Ścisk u maluchów. Za mało opiekunek w żłobkach
09.10.2010
, aktualizacja: 09.10.2010 08:17
Gorzowskie żłobki są wypełnione do granic możliwości. W tym roku przyjęły o 112 dzieci więcej, niż miały miejsc. Ale opiekunek nie przybywa. Te narzekają, że mają za mało czasu dla dzieci i proszą miasto o pieniądze na dodatkowe etaty.
ZOBACZ TAKŻE
- Dyskusja o lubuskiej strategii. Gorzów nie chce kartkówki! (15-03-11, 09:52)
- Co chore dziecko robi w przedszkolu? (07-03-11, 10:14)
- Dziecko ma cukrzycę. Do przedszkola nie przyjmą (05-02-11, 11:00)
- Kiedy w Gorzowie wybudują żłobek? (25-01-11, 10:52)
- Trzymałbyś dziecko na łańcuchu? (20-09-10, 09:50)
- Rodzice apelują: obrońcie nasze dzieci przed dopalaczami! (28-08-10, 12:04)
- Poszła Ola do przedszkola z woli rodziców (16-08-10, 11:10)
- Będą nowe miejsca do zabawy dla dzieci. Jeszcze przed wakacjami! (29-03-10, 17:35)
- Dać dziecku klapsa? Pedagodzy: Tak sprawy nie załatwisz (16-03-10, 17:38)
Tyle dodatkowych łóżeczek, ile się dało wcisnąć na sale, dostawiono. Więcej się nie zmieściło. W Żłobku nr 1 przy ul. Wróblewskiego w Gorzowie jest 60 miejsc, a dzieci... 93.
- Ciężko nam. Najtrudniej jest w porach karmienia. Niektóre dzieci jeszcze w ogóle nie chodzą, inne już raczkują, każdego maluszka trzeba nakarmić indywidualnie, wziąć na ręce, każde musi być też regularnie przewijane, przebierane. Dużo czasu zajmuje nam pielęgnacja, za mało go mamy na zabawę. A jak jest 28 dzieci w grupie i cztery osoby do opieki! Albo trzy, bo któraś z nas zachoruje. No nic, musimy sobie jakoś radzić. Potrzebne nam są bezwzględnie dodatkowe ręce do pracy - opowiada Wioletta Jerzyńska, opiekunka w najmłodszej grupie w Żłobku nr 1.
- Dostawiliśmy leżaczki, po siedem na grupę, był kłopot. A i tak 60 rodziców oczekuje na miejsce na liście rezerwowej - mówi kierowniczka żłobka Małgorzata Sobolewska-Szadkowska. Problem jest w każdej z trzech gorzowskich placówek. W sumie miejsc jest w nich 195, a przyjętych o 112 dzieci więcej. Za to liczba opiekunek wcale się nie zwiększyła.
Podobnie jest w Żłobku nr 3 przy ul. Słonecznej. Tam jest 60 miejsc, a dzieci zapisano 99. Podań było 150. - Nie jesteśmy maszynami. Potrzebujemy więcej rąk do pracy, tak by było lepiej dla dzieci. Bo czasem brakuje nam czasu, żeby podejść do dziecka indywidualnie, z czułością, ciepłem. Musimy przewijać szybko jak na taśmie, karmić mechanicznie, w pośpiechu. A malutkie dziecko potrzebuje czułości, w końcu ono czuje, że to obce ręce nim się opiekują - mówi jedna z opiekunek w żłobku.
Tam też więcej dzieci już nie dało rady przyjąć. Mimo to nie ma dnia bez telefonu z pytaniem, czy nie zwolniło się jakieś miejsce.
Pracownice żłobków twierdzą, że przy takiej ilości dzieci potrzebują dodatkowych opiekunek. W każdym oddziale są teraz dwie opiekunki i dwie salowe do pomocy, i średnio 30 malutkich dzieci. Kierowniczki żłobków wysłały do prezydenta miasta wnioski o więcej etatów. Proszą o jeden dodatkowy etat na każdy oddział.
Wniosek o dodatkowe zatrudnienie został przedstawiony na ostatnim posiedzeniu kolegium prezydenta pod koniec września. - Sytuacja jest trudna. Dyskusja była ostra, ale żadna decyzja nie została podjęta - informuje Jolanta Cieśla, rzeczniczka gorzowskiego magistratu.
Wiceprezydent Zofia Bednarz zapewnia, że stanie się to w najbliższym tygodniu. - Sprawa czeka na finał. Są bardzo duże szanse, że przyznamy nowe etaty w żłobkach, ale musimy jeszcze prześledzić rachunek ekonomiczny.
Nic nie wskazuje na to, że w ciągu najbliższych dwóch lat w żłobkach będzie luźniej. Miasto czeka bowiem na 2012 rok, kiedy wszystkie sześciolatki pójdą obowiązkowo do szkół. Do przedszkoli wtedy będą mogły iść 2,5-letnie dzieci, w żłobkach więc będzie więcej miejsc. Wprawdzie o nowym żłobku mówiono rok temu, gdy trwała budowa przedszkola na os. Górczyn. Przedszkole otwarto w czerwcu ub. roku. Zapowiadano, że w tym samym budynku będzie też żłobek z 60 miejscami. Podczas głosowania nad tegorocznym budżetem radni jednak pomysłu nie poparli.
agnieszka.drzewiecka@gorzow.agora.pl
- Ciężko nam. Najtrudniej jest w porach karmienia. Niektóre dzieci jeszcze w ogóle nie chodzą, inne już raczkują, każdego maluszka trzeba nakarmić indywidualnie, wziąć na ręce, każde musi być też regularnie przewijane, przebierane. Dużo czasu zajmuje nam pielęgnacja, za mało go mamy na zabawę. A jak jest 28 dzieci w grupie i cztery osoby do opieki! Albo trzy, bo któraś z nas zachoruje. No nic, musimy sobie jakoś radzić. Potrzebne nam są bezwzględnie dodatkowe ręce do pracy - opowiada Wioletta Jerzyńska, opiekunka w najmłodszej grupie w Żłobku nr 1.
- Dostawiliśmy leżaczki, po siedem na grupę, był kłopot. A i tak 60 rodziców oczekuje na miejsce na liście rezerwowej - mówi kierowniczka żłobka Małgorzata Sobolewska-Szadkowska. Problem jest w każdej z trzech gorzowskich placówek. W sumie miejsc jest w nich 195, a przyjętych o 112 dzieci więcej. Za to liczba opiekunek wcale się nie zwiększyła.
Podobnie jest w Żłobku nr 3 przy ul. Słonecznej. Tam jest 60 miejsc, a dzieci zapisano 99. Podań było 150. - Nie jesteśmy maszynami. Potrzebujemy więcej rąk do pracy, tak by było lepiej dla dzieci. Bo czasem brakuje nam czasu, żeby podejść do dziecka indywidualnie, z czułością, ciepłem. Musimy przewijać szybko jak na taśmie, karmić mechanicznie, w pośpiechu. A malutkie dziecko potrzebuje czułości, w końcu ono czuje, że to obce ręce nim się opiekują - mówi jedna z opiekunek w żłobku.
Tam też więcej dzieci już nie dało rady przyjąć. Mimo to nie ma dnia bez telefonu z pytaniem, czy nie zwolniło się jakieś miejsce.
Pracownice żłobków twierdzą, że przy takiej ilości dzieci potrzebują dodatkowych opiekunek. W każdym oddziale są teraz dwie opiekunki i dwie salowe do pomocy, i średnio 30 malutkich dzieci. Kierowniczki żłobków wysłały do prezydenta miasta wnioski o więcej etatów. Proszą o jeden dodatkowy etat na każdy oddział.
Wniosek o dodatkowe zatrudnienie został przedstawiony na ostatnim posiedzeniu kolegium prezydenta pod koniec września. - Sytuacja jest trudna. Dyskusja była ostra, ale żadna decyzja nie została podjęta - informuje Jolanta Cieśla, rzeczniczka gorzowskiego magistratu.
Wiceprezydent Zofia Bednarz zapewnia, że stanie się to w najbliższym tygodniu. - Sprawa czeka na finał. Są bardzo duże szanse, że przyznamy nowe etaty w żłobkach, ale musimy jeszcze prześledzić rachunek ekonomiczny.
Nic nie wskazuje na to, że w ciągu najbliższych dwóch lat w żłobkach będzie luźniej. Miasto czeka bowiem na 2012 rok, kiedy wszystkie sześciolatki pójdą obowiązkowo do szkół. Do przedszkoli wtedy będą mogły iść 2,5-letnie dzieci, w żłobkach więc będzie więcej miejsc. Wprawdzie o nowym żłobku mówiono rok temu, gdy trwała budowa przedszkola na os. Górczyn. Przedszkole otwarto w czerwcu ub. roku. Zapowiadano, że w tym samym budynku będzie też żłobek z 60 miejscami. Podczas głosowania nad tegorocznym budżetem radni jednak pomysłu nie poparli.
agnieszka.drzewiecka@gorzow.agora.pl
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




