Budżet Gorzowa: już ponad 100 mln zł deficytu

Dariusz Barański
01.10.2010 , aktualizacja: 04.10.2010 09:03
A A A Drukuj
Gorzowscy radni liczyli deficyt w kasie miasta. To 105 mln zł. Do tego mniejsze dochody niż planowano, zagrożone wydatki bieżące.
Sesja gorzowskiej Rady Miasta. Od lewej: Grażyna Wojciechowska (radna niezależna), Paweł Leszczyński (Lewica) i Krystyna Sibińska (PO)
Fot. Daniel Adamski / AG
Sesja gorzowskiej Rady Miasta. Od lewej: Grażyna Wojciechowska (radna niezależna), Paweł Leszczyński (Lewica) i Krystyna Sibińska (PO)
Skarbnik miasta Małgorzata Zienkiewicz
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Skarbnik miasta Małgorzata Zienkiewicz
Zanim radni zrobili sobie przerwę w obradach, aby pojechać do Biblioteki Herberta na podpisanie umowy w sprawie żużlowego Grand Prix, wysłuchali sprawozdania z wykonania budżetu Gorzowa w pierwszym półroczu.

Narzekali: budżet jest wykonywany słabo, zwłaszcza jeśli chodzi o wydatki. - To niedopuszczalne, że budżet uchwalany jest w grudniu, a realizacja zaplanowanych inwestycji rozpoczyna się dopiero w III lub IV kwartale - mówił Stefan Sejwa z Platformy Obywatelskiej.

Opóźnienia wiążą się z tym, że dopiero trwają inwestycje m.in. drogowe. Radny Augustyn Wiernicki z PiS wskazywał, że kuleją też dochody miasta. Jego zdaniem to duże zaległości w ściąganiu podatku transportowego, od nieruchomości czy opłat targowych, świadczą o rzeczywistym stanie miejskiej gospodarki. - Ludzie nie płacą, bo ich na to nie stać - stwierdził radny Wiernicki.

Radny Mirosław Rawa z PiS przypomniał, że w tej kadencji prezydent nie dostał absolutorium za dwa kolejne budżety. Na początku kadencji w kasie miasta było 40 mln nadwyżki, po roku było już tylko 4 mln, kolejny budżet wskazywał już 50 mln deficytu, a obecny ponad 100 mln zł na minusie.

Miejska skarbnik Małgorzata Zienkiewicz nie kryła zdenerwowania i przypomniała radnym, że to przecież oni sami uchwalając budżet, obcięli wydatki na budowę filharmonii. Ponieważ miasto miało już zobowiązania wobec wykonawcy i musiało mieć zagwarantowane pieniądze dla tej inwestycji, aby uzyskać dotacje z unijnego programu LRPO, konieczna była większa pożyczka. Na dodatek do budżetu wpisano wtedy dochody, których zdaniem magistratu nie dało się zrealizować. - Wpisuje się do budżetu pieniądze, o których wiadomo z góry, że ich nie będzie, a ja przecież później nie mam możliwości blokowania wydatków. I budżet się rozjeżdża - mówi Zienkiewicz.

Największym zagrożeniem dla Gorzowa są mniejsze dochody z PIT, czyli udział miasta w podatku od osób fizycznych. Niewielkie są również jak dotąd wpływy ze sprzedaży nieruchomości. To może się poprawić 28 października, bo wtedy odbędą się znaczące przetargi.

Niezrealizowane dochody odbiją się na przygotowywanym budżecie w 2011 r. Według radnych może dojść do tego, że prezydent miasta obetnie wydatki np. za prąd i sprzątanie. Ureguluje należności dopiero w styczniu z nowego budżetu. I to niezależnie od tego, że miasto będzie jeszcze korzystało z kredytu. - Kredyt będzie zaciągany sukcesywnie, tak aby umożliwić realizację zadań. Jeśli jednak dochodów nie wykonamy na 20 mln zł, to wydatków też nie wykonamy. A już wydzwaniają instytucje po zagwarantowane dotacje. W tym miesiącu trzeba 1 mln zł dla samych stowarzyszeń sportowych, ok. 200 tys. zł dla społecznych - martwi się skarbniczka.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Dołącz do nas na Facebooku