Ogórek nie zdał egzaminu trwałości
18.10.2010
, aktualizacja: 18.10.2010 11:00
Marchewka, gruszka, jabłko, a nawet rzodkiew zdały egzamin. Gorzej poszło z ogórkami - okazały się problematycznym warzywem. Źle znosiły transport w foliowych workach, zwyczajnie kisiły się w nich. Zostały więc wykreślone z rozporządzenia dotyczącego programu "Owoce w szkole".
Kolejna, trzecia edycja tego rządowego programu rusza już w następnym tygodniu. - Dzieci już wypatrują. Nie mogą się doczekać - mówi Beata Misiuna, nauczycielka w SP 5 w Gorzowie, odpowiedzialna właśnie za program "Owoce w szkole". - Najczęściej dostawaliśmy polskie jabłka, marchewki. A ogórki wypadły. Kisiły się w workach foliowych i były pretensje od rodziców - dodaje.
Agencja Rynku Rolnego w Gorzowie, która w naszym województwie koordynuje program, potwierdza: - Mieliśmy sygnały ze szkół, że ogórek był warzywem kłopotliwym w transporcie i przekazywaniu, bo jest warzywem mokrym. A że jego właściwości odżywcze nie są aż tak wysokie, wykreślono go z listy. Do żadnych innych warzyw zastrzeżeń nie było - mówi Mariusz Czekierda, kierownik sekcji interwencji w gorzowskiej ARR.
Do części gorzowskich szkół zdrowe porcje dostarcza firma Fenix Radosława Dymeckiego. Dymecki też twierdzi, że z ogórkiem były rok temu problemy. - Za miękki był ogórek. Wiadomo, więcej w nim wody niż samego ogórka. Szybko się psuł. Myślę, że wycofanie ogórka z listy będzie korzyścią dla wszystkich - mówi Radosław Dymecki.
Nie tylko na ogórki narzekano. Do SP 17 w Gorzowie trafiała w ubiegłym roku niezwykle nieapetyczna, twarda marchew pokrojona w nieporęczne kawałki oraz zielone, niesmaczne jabłka. Tak zła jakość owoców i warzyw doprowadziła do tego, że szkoła zrezygnowała z udziału w programie. - Marchewki były takie, że sama bym nie chciała ich zjeść, a co dopiero małe dzieci - mówi Krystyna Kołodziej, wicedyrektor szkoły. - Pytaliśmy rodziców, też nie byli zainteresowani kontynuowaniem akcji - dodaje. Teraz szkoła na własną rękę kupuje dzieciom jabłka.
Przypomnijmy: program "Owoce w szkole" adresowany jest do uczniów klas 1-3 w szkołach podstawowych. Chodzi o to, by dzieci zamiast chipsów, słodyczy, gazowanych napojów i innych niezdrowych przekąsek, dostępnych w szkolnych sklepikach, jadły na przerwach zdrowe, świeże warzywa i owoce i piły soki. I to za darmo, bo przekąski sponsorują Unia Europejska i rząd. Porcje mają trafiać do szkół trzy razy w tygodniu.
W tym roku do programu zgłosiło się więcej szkół z województwa lubuskiego niż w ubiegłym. Ale to wciąż nie wszystkie szkoły. Z ponad 340 lubuskich podstawówek, wnioski do Agencji Rynku Rolnego w Gorzowie (bo to właśnie ARR koordynuje programem) złożyło 239 szkół. 30 z nich nie udało się jednak podpisać umów z dostawcami warzyw, i w tym semestrze nie będą otrzymywać owoców i warzyw. - Przyczyny są różne. Czasem to szkoła nie dotrzymuje terminu podpisania umowy z dostawcą, czasem dostawca odmawia, bo nie opłaca mu się dojazd - mówi Elżbieta Husak z Agencji Rynku Rolnego. W ubiegłym roku zainteresowanie szkół było dużo mniejsze - w drugim semestrze darmowe porcje witamin trafiały tylko do 144 szkół w całym województwie.
W samym Gorzowie z programu korzystają prawie wszystkie szkoły - z 22 podstawówek owoce będą trafiać do 16. Dyrektorzy są zadowoleni z programu. - Warzywa są świeżutkie, ładnie zapakowane. Dzieci chętnie je jedzą, i od razu jest też okazja do rozmowy na lekcji o zdrowym odżywianiu - mówi Jacek Kiecana, dyrektor Zespołu Szkół Sportowych w Gorzowie.
- Dzieci wręcz się domagają warzyw i owoców. Jak w szkole nie zjadają, to zabierają do domu. Szkoda tylko, że starsi uczniowie ich nie dostają, na pewno też chętnie by jadły - mówi Beata Misiuna.
Szkoły, którym nie udało się w tym semestrze dostać do programu "Owoce w szkole", mają na to szansę w drugim semestrze. Podania do Agencji Rynku Rolnego składać należy do 12 listopada.
Agencja Rynku Rolnego w Gorzowie, która w naszym województwie koordynuje program, potwierdza: - Mieliśmy sygnały ze szkół, że ogórek był warzywem kłopotliwym w transporcie i przekazywaniu, bo jest warzywem mokrym. A że jego właściwości odżywcze nie są aż tak wysokie, wykreślono go z listy. Do żadnych innych warzyw zastrzeżeń nie było - mówi Mariusz Czekierda, kierownik sekcji interwencji w gorzowskiej ARR.
Do części gorzowskich szkół zdrowe porcje dostarcza firma Fenix Radosława Dymeckiego. Dymecki też twierdzi, że z ogórkiem były rok temu problemy. - Za miękki był ogórek. Wiadomo, więcej w nim wody niż samego ogórka. Szybko się psuł. Myślę, że wycofanie ogórka z listy będzie korzyścią dla wszystkich - mówi Radosław Dymecki.
Nie tylko na ogórki narzekano. Do SP 17 w Gorzowie trafiała w ubiegłym roku niezwykle nieapetyczna, twarda marchew pokrojona w nieporęczne kawałki oraz zielone, niesmaczne jabłka. Tak zła jakość owoców i warzyw doprowadziła do tego, że szkoła zrezygnowała z udziału w programie. - Marchewki były takie, że sama bym nie chciała ich zjeść, a co dopiero małe dzieci - mówi Krystyna Kołodziej, wicedyrektor szkoły. - Pytaliśmy rodziców, też nie byli zainteresowani kontynuowaniem akcji - dodaje. Teraz szkoła na własną rękę kupuje dzieciom jabłka.
Przypomnijmy: program "Owoce w szkole" adresowany jest do uczniów klas 1-3 w szkołach podstawowych. Chodzi o to, by dzieci zamiast chipsów, słodyczy, gazowanych napojów i innych niezdrowych przekąsek, dostępnych w szkolnych sklepikach, jadły na przerwach zdrowe, świeże warzywa i owoce i piły soki. I to za darmo, bo przekąski sponsorują Unia Europejska i rząd. Porcje mają trafiać do szkół trzy razy w tygodniu.
W tym roku do programu zgłosiło się więcej szkół z województwa lubuskiego niż w ubiegłym. Ale to wciąż nie wszystkie szkoły. Z ponad 340 lubuskich podstawówek, wnioski do Agencji Rynku Rolnego w Gorzowie (bo to właśnie ARR koordynuje programem) złożyło 239 szkół. 30 z nich nie udało się jednak podpisać umów z dostawcami warzyw, i w tym semestrze nie będą otrzymywać owoców i warzyw. - Przyczyny są różne. Czasem to szkoła nie dotrzymuje terminu podpisania umowy z dostawcą, czasem dostawca odmawia, bo nie opłaca mu się dojazd - mówi Elżbieta Husak z Agencji Rynku Rolnego. W ubiegłym roku zainteresowanie szkół było dużo mniejsze - w drugim semestrze darmowe porcje witamin trafiały tylko do 144 szkół w całym województwie.
W samym Gorzowie z programu korzystają prawie wszystkie szkoły - z 22 podstawówek owoce będą trafiać do 16. Dyrektorzy są zadowoleni z programu. - Warzywa są świeżutkie, ładnie zapakowane. Dzieci chętnie je jedzą, i od razu jest też okazja do rozmowy na lekcji o zdrowym odżywianiu - mówi Jacek Kiecana, dyrektor Zespołu Szkół Sportowych w Gorzowie.
- Dzieci wręcz się domagają warzyw i owoców. Jak w szkole nie zjadają, to zabierają do domu. Szkoda tylko, że starsi uczniowie ich nie dostają, na pewno też chętnie by jadły - mówi Beata Misiuna.
Szkoły, którym nie udało się w tym semestrze dostać do programu "Owoce w szkole", mają na to szansę w drugim semestrze. Podania do Agencji Rynku Rolnego składać należy do 12 listopada.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



