Będą pieniądze nie tylko na wielki żużel, ale też dla koszykarek i piłkarzy

Kamil Siałkowski
09.09.2010 , aktualizacja: 09.09.2010 18:36
A A A Drukuj
Prezydent Gorzowa przepychał się w czwartek z radnymi o pieniądze na organizację żużlowego Grand Prix. Dopiął swego i teraz przez pięć lat miasto do spółki z klubem żużlowym będzie wydawało 3-3,5 mln zł rocznie za organizację jednego turnieju w sezonie.
Półfinał Drużynowego Pucharu Świata w Gorzowie w lipcu 2010 r.
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Półfinał Drużynowego Pucharu Świata w Gorzowie w lipcu 2010 r.
Gorzowscy radni zebrali się w czwartek i debatowali na temat zmian w budżecie. Trzęsienie ziemi rozpętała... fontanna w centrum miasta. Wbrew planom nie uda się w tym roku wyremontować wodotrysku. Przetarg został unieważniony, stąd w kasie miasta pojawiły się wolne środki.

Prezydent Tadeusz Jędrzejczak zaproponował więc, aby 610 tys. zł z tej inwestycji przekazać na "realizację przedsięwzięć promujących miasto", czyli na zaliczkę na zakup praw do organizacji Grand Prix na żużlu w latach 2011-2015. Jednocześnie prezydent zaapelował, by radni zwiększyli mu pulę budżetowych pieniędzy, o podziale których może decydować samodzielnie - z 10 mln do 27,5 mln zł.

To rozwścieczyło radnych. - Po co prezydentowi nasza zgoda na 610 tys. zł, skoro ma samodzielnie decydować o milionach? - pytał Stefan Sejwa, radny PO.

Prezydent Jędrzejczak wyjaśniał: - Właśnie kończymy negocjacje w sprawie pozyskania praw do organizacji jednego w sezonie turnieju żużlowego Grand Prix. Żużlowcy pojadą u nas w kwietniu lub październiku przyszłego roku. Umowa ma być zawarta na pięć lat.

Według wyjaśnień Jędrzejczaka, za organizację trzeba płacić dwutorowo: 350 tys. funtów (ok. 1,7 mln zł) rocznie musi wyłożyć miasto, 90 tys. funtów rocznie (ok. 0,4 mln zł) ma dołożyć żużlowy klub Stal Gorzów. A na dodatek trzeba jeszcze doliczyć ok. 1 mln zł na koszty organizacyjne, które weźmie na siebie klub. W sumie wyjdzie 3-3,5 mln zł rocznie.

Jędrzejczak długo wyliczał korzyści, które spłyną na miasto wraz z przyjęciem uczestników cyklu Grand Prix. Zależało mu na przychylności radnych, potrzebował ich zgody, by wykazać się przed światowymi władzami Grand Prix gwarancjami finansowymi. Udało mu się. Radni zgodzili się na to, by prezydent sam decydował o wydatkowaniu 27,5 mln zł z budżetu miasta.

Ale przy tej okazji radni upomnieli się o los całego gorzowskiego sportu. - Co z innymi dyscyplinami? - rzucił rękawicę Arkadiusz Marcinkiewicz z PiS. - Problemy mają piłkarze. Jeśli nie pomożemy koszykarkom, będą musiały się wycofać z Euroligi.

Walka na słowa na sesji trwała długo. Przewodnicząca rady miasta Krystyna Sibińska, jeszcze przed decydującymi głosowaniami, zarządziła przerwę. W jej czasie szefowie klubów radnych i przewodniczących rady - w zamian za przegłosowanie dwóch uchwał w sprawie Grand Prix - przekonali prezydenta do wprowadzenia autopoprawki. Na jej mocy koszykarki dostaną 500 tys. zł, a piłkarze 200 tys. zł. Pieniądze pochodzą z zapisanej w tegorocznym budżecie kwoty na przygotowanie projektu kompleksu sportowego przy Mironickiej. Radni autopoprawkę przegłosowali.

kamil.sialkowski@gorzow.agora.pl

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Dołącz do nas na Facebooku