Droga śmierci na Poznań i gęsta mgła. Trzy osoby nie żyją [ZDJĘCIA]

Kamil Siałkowski
09.11.2011 , aktualizacja: 09.11.2011 17:18
A A A Drukuj
Wypadek w okolicach Przytocznej Fot. Archiwum policji Wypadek w okolicach Przytocznej
Tragiczny poranek na lubuskich drogach. W środę kilka minut po godz. 7 na drodze krajowej nr 24 ze Skwierzyny do Poznania zderzyły się dwie osobówki, po czym na auta najechała jeszcze ciężarówka. W wypadku pod Przytoczną zginęli trzej mężczyźni. - Na drogę weszła sarna, była gęsta mgła... To wyjątkowo nieszczęśliwy zbieg okoliczności - wzdychają policjanci.
Wypadek w okolicach Przytocznej
Fot. Archiwum policji
Wypadek w okolicach Przytocznej

Fot. Archiwum policji
Dochodziła godz. 7.30. Na prostym odcinku drogi między Przytoczną a Wierzbnem zderzyły się dwa samochody osobowe. Toyotą auris od strony Poznania jechał przedstawiciel firmy produkującej styropian, mieszkaniec podgorzowskiego Jenina. Samochodem audi A6 podróżowali dwaj bracia, jeden z nich pochodził ze Szczecina, drugi z miejscowości na Białostocczyźnie. Wszyscy mężczyźni mieli koło sześćdziesiątki.

Z zeznań świadków wynika, że audi jechało od strony Skwierzyny i w okolicy przejazdu kolejowego wyprzedziło ciężarowego dafa. - Po chwili doszło do zderzenia aut osobowych. Jedno z nich najprawdopodobniej zjechało na przeciwległy pas, chcąc uniknąć zderzenia z sarną, która wtargnęła na jezdnię. W stojące na środku drogi samochody uderzyła jeszcze ciężarówka, całkowicie niszcząc przód i bok audi. Zderzenia nie przeżyli wszyscy trzej mężczyźni, którzy podróżowali dwoma osobówkami - mówi Sławomir Konieczny, rzecznik lubuskiej policji. Kierowca ciężarówki był trzeźwy.

Na miejscu wypadku pracowali prokurator i biegły z dziedziny bezpieczeństwa drogowego. Droga krajowa nr 24 była zablokowana przez kilka godzin. Kierowcy jeździli objazdami, zależnie od kierunku jazdy przez Pszczew lub Rokitno.

Konieczny przyznaje, że wypadek pod Przytoczną był nieszczęśliwym splotem wydarzeń. - Nie można posługiwać się stereotypem, że kierowcy przesadzili z prędkością. Rano nad drogą zalegała gęsta mgła. Widoczność była nieomal zerowa, może kilkanaście metrów. Do tego na drogę wyszło zwierzę, które sprawiło, że jeden z kierowców wykonał nagły ruch do osi jezdni. Także kierowca ciężarówki, z uwagi na mgłę, zauważył auta w ostatniej chwili i nie był w stanie uniknąć zderzenia - mówi policjant.

Trudna sytuacja występowała na lubuskich drogach od samego rana. W ciągu godziny w różnych częściach województwa doszło do pięciu poważnych incydentów. Przyczyną większości z nich była mgła i mokra jezdnia, a to w korelacji z brakiem rozwagi ze strony kierujących, którym przyszło podróżować w takich warunkach, często kończy się tragicznie.

Groźnie było też na drodze krajowej nr 32 na trasie z Sulechowa do Poznania na wysokości zjazdu na Babimost i Wolsztyn. Doszło tam do kolizji trzech samochodów ciężarowych. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Kilka kilometrów dalej, w korku który utworzył się po wypadku, osobowy seat wjechał w tył ciężarówki. Pięć osób trafiło do szpitala, a ruch w tym miejscu odbywał się wahadłowo. Do kolejnej kolizji doszło na Trasie Północnej w okolicach Zielonej Góry. Tam zderzyły się osobówka z ciężarówką. Na szczęście nikt nie doznał obrażeń.

Sławomir Konieczny: - Pamiętajmy, że z nastaniem jesieni naturalną koleją rzeczy jest możliwość wystąpienia trudniejszych warunków na naszych drogach. Naszym zadaniem w takim momencie jest dostosowanie do nich prędkości jazdy. Pamiętajmy o właściwym przygotowaniu pojazdu, m.in. zmianie opon na zimowe.

Policjant zwraca też uwagę, aby po ewentualnym wypadku we mgle, jeśli tylko to możliwe, szybko opuścić miejsce zdarzenia. - Często kierowcy wychodzą z aut i oglądają, co się stało z ich samochodami. Jeśli jest to możliwe, zjedźmy z drogi autem. Jeśli nie, przejdźmy na pobocze i czekajmy na policję - mówi rzecznik Konieczny.

Były kierowca rajdowy z Gorzowa Andrzej Szyjkowski zaznacza, że we mgle za kierownicą trzeba zachować maksymalną koncentrację i zdrowy rozsądek. - Na mgłę nie ma silnych. Trzeba zmniejszyć prędkość i zwiększyć odległość od auta jadącego przed nami. Nie ma znaczenia, czy mamy zimowe czy letnie opony, jak wielkie reflektory sobie zamontowaliśmy. Mgła nie zna litości - ostrzega Szyjkowski.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Dołącz do nas na Facebooku