Uczniowie też idą na wybory
28.09.2010
, aktualizacja: 28.09.2010 08:41
W szkołach trwa kampania wyborcza. Kandydaci do samorządów szkolnych przygotowują plakaty, ulotki i programy wyborcze, w których obiecują nie tylko dyskoteki, ale także pomoc słabszym uczniom.
ZOBACZ TAKŻE
- Młodzi głosują. W ponad 1400 szkołach odbędą się dziś wybory (30-09-11, 07:47)
- Kucharz w hotelu? Po gastronomiku żaden problem [ZDJĘCIA] (21-07-10, 11:46)
- Młodzi już zagłosowali. W 1400 szkołach (02-10-11, 14:59)
- Dwa tysiące uczniów mniej, ale szkoły w niżu będą trwać (01-10-10, 10:24)
- Jubileusz gorzowskiej "dwójki": Kopę lat, kolego z ogólniaka (27-09-10, 11:13)
- Trwają remonty w szkołach "Wakacje są za krótkie" (25-08-10, 11:42)
- Piórnik na kredyt, ale koniecznie z idolką (24-08-10, 10:32)
- Poszła Ola do przedszkola z woli rodziców (16-08-10, 11:10)
- Sprawdź, jak zdali maturę w twoim liceum (15-07-10, 13:08)
SERWISY
Zdarzają się też przedwyborcze "afery". W gorzowskim Gimnazjum nr 21 jeden z kandydatów ogłosił paradę przedwyborczą, na której swoje programy mieli promować wszyscy kandydaci do samorządu szkolnego. Powiadomił o tym lokalne media. Dyrekcja szkoły dowiedziała się jednak o akcji dopiero od dziennikarzy. Parady zakazano, a chłopak dostał reprymendę. - Ten uczeń nie jest przewodniczącym, a jednym z kandydatów. Chciał zorganizować akcję bez wiedzy nauczycieli, zabroniliśmy mu tego, gdy tylko dowiedziałam się o sprawie od dziennikarzy - mówi dyrektor Ewa Józefowicz.
Według Michała Tragarza z Centrum Edukacji Obywatelskiej takie sytuacje zniechęcą uczniów do aktywności społecznej. - To przykład problemów, jakie spotykają młodzież, która działa niezależnie. Niezależne akcje szkoła uznaje za przekroczenie podległości ucznia wobec nauczycieli. Oczywiście, wypadało powiadomić dyrekcję, ale z drugiej strony uczniowi nie chodziło przecież o działanie, które propagowałoby coś kontrowersyjnego - mówi Tragarz.
To właśnie Centrum Edukacji Obywatelskiej organizuje ogólnopolską akcję "Samorządy mają głos". Akcja ma zainteresować uczniów udziałem w wyborach do władz uczniowskich samorządów i zwiększyć liczbę szkół, w których odbędą się powszechne, bezpośrednie, tajne i równe wybory. W wielu szkołach bowiem wybory nie są traktowane poważnie - zarówno przez uczniów, jak i nauczycieli. Badanie "Diagnoza szkolna 2009" prof. Anny Gizy-Poleszczuk i prof. Janusza Czapińskiego pokazuje, że większość uczniów źle ocenia aktywność samorządów klasowych i szkolnych, a duża grupa (do 17 proc.) uczniów w ogóle nie wie o istnieniu tej instytucji w ich szkole. Zdaniem socjologów niska aktywność uczniów przekłada się na późniejsze małe zaangażowanie w życie publiczne.
- Wybory powinny być świętem demokracji w szkole, wydarzeniem, którym żyje cała szkolna społeczność. W tym roku chcemy, żeby polskie szkoły zorganizowały wybory tego samego dnia, 30 września, na podstawie ogólnych zasad zawartych w uchwale XVI Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży. Dla uczestników przygotujemy specjalny pakiet materiałów pomocniczych, poprzez specjalną platformę internetową będą też oni mogli podzielić się relacjami z przygotowań i wynikami ze wszystkimi szkołami - tłumaczy Tragarz, który koordynuje program w CEO.
W Gimnazjum nr 13 w Gorzowie wybory odbyły się już w ubiegłym tygodniu. - Podchodzą do tego bardzo poważnie, bo zdają sobie sprawę z tego, jak ogromne prawa daje im samorząd. Opiniują wewnątrzszkolny system oceniania, wybrali swojego rzecznika praw ucznia, mają regularny kontakt z dyrektorem, mogą informować go o sprawach, które nurtują uczniów - opowiada Wiesława Kaczmarek, nauczycielka historii i WOS-u, która od kilkunastu lat jest opiekunką samorządu szkolnego w "trzynastce". - Muszą coś zorganizować wspólnie, to uczy systematyczności i odpowiedzialności - twierdzi.
Beata Bronowicka, opiekunka samorządu w ZS nr 20: - Młodzież dziś jest mało aktywna, a samorząd działa tak, że jedni drugich zachęcają do działania. Poza tym często uczniowie słabsi w nauce, którym trudno wykazać się w grupie, świetnie spełniają się w samorządzie. To daje im motywację.
Monika Dalaszyńska jest przewodniczącą samorządu w I LO w Zielonej Górze. Tam nowe wybory będą na przełomie października i listopada. - Samorząd jest po to, by uczniowie zrozumieli, że mają wpływ na to, co dzieje się w szkole. Gdy ktoś ma jakiś konflikt z nauczycielem, zwykle nic nie robi, myśli, że tak już musi być. A samorząd może pomóc to rozwiązać. Niestety, większość osób dba tylko o swój interes, nie angażuje się społecznie. Ale dzięki samorządom szkolnym można to zmienić, pokazując, że wspólnie coś się zdziała - mówi.
Sandra Stadnik, pierwszoklasistka z Gimnazjum nr 9 w Gorzowie, kandyduje do rady samorządu. Jej klasa przygotowała jej już hasła wyborcze, np. "Sandra, nasza koleżanka, będzie działać w samorządzie do białego ranka". Przez całą podstawówkę (SP nr 1 w Gorzowie) działała w samorządzie, a w szóstej klasie wygrała wybory na przewodniczącą. W swoim programie stawia przede wszystkim na zabawę: więcej dyskotek, imprez sportowych, kiermasze, karaoke, wybory miss i mistera, ale także na pomoc słabszym uczniom i zajęcia dodatkowe. - Zadaniem przewodniczącego jest urozmaicanie życia w szkole, umilanie czasu uczniom tak, by nikt nie mógł powiedzieć: "Ojej, ale tu ponuro". Poza tym trzeba być takim kameleonem, umieć się dogadać z każdym: z rodzicami, nauczycielami, uczniami - opowiada Sandra.
W akcji "Samorząd ma głos" Lubuskie jest na szarym końcu. Dotąd zgłosiło się tylko siedem szkół. Więcej informacji można znaleźć na www.samorzaduczniowski.pl i www.ceo.org.pl/portal/mlodzi. Akcja ma też swoją stronę na Facebooku.
Według Michała Tragarza z Centrum Edukacji Obywatelskiej takie sytuacje zniechęcą uczniów do aktywności społecznej. - To przykład problemów, jakie spotykają młodzież, która działa niezależnie. Niezależne akcje szkoła uznaje za przekroczenie podległości ucznia wobec nauczycieli. Oczywiście, wypadało powiadomić dyrekcję, ale z drugiej strony uczniowi nie chodziło przecież o działanie, które propagowałoby coś kontrowersyjnego - mówi Tragarz.
To właśnie Centrum Edukacji Obywatelskiej organizuje ogólnopolską akcję "Samorządy mają głos". Akcja ma zainteresować uczniów udziałem w wyborach do władz uczniowskich samorządów i zwiększyć liczbę szkół, w których odbędą się powszechne, bezpośrednie, tajne i równe wybory. W wielu szkołach bowiem wybory nie są traktowane poważnie - zarówno przez uczniów, jak i nauczycieli. Badanie "Diagnoza szkolna 2009" prof. Anny Gizy-Poleszczuk i prof. Janusza Czapińskiego pokazuje, że większość uczniów źle ocenia aktywność samorządów klasowych i szkolnych, a duża grupa (do 17 proc.) uczniów w ogóle nie wie o istnieniu tej instytucji w ich szkole. Zdaniem socjologów niska aktywność uczniów przekłada się na późniejsze małe zaangażowanie w życie publiczne.
- Wybory powinny być świętem demokracji w szkole, wydarzeniem, którym żyje cała szkolna społeczność. W tym roku chcemy, żeby polskie szkoły zorganizowały wybory tego samego dnia, 30 września, na podstawie ogólnych zasad zawartych w uchwale XVI Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży. Dla uczestników przygotujemy specjalny pakiet materiałów pomocniczych, poprzez specjalną platformę internetową będą też oni mogli podzielić się relacjami z przygotowań i wynikami ze wszystkimi szkołami - tłumaczy Tragarz, który koordynuje program w CEO.
W Gimnazjum nr 13 w Gorzowie wybory odbyły się już w ubiegłym tygodniu. - Podchodzą do tego bardzo poważnie, bo zdają sobie sprawę z tego, jak ogromne prawa daje im samorząd. Opiniują wewnątrzszkolny system oceniania, wybrali swojego rzecznika praw ucznia, mają regularny kontakt z dyrektorem, mogą informować go o sprawach, które nurtują uczniów - opowiada Wiesława Kaczmarek, nauczycielka historii i WOS-u, która od kilkunastu lat jest opiekunką samorządu szkolnego w "trzynastce". - Muszą coś zorganizować wspólnie, to uczy systematyczności i odpowiedzialności - twierdzi.
Beata Bronowicka, opiekunka samorządu w ZS nr 20: - Młodzież dziś jest mało aktywna, a samorząd działa tak, że jedni drugich zachęcają do działania. Poza tym często uczniowie słabsi w nauce, którym trudno wykazać się w grupie, świetnie spełniają się w samorządzie. To daje im motywację.
Monika Dalaszyńska jest przewodniczącą samorządu w I LO w Zielonej Górze. Tam nowe wybory będą na przełomie października i listopada. - Samorząd jest po to, by uczniowie zrozumieli, że mają wpływ na to, co dzieje się w szkole. Gdy ktoś ma jakiś konflikt z nauczycielem, zwykle nic nie robi, myśli, że tak już musi być. A samorząd może pomóc to rozwiązać. Niestety, większość osób dba tylko o swój interes, nie angażuje się społecznie. Ale dzięki samorządom szkolnym można to zmienić, pokazując, że wspólnie coś się zdziała - mówi.
Sandra Stadnik, pierwszoklasistka z Gimnazjum nr 9 w Gorzowie, kandyduje do rady samorządu. Jej klasa przygotowała jej już hasła wyborcze, np. "Sandra, nasza koleżanka, będzie działać w samorządzie do białego ranka". Przez całą podstawówkę (SP nr 1 w Gorzowie) działała w samorządzie, a w szóstej klasie wygrała wybory na przewodniczącą. W swoim programie stawia przede wszystkim na zabawę: więcej dyskotek, imprez sportowych, kiermasze, karaoke, wybory miss i mistera, ale także na pomoc słabszym uczniom i zajęcia dodatkowe. - Zadaniem przewodniczącego jest urozmaicanie życia w szkole, umilanie czasu uczniom tak, by nikt nie mógł powiedzieć: "Ojej, ale tu ponuro". Poza tym trzeba być takim kameleonem, umieć się dogadać z każdym: z rodzicami, nauczycielami, uczniami - opowiada Sandra.
W akcji "Samorząd ma głos" Lubuskie jest na szarym końcu. Dotąd zgłosiło się tylko siedem szkół. Więcej informacji można znaleźć na www.samorzaduczniowski.pl i www.ceo.org.pl/portal/mlodzi. Akcja ma też swoją stronę na Facebooku.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




