Ratusz tylko w rękach miasta. To nasza herbowa powinność
23.07.2010
, aktualizacja: 23.07.2010 13:28
Orzeł z liśćmi koniczyny w szponach. Taka mozaika jest do dziś w dawnym magistracie w Gorzowie. "Noblesse oblige", więc choćby tylko ze względu na ten herb budynek nigdy nie powinien zostać sprzedany - pisze Dariusz Barański.
Dziś w budynku przy Myśliborskiej w Gorzowie policja otworzyła komisariat przeniesiony z ul. Obotryckiej. Dawne koszary przy ul. Myśliborskiej z powodzeniem przekształciły się w kompleks administracyjno-uczelniany. Tu mają swoją siedzibę starosta, Wyższa Szkoła Biznesu, PWSZ. Jest akademik, policja.
I tak życie publiczne przenosi się gdzieś na obrzeża miasta. Ważne wydziały magistratu urzędują dziś w wynajętych pomieszczeniach na dalekim blokowisku. A ścisłe centrum miasta ulega degradacji. Komenda miejska z ul. Obotryckiej wyprowadziła się już sześć lat temu. Było dużo czasu, aby zagospodarować budynki. Wyburzono jedynie mur na dziedzińcu, który oddzielał komendę od magistratu. Przybyło parę miejsc parkingowych i tym się władze miasta zadowoliły.
Herb zobowiązuje
Stadthaus, wybudowany w 1924 r. nie jest prawdziwym ratuszem. Średniowiecznego ratusza, usytuowanego jak pan Bóg przykazał przy rynku, z wieżą i zegarem, nie ma już od połowy XIX w. Zawalił się ze starości, a resztki rozebrano. Secesyjny magistrat przy ul. Obotryckiej wraz ze starszym skrzydłem tzw. Domem Sierot jest więc jedynym przedwojennym śladem samorządowych tradycji miasta. W jego holu widnieje ciągle mozaika z herbem - orłem trzymającym w szponach koniczynę.
Noblesse oblige, więc choćby tylko ze względu na ten herb budynek nigdy nie powinien zostać sprzedany, nie mówiąc już o innych atrybutach, jak gabinet nadburmistrza Gerloffa, sala obrad rajców itp. Historia lubi się powtarzać, więc z obawą patrzę na zamknięte na głucho drzwi "Stadthausu" i w wyobraźni widzę, jak dzieli los tego pierwszego ratusza na rynku...
Ktoś powie: po cóż roztkliwiać się nad jakimś niepotrzebnym, wcale nie takim starym budynkiem? To przecież żaden ratusz, nawet Niemcy go tak nie nazywali. To nigdy niedokończona wersja oszczędnościowa z kryzysowych lat 20. ub. wieku. Zgoda, ale to też jest jego wartość - jego historia, świadectwo czasu, w jakim ten budynek powstawał. I jako jedyny budynek administracji publicznej zaświadcza o ciągłości miasta. Bo przecież nikt chyba nie ma wątpliwości, że już na stałe zaadoptowaliśmy te siedem poprzednich wieków niemieckiej historii. Zaskakujące jak często niektóre problemy współczesnego Gorzowa są odbiciem kłopotów, z którymi borykali się mieszkańcy Landsberga. Lektura przedwojennej publicystyki pokazuje na przykład, że wielką ambicją miasta było posiadanie sali koncertowej. Na filharmonię czekał z utęsknieniem przez ponad pół wieku również powojenny Gorzów.
Od makiety do makiety
Z ratuszem było podobnie. Magistrat przez prawie sto lat wędrował z jednego miejsca w drugie, powstawały projekty, ogłaszano konkursy wśród architektów. A dziś? Obecna siedziba urzędu już dawno przestała wystarczać dla 120 tys. miasta. Od kilku lat powstają kolejne projekty, pomysły, makiety...
Jestem za tym, aby wybudować nowoczesny Urząd Miasta, np. na lewym brzegu Warty. Rozumiem argumenty, że rozbudowa kompleksu przy ul Sikorskiego i Obotryckiej nie zaspokoi wszystkich potrzeb i tylko w części poprawi sytuację. Połączenie całej administracji w nowej, zaprojektowanej specjalnie na ten cel siedzibie będzie z pewnością praktyczne dla mieszkańców i urzędników. Administracyjne centrum z pewnością pełniłoby rolę miastotwórczą dla Zawarcia. A co z prawym brzegiem? Kiedyś pisałem, że śródmieście to powinien być taki salon w naszym gorzowskim mieszkaniu. Ciekawy, reprezentacyjny i przede wszystkim zadbany. Taką funkcję widziałbym również dla budynków starego magistratu, a już na pewno dla dawnego Stadthausu. Po renowacji mógłby tam urzędować prezydent, obradować Rada Miasta, działać USC. Może też jeszcze parę wydziałów, która nie będą aż tak niezbędne w nowym urzędzie. Podobnie jest przecież w Zielonej Górze, gdzie w ratuszu mieści się m.in. USC. Dziś, aby nadać jakiemuś wydarzeniu uroczysty charakter, prezydent Gorzowa zaprasza do willi Carla Bahra z dala od centrum. A takim miejscem mógłby stać się ratusz przy Obotryckiej.
Jak to rozwiązać? Czy powrócić do koncepcji połączenia wszystkich budynków i zadaszenia dziedzińca? Taki pomysł powstał kilka lat temu. To są już szczegóły do dyskusji. Wiem tylko, że miasto nie może rezygnować z tych zabytkowych budynków, aby nie podzieliły losu wielu innych, dziś niechcianych, zrujnowanych, bez pomysłu i nadziei na zagospodarowanie. Trzeba jednak pamiętać, że jakakolwiek koncepcja by nie wygrała - czy to rozbudowy i lokalizacji magistratu w tym miejscu, czy tylko jego funkcji reprezentacyjnej - rangę budowli musi podkreślać również jego otoczenie. A ono było zupełnie inne, gdy Stadthaus powstawał. W pobliżu dawnego placu Parad, w sąsiedztwie okazałego gmachu gimnazjum (w miejscu obecnego żłobka) czy równie okazałego, nieistniejącego dziś budynku sądu (na rogu ul. Dzieci Wrzesińskich). Dzisiejsze sąsiedztwo ratusza należałoby więc odpowiednio zmienić, z dodatkową korzyścią dla wyglądu centrum miasta.
dariusz.baranski@gorzow.agora.pl
I tak życie publiczne przenosi się gdzieś na obrzeża miasta. Ważne wydziały magistratu urzędują dziś w wynajętych pomieszczeniach na dalekim blokowisku. A ścisłe centrum miasta ulega degradacji. Komenda miejska z ul. Obotryckiej wyprowadziła się już sześć lat temu. Było dużo czasu, aby zagospodarować budynki. Wyburzono jedynie mur na dziedzińcu, który oddzielał komendę od magistratu. Przybyło parę miejsc parkingowych i tym się władze miasta zadowoliły.
Herb zobowiązuje
Stadthaus, wybudowany w 1924 r. nie jest prawdziwym ratuszem. Średniowiecznego ratusza, usytuowanego jak pan Bóg przykazał przy rynku, z wieżą i zegarem, nie ma już od połowy XIX w. Zawalił się ze starości, a resztki rozebrano. Secesyjny magistrat przy ul. Obotryckiej wraz ze starszym skrzydłem tzw. Domem Sierot jest więc jedynym przedwojennym śladem samorządowych tradycji miasta. W jego holu widnieje ciągle mozaika z herbem - orłem trzymającym w szponach koniczynę.
Noblesse oblige, więc choćby tylko ze względu na ten herb budynek nigdy nie powinien zostać sprzedany, nie mówiąc już o innych atrybutach, jak gabinet nadburmistrza Gerloffa, sala obrad rajców itp. Historia lubi się powtarzać, więc z obawą patrzę na zamknięte na głucho drzwi "Stadthausu" i w wyobraźni widzę, jak dzieli los tego pierwszego ratusza na rynku...
Ktoś powie: po cóż roztkliwiać się nad jakimś niepotrzebnym, wcale nie takim starym budynkiem? To przecież żaden ratusz, nawet Niemcy go tak nie nazywali. To nigdy niedokończona wersja oszczędnościowa z kryzysowych lat 20. ub. wieku. Zgoda, ale to też jest jego wartość - jego historia, świadectwo czasu, w jakim ten budynek powstawał. I jako jedyny budynek administracji publicznej zaświadcza o ciągłości miasta. Bo przecież nikt chyba nie ma wątpliwości, że już na stałe zaadoptowaliśmy te siedem poprzednich wieków niemieckiej historii. Zaskakujące jak często niektóre problemy współczesnego Gorzowa są odbiciem kłopotów, z którymi borykali się mieszkańcy Landsberga. Lektura przedwojennej publicystyki pokazuje na przykład, że wielką ambicją miasta było posiadanie sali koncertowej. Na filharmonię czekał z utęsknieniem przez ponad pół wieku również powojenny Gorzów.
Od makiety do makiety
Z ratuszem było podobnie. Magistrat przez prawie sto lat wędrował z jednego miejsca w drugie, powstawały projekty, ogłaszano konkursy wśród architektów. A dziś? Obecna siedziba urzędu już dawno przestała wystarczać dla 120 tys. miasta. Od kilku lat powstają kolejne projekty, pomysły, makiety...
Jestem za tym, aby wybudować nowoczesny Urząd Miasta, np. na lewym brzegu Warty. Rozumiem argumenty, że rozbudowa kompleksu przy ul Sikorskiego i Obotryckiej nie zaspokoi wszystkich potrzeb i tylko w części poprawi sytuację. Połączenie całej administracji w nowej, zaprojektowanej specjalnie na ten cel siedzibie będzie z pewnością praktyczne dla mieszkańców i urzędników. Administracyjne centrum z pewnością pełniłoby rolę miastotwórczą dla Zawarcia. A co z prawym brzegiem? Kiedyś pisałem, że śródmieście to powinien być taki salon w naszym gorzowskim mieszkaniu. Ciekawy, reprezentacyjny i przede wszystkim zadbany. Taką funkcję widziałbym również dla budynków starego magistratu, a już na pewno dla dawnego Stadthausu. Po renowacji mógłby tam urzędować prezydent, obradować Rada Miasta, działać USC. Może też jeszcze parę wydziałów, która nie będą aż tak niezbędne w nowym urzędzie. Podobnie jest przecież w Zielonej Górze, gdzie w ratuszu mieści się m.in. USC. Dziś, aby nadać jakiemuś wydarzeniu uroczysty charakter, prezydent Gorzowa zaprasza do willi Carla Bahra z dala od centrum. A takim miejscem mógłby stać się ratusz przy Obotryckiej.
Jak to rozwiązać? Czy powrócić do koncepcji połączenia wszystkich budynków i zadaszenia dziedzińca? Taki pomysł powstał kilka lat temu. To są już szczegóły do dyskusji. Wiem tylko, że miasto nie może rezygnować z tych zabytkowych budynków, aby nie podzieliły losu wielu innych, dziś niechcianych, zrujnowanych, bez pomysłu i nadziei na zagospodarowanie. Trzeba jednak pamiętać, że jakakolwiek koncepcja by nie wygrała - czy to rozbudowy i lokalizacji magistratu w tym miejscu, czy tylko jego funkcji reprezentacyjnej - rangę budowli musi podkreślać również jego otoczenie. A ono było zupełnie inne, gdy Stadthaus powstawał. W pobliżu dawnego placu Parad, w sąsiedztwie okazałego gmachu gimnazjum (w miejscu obecnego żłobka) czy równie okazałego, nieistniejącego dziś budynku sądu (na rogu ul. Dzieci Wrzesińskich). Dzisiejsze sąsiedztwo ratusza należałoby więc odpowiednio zmienić, z dodatkową korzyścią dla wyglądu centrum miasta.
dariusz.baranski@gorzow.agora.pl
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Ratusz tylko w rękach miasta. To nasza herbowa ...
jedrus.4
23.07.10, 14:41
Czego spodziewac sie po ludziach, ktorzy wybrali gajowego na prezydenta RP? Podobni ludzie glosowali na niego w Szczecinie. Prosze spojrzec na to miasto, ktore chyli sie ku upadkowi!»
-
Secesyjny?
real_marek
24.07.10, 01:34
Darek z uporem maniaka pisze, że to secesja. Pojadę jutro to jeszcze raz obejrzeć, ale raczej nie zmienię zdania. W 1924 już nie było secesji i ten budynek nie jest secesyjny. To taka typowa»
Najczęściej czytane24 htydzień




