Doczekaliśmy się! Startuje 16. Przystanek Woodstock [ZDJĘCIA]

Łukasz Woźnicki, mid, ad, łuk
30.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 08:47
A A A Drukuj
Nie szpanujemy na najlepszy festiwal na świecie, ale na pewno jest najpiękniejszy. Chyba nigdzie w publiczność nie wjeżdża wóz strażacki i ją polewa - mówi Jurek Owsiak.
Przystanek Woodstock 2010
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Przystanek Woodstock 2010

Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta Przystanek Woodstock 2010
Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Przystanek Woodstock 2010
16. Przystanek Woodstock startuje dziś o godz. 15. Wszystko zapięte na ostatni guzik. W cieniu gigantycznej sceny stoi pół tysiąca przenośnych toalet. Działają bankomaty, kawiarenka internetowa, poczta, biuro rzeczy znalezionych, kasy PKP. Krew zbierają specjalne ambulanse.

Na polu po byłym poligonie rozbiło się już kilkadziesiąt tysięcy woodstockowiczów.

Pociągi: Serdeczny konduktor

Marysia poznał Rudego w pociągu z Poznania. Ona jest z Bielska-Białej, on ze Śremu. Woodstock to jedyny festiwal, na który jadą tego lata. Nie mają pieniędzy na jakieś większe wyjazdy. - To mój pierwszy Woodstock, rodzice pozwolili mi jechać dopiero teraz, po maturze. A ja całe liceum o tym marzyłam. Po wakacjach idę do szkoły. Jestem strasznie podjarana tym Woodstockiem, tyle się nasłuchałam, że nigdzie człowiek nie może poczuć się tak wolny, jak tam - opowiada.

W pociągu z Warszawy Kasia i Adam z Koła (17 i 21 lat) poznali masę ludzi. - I przeżyliśmy szok, bo okazało się, że trafiliśmy na najmilszych konduktorów na świecie. W życiu nie spotkałem się z taką uprzejmością - zachwyca się dziewczyna. Do niedzieli musi im wystarczyć 100 zł. Namiot mają od dziadka Kasi. Ma ze 30 lat.

Zielin, Jimmy, Oliwer i Artur - licealiści z Ząbkowic Śląskich na zielonym koszu na śmieci wiozą wielki czerwony tapczan. - Znaleźliśmy go na śmietniku w centrum Kostrzyna. Będzie się lepiej spało. Już cztery kilometry go ciągniemy - śmieją się. Liczą na pomoc miejscowych. - Bo tutaj są ludzie naszego pokroju. Chociaż przez kilka dni nie musimy się niczym przejmować. Ząbkowice to dziura zabita, tutaj czujemy się jak w domu - dodaje Zielin.

Woodstock też dla starszych

Ale Przystanek Woodstock nie jest tylko dla młodych. Żywym tego dowodem jest Jan Oleszkiewicz. 50-latek w spodniach dzwonach przyjechał aż spod Lwowa. Pod ażurową czerwoną koszulką ma wielką pacyfę i sznur koralików. Na rękach tatuaże motyli. - Jestem częścią hipisowskiej kontestacji - mówi świetną polszczyzną. Za młodu kibicował naszym piłkarzom, słuchał polskiej muzyki. Na Przystanku Woodstock zarabia na sprzedaży dzierganych kolorowych motyli (40 zł sztuka). - Jednego, robię jeden dzień, więc mam prawo żądać 10 euro. Na chleb wystarczy, a dużych ambicji nie mam.

Sylwia i Piotr spod Rawicza przekroczyli 30. Ona wygrzebała z szafy czarną psychodeliczną koszulkę i poszarpaną militarną bejsbolówkę. On przejechał maszynką przez środek głowy. Do gołej skóry. - W pracy bym się tak nie pokazał - śmieje się. Przyjechali samochodem. Na Woodstocku w Kostrzynie dopiero drugi raz. W domu czeka mała córeczka. - Jak podrośnie, to ja zabierzemy. Ja tu odpoczywam. Nie boję się, a zbiegowisko jest ogromne. Nic mi tu nie grozi, a na zwykłej wiejskiej potupajce dostaniesz w dziób - opowiada Sylwia.

Niemcy i Made in Poland

- Od kilku dni Niemcy bombardują nas e-mailami z pytaniami o bezpieczeństwo. Nie mogą uwierzyć, że od Polaków można się uczyć organizacji wielkiej imprezy - mówi Krzysztof Dobies, rzecznik WOŚP i Woodstocku.

Jurek Owsiak mówi o marce Woodstocku: - Gramy od 15 lat i nadal jesteśmy niezależnym festiwalem, pełnym energii. Woodstock rozwija się naturalnie. Nic na siłę. Nie szpanujemy na najlepszy festiwal na świecie, ale na pewno jest najpiękniejszy. Chyba nigdzie na globie w publiczność nie wjeżdża wóz strażacki i ją polewa. Cudownie wychodzi, z ludzi bije serdeczność. To takie pozytywne Made in Poland.

Jeśli ktoś ma zilustrować dobrze Made in Poland, to Błażej Kopyt z Gdańska, postawny 30-latek z irokezem na głowie. Usiadł przy stoisku Poczty Polskiej i starannie wypisuje kartki. Pierwszą kartkę zaadresował do rodziców. - Lepiej to zrobić dzisiaj, bo jutro mogę nie dać rady - mruga. - Ślę gorące pozdrowienia ze słonecznego Woodstocku. Nie żebym już tęsknił, ale pozdrowić warto - opowiada.

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Doczekaliśmy się! Startuje 16. Przystanek Woods... anbxl 30.07.10, 21:45

    BRAWO Woodstock...ja jeszcze jestem 1000km od,ale dotre....wlasnie pod ta impreze bralam druga czesc urlopu.Ostatnio wspominalam w pracy,ze tradycyjnie wybieram sie....bylo lekkie »

  • normalne ludzie gelbigel 31.07.10, 10:25

    U fajnie zobaczyć że są w Polsce jeszcze normalni ludzie a nie tylko dresiarze i hiphopowcy »

  • Doczekaliśmy się! Startuje 16. Przystanek Woods... completely_new_me 31.07.10, 11:29

    żałuję, że nie mogę tam pojechać. byłam za to w tym roku na Jarocinie po razpierwszy i tylu pozytywnych ludzi w jednym miejscu nigdy dotychczas niewidziałam :) fantastyczna atmosfera, »

Dołącz do nas na Facebooku