Szkolne dramaty: Nastolatka ukradła intymne zdjęcia koleżanki

Maja Sałwacka
28.09.2010 , aktualizacja: 28.09.2010 08:38
A A A Drukuj
Szesnastolatka wykradła z telefonu koleżanki jej półnagie zdjęcia i rozesłała do kolegów. Policjanci sprawdzają, kto z uczniów przesyłał te fotografie dalej. Za taki czyn grozi nawet do 5 lat więzienia.

Fot. Archiwum
Ania* jest drobną 16-latką, uczennicą pierwszej klasy jednej z lubuskich zawodówek. Ma koleżankę Kasię, z którą od kilku tygodni uczęszcza do jednej klasy. Jest połowa września. Na lekcji WF-u Ania daje do popilnowania koleżance swój telefon, bo Kaśka nie ćwiczy na zajęciach. Potem korzysta z chwili nieuwagi Anki i przeszukuje jej komórkę. Odnajduje w niej półnagie zdjęcia, które Anka zrobiła sobie kilka dni wcześniej przed lustrem. Kaśka przesyła zdjęcia nagich piersi Anki do innych uczniów.

Po kilku dniach zaczyna się dramat. Dziewczynka orientuje się, że jej zdjęcia oglądają koleżanki i koledzy. Śmieją się, wytykają palcami. Nie potrafi sobie wytłumaczyć, skąd mają jej intymne zdjęcia. Wkrótce okazuje się, że za wszystkim stoi Kaśka.

- Przyszedł do nas ojciec dziewczynki, opowiedział o tym głupim żarcie. Na początku próbowaliśmy sami wyjść z tej patowej sytuacji, nakazać skasowanie zdjęć. Ale okazało się, że zabrnęło to zbyt daleko. Zbyt wiele osób zobaczyło te zdjęcia - opowiada dyrektor szkoły. - Dobrze, że ojciec dziewczynki powiadomił policję. Ta nakazała operatorom telefonii zablokowanie dalszego rozsyłania zdjęcia. Teraz mamy pewność, że już ich nie ma - opowiada dyrektor szkoły - Bardzo martwimy się o dziewczynkę. Życie pokazuje, że taki wybryk może naprawdę źle się skończyć - dodaje.

Policjanci odebrali zgłoszenie tydzień po nieszczęsnej lekcji WF-u. Powiadomił ich tata poszkodowanej pierwszoklasistki. Rozpoczęto śledztwo.

- Po nowelizacji kodeksu karnego rozpowszechnianie zdjęć nagich osób bez ich zgody, to przestępstwo - opowiada rzecznik komendy powiatowej policji, która prowadzi sprawę. Chodzi o art. 191a kodeksu karnego. Za złamanie paragrafu grozi kara nawet do 5 lat więzienia. Policjanci ustalają nazwiska wszystkich uczniów, którzy rozsyłali zdjęcia do kolejnych osób - Każdy, kto otrzymał to zdjęcie i przesłał je dalej, naruszył prawo. Powinien za to odpowiedzieć - tłumaczy policjant. W sprawę może być zamieszanych nawet kilkudziesięciu uczniów.

- Na razie zarzuty usłyszało pięć osób, w tym dwoje nieletnich. Ale wszystko wskazuje, że będzie ich znacznie więcej. Niestety, po pierwszych zarzutach spadła znacznie frekwencja młodzieży na lekcjach w szkole, co utrudnia nam pracę - przyznaje rzecznik policji.

Dziewczyna, która wykradła z telefonu intymne zdjęcia, tłumaczyła, że chciała zrobić koleżance żart. Przyznała także, że nie lubiła jej.

W szkole huczy od plotek. Na szczęście nie wszyscy widzieli zdjęcia. Nie wszyscy domyślają się, o kogo chodzi, bo pierwszoklasistka nie jest znana starszym uczniom. Ci, którzy otrzymali zdjęcia, w obawie przed policją skasowali je. - Na szczęście nikt ich nie umieścił w internecie - przyznają policjanci.

Szkoła skontaktowała Anię z psychologiem. - Z resztą uczniów rozmawialiśmy na lekcjach. Uczuliliśmy, że takie żarty mogą wyrządzić komuś wielką krzywdę. Do rozmów włączył się pedagog, wychowawcy - opowiada dyrektor szkoły. Zapewnia, że po zakończonym śledztwie kary dyscyplinarne spotkają uczniów, którzy najbardziej zawinili. Nie wyklucza wydalenia takich osób ze szkoły. - Wiem, że nielojalna koleżanka przeprosiła już dziewczynkę, a ta jej wybaczyła - opowiada dyrektor.

* Ze względu na dobro dziewczynki nie podajemy ani szkoły, w której się uczyła, ani miejscowości. Zmieniamy także imiona bohaterów

Podziel się

  • 42 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Dołącz do nas na Facebooku