Prawo jazdy na autobus nie wystarczy kierowcy
26.12.2008
, aktualizacja: 26.12.2008 17:12
Odkąd zmieniły się przepisy wymagane szkolenie dla kierowcy autobusu kosztuje aż 9 tys. zł. - Mam prawo jazdy kat. D, a nie mogę pracować - żali się Jerzy Piotrowski
ZOBACZ TAKŻE
- Jak senior poradzi sobie na drodze (23-09-11, 09:54)
- Raport NIK: Kierowcy źle szkoleni, bez kwalifikacji (10-03-10, 10:23)
Jerzy Piotrowski od marca jest bezrobotny. Zielonogórski urząd pracy dofinansował mu kurs na prawo jazdy kat. D. Latem dogadał się z MZK, że jeżeli zdobędzie uprawnienia, zakład go zatrudni. Pan Jerzy w połowie sierpnia rozpoczął kurs w PZM. - Poszło sprawnie, bo zawodowym kierowcą jestem już 30 lat - opowiada. Mimo że zdał, potrzebuje dodatkowego szkolenia. Tyle że we wrześniu zmieniły się przepisy i od tej pory kurs pozwalający na przewóz osób nie trwa już pięć dni, ale aż 280 godzin. Kurs składa się z 260 godzin teorii i 20 praktyki. Cztery godziny jazdy odbywają się w warunkach specjalnych. Zamiast 600 zł trzeba więc teraz zapłacić 9 tys. zł. - Nie stać mnie na tak drogie szkolenie, dlatego teraz nie mogę zacząć pracować - żali się Piotrowski.
Łącznie z kosztem kursu na prawo jazdy, aby zostać kierowcą autobusu, należy liczyć się z wydatkiem ok. 12 tys. zł. Problem też w tym, że w Lubuskiem nie ma dziś żadnego obiektu, na którym szkolenie można przeprowadzić. Taki obiekt powinien mieć powierzchnię kilkudziesięciu hektarów. Muszą się na nim znaleźć co najmniej 800-metrowy tor jazdy, płyta poślizgowa i pierścień poślizgowy. To kosztowna inwestycja. Drogie jest również opłacenie sztabu specjalistów, którzy przeprowadzą szkolenie teoretyczne.
Powiatowy Urząd Pracy w Zielonej Górze tłumaczy, że ma związane ręce. - W podobnej do opisanej sytuacji są jeszcze trzy inne osoby. Panowie mogą się zwrócić o dofinansowanie do szkolenia, ale nie będziemy w stanie w całości go sfinansować - tłumaczy Ewa Plekaniec z PUP.
Także Powiatowy Urząd Pracy w Gorzowie ma podobny problem. - Nie wiemy, co robić. Na szkolenia możemy przeznaczyć maksymalnie 200 proc. średniego wynagrodzenia, a to nie pokryje w całości kosztów kursu - mówi Dorota Pawłowska z PUP w Gorzowie.
Jerzy Piotrowski szuka kogoś, do kogo można się odwołać. - Pan dyrektor WORD powiedział, że jedyna osoba, do której mogę się zwrócić, to minister infrastruktury - twierdzi.
Dlaczego? - Szkolenie jesteśmy w stanie zrobić właściwie od zaraz, ale problemem jest zgromadzenie odpowiedniej liczby chętnych. Niewiele osób jest w stanie wyłożyć takie pieniądze - wyjaśnia Ireneusz Plechan, dyrektor zielonogórskiego WORD. Gdyby udało się zebrać 20-osobową grupę, koszty wynajęcia odpowiedniego obiektu byłyby dużo niższe. Obiekty szkoleniowe znajdują się m.in. w Gostyniu i w Bednarach w Wielkopolsce. - Staramy się o teren pod budowę obiektu na terenie naszego województwa. Mamy już odpowiednią kadrę szkoleniową i jeżeli wszystko pójdzie sprawnie, wiosną będziemy przeprowadzać u siebie także szkolenia praktyczne - dodaje Lech Szczygielski, zastępca dyrektora WORD.
Na razie jednak z ok. 30 osób, które uzyskały prawo jazdy kat. D po 10 września, w niezbędnym szkoleniu chcą uczestniczyć zaledwie cztery. - Wyjściem z sytuacji byłyby pieniądze unijnego programu Kapitał Ludzki. To na pewno w dużej mierze odciążyłoby kierowców. Najlepszą receptą na kłopotliwe przepisy byłaby jednak decyzja Ministerstwa Infrastruktury o zmniejszeniu liczy godzin z 280 na 140 - uważa dyrektor WORD.
Jak dowiedzieliśmy się w ministerstwie, jest szansa, że w przyszłym roku przepisy się zmienią. - Przygotowany przez nas projekt ustawy przewiduje możliwość uzyskiwania przez kierowców wykonujących przewozy drogowe kwalifikacji wstępnej, przyspieszonej w wymiarze 140 godzin - tłumaczy Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.
Jeżeli projekt przejdzie, szkolenie mogłoby kosztować o połowę mniej. - Zanim jednak przepisy się zmienią, pozostaje czekać albo dogadać się z pracodawcą, żeby sam udzielił mi kredytu i związał umową na kilka lat. Innego wyjścia nie widzę - mówi z rezygnacją Piotrowski.
Łącznie z kosztem kursu na prawo jazdy, aby zostać kierowcą autobusu, należy liczyć się z wydatkiem ok. 12 tys. zł. Problem też w tym, że w Lubuskiem nie ma dziś żadnego obiektu, na którym szkolenie można przeprowadzić. Taki obiekt powinien mieć powierzchnię kilkudziesięciu hektarów. Muszą się na nim znaleźć co najmniej 800-metrowy tor jazdy, płyta poślizgowa i pierścień poślizgowy. To kosztowna inwestycja. Drogie jest również opłacenie sztabu specjalistów, którzy przeprowadzą szkolenie teoretyczne.
Powiatowy Urząd Pracy w Zielonej Górze tłumaczy, że ma związane ręce. - W podobnej do opisanej sytuacji są jeszcze trzy inne osoby. Panowie mogą się zwrócić o dofinansowanie do szkolenia, ale nie będziemy w stanie w całości go sfinansować - tłumaczy Ewa Plekaniec z PUP.
Także Powiatowy Urząd Pracy w Gorzowie ma podobny problem. - Nie wiemy, co robić. Na szkolenia możemy przeznaczyć maksymalnie 200 proc. średniego wynagrodzenia, a to nie pokryje w całości kosztów kursu - mówi Dorota Pawłowska z PUP w Gorzowie.
Jerzy Piotrowski szuka kogoś, do kogo można się odwołać. - Pan dyrektor WORD powiedział, że jedyna osoba, do której mogę się zwrócić, to minister infrastruktury - twierdzi.
Dlaczego? - Szkolenie jesteśmy w stanie zrobić właściwie od zaraz, ale problemem jest zgromadzenie odpowiedniej liczby chętnych. Niewiele osób jest w stanie wyłożyć takie pieniądze - wyjaśnia Ireneusz Plechan, dyrektor zielonogórskiego WORD. Gdyby udało się zebrać 20-osobową grupę, koszty wynajęcia odpowiedniego obiektu byłyby dużo niższe. Obiekty szkoleniowe znajdują się m.in. w Gostyniu i w Bednarach w Wielkopolsce. - Staramy się o teren pod budowę obiektu na terenie naszego województwa. Mamy już odpowiednią kadrę szkoleniową i jeżeli wszystko pójdzie sprawnie, wiosną będziemy przeprowadzać u siebie także szkolenia praktyczne - dodaje Lech Szczygielski, zastępca dyrektora WORD.
Na razie jednak z ok. 30 osób, które uzyskały prawo jazdy kat. D po 10 września, w niezbędnym szkoleniu chcą uczestniczyć zaledwie cztery. - Wyjściem z sytuacji byłyby pieniądze unijnego programu Kapitał Ludzki. To na pewno w dużej mierze odciążyłoby kierowców. Najlepszą receptą na kłopotliwe przepisy byłaby jednak decyzja Ministerstwa Infrastruktury o zmniejszeniu liczy godzin z 280 na 140 - uważa dyrektor WORD.
Jak dowiedzieliśmy się w ministerstwie, jest szansa, że w przyszłym roku przepisy się zmienią. - Przygotowany przez nas projekt ustawy przewiduje możliwość uzyskiwania przez kierowców wykonujących przewozy drogowe kwalifikacji wstępnej, przyspieszonej w wymiarze 140 godzin - tłumaczy Mikołaj Karpiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.
Jeżeli projekt przejdzie, szkolenie mogłoby kosztować o połowę mniej. - Zanim jednak przepisy się zmienią, pozostaje czekać albo dogadać się z pracodawcą, żeby sam udzielił mi kredytu i związał umową na kilka lat. Innego wyjścia nie widzę - mówi z rezygnacją Piotrowski.
- 51 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Prawo jazdy na autobus nie wystarczy kierowcy
mendza
27.12.08, 20:31
Moim zdaniem kurs na autobus powinien trwa cztery lata teorii i dwanaście latjazdy kosztowac powinien dwa miliony zł.Takiego debilstwa jak jest teraz w Polsce nie było nawet w komunie.»
-
Pijana chałastra parlamentarna
brzezozka
28.12.08, 10:48
stworzyła po pijaku nowe prawo, ciekawe ilu kretynów głosujących za taką ustawąwiedziało o co chodzi.»
-
jak nic doczekacie się jeszcze
carpaccio4
15.01.09, 19:13
obowiązkowych kursów masturbacji, będą organizowane w "onanium publicum", naktóre na pewno znajdą się jakieś pieniądze»
Najczęściej czytane24 htydzień




