Duży problem z biegłymi w procesie prezydenta [ZDJĘCIA]

Kamil Siałkowski
02.11.2010 , aktualizacja: 02.11.2010 09:32
A A A Drukuj
Piątkowa rozprawa w procesie w aferze PBI. Marian Czech(z lewej), biegły ze Szczecina, przez kilka minut szukał na mapie toru 102 Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Piątkowa rozprawa w procesie w aferze PBI. Marian Czech(z lewej), biegły ze Szczecina, przez kilka minut szukał na mapie toru 102
Proces w aferze budowlanej nie ma szczęścia do biegłych. Podczas rozpraw przed gorzowskim sądem oskarżeni z łatwością podważają ich opinie. Biegli mylą się nazbyt często.
Piątkowa rozprawa w procesie w aferze PBI. Marian Czech(z lewej), biegły ze Szczecina, przez kilka minut szukał na mapie toru 102
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Piątkowa rozprawa w procesie w aferze PBI. Marian Czech(z lewej), biegły ze Szczecina, przez kilka minut szukał na mapie toru 102
Rozprawa w procesie w aferze PBI. Biegły ze Szczecina Marian Czech (z prawej) i sędzia Dariusz Hendler
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Rozprawa w procesie w aferze PBI. Biegły ze Szczecina Marian Czech (z prawej) i sędzia Dariusz Hendler
Proces w głośnej aferze budowlanej trwa już ponad dwa lata. I nie zapowiada się, abyśmy szybko doczekali się ogłoszenia wyroku. Z każdą sprawą coraz bardziej widoczny jest problem z biegłymi, którym szczecińska prokuratura zleciła przygotowanie opinii.

- Niewykluczone, że sąd będzie musiał powołać swoich biegłych, którzy lepiej znają Gorzów i nie będą robić błahych błędów, jak np. nieznajomość ulic - ocenił adwokat jednego z oskarżonych w tym procesie.

Gorzowski sąd przesłuchał już biegłą Teresę Paczkowską. Właśnie przygotowana przez nią opinia była najbardziej obszerna, dotyczyła najważniejszych inwestycji, które znalazły się w akcie oskarżenia. Paczkowska przyjeżdżała ze Szczecina ponad 20 razy. Oskarżeni mieli wiele zastrzeżeń do jej opinii, zarzucali jej nierzetelność, a nawet napisanie ekspertyzy na zamówienie prokuratury. Biegła Paczkowska przed sądem potrafiła jednak udowodnić swoją kompetencję i toczyła z oskarżonymi żarliwą dyskusję.

Dwoje biegłych prezentujących swoje opinie w ostatni piątek wypadło zdecydowanie gorzej. Teresa Wiercińska mówiła o nieprawidłowościach przy wymianie studzienek podczas modernizacji sieci kanalizacyjnej w lewobrzeżnej części Gorzowa. Wyliczała, że wymieniono w tym czasie 209 studzienek, a zapłacono za 219. Przyznała jednocześnie, że wymiana studzienek polietylenowych na betonowe była korzystna dla inwestycji. Wiercińska o sprawie mówiła jednak niepewnie i sama przyznała, że po czterech latach wielu spraw opisanych w dokumencie nie pamięta.

Więcej emocji wzbudziła opinia innego szczecińskiego biegłego Mariana Czecha w sprawie bocznicy kolejowej przy gorzowskiej Elektrociepłowni. Podczas wcześniejszych rozpraw Czech referował przygotowany przed laty dokument. W piątek przedstawił opinię uzupełniającą, wzbogaconą o zdjęcia z inwestycji.

W ostrą polemikę z biegłym wdał się oskarżony Jerzy S., inspektor nadzoru inwestycji PBI. Szczecińska prokuratura zarzuca mu wyrządzenie znacznej szkody majątkowej, poświadczenie nieprawdy w dokumentach w celu uzyskania korzyści majątkowych lub osobistych (grozi mu za to kara do 8 lat więzienia).

Podważał opinię biegłego. Najgoręcej było, gdy biegły opowiadał o zdjęciu nr 17. Zdjęciu oznaczonym podpisem: "Tor 102. Nie wykonano żadnych robót na całości toru". Tymczasem akt oskarżenia mówi: zapłacono za roboty niewykonane.

To rozwścieczyło Jerzego S. - Przecież musiał być przebudowany, skoro przebiega w innym miejscu! Niech pan pokaże, gdzie rozpoczyna się tor 102 - rzucił wyzwanie biegłemu. Marian Czech w głuchej ciszy spoglądał na mapę. Przez kilka minut...

S. stał obok niego i donośnym głosem strofował biegłego.

Obserwujący to sędzia Dariusz Hendler nie wytrzymał: - Jest pan zbyt agresywny. Może to pana styl bycia, ale proszę o trochę więcej szacunku dla siwych włosów - zwrócił uwagę inspektorowi S., patrząc na biegłego Czecha.

Hendler sam dziwił się jednak, że biegły nie potrafi wskazać przebiegu toru: - Trochę to już trwa. Potrafi pan to pokazać? - pytał Czecha. W końcu biegły odpowiedział, że tor 102 zaczyna się na rozjeździe przy torze 106.

Przepychanki, dlaczego biegły w opinii napisał, że nie było prac na "sto dwójce", trwały kolejne minuty. Sędzia zaczął wątpić w prawidłowość opinii biegłego. Czech przyznał się, że nastąpiła pomyłka w podpisie. - Chodziło o to, że na odcinku widocznym na zdjęciu 17 nie były prowadzone żadne prace - bił się w pierś ekspert ze Szczecina.

S. po wyjściu z sali zaznaczał: - Pan Czech błądzi gdzieś w obłokach. Podobnych pomyłek w opiniach biegłych jest w tym procesie zdecydowanie zbyt wiele.



Historia afery budowlanej. Dwa lata na wokandzie

Proces w aferze budowlanej ruszył jesienią 2008 r. Poprzedziło go trwające pięć lat śledztwo, które prowadziła szczecińska prokuratura. Akt oskarżenia liczy ponad 160 stron. Dotyczy miejskich inwestycji w latach 1998-2002. Zdaniem prokuratury m.in. podczas budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Na ławie oskarżonych zasiadło 19 osób: przedsiębiorcy budowlani, w tym szefowie firmy PBI, Z. Marciniak, nadzorujący budowy z firm Budinwest i PIM oraz miejscy urzędnicy, w tym prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak.

Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku