drugim miejscu. Najbliższa trasa jest w Holandii. Potem przyjeżdżam do Gorzowa na Moto Racing Show - zapowiada Łukasz Błaszkowski. Jego karierę wspiera rodzinne miasto, Błaszkowski rewanżuje się promocją Gorzowa.

Dwaj mistrzowie za dwa tygodnie spotkają się na drodze. - Nie będziemy się przecież ścigać. To będzie raczej pokaz dynamicznej jazdy - mówi Błaszkowski.

- Łukasz startuje samochodem przygotowanym do wyścigu. To auto profesjonalnie przygotowane, poza silnikiem, bo regulamin pucharu mówi, że silnik mam być seryjny. Ale ten silnik to i tak 1,8 l i 141 KM. A ja pojadę zwykłym cywilnym chevroletem cruze z silnikiem 1,6 i będę miał tylko 115 koni. Choćbym odgryzł kierownicę, to nie mam szans. Poza tym jestem przecież sportowym emerytem. Mógłby mi więc nieźle zlać skórę - śmieje się Szyjkowski.

Obaj do chevroletów zaproszą publiczność. - Aby to było jeszcze bardziej widowiskowe, to będą i celowe poślizgi, dokręcanie ręcznym, dopompujemy pewnie po pięć atmosfer na tył, żeby była jak najmniejsza przyczepność, żeby piszczało się i ślizgało. O to w tym show chodzi - dodaje gorzowski dealer.

Szyjkowski pamięta, jak w latach 70. Automobilklub Gorzowski organizował popularne wyścigi uliczne. - Sam prezydent miasta przyznał mi ostatnio, że spodziewał się w ub. roku może 500 osób, a przyszło ponad 10 tys. ludzi! Dlatego zamknięta będzie większa część miasta, będzie profesjonalne nagłośnienie, telebim. Prawdziwy show motorowy - zapowiada Szyjkowski.

Namawia też Łukasza Błaszkowskiego, żeby we współpracy z miastem zorganizować kiedyś taką imprezę na znacznie większej przestrzeni. Może jeszcze nie wyścig, ale duży pokaz szybkiej, dynamicznej jazdy. - Mamy do tego bardzo dobry układ komunikacyjny. Jest rondo, cztery pasy ruchu i znów rondo. Można więc bez problemu zrobić pętlę - planuje. Przypomina, że w przeszłości organizowano wyścigi na dochodzenie. Dwa auta obok i robiły cztery okrążenia.

Zdaniem Szyjkowskiego imprezy motorowe wbrew pozorom promują kulturę bezpiecznej jazdy. Nawet, jeśli jeździ się szybko i ostro. - Ja przecież na drogach widzę czasem takie manewry, że aż dech zapiera. Nieżyjący już Szymon Kobyliński na pytanie o to, co to jest kultura motoryzacyjna, odpowiedział, że ci, którzy jej nie rozumieją, to giną. No i co roku na drogach ginie pięć tysięcy osób - mówi Szyjkowski.

Moto Racing Show 2010 odbędzie się 23 lipca na moście Staromiejskim i będzie dodatkową atrakcją przed półfinałem Drużynowych Mistrzostw Świata na żużlu, który będzie rozgrywany w Gorzowie następnego dnia.

dariusz.baranski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku