To jest nasz piękny kraj!
31.07.2010
, aktualizacja: 02.08.2010 09:36
Siedem odrzutowców przeleciało nad woodstockowym polem podczas otwarcia festiwalu. Uczestnikom 16. Przystanku Woodstock ukazały się biało-czerwone pasy z dymu. - To jest właśnie Polska, nasz piękny kraj! - wykrzyczał Jurek Owsiak ze sceny.

Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
16. Przystanek Woodstock

Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
16. Przystanek Woodstock

Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Przystanek Woodstock 2010

Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
Piątkowe popołudnie na Przystanku Woodstock. Zabawa pod wielką sceną

Fot. Sebastian Rzepiel / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
- 16. Przystanek Woodstock: do zobaczenia, wrócimy tu za rok (03-08-10, 09:30)
- Kondrat: Najważniejsze jest nasze życie, a nie Polska (03-08-10, 09:10)
- Polska się zmienia, a Woodstock wciąż taki sam. Niesamowite! (02-08-10, 08:40)
- Profesor Chybicka walczy z rakiem (02-08-10, 08:28)
- Marek Piwowski: Nakręćmy "Rejs 3" na Przystanku Woodstock! (02-08-10, 08:25)
- Zimoch: Zróbcie Woodstock w czasie Euro 2012 (31-07-10, 15:47)
- Woodstock w oczach Romana Polańskiego: Na emeryturze pomogę Jurkowi (31-07-10, 15:44)
- Andrzej Kunt: Woodstock nas zmienił (31-07-10, 15:38)
- Woodstock: tu wszyscy są dla ciebie bliscy (30-07-10, 09:39)
- Doczekaliśmy się! Startuje 16. Przystanek Woodstock [ZDJĘCIA] (30-07-10, 08:47)
- Trzy przedziały, czyli pociągiem na Woodstock (29-07-10, 17:09)
- Owsiak: Woodstockowicze nie czapkują [ZDJĘCIA] (28-07-10, 17:12)
- Przeczytaj i posłuchaj. Woodstock od A do Z (27-07-10, 12:19)
Już tradycyjnie Przystanek Woodstock ruszył z wielką pompą. Roman Polański, kolejarz z Żar, odgwizdał początek festiwalu. Jurek Owsiak przygotował dla uczestników imprezy niespodziankę. Podczas otwarcia nad głowami woodstockowiczów przeleciało siedem odrzutowców, które utworzyły biało-czerwoną flagę z dymu. Jako pierwsza na muzycznej dużej scenie pojawiła się Ewelina Flinta. W piątek koncerty zagrali również m.in. Łąki Łan, Papa Roach, Nigel Kennedy i Lao Che. Impreza zakończy się w niedzielę po północy.
Marcin zbiera uśmiechy
Marcin chodzi po festiwalowym polu, uśmiecha się do ludzi i robi im zdjęcia. Ma długie włosy, cały ubrany na czarno, na głowie czarna opaska. - Zbieram uśmiechy. Potem je drukuję i wieszam na ścianie. Przyjechałem tu sam, ostatnio mam w życiu taki czas, że lubię być sam. A Woodstock to jest moja afirmacja wolności. Wolny czuję się dopiero od niedawna. Moje życie zmieniło się dwa lata temu diametralnie. Całe życie byłem nieświadomy tego, kim jestem. Studiowałem marketing, potem byłem przedstawicielem handlowym. Wiesz, służbowe auto, garnitur, krawat, jedna i ta sama dziewczyna od lat, co weekend kino albo jezioro za miastem. Takie imprezy jak Woodstock? W życiu, to dla gówniarzy - myślałem. I nagle życie mi runęło, cały porządek poszedł do piachu. Moja dziewczyna poroniła, to był dla nas szok. Rozstaliśmy się, nie wiedziałem, co robić. Pewnego dnia obudziłem się w moim wynajętym dwupokojowym mieszkaniu, za które płaciłem trzy czwarte pensji, wstałem i zwolniłem się z pracy. Za wszystkie oszczędności wyjechałem do Egiptu. Żeby pożyć innym życiem. Żyłem tam rok, pracowałem w biurze podróży, miałem przyjaciół. I wróciłem. Na Woodstock przyjechałem, bo dla mnie to taka magiczna impreza. Tu jest inna rzeczywistość, nie wiem, jak to się dzieje. Chyba to jest taka moc sprawcza, mnóstwo ludzi naładowanych pozytywnymi uczuciami w jednym miejscu w tym samym czasie i to wyzwala silną energię, na mnie to działa. To jest Woodstock! Zacząłem interesować się filozofią i wierzę, że istnieje świat ten, w którym żyjemy i świat idei, w którym znajdziemy się po śmierci. Tak to czuję. Po to tu przyjechałem.
W szkole mnie tego nie uczyli!
W samym sercu Przystanku stoi niebieski napis z zaskakującym napisem: Tu nauczymy cię, jak bzykać się bezpiecznie. W kolejce do stoiska kilkadziesiąt osób. Za wypełnionym ulotkami stołem stoi troje wolontariuszy. Każdy w rękach trzyma opakowanie z prezerwatywą. Nie tylko rozdają je woodstockowiczom, ale i uczą, jak właściwie ich używać. Chętnych do nauki nie brakuje. Chociaż ci najodważniejsi często nie wytrzymują do końca edukacji.
- Najpierw trzeba sprawdzić, czy opakowanie jest nietknięte i czy nie upłynął termin ważności. Nie kupuj prezerwatyw w kioskach, bo często leżą na słońcu - instruuje woodstokowicza wolontariuszka Anna Korzan. Młody chłopak delikatnie rozrywa opakowanie i próbuje nałożyć prezerwatywę na drewnianego członka. - Zobacz, nie usunąłeś powietrza. Prezerwatywy pękają nie dlatego, że są słabe, ale źle założone - podpowiada Kuba Skrzypczak, inny wolontariusz.
- Zrobiłem parę błędów, a teraz już wiem, jak zakładać gumki. Mam 20 lat, ale nigdy się wcześniej tego nie uczyłem, nawet w szkole. Teraz będę sprawdzał dwa razy i nie wpadnę - cieszy się Jacek Baran z Kłodzka.
Akcję przygotowało Towarzystwo Przyjaciół Rodziny. Wolontariusze przywieźli ze sobą pięć tysięcy prezerwatyw. - Tu jest masa młodych ludzi, którzy uprawiają seks. Wielu nie dba o to, aby się zaopatrzyć przed przyjazdem na Woodstock. Dlatego nasze stoisko jest oblegane. Schodzi wszystko. Wielu uratujemy przed zakażeniem albo niechcianą ciążą - opowiada Darek Paprota, koordynator akcji.
Marcin zbiera uśmiechy
Marcin chodzi po festiwalowym polu, uśmiecha się do ludzi i robi im zdjęcia. Ma długie włosy, cały ubrany na czarno, na głowie czarna opaska. - Zbieram uśmiechy. Potem je drukuję i wieszam na ścianie. Przyjechałem tu sam, ostatnio mam w życiu taki czas, że lubię być sam. A Woodstock to jest moja afirmacja wolności. Wolny czuję się dopiero od niedawna. Moje życie zmieniło się dwa lata temu diametralnie. Całe życie byłem nieświadomy tego, kim jestem. Studiowałem marketing, potem byłem przedstawicielem handlowym. Wiesz, służbowe auto, garnitur, krawat, jedna i ta sama dziewczyna od lat, co weekend kino albo jezioro za miastem. Takie imprezy jak Woodstock? W życiu, to dla gówniarzy - myślałem. I nagle życie mi runęło, cały porządek poszedł do piachu. Moja dziewczyna poroniła, to był dla nas szok. Rozstaliśmy się, nie wiedziałem, co robić. Pewnego dnia obudziłem się w moim wynajętym dwupokojowym mieszkaniu, za które płaciłem trzy czwarte pensji, wstałem i zwolniłem się z pracy. Za wszystkie oszczędności wyjechałem do Egiptu. Żeby pożyć innym życiem. Żyłem tam rok, pracowałem w biurze podróży, miałem przyjaciół. I wróciłem. Na Woodstock przyjechałem, bo dla mnie to taka magiczna impreza. Tu jest inna rzeczywistość, nie wiem, jak to się dzieje. Chyba to jest taka moc sprawcza, mnóstwo ludzi naładowanych pozytywnymi uczuciami w jednym miejscu w tym samym czasie i to wyzwala silną energię, na mnie to działa. To jest Woodstock! Zacząłem interesować się filozofią i wierzę, że istnieje świat ten, w którym żyjemy i świat idei, w którym znajdziemy się po śmierci. Tak to czuję. Po to tu przyjechałem.
W szkole mnie tego nie uczyli!
W samym sercu Przystanku stoi niebieski napis z zaskakującym napisem: Tu nauczymy cię, jak bzykać się bezpiecznie. W kolejce do stoiska kilkadziesiąt osób. Za wypełnionym ulotkami stołem stoi troje wolontariuszy. Każdy w rękach trzyma opakowanie z prezerwatywą. Nie tylko rozdają je woodstockowiczom, ale i uczą, jak właściwie ich używać. Chętnych do nauki nie brakuje. Chociaż ci najodważniejsi często nie wytrzymują do końca edukacji.
- Najpierw trzeba sprawdzić, czy opakowanie jest nietknięte i czy nie upłynął termin ważności. Nie kupuj prezerwatyw w kioskach, bo często leżą na słońcu - instruuje woodstokowicza wolontariuszka Anna Korzan. Młody chłopak delikatnie rozrywa opakowanie i próbuje nałożyć prezerwatywę na drewnianego członka. - Zobacz, nie usunąłeś powietrza. Prezerwatywy pękają nie dlatego, że są słabe, ale źle założone - podpowiada Kuba Skrzypczak, inny wolontariusz.
- Zrobiłem parę błędów, a teraz już wiem, jak zakładać gumki. Mam 20 lat, ale nigdy się wcześniej tego nie uczyłem, nawet w szkole. Teraz będę sprawdzał dwa razy i nie wpadnę - cieszy się Jacek Baran z Kłodzka.
Akcję przygotowało Towarzystwo Przyjaciół Rodziny. Wolontariusze przywieźli ze sobą pięć tysięcy prezerwatyw. - Tu jest masa młodych ludzi, którzy uprawiają seks. Wielu nie dba o to, aby się zaopatrzyć przed przyjazdem na Woodstock. Dlatego nasze stoisko jest oblegane. Schodzi wszystko. Wielu uratujemy przed zakażeniem albo niechcianą ciążą - opowiada Darek Paprota, koordynator akcji.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



więcej zdjęć