Co robi absolwent PWSZ? "Nie jesteśmy wylęgarnią pracowników Tesco"

Kamil Siałkowski
08.09.2010 , aktualizacja: 08.09.2010 09:04
A A A Drukuj
Absolwenci gorzowskiej PWSZ Fot. Dariusz Barański / Agencja Gazeta Absolwenci gorzowskiej PWSZ
Lubuskie uczelnie już za rok będą musiały śledzić losy swoich byłych studentów. Są na to przygotowane? Gorzowska PWSZ ma już sporą bazę i zacznie przepytywać absolwentów w ciągu najbliższych miesięcy.
SERWISY
Prace nad nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym już trwają. Jest szansa, że jeszcze we wrześniu projekt trafi do Sejmu. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ma pomysł, aby od października 2011 roku wszystkie uczelnie w Polsce cyklicznie sprawdzały, co robią po latach ich absolwenci. Monitorowanie losów byłych studentów ma być obowiązkiem. Szkoły wyższe będą musiały przeprowadzić np. ankiety, z których dowiedzą się, gdzie i kiedy absolwent znalazł pracę.

- Takie badanie to nie jest świeży pomysł. Niestety, absolwenci często nie wykazują woli, aby uczestniczyć w takich ankietach. Nie mają obowiązku. A wypracowanie modelu monitorowania losów byłych studentów może się okazać bardzo pomocne także dla nich. Nie chodzi tylko o względy naukowe i poznawcze. Dobrze zaprojektowana platforma może pomóc właśnie absolwentom. Mogliby się kontaktować. Może łatwiej, wracając do znajomości z czasów studiów, byłoby im na przykład znaleźć pracę - mówi "Gazecie" dr hab. Maria Zielińska, dyrektor instytutu socjologii na Uniwersytecie Zielonogórskim.

Zaznacza, że nie może być to tylko jednorazowe badanie. - Aby wyciągnąć właściwe wnioski, trzeba monitorować losy byłych studentów na bieżąco. Na początek po trzech, a nawet pięciu latach po zakończeniu studiów. Najlepiej byłoby jednak, gdyby absolwenci mogli wpisywać informacje samemu na stronie internetowej uczelni - proponuje Zielińska.

Przyznaje, że projektowi kibicuje. Ale też obawia się, że może nie wypalić. - Taki monitoring losów absolwenta na zachodzie Europy jest prowadzony od lat. Ale tam jest inna kultura, absolwenci sami chcą utrzymywać kontakt z uczelnią. Często po latach starają się jej pomóc, np. fundują biblioteki. U nas takiego podejścia wciąż nie ma - podkreśla socjolog.

Maria Zielińska chwali się, że zarządzany przez nią instytut na UZ prowadzi badania nad absolwentami. Przymierza się do uruchomienia badań dotyczących losów studentów przed przyjściem na uczelnię. - Chcemy sprawdzać, jakie czynniki warunkowały wybór danego kierunku. Będziemy pytać studentów po pierwszym roku - zdradza "Gazecie".

Monitoring kariery absolwentów na zielonogórskiej uczelni nie jest prowadzony na wszystkich wydziałach. - Losy studentów badają tylko niektóre jednostki, np. wydział mechaniczny - usłyszeliśmy w biurze karier UZ. W biurze studenci muszą się pojawić, gdy na zakończenie studiów zbierają wpisy do obiegówki. Pracownicy opowiadają żakom o biurze, o ofertach pracy. Ale żadnej ankiety wypełniać nie każą. - Ten projekt resortu nauki jest w fazie wstępnych zapisów. Czekamy na konkrety, czekamy na nowelizację - powiedział nam wczoraj jeden z pracowników biura.

Inaczej jest na gorzowskiej PWSZ. Tam przed zakończeniem nauki student musi wypełnić specjalną ankietę. I jest to warunek uzyskania wpisu do obiegówki. W ankiecie są pytania o plany po studiach, czy pracowali w czasie nauki, itp. - Przez dwa lata zebraliśmy już takie informacje od ok. 5 tys. studentów kończących naszą uczelnię - opowiada Agnieszka Moskaluk z gorzowskiej PWSZ.

Zaznacza, że studenci nie wypełniają ankiet jedynie do szuflady. Uczelnia zrobiła z nich użytek. - Skorzystaliśmy z naszej bazy telefonicznej i mailowej, gdy dostaliśmy zgodę na prowadzenie studiów drugiego stopnia na filologii polskiej. Napisaliśmy do wszystkich naszych absolwentów studiów licencjackich na tym kierunku - chwali się Moskaluk.

W ankietach studenci często wpisywali, że chcą dalej studiować w Poznaniu lub Szczecinie. To nie jest zaskoczenie, bo na większości kierunków PWSZ może kształcić licencjatów. Absolwenci wpisywali też, że planują wyjazd do pracy za granicę.

Moskaluk przyznaje, że gorzowska uczelnia przygotowuje się do drugiego etapu badań. - Do tej pory pytaliśmy absolwentów w momencie zakończenia studiów. W nadchodzącym roku akademickim będziemy chcieli znów do nich dotrzeć i zapytać, co robią po latach. Planowana reforma jest nam niestraszna - podkreśla pracownik działu promocji i informacji w PWSZ.

Jakich wyników się spodziewa? - Gdziekolwiek by w Gorzowie się nie poszło, tam są absolwenci naszej uczelni. Nie jesteśmy wylęgarnią pracowników kasy w Tesco, jak mówią o nas złośliwi - przekonuje Agnieszka Moskaluk.

Podziel się

  • 70 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

  • Co robi absolwent PWSZ? "Nie jesteśmy wylęgarni... alfalfa 08.09.10, 11:31

    Nie bardzo rozumiem dlaczego wraz ze wzrostem ilości absolwentów i studentów przeróżnych kierunków i uczelni nie idzie wrost np. czytelnictwa książek czy czasopism? Kogo kształcą te nowe »

  • Co robi absolwent PWSZ? "Nie jesteśmy wylęgarni... ulanzalasem 08.09.10, 13:37

    Polska to obóz pracy, człowiek może robić to samo wszędzie ale otoczka i różnica jest taka - w UK człowiek pracujący "byle gdzie" zapłaci rachunki, w Polsce przy płacy 1000-1800zł jest to »

  • Mentalność typowego polskiego studenta troll_bagienny 08.09.10, 14:04

    Ciekawe, że na zgniłym Zachodzie młodzi ludzie nie czują obciachu zaczynając swoje życie zawodowe w jakimś fast-foodzie, na kasie w sklepie albo na przysłowiowej szmacie, liczy się bowiem »

Dołącz do nas na Facebooku