Zimoch: Zróbcie Woodstock w czasie Euro 2012
31.07.2010
, aktualizacja: 31.07.2010 15:47
Tomasz Zimoch oczarował uczestników Przystanku Woodstock. Znany komentator sportowy nie miał łatwo. Musiał założyć się o skrzynkę whiskey i wysłuchać własnych okrzyków z relacji sportowych
ZOBACZ TAKŻE
- Owsiak w Gorzowie: Przystanek Woodstock na większym polu (18-05-11, 16:01)
- 16. Przystanek Woodstock: do zobaczenia, wrócimy tu za rok (03-08-10, 09:30)
- Kondrat: Najważniejsze jest nasze życie, a nie Polska (03-08-10, 09:10)
- Polska się zmienia, a Woodstock wciąż taki sam. Niesamowite! (02-08-10, 08:40)
- Profesor Chybicka walczy z rakiem (02-08-10, 08:28)
- To jest nasz piękny kraj! (31-07-10, 15:51)
- Woodstock w oczach Romana Polańskiego: Na emeryturze pomogę Jurkowi (31-07-10, 15:44)
- Andrzej Kunt: Woodstock nas zmienił (31-07-10, 15:38)
- Woodstock: tu wszyscy są dla ciebie bliscy (30-07-10, 09:39)
- Doczekaliśmy się! Startuje 16. Przystanek Woodstock [ZDJĘCIA] (30-07-10, 08:47)
- Trzy przedziały, czyli pociągiem na Woodstock (29-07-10, 17:09)
- Owsiak: Woodstockowicze nie czapkują [ZDJĘCIA] (28-07-10, 17:12)
- Przeczytaj i posłuchaj. Woodstock od A do Z (27-07-10, 12:19)
Tomasz Zimoch był pierwszym gościem Akademii Sztuk Przepięknych na tegorocznym Przystanku Woodstock w Kostrzynie. Szybko udało mu się uwieść woodstockowiczów. - Szczęka mi opadła, jak zobaczyłem to miejsce. Jestem zachwycony - mówi. Znanego z żywiołowych relacji sportowych komentatora radiowej "Jedynki" nie trzeba było przedstawiać gościom festiwalu. Jeden z woodstockowiczów przyniósł jedno z nagrań w telefonie i odtworzył zaskoczonemu Zimochowi. - To mój sygnał SMS-a. Za każdym razem gdy go słyszę, razem z panem przeżywam wielką radość - opowiadał Tomek z Gliwic.
Ekspresyjne komentarze Zimocha były motywem przewodnim spotkania. - Wszyscy pamiętamy skierowane do sędziego słowa "Panie Turek! Kończ pan ten mecz". Skąd bierzesz pomysły - pyta Krzysztof Grzesiowski, prowadzący spotkanie. - Wszystko z życia. Pamiętam, jak kiedyś usłyszałem reportaż o krogulcach, a potem komentowałem skoki Adama Małysza. I on jak ten krogulec zaatakował znienacka i wygrał, choć nikt nie dawał mu szans - opowiada Zimoch.
Wystarczyło rzucić hasło "polska piłka nożna", żeby Zimoch głęboko westchnął i rozpoczął swój wywód: - Czarujemy się od lat. Ale trzeba powiedzieć sobie, że mamy słabych piłkarzy. Niepotrzebnie podniecamy się, jak jakiś piłkarz strzeli gola w nic nieznaczącym ligowym meczu za granicą. Z Roberta Lewandowskiego zrobiliśmy bohatera. Przedstawia się go jako polskiego Messiego czy Maradonę. A takich Messich w innych krajach jest przecież mnóstwo. Franciszek Smuda jest ostatnim trenerem, któremu może się udać coś zmienić. Mam żal do trenera Beenhakkera, że przez trzy lata nie nauczył naszych piłkarzy chociaż pięciu porządnych akcji. Nie nauczył ich nawet rzutów wolnych, nie potrafią wykonać rzutów rożnych. Nawet nie mają żadnego stylu gry. Beenhakker powinien pozostawić po sobie wyrobiony styl pracy, który mógłby być naśladowany we wszystkich polskich klubach.
A co z Euro 2012? - Wierzę, że nie będzie źle. Polacy nie mogą silić się na dorównanie Anglii czy Niemcom. Idealna do piłkarskiego naśladowania jest Szwajcaria, ich system szkoleniowy, styl gry. A Euro 2012 to szansa dla każdego z nas. Woodstock to festiwal, który mógłby trwać w czasie Euro. Mielibyśmy tu wspólne oglądanie meczów, kibicowanie, a do tego koncerty. Euro powinno być imprezą, która nas wszystkich porwie. My nią musimy żyć.
W trakcie spotkania w woodstockowej ASP Zimoch założył się z jednym z uczestników Przystanku o to czy wystąpi jako komentator na festiwalu w Opolu. Jeśli pojawi się na scenie, wygra skrzynkę whiskey.
To jednak nie pierwszy zakład Zimocha o whiskey. Kilka lat temu na imieninach u znajomych jeden z gości próbował mu wmówić, że nigdy na antenie radia nie użyje słów "godzio-godzio". W końcu został zawarty zakład. O butelkę osiemnastoletniej whiskey. Dziennikarz miał tylko jeden możliwy termin - najbliższy komentowany mecz. Padło na spotkanie Polska-Irlandia na poznańskim stadionie Lecha. O zakładzie przypomniał sobie dopiero po pierwszej połowie. - W drugiej połowie nadarzyła się okazja. Polska reprezentacja strzeliła gola. Kibice skakali ze szczęścia. No to powiedziałem "Strzelają korki szampana, kibice przed budką komentatorską krzyczą Godzio-godzio!, ale nie wiem, co to znaczy".
Ekspresyjne komentarze Zimocha były motywem przewodnim spotkania. - Wszyscy pamiętamy skierowane do sędziego słowa "Panie Turek! Kończ pan ten mecz". Skąd bierzesz pomysły - pyta Krzysztof Grzesiowski, prowadzący spotkanie. - Wszystko z życia. Pamiętam, jak kiedyś usłyszałem reportaż o krogulcach, a potem komentowałem skoki Adama Małysza. I on jak ten krogulec zaatakował znienacka i wygrał, choć nikt nie dawał mu szans - opowiada Zimoch.
Wystarczyło rzucić hasło "polska piłka nożna", żeby Zimoch głęboko westchnął i rozpoczął swój wywód: - Czarujemy się od lat. Ale trzeba powiedzieć sobie, że mamy słabych piłkarzy. Niepotrzebnie podniecamy się, jak jakiś piłkarz strzeli gola w nic nieznaczącym ligowym meczu za granicą. Z Roberta Lewandowskiego zrobiliśmy bohatera. Przedstawia się go jako polskiego Messiego czy Maradonę. A takich Messich w innych krajach jest przecież mnóstwo. Franciszek Smuda jest ostatnim trenerem, któremu może się udać coś zmienić. Mam żal do trenera Beenhakkera, że przez trzy lata nie nauczył naszych piłkarzy chociaż pięciu porządnych akcji. Nie nauczył ich nawet rzutów wolnych, nie potrafią wykonać rzutów rożnych. Nawet nie mają żadnego stylu gry. Beenhakker powinien pozostawić po sobie wyrobiony styl pracy, który mógłby być naśladowany we wszystkich polskich klubach.
A co z Euro 2012? - Wierzę, że nie będzie źle. Polacy nie mogą silić się na dorównanie Anglii czy Niemcom. Idealna do piłkarskiego naśladowania jest Szwajcaria, ich system szkoleniowy, styl gry. A Euro 2012 to szansa dla każdego z nas. Woodstock to festiwal, który mógłby trwać w czasie Euro. Mielibyśmy tu wspólne oglądanie meczów, kibicowanie, a do tego koncerty. Euro powinno być imprezą, która nas wszystkich porwie. My nią musimy żyć.
W trakcie spotkania w woodstockowej ASP Zimoch założył się z jednym z uczestników Przystanku o to czy wystąpi jako komentator na festiwalu w Opolu. Jeśli pojawi się na scenie, wygra skrzynkę whiskey.
To jednak nie pierwszy zakład Zimocha o whiskey. Kilka lat temu na imieninach u znajomych jeden z gości próbował mu wmówić, że nigdy na antenie radia nie użyje słów "godzio-godzio". W końcu został zawarty zakład. O butelkę osiemnastoletniej whiskey. Dziennikarz miał tylko jeden możliwy termin - najbliższy komentowany mecz. Padło na spotkanie Polska-Irlandia na poznańskim stadionie Lecha. O zakładzie przypomniał sobie dopiero po pierwszej połowie. - W drugiej połowie nadarzyła się okazja. Polska reprezentacja strzeliła gola. Kibice skakali ze szczęścia. No to powiedziałem "Strzelają korki szampana, kibice przed budką komentatorską krzyczą Godzio-godzio!, ale nie wiem, co to znaczy".
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień





