Zwolnienia, wycinanie linii. Będzie strajk w MZK?

Paula Rola, Kamil Siałkowski
15.11.2011 , aktualizacja: 15.11.2011 11:39
A A A Drukuj
Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Ceny paliwa drastycznie rosną, spada liczba pasażerów, a miasto w przyszłorocznym budżecie chce zmniejszyć dotację dla MZK. I na ten ciężki czas dyrekcja Zakładu planuje zwolnienia oraz likwidację linii autobusowych i tramwajowych. To nie podoba się pracownikom MZK. Związkowcy zapowiadają strajk.

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Przyszły rok nie zapowiada się kolorowo dla Miejskiego Zakładu Komunikacji w Gorzowie. W magistracie powstaje właśnie projekt przyszłorocznego budżetu. Wieści z ratusza nie są dobre dla Zakładu. Planowana dotacja z kasy miasta to 14 mln zł. A to kropla w morzu potrzeb przewoźnika. Do tego dochodzą jeszcze drastycznie rosnące koszty, m.in. ceny paliwa.

Nieoficjalnie spekuluje się, że dyrekcja MZK rozważa zwolnienie 28 kierowców i ośmiu motorniczych. Dziś w MZK zatrudnionych jest 174 kierowców i 56 motorniczych.

Dyrektor Roman Maksymiak na razie sprawy nie chce komentować. - Jeżeli decyzja już zapadnie, to będziemy planować. Prawdopodobnie konieczne będzie ograniczenie działania komunikacji miejskiej, a w konsekwencji również zwolnienia pracowników. Możliwe, że będziemy musieli podnieść ceny biletów, ale to zależy od wydziału transportu publicznego - mówi.

Maksymiak nie wyklucza likwidacji linii autobusowych. Od 1 stycznia miałyby być zlikwidowane trzy linie: 105 i 132, które kursują na cmentarz przy ul. Żwirowej z dwóch największych gorzowskich osiedli (Staszica i Górczyn) oraz nr 114, która komunikuje Górczyn z podgorzowskim Wawrowem.

Cięcia nie ominą też linii tramwajowych. Zawieszone ma być kursowanie 4 i 5, które od dwóch lat jeżdżą na dworzec. MZK już wcześniej sygnalizował, że pomysł na uruchomienie tych linii okazał się niewypałem.

Najprawdopodobniej od początku 2012 roku w górę pójdą ceny biletów: miesięcznych o kilka złotych i jednorazowych o 20 i 10 groszy (odpowiednio normalne i ulgowe). Dokładne propozycje nie są jeszcze znane.

Tylko na paliwo w tym roku zakład wydał 6 mln zł, o 2,5 mln więcej niż planowano. Podobnie będzie w przyszłym roku. Tymczasem nawet gdyby ceny biletów poszły w górę, da to jedynie 400 tysięcy złotych więcej. Do kasy zakładu trafiają pieniądze z reklam oraz biletów, których co roku jest mniej, bo i pasażerów jest mniej.

MZK zawnioskował o 18 mln zł dotacji. Ile dostanie? - Ta sprawa będzie omawiana na wtorkowym kolegium doradczym prezydenta - powiedział nam wczoraj wiceprezydent Tadeusz Tomasik.

Atmosfera w szeregach pracowników MZK jest daleka od spokojnej. - Uprzedziliśmy wiceprezydenta Tomasika o tym, że jeżeli nie uwzględni naszego projektu dotacji, wtedy wejdziemy w spór zbiorowy i strajk. W ramach protestu, w godzinach szczytu na cztery godziny kierowcy wysiądą z tramwajów i autobusów - mówi Zbigniew Bujel przewodniczący zakładowej "Solidarności".

Jak przyznaje, pracownicy są niezadowoleni, czują się oszukani, ponieważ miasto obiecało modernizację zakładu, a z roku na rok nic się w tej kwestii nie dzieje. Dodatkowo co roku jest mniejsza dotacja, a teraz szykują się zwolnienia.

Radny PiS Mirosław Rawa: - Miasto od lat prowadzi politykę niszczenia komunikacji zbiorowej. Prezydent nie zrobił nic, by zmodernizować komunikację tramwajową. W tym momencie trzeba kolosalnych wydatków, żeby cokolwiek zrobić w tej sprawie. Miasto zdegradowało komunikację miejską zajmując się fontannami na rzece czy innymi niepotrzebnymi rzeczami.

Mirosław Rawa zauważa, że nieodpowiedzialne podnoszenie cen obniża jakość komunikacji, a to ma przełożenie na ilość klientów korzystających z MZK. Nazywa sprawę po imieniu: Mniejsza dotacja to likwidacja komunikacji zbiorowej.

- To obok służby zdrowia czy dróg najważniejsza sprawa dla mieszkańców, którzy zresztą z własnej kieszeni płacą za jej utrzymanie. Trzeba zabezpieczać pieniądze na tramwaje i autobusy oraz zacząć w końcu modernizować zakład - sugeruje Rawa.

Inny radny PiS Sebastian Pieńkowski uważa, że cięcie dotacji to prosta droga do jeszcze większego odpływu podróżnych. Jego zdaniem prezydent powinien ciąć wydatki na utrzymanie urzędu, a nie komunikacji.

- Trzy lata temu utrzymanie magistratu kosztowało 25 mln zł. W tym roku to już 32 mln zł. Przy 9-procentowej inflacji. Prezydent powinien wziąć pod lupę te wydatki i jakoś je znormalizować. Taki wzrost wydatków nie jest racjonalny - podkreśla Pieńkowski i zaznacza, że PiS nie zgodzi się na likwidację miejsc pracy w MZK oraz ograniczanie komunikacji miejskiej w Gorzowie.

Tu można się spodziewać zgody ponad podziałami. Marcin Kurczyna (SLD) uważa, że ograniczenie działania komunikacji miejskiej nie wchodzi w grę. - Nie wyobrażam sobie ograniczania kursów czy zwolnień pracowników. Spodziewam się burzliwej dyskusji nad tą kwestią - przewiduje.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 29 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

  • Re: Zwolnienia, wycinanie linii. Będzie strajk w blic 15.11.11, 16:07

    Nie porównuj Gorzowa do Poznania, bo to niemądre.W Gorzowie zdecydowana większość ruchu pasażerskiego jest do i od centrum. Ewentualnie do centrów handlowych. Ale żeby to wiedzieć trzeba »

  • Zwolnienia, wycinanie linii. Będzie strajk w MZK? maxadamski 16.11.11, 09:23

    Brakuje pieniędzy?? A czy ktoś policzył ile MZK straciło na darmowych przewozach 01.11.Gdzie rachunek ekonomiczny??Chyba jasne ,że nikt z RM nie podjąłby takiej decyzji gdyby to była jego »

  • Zwolnienia, wycinanie linii. Będzie strajk w MZK? thebird2 16.11.11, 09:46

    te(4,5) tramwaje wożą powietrze...I inaczej byc nie może . Czas odjazdu wypada w momencie gdy ludzie wychodzą z dworca ze spóźnionego pociągu.Nie przypominam sobie kiedy to cóś zwane »

Dołącz do nas na Facebooku