Skazany prezydent Gorzowa: Z urzędu nie odejdę!

Dariusz Barański, sky
08.07.2011 , aktualizacja: 09.07.2011 13:08
A A A Drukuj
Tadeusz Jędrzejczak podczas ogłaszania wyroku Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta Tadeusz Jędrzejczak podczas ogłaszania wyroku
- Kilka lat temu rzucono mnie na kolana. Teraz zostałem dobity - mówił Tadeusz Jędrzejczak po ogłoszeniu wyroku. Prezydent Gorzowa został skazany w piątek na sześć lat więzienia. Był jednym z 17 oskarżonych w tzw. aferze budowlanej. Wyrok nie jest prawomocny
Sędzia Dariusz Hendler
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Sędzia Dariusz Hendler
Tadeusz Jędrzejczak i jego obrońca
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Tadeusz Jędrzejczak i jego obrońca
Tadeusz Jędrzejczak opuszcza sale obrad
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Tadeusz Jędrzejczak opuszcza sale obrad
Tadeusz Jędrzejczak komentuje decyzję sądu
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Tadeusz Jędrzejczak komentuje decyzję sądu
Przez prawie dwie godziny sędzia Dariusz Hendler odczytywał sentencję wyroku. Kolejne dwie uzasadniał orzeczenie.



Rozprawa przed gorzowskim sądem toczy się od jesieni 2008 r. Na ławie oskarżonych najgłośniejszego procesu karnego w historii Gorzowa zasiadło 17 osób, w większości przedsiębiorcy budowlani i gorzowscy urzędnicy: prezydent miasta Tadeusz Jędrzejczak, były wiceprezydent Andrzej K. i wieloletni naczelnik wydziału inwestycji w magistracie Władysław Ż. Akt oskarżenia liczył ponad 160 stron. Dotyczy największych gorzowskich inwestycji w mieście w latach 1999-2003, m.in. budowy trasy nr 22 i trasy średnicowej. Zdaniem prokuratury podczas tych inwestycji dochodziło do korupcji, zawyżania faktur i płacenia za niewykonane prace. Opisano proceder, który polegał na tym, że powiązane ze sobą towarzysko osoby z branży budowlanej i Urzędu Miasta wyprowadzały pieniądze z kasy magistratu i firm budowlanych. Postawiono w sumie 51 zarzutów.

- Sprawa była bardzo trudna. Niezwykle obszerny materiał dowodowy, skomplikowana i wielowątkowa materia. Do tego fachowość oskarżonych, co przejawiało się w długich przesłuchaniach biegłych. Akt oskarżenia został przygotowany bardzo starannie, prokuratura solidnie, rzetelnie i szczegółowo zaprezentowała sformułowała i uzasadniła zarzuty. Były w nim ustalenia faktyczne i dowody, a także ocena tych dowodów, co nie zdarza się często w aktach oskarżenia - oceniał sędzia Dariusz Hendler.

Oskarżeni i obrońcy podważali kompetencję biegłych. Innego zdania był jednak sędzia. - Na opiniach biegłych oskarżeni i ich obrońcy nie pozostawili suchej nitki. Sąd generalnie nie podziela tych poglądów, opinie są wiarygodne, a biegli kompetentni.

Sąd skazał prezydenta Tadeusza Jędrzejczaka na sześć lat więzienia i zakaz sprawowania stanowisk kierowniczych w administracji na 8 lat. Andrzeja K., byłego wiceprezydenta, na 3,5 roku i zakaz zajmowania stanowisk w administracji na 7 lat, a Władysława Ż. na 2 lata w zawieszeniu.

Najwyższy wyrok - łącznie siedem lat więzienia - dostał Janusz K., współwłaściciel Budinwestu, firmy prowadzącej nadzór nad miejskimi inwestycjami. Zdaniem prokuratury miał fałszować dokumenty i brać łapówki. Jednak najpoważniejszy zarzut korupcji, według którego Janusz K. jako członek komisji przetargowej miał ułatwić firmie Z. Marciniak uzyskanie zlecenia budowy Słowianki, został oddalony.

Prokurator postawiła prezydentowi Jędrzejczakowi cztery zarzuty. Trzy z nich sąd utrzymał, jeden - dotyczący wyłudzenia odszkodowania z firmy Compensa - oddalił.

Sąd uznał prezydenta winnym tego, że polecił Zygmuntowi M. i Zbigniewowi M., prezesom spółek PBI oraz Z. Marciniak S.A., wypłacenie biznesmenowi z Żywca po 400 tys. zł za dostawę zieleni na inwestycje miejskie. W zamian miasto wynegocjowało u ówczesnego prezesa AMW korzystniejsze warunki kupna nieruchomości od Agencji Mienia Wojskowego. Zieleń nigdy do Gorzowa nie trafiła. Prezydent jest też zdaniem sądu winny zatwierdzenia wykonania wagi i nowego wjazdu do firmy Z. Marciniak SA w ramach kosztów modernizacji drogi krajowej nr 22, a także świadomego zatwierdzenia zawyżonej faktury wystawionej przez PBI na 214 tys. zł.

Sąd: Wina bezsporna

- Materiał dowodowy absolutnie jednoznacznie potwierdził winę Tadeusza Jędrzejczaka w zakresie trzech stawianych mu zarzutów. Te dowody są potwierdzone dokumentami - mówił sędzia Hendler.

Sędzia podkreślił, że nie udowodniono, iż prezydent działał w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Z dowodów wynika, że zgodził się na układ z AMW i biznesmenem z Żywca, negocjując korzystniejsze warunki nabycia terenów powojskowych dla miasta. - Prezesi firm wydali pieniądze z zamiarem ich późniejszego odzyskania i w ocenie sądu to nastąpiło - mówi sędzia. Poprzez zawyżane faktury, a także przez korzystną dla Z. Marciniak SA budowę wagi i wjazdu do firmy. - Przewrotnie można by mówić: był zysk. Miasto zyskało o milion tańsze tereny powojskowe i rozłożenie płatności na raty. Wypływa wprawdzie 801 tys. zł, ale saldo dla miasta jest dodatnie. Sąd jednak patrzy na to inaczej: było to działanie nielegalne. Ile osób musiało się ugiąć pod presją tej pierwszej decyzji i popełnić przestępstwo, aby zatuszować to pierwotne przestępstwo! Na tym polega społeczna szkodliwość czynu - argumentuje sędzia Hendler

Jędrzejczak: Jestem niewinny

- To niesprawiedliwy wyrok. Będę składał apelację. Sędzia wyszedł z założenia, że ja chcąc kupić taniej poligony namówiłem firmy, aby kupiły od obcej osoby nasadzenia, bo wiedziałem - a oczywiście nie wiedziałem - że jest jakaś umowa między prezesami AMW a tą osobą. Będę walczył. Trudno się dziwić, skoro mam poczucie niesprawiedliwości. Urzędu nie złożę - komentuje Jędrzejczak.

O orzeczeniu sądu nie chciała się wypowiadać prokurator. - Najpierw dogłębnie muszę wyrok przeanalizować, aby móc ocenić jego słuszność - tłumaczy Ewa Cybulska.

Sąd nakazał również oskarżonym zapłacić wysokie zadośćuczynienia. Tadeusz Jędrzejczak, Andrzej K. Zygmunt M. i Jan Cz. mają zapłacić na rzecz Urzędu Miasta 214 tys. zł. Z kolei Jędrzejczak wspólnie z Zygmuntem M. mają wpłacić na rzecz masy upadłościowej PBI 400,5 tys. zł. Dla syndyka masy upadłościowej firmy Z. Marciniak SA taką samą kwotę mają wpłacić solidarnie Tadeusz Jędrzejczak i Zbigniew M. Natomiast Władysław Ż. ma zapłacić Urzędowi Miasta w Gorzowie 993 tys., a Andrzej K. 797 tys. zł.

Podziel się

  • 79 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

  • Skazany prezydent Gorzowa: Z urzędu nie odejdę! saint_just 08.07.11, 18:46

    We wszystkich pozostałych miastach wielkości Gorzowa i związaną z tym "towarzyską specyfiką" lepiej zamiatają pod dywan i " nie dają się złapać" i - paradoksalnie - Gorzów jest »

  • Jak należy rządzić po skazaniu? jany44 08.07.11, 19:21

    W mojej ocenie prezydent Gorzowa nie musi odchodzić ale powinien większość swoich kompetencji przekazać zastępcom w celu uniknięcia podejrzeń, że majątkiem zarządza skazany za przestępstwo »

  • Skazany prezydent Gorzowa: Z urzędu nie odejdę! maxixxx 10.07.11, 00:25

    Mam dziwne wrażenie, że rok temu były wybory samorządowe i ten gość został wybrany już w pierwszej turze przez mieszkańców swojego miasta - skoro sprawa ciągła się od 2006 roku to mieszkańcy»

Dołącz do nas na Facebooku