Dwa bilety, jedno miejsce - absurdy PKS

Paula Rola
09.11.2011 , aktualizacja: 09.11.2011 11:48
A A A Drukuj
Sobota. Przed godz. 15.45. Gorzowianka przychodzi z biletem na stanowisko, skąd odjeżdża autobus PKS do Szczecina. Bilet jest na konkretny kurs, ma wpisany numer miejsca. Niedoszła pasażerka jednak nie pojedzie, bo... przyszła za późno i jej miejsce zostało sprzedane.
Kasa biletowa na dworcu PKS w Gorzowie
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Kasa biletowa na dworcu PKS w Gorzowie
- To jakiś absurd. Kupiłam bilet dzień wcześniej. Nawet nie dlatego, żeby nie musieć wcześniej przychodzić na dworzec, ale po prostu kasy PKS są w weekendy nieczynne. A ja chciałam mieć pewność, że jednak pojadę o tej godzinie. Tymczasem przyszłam o czasie, przecież autobus nie odjeżdżał, nie spóźniłam się. A kierowca mi mówi, że na moje miejsce już jest inny pasażer. I poucza mnie, że na autobus to się przychodzi wcześniej. Potem zamknął drzwi i pojechał. A ja zostałam sama na dworcu. Dyspozytor ruchu zrobił mi na bilecie z miejscówką adnotację "Brak miejsc". Przecież to jakiś obłęd. Zastanawiam się, w jakim kraju my żyjemy - opowiada czytelniczka "Gazety". Zastanawia się, co w takim razie powinna w tym momencie zrobić. Czy potulnie czekać na następny kurs i być spóźnioną w Szczecinie, czy też brać taksówkę na koszt gorzowskiego PKS-u?

W poszukiwaniu odpowiedzi "Gazeta" zadzwoniła do kierownika dworca Tadeusza Kowalskiego. - Ta pani musiała pojawić się kilka chwil przed odjazdem autobusu. Gdy kierowca widzi, że jest minuta czy dwie do odjazdu, a pasażera nie ma, to ma prawo sprzedać miejscówkę. Ta pani ma kilka opcji, może złożyć skargę, którą my rozpatrzymy. Powinna przyjść z niewykorzystanym biletem na dworzec. Dostanie zwrot pieniędzy. Jeżeli nie byłoby już późniejszego kursu do Szczecina, wtedy pasażerka ma prawo wziąć taksówkę na koszt gorzowskiego PKS-u lub innego środka transportu - odpowiada szef dworca. - Podkreślam jednak, że pasażer ma takie prawo tylko w wypadku, kiedy nie ma już późniejszych kursów. Pani ta jednak miała tego dnia późniejszy kurs do Szczecina, więc nie przysługiwało jej prawo do taksówki na koszt PKS-u. Jeżeli ta pani zwróci się do nas, to na pewno ją przeprosimy za zaistniałą sytuację.

Pasażerka: - Czy to normalne? PKS sprzedaje mi bilet w piątek, a w sobotę na odwrocie na tym bilecie składa pieczątkę - brak miejsc. Ja pojawiłam się co najmniej 5 minut przed odjazdem autobusu. Kupiłam bilet z miejscówką, z dwudniowym wyprzedzeniem. Wynika z tego, że na jedno miejsce PKS sprzedał dwa bilety - dwukrotnie zyskał. Nie byłoby takich sytuacji, gdyby kasy były czynne w soboty i niedziele. Wtedy pasażerowie przed odjazdem wiedzieliby, że nie ma już biletów - więc nie pojadą. Teraz nawet mając bilet, człowiek nie jest pewien, czy pojedzie - mówi oburzona czytelniczka.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Dwa bilety, jedno miejsce - absurdy PKS orchidea88 09.11.11, 20:19

    Oto Polska właśnie. Tylko czemu mnie to nie dziwi? Bo w tym kraju wszystkiego można się spodziewać, wszytskiego co najgorsze. Emigracja - to jedyne co pozostaje. »

  • Polska to dziki kraj. romikus 09.11.11, 20:46

    Polska to dziki kraj.»

  • bez przesady mmmmmm000 10.11.11, 10:44

    Fakt, że kierowca ze sprzedażą biletu na miejsce, na które pasażer nie przyszedł powinien czekać do ostatniej chwili. Jednak jestem ciekaw reakcji gazety, gdyby ta pani jednak nie przyszła, »

Dołącz do nas na Facebooku