List: Na tropie szybkiej kolei w Lubuskiem

Waldemar Jesis
28.10.2011 , aktualizacja: 28.10.2011 14:23
A A A Drukuj
Kolej Fot. Daniel Adamski / AG Kolej
Dlaczego nie mamy debatować o szybkich kolejach w Lubuskiem. To nie nasze dyskusje mogą naszym interesom zaszkodzić, tylko ich brak - pisze Waldemar Jesis*
Z uwagą przeczytałem wypowiedzi pana europosła Artura Zasady dotyczące Kolei Dużych Prędkości (KDP). Pan poseł twierdzi, że "nie może być też tak, że stacja jest w miejscu, w którym niewiele osób wsiada i wysiada". Rozumiem, że jest to krytyka propozycji umiejscowienia stacji KDP w Gorzowie Wlkp. lub Świebodzinie. Wskazanie Świebodzina - o czym pisze redaktor Kalina Stawiarz - jest zapisane w Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju.

Pan poseł twierdzi, w opozycji do umiejscowienia stacji KDP w Gorzowie lub Świebodzinie, że "jeśli chcemy, aby linia ta miała stacje w województwie lubuskim, to tylko Zielona Góra spełnia takie wymagania". Sądzę, że poseł nie ma żadnych dowodów na to, że w Zielonej Górze będzie korzystało z KDP więcej osób niż w Świebodzinie lub Gorzowie, chyba że myśli o powieleniu wariantu połączenia lotniczego Babimost - Warszawa, z wszelkimi skutkami takiej ekonomiki.

Nie skreślać Gorzowa

Załóżmy, że pan poseł ma rację i w Zielonej Górze, realnie oceniając, obecny i przyszły potencjał demograficzny oraz koncentrację biurokratów, może z KDP korzystać o kilkanaście/kilkadziesiąt osób więcej. Jeżeli to ma być jeden z argumentów za opłacalnością, o czym mówi pan poseł, to jest to rachunek dowodzący, wbrew sugestiom pana posła, że taki przystanek nie powinien powstać w Zielonej Górze.

Poseł sugeruje, żeby nie dyskutować i spierać się na ten temat, bo "kto w Niemczech rozumie animozje między Zieloną Górą i Gorzowem? Stwierdza: chcąc połączyć Poznań z Berlinem, musimy jak najszybciej osiągnąć consensus". Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że to pan poseł postępuje wbrew głoszonemu postulatowi o nagłaśnianiu dyskusji. Dowodzi tego zamieszczony wywiad. Postulat posła rozumiem tak: "ja mogę i będę mówił i lobbował za stacją KDP w Zielonej Górze, ale wszelkie odmienne głosy powodują ujmę w naszych interesach, więc trzeba ich zaniechać". Myślę, że jest to nieakceptowany społecznie sposób prowadzenia debaty publicznej.

Wbrew sugestii, że tylko stacja KDP Zielona Góra jest lokalizacją właściwą, nie skreślałbym jej ulokowania w Świebodzinie lub Gorzowie. Mając uzasadnioną nadzieję, że w sprawie stacji KDP w Świebodzinie odezwie się ktoś, komu łatwiej niż mi będzie znaleźć za taką lokalizacją istotne argumenty, zajmę się moim miastem i Kostrzynem nad Odrą.

Czy naprawdę Gorzów Wlkp. może być stacją KDP, z której korzystać będzie mniej osób niż w Zielonej Górze? Potencjał Zielonej Góry: demograficzny, instytucjonalny i gospodarczy nie będzie istotnie się zmieniać, a jej centralne położenie nie daje szans na transgraniczne oddziaływanie. I to jest istotny mankament. Graniczne położenie Gorzowa, sąsiedztwo znacznie większego potencjałem demograficznym i gospodarczym województwa zachodniopomorskiego może istotnie, a nie minimalnie powiększyć liczbę korzystających z KDP. Trzeba wyjść z regionalnych lubuskich opłotków i zadać pytanie o rolę i funkcję KDP. Przebieg linii przez Gorzów z przystankiem w naszym mieście zapobiegałby marginalizacji całej północno-zachodniej części kraju, to jest północnej części Lubuskiego (południe Lubuskiego miałoby połączenie z KDP we Wrocławiu), północnej części Wielkopolski - skomunikowanej z Gorzowem linią kolejową z Piły do Kostrzyna - i co najważniejsze, obszernego demograficznie, gospodarczo i instytucjonalnie znacznie większego woj. zachodniopomorskiego. To jest rynek docelowy dla KDP w tej części Polski i dla niego stacja KDP w Zielonej Górze nie jest dobrą lokalizacją.

Z kierunku zachodniopomorskiego mamy na liniach kolejowych, w Lubuskiem dwie stacje węzłowe: Kostrzyn nad Odrą i Rzepin, które dają interesujące alternatywy dla wyboru przebiegu KDP i dojazdowych do niej linii kolejowych.

Konkurs piękności

Myślę, że bardzo praktyczne działania samorządów 26 gmin zrzeszonych w Euroregionie Pro Europa Viadrina i parlamentu kraju związkowego Brandenburgii o transgranicznym połączeniu kolejowym z wykorzystaniem fragmentu linii kolejowej Berlin-Królewiec mogą być impulsem do rozważań i działań zmierzających do uzyskania akceptacji dla przebiegu KDP przez Gorzów. Oczywiście można przeciw tej koncepcji wysunąć zarzut, że Gorzów ma skomunikowanie ze Szczecinem, ale przez Kostrzyn. To prawda i dlatego o tym węźle kolejowym wcześniej wspomniałem.

Decyzja o przebiegu przez Polskę KDP i lokalizacji przystanków ma przede wszystkim wymiar polityczny, ponadregionalny i transgraniczny. Z tych względów decydenci muszą odpowiedzieć na pytanie, czy i w jakim stopniu taka lokalizacja służy interesom konkretnych regionów, większości czy mniejszości mieszkańców i kogo marginalizuje. W takim ujęciu sądzę, że za Zieloną Górą nie przemawiają żadne realne ponadregionalne i transgraniczne interesy. Lepiej je wypełniać może Gorzów.

Dodać trzeba, że Świebodzin z nieco innych powodów nie jest w tym "konkursie piękności" bez szans, gdyż wiele zależy od decyzji niemieckich partnerów, co do obecnego i przyszłego znaczenia konkretnych tras kolei z Berlina na Wschód. Jednak to nie nasze dyskusje mogą naszym interesom zaszkodzić, tylko ich brak. Bo on skutkuje ułomnym wyborem celów i sposobów realizacji.

* Waldemar Jesis - czytelnik "Gazety". Zawodowo zajmuje się nieruchomościami, hobbystycznie geografią i polityką regionalną.

Co eurodeputowany Artur Zasada mówił w "Gazecie"

- Wszystko zależy od politycznej decyzji rządów polskiego i niemieckiego. Nie zależy nam przecież, żeby pociąg dojechał tylko do zachodniej granicy. Chcemy połączenia z niemiecką siecią KDP. Bez ich akceptacji to się nie uda.

- Nie może być też tak, że stacja jest w miejscu, w którym niewiele osób wsiada i wysiada. Jeśli chcemy, aby linia ta miała stację w woj. lubuskim, to tylko Zielona Góra spełnia takie wymagania. Tak projektowany szlak KDP niewiele odbija od głównej osi, a gwarantuje, że pasażerowie będą z KDP korzystali. Każde odstępstwo powoduje, że projekt staje się nieopłacalny. Tak jest w przypadku Gorzowa, ponieważ trasa prowadząca przez to miasto zdecydowanie się wydłuża. To nie miałoby żadnego sensu.

- KDP musi iść przez woj. lubuskie. Inaczej się nie da. Źle by było, gdyby ten pociąg przez nasz region tylko przejeżdżał, a najbliższa stacja byłaby w Berlinie lub w Poznaniu.

- Wszystkie projekty, które teraz powstają, będą weryfikowane przez życie. Jeśli okaże się, że dojdziemy do porozumienia z Niemcami i oni zgodzą się na Zieloną Górę, to nie powinno być żadnych przeszkód, aby ten plan zmodyfikować.

Podziel się

  • 26 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Dołącz do nas na Facebooku